Listopad 2017

Dziwna planetoida odkryta w Układzie Słonecznym

Ostatnio doszło do zupełnie niezwykłej obserwacji astronomicznej - odkryto obiekt, który początkowo wydawał się być kometą. Szybko jednak zorientowano się, że jego trajektoria jest na tyle dziwna, że trudno nazwać to kometą. Wygląda na to, że był to przybysz z obcego systemu planetarnego. Oczywiście naukowcy drapiąc się po głowach wymyślili dla tego obiektu zupełnie nową hawajską nazwę, Oumuamua, czyli Posłaniec.

 

Na podstawie wszystkich dostępnych badań tego obiektu oficjalnie opublikowanych przez naukowców oraz na podstawie danych zebranych przez Very Large Telescope należącego do agencji ESA ustalono, że to enigmatyczne ciało niebieskie o oznaczeniu 1l/2017 Ul przyleciało do Układu Słonecznego z przestrzeni międzygwiezdnej.

Zdaniem uczonych, obiekt ma głęboki czerwony kolor, kształt wydłużonego walca i składa się z metalu. Wszelkie dane wskazują na to, że obiekt absorbuje do 96% światła słonecznego. Porusza się z prędkością 90 tysięcy km/h, ma około 400 metrów długości a na dodatek obraca się co 7,3 godziny. Obiekt 1l/2017 Ul wpadł do Układu Słonecznego prawie prostopadle do płaszczyzny orbity Ziemi i innych planet.

 

Oumuamua przeleciał obok Ziemi 14 października 2017 roku kiedy znalazł się w odległości około 24 mln km. Astronomowie po raz pierwszy zobaczyli go 19 października 2017 roku za pomocą teleskopu Pan-STARRS na Hawajach. Wyglądał wtedy jak mały punkt światła.

Po kilku obserwacjach obliczono trajektorię obiektu i stało się jasne, że pochodzi on spoza Układu Słonecznego i przybył z obszaru kosmosu, który nazywamy przestrzenią międzygwiezdną. Jest to oficjalnie pierwsze zarejestrowane ciało niebieskie, które nie zostało uformowane w Układzie Słonecznym jak reszta znanych nam planetoid lub komet.

 

Według naukowców, w przestrzeni międzygwiezdnej znajduje się dużo takich obiektów jak 1l/2017 Ul. Szacują nawet ich ilość na około 10 tysięcy i zapowiadają kolejne odkrycia. Jednak to może być trudne - Oumuamua przeleciała niezauważona w okolicy Ziemi, więc wykrycie kolejnych cylindrycznych anomalii z dalekiego kosmosu może być bardzo trudne.

 


Robot Atlas niczym zawodowy atleta - potrafi skakać i robić salta

Rozwijany przez inżynierów z Boston Dynamics humanoid Atlas posiada niezwykłe umiejętności. Nauczył się chodzić po trudnej powierzchni, otwierać drzwi, obsługiwać narzędzia i potrafi podnosić ciężkie przedmioty. Teraz jego twórcy zrobili z niego prawdziwego atletę.

 

Atlas nie zachowuje się już jak robot-inwalida, który przewraca się przy pierwszej lepszej okazji. Boston Dynamics przedstawił zupełnie nową odsłonę humanoida, który charakteryzuje się niebywałą zwinnością i w dużej mierze przypomina człowieka.

 

Atlas potrafi teraz utrzymać równowagę lepiej niż kiedykolwiek. Dzięki temu może wskakiwać na przeszkody i zeskakiwać z nich, a nawet wykonać salto do tyłu. Nie oznacza to jednak, że robot stał się perfekcyjny w tym co robi - firma ujawniła również kilka drobnych wpadek humanoida podczas robienia salta, ale nie zmienia to faktu, że Atlas posiada nieprawdopodobną zwinność jak na robota.

Firma Boston Dynamics słynie z projektów zaawansowanych maszyn kroczących. Wśród nich jest humanoid Atlas oraz czteronożny robot LS3 i jego mniejsze ulepszone wersje - Wild Cat, Big Dog i Spot. Należący go Google holding Alphabet sprzedał w tym roku Boston Dynamics do japońskiego przedsiębiorstwa SoftBank Corporation. Od tego czasu, projektanci robotów zaprezentowali najnowszą wersję rozwojową maszyny Spot Mini, która nadaje się już do masowej produkcji, a teraz pochwalono się najnowszymi osiągnięciami robota Atlas - potencjalnego żołnierza przyszłości.

 


Naukowcy po raz pierwszy wytworzyli stabilny pierścień plazmy na wolnym powietrzu

Zespół naukowców z Kalifornijskiego Instytutu Technologicznego (Caltech) udowodnił, że stworzenie stabilnego pierścienia plazmy jest możliwe nie tylko w środowisku próżniowym i wcale nie musi być ograniczone czasowo. Najnowsze osiągnięcie amerykańskich fizyków w pewien sposób przybliża nas do reaktorów fuzji jądrowej, które będą stanowić wydajne i tanie źródło energii.

 

Stosowane dotychczas techniki pozwalały utrzymać stabilne pierścienie plazmy w komorach próżniowych lub polach elektromagnetycznych, lecz tylko na 10 milisekund. Tymczasem zespół z Caltech sprawił, że pierścienie plazmy pozostawały stabilne na wolnym powietrzu przez cały czas dopóki nie odłączono zasilania.

 

Naukowcy dokonali tego wytryskując wąski strumień wody rzędu 85 mikronów przy bardzo wysokim ciśnieniu na kryształową płytkę. Woda uderzała z prędkością 305 m/s. Powierzchnia kryształu była naładowana ujemnie, a gdy woda uderzała w nią i spływała na zewnątrz zabierała ze sobą naładowane dodatnio jony. Doprowadziło to do powstania statycznego ładunku, który powodował przepływ elektronów na powierzchnię wody oraz jonizację atomów i cząsteczek w powietrzu. W ten właśnie sposób udało się stworzyć mikroskopijnej wielkości stabilny pierścień plazmy, który utrzymywał się przez cały czas dopóki napływał strumień wody.

 

Eksperyment wykazał, że utrzymanie stabilnej plazmy w powietrzu bez środowiska próżniowego i pola elektromagnetycznego jest możliwe. Naukowcy uważają, że dzięki tej nowej technice w przyszłości będzie można magazynować energię z pomocą plazmy, która nie będzie wymagała specjalnego środowiska dla zachowania stabilności.

 


Chiny posiadają najwięcej superkomputerów na liście TOP500

Od kilku lat Chiny przewodzą w rywalizacji superkomputerowej. To właśnie w Państwie Środka zbudowano najpotężniejszy jak dotąd komputer, który nie ma sobie równych. Teraz dowiadujemy się, że Chiny posiadają już oficjalnie najwięcej superkomputerów a Stany Zjednoczone znalazły się na drugim miejscu.

 

Na liście TOP500 znajduje się obecnie 202 chińskich i 144 amerykańskie superkomputery. Jeszcze sześć miesięcy temu, Stany Zjednoczone posiadały 169 superkomputerów a Chiny "tylko" 159. Jak zatem widać sytuacja zmieniła się radykalnie w bardzo krótkim czasie.

 

Najpotężniejszym superkomputerem na świecie pozostaje produkt "Made in China" - Sunway TaihuLight, który posiada moc obliczeniową 93 petaflopsów. Drugi w kolejności jest Tianhe-2 o mocy 33,9 petaflopsa. Dopiero potem pojawiają się superkomputery powstałe w innych krajach - szwajcarski Piz Daint (19,6 petaflopsa), japoński Gyoukou (19,1 petaflopsa) i amerykański Titan (17,6 petaflopsa).

Naukowcy z Narodowego Centrum Superkomputerowego w Tianjin zapowiadali, że już w 2020 roku zostanie oddany do użytku nowy superkomputer, który będzie posiadał moc obliczeniową zbliżoną do jednego eksaflopsa. To około 10 razy więcej od Sunway TaihuLight. Najnowszy sprzęt pozostali rywali daleko w tyle.

 


Państwo kosmiczne Asgardia posiada pierwszego satelitę na orbicie

W niedzielę z ośrodka badawczego Wallops Flight Facility agencji NASA odpalono rakietę nośną Antares, która wyniosła na orbitę statek kosmiczny Cygnus. Na jego pokładzie znajduje się zaopatrzenie i sprzęt dla Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, a także kilkanaście nanosatelitów. Jeden z nich jest własnością pierwszego państwa kosmicznego Asgardia.

 

Start rakiety planowany był na sobotę, lecz w ostatniej chwili został przełożony ze względu na samolot, który niespodziewanie pojawił się w pobliżu kosmodromu. Mimo opóźnienia, należąca do prywatnej firmy Orbital ATK rakieta nośna Antares poprawnie wystartowała, aby wynieść statek kosmiczny Cygnus.

Zaopatrzenie dotrze na stację ISS we wtorek. Astronauci otrzymają żywność oraz sprzęt i materiały przeznaczone dla eksperymentów naukowych. Następnie w grudniu statek Cygnus odłączy się od ISS, a zanim spłonie w ziemskiej atmosferze dostarczy kilkanaście nanosatelitów na orbitę. Wśród nich znajduje się satelita Asgardia-1, który zawiera dane osobowe wszystkich obywateli stosunkowo nowego państwa pod nazwą Asgardia.

Źródło: Asgardia

Założycielem Asgardii jest rosyjski naukowiec i biznesmen Igor Ashurbeyli. Dostarczenie satelity na orbitę to dopiero pierwszy krok ku fizycznej realizacji wielkiego projektu pierwszego w historii ludzkości państwa kosmicznego. Asgardia istnieje od 13 miesięcy, lecz nie została jeszcze uznana przez Organizację Narodów Zjednoczonych. Posiada jednak setki tysięcy obywateli i ostatecznie ma funkcjonować tak jak każde inne państwo na Ziemi - tzn. ma posiadać własny rząd, walutę Solar, gospodarkę i relacje z innymi krajami. Pomysłodawcy zakładają, że w przyszłości uda się zbudować wielkie kosmiczne miasto na orbicie okołoziemskiej, w którym będzie można zamieszkać na stałe.

 


IBM zaprezentował najpotężniejszy komputer kwantowy

Podczas wydarzenia IEEE Industry Summit on the Future of Computing w Waszyngtonie, przedsiębiorstwo IBM przedstawiło prototyp nowego komputera kwantowego. Jest to najpotężniejsza tego typu maszyna jaka kiedykolwiek powstała.

 

Tradycyjne komputery różnią się od komputerów kwantowych. Te pierwsze przetwarzają informacje z pomocą zer i jedynek, z kolei komputery kwantowe stosują tzw. kubity - bity kwantowe, które mogą być jednocześnie zerami i jedynkami. Jest to możliwe dzięki dziwnym efektom splątania i superpozycji.

 

Najnowsze wynalazki IBM to 50-kubitowy komputer kwantowy oraz 20-kubitowy kwantowy system obliczeniowy, który można udostępnić innym użytkownikom w chmurze obliczeniowej. IBM zdołał utrzymać stan kwantowy dla obu systemów przez 90 mikrosekund. Choć brzmi niewiele, amerykańskie przedsiębiorstwo osiągnęło w rzeczywistości wielki sukces w utrzymaniu kubitów.

 

Mimo wyraźnych postępów, komputery kwantowe nie nadają się jeszcze do szerokiego, komercyjnego zastosowania. Maszyny te wymagają do pracy wysoce specjalistycznego środowiska. IBM nie opublikował również szczegółów na temat swojego urządzenia w żadnym recenzowanym czasopiśmie naukowym. Nie zmienia to jednak faktu, że komputery kwantowe posiadają ogromny potencjał, gdyż mogą wykonywać bardzo skomplikowane zadania obliczeniowe a każdy postęp przybliża nas do nowej technologii.

 


Siły Powietrzne USA otrzymają broń laserową do 2021 roku

Kilka dni temu, laboratorium badawcze Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych podpisało kontrakt z koncernem zbrojeniowym Lockheed Martin warty 26,3 miliona dolarów. Specjaliści mają opracować wysokoenergetyczną broń laserową, która będzie wystarczająco lekka, aby mogła znaleźć się na wyposażeniu myśliwców.

 

Amerykańska armia już od kilku lat posiada na swoim wyposażeniu broń laserową. Ze względu na rozmiary i masę, systemy tego typu znajdują zastosowanie na morzu oraz na lądzie. Przykładowo w roku bieżącym Lockheed Martin dostarczył siłom zbrojnym Stanów Zjednoczonych działo laserowe o mocy 60 kW, które przeznaczone jest dla pojazdów lądowych. Zainstalowanie takiej broni w samolocie jest poważnym wyzwaniem.

 

W ramach programu LANCE (Laser Advancements for Next-generation Compact Environments), koncern zbrojeniowy opracuje potężny system laserowy dla myśliwców. Ta futurystyczna broń musi spełniać rygorystyczne wymagania. W 2015 roku Lockheed Martin prowadził testy w powietrzu, aby sprawdzić czy montowanie broni laserowej w samolotach jest w ogóle wykonalne.

Źródło: Program Executive Office Soldier/CC BY 2.0

Systemy laserowe funkcjonowałyby niczym niewidzialna tarcza - samoloty mogą otrzymać skuteczną ochronę przed rakietami i dronami. Również morskie oraz lądowe działa laserowe mają charakter przede wszystkim obronny ze względu na stosunkowo niewielki zasięg. Największe zalety tej technologii to przede wszystkim oszczędność (jeden strzał z tej broni jest nieporównywalnie tańszy od odpalenia jednej rakiety), a także precyzja i dyskrecja.

 

Zgodnie z podpisanym kontraktem, koncern Lockheed Martin ma zbudować i przetestować gotowy system laserowy przeznaczony dla myśliwców do 2021 roku. W najbliższych latach wszystkie rodzaje sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych zaczną korzystać z laserów.

 


Według Stephena Hawkinga, ludzkość musi opuścić Ziemię w ciągu 600 lat

Słynny naukowiec po raz kolejny wystosował ostrzeżenie dla ludzkości. Stephen Hawking wieszczy zagładę naszej cywilizacji, której jednak możemy uniknąć jeśli opuścimy Ziemię i osiedlimy się na innych planetach. Tym razem astrofizyk daje nam maksymalnie 600 lat na przeprowadzkę.

 

Hawking ostrzegł, że do 2600 roku Ziemia przekształci się w kulę ognia, dlatego jedynym logicznym rozwiązaniem pozostaje kosmiczna emigracja. Naukowiec twierdzi, że z biegiem czasu nasza planeta zostanie przeludniona, a zwiększona konsumpcja energii spowoduje globalną katastrofę. Wielu ekspertów nie zastanawia się nad innymi rozwiązaniami - zamiast zrobić coś, aby uratować Ziemię, proponuje się ucieczkę w kosmos.

Stephen Hawking już od dłuższego czasu dzieli się swoimi katastroficznymi wizjami i ostrzega nas przed robotami, sztuczną inteligencją, a nawet obcymi. W 2015 roku stwierdził, że jesteśmy zagrożeniem dla samych siebie. Kilkukrotnie wypowiadał się również na temat kolonizacji innych planet i podawał różne daty. Kilka lat temu szacował, że nasza cywilizacja nie przetrwa tysiąca lat. Ostatnim razem dał nam tylko 100 lat na opuszczenie Ziemi, a teraz znów zmienił zdanie.

 

Przeprowadzka w kosmos byłaby dla nas bardzo ryzykowna. Nie bez powodu człowiek narodził się właśnie tutaj na Ziemi. Pozostałe planety w Układzie Słonecznym również nie są przyjazne - na Wenus panują skrajnie wysokie temperatury, zaś Mars nie posiada silnego pola magnetycznego, które chroniłoby nas przed promieniowaniem kosmicznym. Dlatego należałoby zrobić wszystko, aby ratować zwierzęta, nasz gatunek ludzki i Ziemię - nasz dom.

 


Najnowszy robot szwajcarskich naukowców potrafi obsługiwać windę

Inżynierowie ze Szwajcarii skutecznie rozwijają nowatorskiego robota kroczącego o nazwie ANYmal. Jest to czworonożne urządzenie przeznaczone do samodzielnego funkcjonowania w trudnym terenie. 

 

Eksperci wykazali, że robot jest w stanie manualnie przywołać windę. Na nagraniu widać, że udaje mu się to całkiem zgrabnie. W prace nad robotem zaangażowani byli inżynierowie ze Szwajcarskiego Federalnego Instytutu Technologii w Zurychu.

 

Robot ANYmal działa autonomicznie i porusza się w dowolnym terenie skanując go stale i decydując jak pokonać okoliczne przeszkody. Można powiedzieć, że za pomocą wbudowanej kamery i czujników laserowych robot „widzi” otoczenie i tworzy z tego cyfrową mapę oraz precyzyjnie określa swoją lokalizację. Na podstawie tych informacji, urządzenie jest w stanie zaplanować trasę i wybrać punkty podparcia podczas chodzenia.

 

ANYmal pracuje na baterii co umożliwia jego działanie do dwóch godzin bez ładowania. Czas pracy urządzenia z pewnością jeszcze nie zachwyca, ale to koszt tego, że na pokładzie musi się znajdować wiele różnych czujników, zwłaszcza optycznych i termicznych, a także kamer, mikrofonów czy oświetlenia.

 

Roboty kroczące stają się coraz bardziej zaawansowane. Znane są takie konstrukcje wyprodukowane przez inżynierów z USA i Chin, teraz dzięki szwajcarskiej konstrukcji do wyścigu technologicznego w tej dziedzinie dołącza też Europa.

 


Wkrótce mężczyźni będą mogli zachodzić w ciążę, twierdzi ekspert

Dzięki postępom w transplantologii, w niedalekiej przyszłości nie tylko kobiety, ale także mężczyźni będą mogli zachodzić w ciążę i rodzić dzieci. Takiego zdania jest dr Richard Paulson - czołowy naukowiec zajmujący się medycyną reprodukcyjną. Według specjalisty, z nowych możliwości będą chcieli skorzystać głównie transseksualiści.

 

Przeszczepu macicy dokonano już niejednokrotnie w kilku krajach świata, jednak to w Szwecji dokonano prawdziwego przełomu. W 2013 roku kobieta w wieku 36 lat przeszła transplantację, otrzymując narząd od swojej 61-letniej koleżanki. Zabieg zakończył się pełnym powodzeniem a rok później bez żadnych komplikacji urodziła zdrowe dziecko. Dało to nowe nadzieje w leczeniu niepłodności u kobiet.

 

W San Antonio w stanie Teksas odbyło się niedawno coroczne spotkanie Amerykańskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu. Dr Richard Paulson, przewodniczący tego stowarzyszenia oznajmił, że możliwości wynikające z transplantologii macicy wkrótce staną się dostępne również dla mężczyzn. Ekspert powiedział wprost, że transseksualiści będą mogli przechodzić przez zabiegi i rodzić dzieci zupełnie jak kobiety. To oznacza, że pary homoseksualne, zamiast decydować się na adopcję, będą mogły starać się o własne dzieci.

Część specjalistów uważa to za nieetyczne. Sama procedura może okazać się bardzo skomplikowana, a podczas porodu prawdopodobnie nie obejdzie się bez cesarskiego cięcia. Nie wiadomo również jak w takiej sytuacji rozwinie się psychika dziecka i czy w ogóle będzie zdrowe, a także jakie będą reakcje społeczeństwa i czy takie eksperymenty wyjdą ludziom na dobre.