Styczeń 2018

Polscy studenci zbudowali autonomicznego robota dostawczego

Studenci z Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie pochwalili się swoim własnym robotem dostawczym. Niewielkich rozmiarów maszyna potrafi sprawnie poruszać się po otoczeniu, omijać przeszkodzy i docierać do wyznaczonego celu bez ingerencji człowieka.

 

Robot ADR (Autonomous Delivery Robot) wyposażony jest w specjalne algorytmy oraz sensor laserowy Lidar, z pomocą którego może skanować otoczenie i identyfikować przeszkodzy na swojej drodze, a także zapisywać mapy w swoim systemie. Autonomiczny robot samodzielnie wyznacza optymalne trasy i dostarcza ładunek we wskazane miejsce, ale można nim również sterować z pomocą ekranu dotykowego.

Źródło: AGH

ADR osiąga prędkość maksymalną 0,5 m/s, lub 1,8 km/h i jest w stanie przenieść ładunek o masie do 10 kg. Robot z pewnością nie jest szczytem naszych możliwości, lecz ta konkretna maszyna posiada swoje zastosowania na terenie kampusu Akademii Górniczo-Hutniczej. ADR może samodzielnie dostarczać różne przesyłki z jednego budynku do drugiego, np. posiłki, sprzęt, lekarstwa i inne rzeczy.

 

Rozwinięta wersja tego autonomicznego robota może znaleźć wiele ciekawych zastosowań. Maszyna mogłaby dostarczać bagaże na lotniskach i dworcach, lub posłużyć jako inteligentne koszyki w supermarketach. Studenci z AGH pokazali również, że Polska wcale nie jest do tyłu z tego typu technologiami.

 


Ford chce opatentować autonomiczny radiowóz

Autonomiczne radiowozy mogą być prawdziwą zmorą dla kierowców. Jednak skoro powstają już samojeżdżące samochody osobowe to wkrótce przyjdzie czas także na samojeżdżące pojazdy policyjne. Amerykański koncern motoryzacyjny Ford chce opatentować takie rozwiązanie.

 

18 stycznia opublikowany został patent, który Ford złożył już w lipcu 2016 roku. Przedstawia on autonomiczny radiowóz, zdolny do prawidłowego reagowania na jezdni w przypadku wykroczeń popełnionych przez kierowców. Samojeżdzący samochód może nawet współpracować z funkcjonariuszami policji.

Źródło: US Patent and Trademark Office

Rozwiązanie Forda zakłada, aby zrobotyzowany radiowóz mógł otrzymywać dowody wykroczenia z pobliskich fotoradarów. Autonomiczny stróż prawa mógłby zbliżyć się do konkretnego samochodu i w trakcie jazdy nawiązać z nim bezprzewodową komunikację, która pozwoliłaby na wymianę danych. Samojeżdżący radiowóz otrzymałby szczegółowe informacje na temat kierowcy, a ten z kolei dostałby elektroniczny mandat. Maszyna mogłaby nawet brać udział w pościgu.

Źródło: US Patent and Trademark Office

W przyszłości, gdyby taka technologia została wprowadzona i odpowiednio rozwinięta, radiowozy mogłyby nawet uruchomić tryb autonomiczny w samochodzie kierowcy i zmusić go do zatrzymania się. Z drugiej strony, gdyby po ulicach jeździły same autonomiczne samochody, liczba wykroczeń mogłaby spaść nawet do zera, więc policja miałaby znacznie mniej obowiązków - jednak gdyby już doszło do jakiegoś wypadku, mandaty prawdopodobnie nie otrzymywaliby kierowcy, lecz producenci oprogramowania.

 


Naukowcy przestawili Zegar Zagłady na 23:58 - po raz pierwszy od 65 lat

Zdaniem naukowców z czasopisma "Bulletin of the Atomic Scientists", jesteśmy jeszcze bliżej globalnej zagłady niż w zeszłym roku. Wskazówki symbolicznego Zegara Zagłady zostały właśnie przestawione nieco bliżej północy.

 

Podczas specjalnej konferencji, naukowcy powiązani ze wspomnianym czasopismem powiadomili o przesunięciu wskazówek Zegara Zagłady o dodatkowe 30 sekund. To oznacza, że zegar pokazuje teraz godzinę 23:58. Należy tu zwrócić uwagę, że po raz ostatni Zegar Zagłady pokazywał tę godzinę w 1953 roku za czasów Zimnej Wojny, gdy Stany Zjednoczone i ZSRR zaangażowały się w nuklearny wyścig zbrojeń.

 

Zegar Zagłady ma znaczenie wyłącznie symboliczne. Pokazuje on jak blisko jesteśmy globalnej zagłady, którą może spowodować np. wojna nuklearna. Naukowcy wyjaśnili również dlaczego podjęto decyzję o przestawieniu wskazówek na godzinę 23:58. Według nich, świat jest zagrożony przez rozwój broni jądrowej przez Koreę Północną, modernizację arsenału nuklearnego przez szereg państw oraz nieprzewidywalność Stanów Zjednoczonych.

Zwrócono uwagę, że USA mają przedstawić nową strategię nuklearną, która przypuszczalnie może zezwalać na użycie broni jądrowej nawet w przypadku konfliktu konwencjonalnego. Uczeni wyjaśnili również, że relacje na linii Rosja-USA mają dla nich istotne znaczenie, ponieważ tylko te dwa kraje posiadają na swoim wyposażeniu około 95% ładunków nuklearnych świata.

 

Nieco zaskakujący wydaje się fakt, że naukowcy z "Bulletin of the Atomic Scientists" nawet nie wspomnieli o postępującej militaryzacji sztucznej inteligencji. Jest to temat, który znajduje coraz większe zainteresowanie na świecie, choć niestety jest zbyt często bagatelizowany. Organizacja Narodów Zjednoczonych na dzień dzisiejszy nie widzi żadnego zagrożenia w tzw. zabójczych robotach.

 

Zegar Zagłady powstał w 1947 roku i po raz drugi wskazuje na godzinę 23:58. Ciekawostką jest, że opracowali go naukowcy z "Bulletin of the Atomic Scientists" - czasopisma założonego w 1945 roku przez byłych fizyków, którzy pracowali nad projektem Manhattan. Zamiarem tego programu było wyprodukowanie bomby atomowej.

 


Po raz pierwszy w historii udało się sklonować małpy

Naukowcy z Chin dokonali kolejnego postępu w dziedzinie klonowania. Tym razem mamy do czynienia z wielkim osiągnięciem, gdyż badacze zabrali się za klonowanie małp i osiągnęli sukces. To z kolei rodzi obawy przed możliwością klonowania ludzi, która już wkrótce będzie w zasięgu ręki.

 

Zespół z Chińskiej Akademii Nauk, któremu przewodził Mu-ming Poo jako pierwszy w historii sklonował ssaka naczelnego. W laboratorium przyszły na świat dwie identyczne makaki, które sklonowano metodą transferu jądra komórkowego - Zhong Zhong i Hua Hua urodziły się odpowiednio osiem i sześć tygodni temu. Wstępnie można powiedzieć, że zwierzęta są zdrowe, lecz ich stan będzie poddawany ciągłej obserwacji, gdyż nie wiemy czy proces klonowania może w jakiś sposób wpływać na rozwój chorób czy długość życia.

Źródło: Chinese Academy of Sciences

Ciekawostką jest, że ta sama technika posłużyła do sklonowania owcy Dolly w 1996 roku. Mimo wielu prób na przestrzeni dekad jeszcze nikt nie zdołał opracować klona małpy tą metodą. Klonowanie zwierząt ma posłużyć do badań nad chorobami ludzkimi, które z kolei pozwolą opracować nowe terapie. Wyniki badań zostały opublikowane w czasopiśmie naukowym Cell.

 

Naukowcy twierdzą, że są już bardzo blisko sklonowania człowieka, który jest biologicznie zbliżony do małp. Niewykluczone, że Chińczycy mogliby tego dokonać już dzisiaj, lecz wykonywanie eksperymentów tego typu na ludziach jest prawnie zabronione. Ponadto, Mu-ming Poo zaznacza, że on i jego zespół nie mają zamiaru klonować ludzi.

 

Istnieją jednak obawy, że sukcesy na tym polu mogą zachęcić innych naukowców do podjęcia próby. Tak się właśnie składa, że krajowy koncern Boyalife Group prowadzi współpracę z Chińską Akademią Nauk oraz południowokoreańską firmą Sooam celem zbudowania największej na świecie fabryki klonów, w której będą klonowane zwierzęta. Boyalife Group zapowiadał, że gdy stosunek chińskiego społeczeństwa do kwestii klonowania ulegnie zmianie to fabryka będzie zajmowała się również klonowaniem ludzi.

 


Z pomocą laserów możemy oczyścić ziemską orbitę z śmieci

Chińscy naukowcy (znowu) wyszli z ciekawą koncepcją oczyszczenia ziemskiej orbity z śmieci. Zasugerowano skonstruowanie satelity wyposażonego w laser, z pomocą którego moglibyśmy pozbyć się kosmicznych odpadów.

 

Ziemska orbita jest zanieczyszczona śmieciami do tego stopnia, że w nie tak odległej przyszłości staną się dla nas poważną przeszkodzą w organizowaniu misji kosmicznych. Śmieci te to między innymi niedziałające satelity, ale także zużyte człony rakiet wielostopniowych, nad którymi nie mamy kontroli. W przeszłości Międzynarodowej Stacji Kosmicznej niejednokrotnie groziła kolizja z tymi odpadami.

Badania prowadzone przez USSTRATCOM, jedno z dziewięciu Zintegrowanych Dowództw Operacyjnych Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych wskazują, że na orbicie znajduje się ponad 17,8 tysiąca ziemskich obiektów, z czego ponad 1,4 tysiąca to działające satelity. Ponadto, namierzono tam co najmniej 170 milionów fragmentów o wielkości mniejszej niż 1 cm, około 670 tysięcy odpadów o wielkości 1-10 cm oraz około 29 tysięcy śmieci większych rozmiarów. W związku z powyższym, naukowcy postulują oczyszczenie ziemskiej orbity z pomocą jakiegoś "kosmicznego odkurzacza".

Chińczycy wpadli na ciekawy pomysł. Quan Wen i jego zespół z Air Force Engineering University w Xi’an zaproponował dostarczenie na orbitę działa laserowego, które mogłoby doprowadzać do rozpadu śmieci na niewielkie fragmenty i spychać je na ziemską atmosferę, gdzie uległyby spaleniu. Pomysł ciekawy, nowoczesny i skuteczny, na co wskazują przeprowadzone przez naukowców symulacje. Jednak Stany Zjednoczone obawiają się, że chęć oczyszczenia orbity ziemskiej może być dla Chin tylko pretekstem dla rozmieszczenia broni laserowej.

 


Chiński naukowiec twierdzi, że rozwiązał zagadkę silnika EM Drive

Napęd EM Drive wciąż pozostaje dla nas zagadką, choć niewątpliwie jesteśmy coraz bliżej jej rozwiązania. Chińscy naukowcy zainteresowani są wykorzystaniem "niemożliwego" silnika w praktyce, dlatego zależy im, aby jak najszybciej wyjaśnić zasadę jego działania.

 

Chen Wu z Instytutu Mechaniki Chińskiej Akademii Nauk zaprezentował swoje wyjaśnienie w sprawie EM Drive. Naukowiec zwrócił uwagę, że Roger Shawyer, twórca koncepcji relatywistycznego silnika elektromagnetycznego obliczał ciąg uwzględniając dwie pionowe siły, ale zignorował siły poziome.

 

Chiński naukowiec twierdzi, że zastosowanie tych pominiętych sił pozwala usunąć sprzeczności związane z rzekomym naruszeniem prawa zachowania momentu pędu. Nieuwzględniony przez Shawyera wkład matematycznie sprowadza się do powierzchni całkowitej wektora Poyntinga, a fizycznie do ciśnienia radiacyjnego na boczne ściany komory silnika EM Drive.

Źródło: Elvis Popovic

Chen Wu wskazuje, że ze względu na jego osiową symetrię poziome i pionowe wkłady sił średnio wzajemnie się kompensują, lecz możliwe jest naruszenie tej równowagi w bardzo krótkich okresach czasu rzędu dziesięciu nanosekund.

 

Wyjaśnienia naukowca z Chińskiej Akademii Nauk zostały przyjęte do publikacji w recenzowanym czasopiśmie Acta Astronautica. Nam oczywiście pozostaje czekać i mieć nadzieję, że kwestia napędu EM Drive zostanie wreszcie rozwiązana.

 


Naukowcy po raz pierwszy odtworzyli mini-rozbłysk gamma w laboratorium

Rozbłyski gamma to intensywne eksplozje światła i najjaśniejsze zjawiska obserwowane we Wszechświecie. Niektóre z nich bywają tak intensywne, że można je zaobserwować gołym okiem, tak jak było w przypadku rozbłysku GRB 080319B, który wystąpił 19 marca 2008 roku. Ponieważ mechanizmy powstawania tych rozbłysków nie są nam dobrze znane, naukowcy postulowali odtworzenie takiego zjawiska w ziemskim laboratorium.

 

Rozbłyski gamma mogą trwać od kilku sekund do kilku minut. Kosmiczny fenomen pozostaje słabo zrozumiany i nie wiemy do końca co go powoduje. Jedna z teorii mówi, że rozbłyski gamma mogą powstawać podczas emisji strumieni cząstek uwalnianych przez masywne ciała niebieskie, np. czarne dziury.

 

Zbadanie tego zjawiska jest bardzo trudne ze względu na ogromne odległości - rozbłyski gamma występują nawet miliardy lat świetlnych od nas i trwają tylko przez kilka sekund. Naukowcy porównują to do próby ustalenia składu świecy na podstawie widocznego płomienia, który pojawia się sporadycznie, widać go tylko przez krótką chwilę i jest oddalony od nas o tysiące kilometrów.

Źródło: NASA

Uczeni proponowali, aby spróbować odtworzyć je tu na Ziemi, dzięki czemu będziemy mogli je lepiej zrozumieć i przyjrzeć się im z bliska. Tak się właśnie składa, że w laboratorium udało się po raz pierwszy wyprodukować wersję mini rozbłysku gamma. Międzynarodowy zespół badawczy osiągnął sukces korzystając z lasera Gemini - jest to jeden z najpotężniejszych laserów świata, który znajduje się Rutherford Appleton Laboratory w Wielkiej Brytanii. Gęstość energii pojedynczego strzału z tego lasera można porównać do całości energii docierającej ze Słońca do Ziemi, skupionej do grubości kilku mikronów. Z pomocą tego lasera stworzono małą kopię rozbłysku gamma.

Źródło: Central Laser Facility

W trakcie badań udało się zobaczyć niektóre zjawiska, które odgrywają ważną rolę w tym kosmicznym fenomenie, jak np. samoistne wytwarzanie się pól magnetycznych, które istniały przez długi czas. Potwierdzono również niektóre założenia dotyczące siły i rozkładu pól magnetycznych. Naukowcy podsumowują, że eksperyment pozwolił potwierdzić prawidłowość obecnych modeli, których używa się do zrozumienia rozbłysków.

 

Badania rozbłysków gamma pozwolą nam również dowiedzieć się czegoś więcej o czarnych dziurach oraz początkach formowania się Wszechświata. Kolejny powód to poszukiwania sygnałów od inteligentnych cywilizacji pozaziemskich w ramach projektu SETI - badania pozwolą rozróżnić sygnały powstałe w wyniku zjawisk naturalnych od tych, które mogłyby zostać wytworzone przez obcych.

 


Marynarka wojenna USA umieści działo laserowe nowej generacji na pokładzie USS Portland

Potężne działa laserowe zamieniające wrogów w popiół wydają się być jedynie domeną fantastyki naukowej. Tymczasem marynarka wojenna Stanów Zjednoczonych posiada już od kilku lat na swoim wyposażeniu funkcjonalną broń laserową i przymierza się do testów systemu następnej generacji.

 

Komandor Brian Metcalf powiadomił, że nowe działo laserowe zostanie umieszczone na okręcie desantowym USS Portland (LPD-27) na jesień bieżącego roku. Jest to rozwinięta wersja systemu LaWS, który od trzech lat testowano na Bliskim Wschodzie na pokładzie innego okrętu desantowego - USS Ponce (LPD-15).

Broń nowej generacji znajdzie się w wolnej przestrzeni w kadłubie, przeznaczonej na opcjonalny montaż wyrzutni pionowego startu VLS. Laser nie będzie jednak zintegrowany z nowym okrętem i jest traktowany wyłącznie jako technologia demonstracyjna, która tylko tymczasowo znajdzie się na wyposażeniu okrętu USS Portland.

 

Szczegóły na temat nowego działa laserowego nie są znane. Wiemy jednak, że laser, który przez kilka lat był testowany na Bliskim Wschodzie posiada moc w przedziale od 15 do 50 kilowatów oraz zasięg kilku kilometrów, przez co nadaje się bardziej w defensywnie, niż w ofensywie. Działo pochłania duże ilości energii, ale jego koszt użycia jest zdecydowanie niższy niż w przypadku pocisków rakietowych. Broń laserowa wyróżnia się precyzją i dyskrecją, jest skuteczna w niszczeniu nadlatujących rakiet i pocisków moździerzowych, statków oraz dronów i na dzień dzisiejszy jest to główne zastosowanie dla tej technologii.

 


Powstaje nowa dyscyplina sportowa - wyścigi mechów

Roboty pojawiają się wszędzie i mają coraz większy udział w sporcie. W zeszłym roku odbył się pierwszy w historii pojedynek wielkich załogowych maszyn. Wydarzenie to mogło być inspiracją dla powstania kolejnych dyscyplin, w których główną rolę odgrywają roboty.

 

Tak jak przewidywaliśmy, zawody mechów zyskują na popularności. Firma Furrion ogłosiła powstanie nowej formy rywalizacji sportowej. Na targach elektroniki konsumenckiej Consumer Electronics Show w Las Vegas (CES 2018) zademonstrowała nietypową konstrukcję - jest to wielki i masywny egzoszkielet, który mógłby brać udział w wyścigach.

 

Załogowy robot o nazwie Prosthesis przypomina mamuta. Posiada cztery kończyny i rozwija prędkość maksymalną 33 km/h. Ma 4,5 metra wysokości i waży ponad 3600 kilogramów. Zasilany jest baterią, która pozwala na godzinę pracy. Prawdopodobnie jest to pierwsza tego typu maszyna przeznaczona do wyścigów.

Firma Furrion ogłosiła również powstanie ligi wyścigowej X1 Mech Racing League. Pytanie oczywiście brzmi czy ktoś zechce zbudować sobie podobną maszynę, aby wziąć udział w rywalizacji. Weźmy również pod uwagę, że roboty takich rozmiarów nie będą tak szybkie, jakbyśmy sobie to wyobrażali. Za przykład niech służy pierwsza walka mechów, która w rzeczywistości toczyła się na przestrzeni kilku tygodni, a organizatorzy tego wydarzenia zmieścili wszystko w krótkim 26-minutowym filmie. Walczące między sobą wielkie roboty były dosyć powolne, bitwa nie była spontaniczna i nie znalazła zbyt dużego zainteresowania.

 

Trudno powiedzieć jak wyglądałby pierwszy wyścig kilkutonowych maszyn i czy warto w ogóle takie coś organizować. Zdecydowanie większą popularność mają wyścigi dronów, które odbywają się w wielu krajach świata, również w Polsce.

 


W 2018 roku zobaczymy zdjęcie czarnej dziury

Wielki projekt naukowy pod nazwą Event Horizon Telescope (EHT) wszedł niedawno w decydującą fazę. Naukowcy przetwarzają gigantyczne ilości danych pozyskanych przez sieć zsynchronizowanych radioteleskopów, które prowadziły obserwacje supermasywnej czarnej dziury. Program ten ma jeden konkretny cel - udowodnić ich istnienie.

 

W program EHT zaangażowano szereg radioteleskopów z całego świata, które pracowały w idealnej harmonii. Dzięki ich synchronizacji uzyskaliśmy jeden radioteleskop wielkości naszej planety, z pomocą którego mogliśmy obserwować czarną dziurę Sagittarius A* - obiekt o masie około 4 milionów Słońc, który znajduje się 26 tysięcy lat świetlnych od nas.

Źródło: NASA/Chandra

Badania trwały w dniach 4-9 kwietnia 2017 roku. Następnie naukowcy musieli dostarczyć twarde dyski wraz z danymi do sieci komputerowej w MIT Haystack Observatory. W połowie grudnia, ostatni dysk został przetransportowany samolotem z radioteleskopu South Pole Telescope. Teraz zespół naukowców pracujący nad projektem Event Horizon Telescope może zabrać się za ich analizę.

South Pole Telescope - źródło: Flickr/Eli Duke/CC BY-SA 2.0

Lider programu Sheperd Doeleman zaznacza, że komputery muszą przetworzyć niewyobrażalnie wielkie ilości informacji i zajmie to sporo czasu. Istnieje możliwość, że już w tym roku prace dobiegną końca i ujrzymy pierwsze zdjęcie czarnej dziury. Według ogólnej teorii względności, horyzont czarnej dziury rzuca okrągły "cień" na otaczającą ją plazmę i to właśnie ten "cień" uwieczniony na wyprodukowanym zdjęciu będzie naszym pierwszym dowodem na istnienie czarnych dziur. Zatem na potwierdzenie tych kosmicznych potworów będziemy musieli poczekać miesiące, w najgorszym przypadku nawet kilka lat.