Listopad 2017

Sztuczne mięśnie inspirowane origami mogą zrewolucjonizować miękkie roboty

Naukowcy opracowali sztuczne mięśnie wzorując się na ludzkich mięśniach i origami. Wynalazek posiada duży potencjał, gdyż potrafi unieść przedmiot cięższy tysiąckrotnie od samego siebie. Technologia może w przyszłości znaleźć zastosowanie w tzw. miękkich robotach.

 

Urządzenie zostało zbudowane przez naukowców z MIT Computer Science and Artificial Intelligence Laboratory i Wyss Institute for Biologically Inspired Engineering. Składa się ze sztywnego szkieletu i miękkich mięśni. Wynalazcy czerpali inspirację z origami - znanej techniki składania papieru.

Źródło: MIT

Sztuczne mięśnie potrafią unieść obiekt o masie tysiąc razy większej od siebie, a zatem są znacznie silniejsze od ludzkich. Miękkie roboty mają wielki potencjał, którego dotychczas nie można było wykorzystać właśnie ze względu na brak wystarczającej siły.

Technologie tego typu okażą się przydatne w sytuacjach, gdzie potrzebna jest duża siła oraz zręczność przy podnoszeniu delikatnych towarów. Dlatego sztuczne mięśnie można stosować w magazynach. Skorzystają z nich także roboty, które tak jak człowiek potrzebują mięśni, aby podnosić ciężkie przedmioty.

 


Badania DNA rozwiązują zagadkę Yeti

Opowieści o tajemniczym stworzeniu żyjącym w Himalajach krążą wśród tubylców przynajmniej od pierwszej połowy XIX wieku. Tzw. człowiek śniegu to prawdziwa zagadka dla naukowców - dotychczas nikt nie zdołał przedstawić jednoznacznego dowodu na istnienie włochatej istoty przypominającej człowieka. Najnowsze badania DNA rozwiązują tę zagadkę.

 

Charlotte Lindqvist z Uniwersytetu Buffalo przeprowadziła analizę w sumie 24 próbek szczątków - 9 z nich rzekomo należy do Yeti, zaś pozostałe pochodzą od lokalnych gatunków niedźwiedzi. Wśród materiałów należących do tajemniczego małpoluda znalazł się ząb, fragmenty futra a nawet kość. Dopiero badania DNA pozwoliły ustalić do jakich zwierząt tak naprawdę należą te szczątki.

 

Okazało się, że 8 resztek zawiera materiał genetyczny żyjących w Himalajach niedźwiedzi brunatnych i niedźwiedzi czarnych. Ostatni przedmiot należał do psa. To zła wiadomość dla zwolenników Yeti, bowiem kolejne badania nie potwierdzają istnienia tego małpiszona i ponownie sugerują, że mieszkańcy Nepalu i Tybetu najwyraźniej widzieli niedźwiedzie, które zostały uznane za tajemnicze stwory.

 

Naukowcy uważają, że istnienie Yeti jako istoty przypominającej wysoką włochatą małpę wydaje się mało prawdopodobne. Zamiast tego skłaniają się ku teorii, według której Yeti jest po prostu krzyżówką dwóch gatunków niedźwiedzi. Badania DNA z 2013 roku przeprowadzone przez Bryana Sykes'a z Uniwersytetu Oksfordzkiego wykazały, że możemy mieć do czynienia z hybrydą niedźwiedzia polarnego z niedźwiedziem brunatnym.

 


Elon Musk przewiduje apokalipsę robotów

Pierwsze roboty wydawały się mocno ograniczone, wolne i praktycznie bezużyteczne. Po latach sytuacja uległa wyraźnej zmianie - dzisiejsze maszyny potrafią bez większych problemów przemieszczać się po nierównym podłożu i wykonywać różne manewry. Teraz są szybkie, sprawne i mogą korzystać z różnych narzędzi, w tym także z broni palnej.

 

Prawdopodobnie najbardziej zaawansowanym robotem humanoidalnym, czyli takim, który swoim wyglądem przypomina człowieka, jest Atlas. Maszyna ta zmieniała się na przestrzeni lat. Początkowo mogła przypominać ożywioną kupę złomu, lecz obecnie wygląda bardzo futurystycznie i już sam wizerunek pokazuje stopień zaawansowania.

Robot Atlas - źródło: Boston Dynamics

Oczywiście wygląd to nie wszystko. Atlas potrafi wykonać wiele czynności i jest przede wszystkim bardzo zwinny. Boston Dynamics, firma rozwijająca humanoida przedstawiła niedawno krótki filmik, na którym Atlas wykonuje salto do tyłu. To nieprawdopodobne osiągnięcie jak na maszynę.

Zdaniem Elona Muska, znanego przedsiębiorcę oraz właściciela takich firm jak Tesla, SpaceX czy PayPal, robot Atlas jest zaawansowany ale to jeszcze nic w porównaniu do tego, co będzie potrafił za kilka lat. Jego zdaniem maszyna stanie się w przyszłości tak szybka, że nasze oczy nie będą w stanie jej dostrzec.

Wyobraźmy sobie takiego superszybkiego robota, który otrzymuje broń i wchodzi w skład armii. Na dzień dzisiejszy taki scenariusz wciąż wydaje się mało prawdopodobny, ale to zmieni się gdy tylko zobaczymy kolejne niesamowite postępy robota Atlas. Science fiction wkrótce stanie się rzeczywistością.

 


Trwają pierwsze badania kliniczne implantów leczących z chorób psychicznych

Naukowcy sfinansowani przez agencję rządową DARPA, która rozwija zaawansowane projekty wojskowe, zaczęli testować na człowieku nowe implanty mózgowe. Technologia ma leczyć pacjentów z różnych chorób psychicznych z pomocą odpowiednio dostosowanych impulsów elektrycznych.

 

Wiele dotychczasowych badań ujawniło, że stymulacja konkretnych regionów mózgu prądem elektrycznym pozwala osiągać różne korzyści, np. przyspieszyć wchłanianie wiedzy lub pozbyć się depresji. Potencjalnych zastosowań dla nowej technologii jest mnóstwo. Wystarczy po prostu potraktować prądem elektrycznym konkretny region w mózgu i należy uważać, aby nie przesadzić, bowiem na tej metodzie możemy tak samo zyskać jak i stracić.

 

Korzyści wynikające ze stosowania impulsów elektrycznych zachęciły do prac nad specjalistycznymi implantami, które mogłyby odpowiednio traktować nasz mózg prądem. Agencja DARPA sfinansowała w tym celu badania naukowe. Implanty stymulujące mózg prądem elektrycznym już powstały - teraz nadszedł czas na pierwsze testy kliniczne.

Niewielkie urządzenia korzystają z algorytmów, które wykrywają konkretne wzory aktywności mózgowej powiązanej z zaburzeniami nastroju. Gdy zachodzi taka potrzeba, implanty mogą stymulować regiony mózgu prądem elektrycznym o odpowiednim natężeniu, aby załagodzić chorobę lub wyleczyć pacjenta z danej dolegliwości. Może to być np. depresja, epilepsja lub Parkinson, ale w ten sposób można także poprawić przyswajanie wiedzy i zwiększyć kreatywność. W jednym przypadku dzięki stymulacji prądem udało się wybudzić pacjenta ze śpiączki.

 

Dotychczasowe badania pokazują jednak, że nie wszyscy uczestnicy zdołali skorzystać z dobrodziejstw nowej technologii, gdyż w wielu przypadkach nie obserwowano dosłownie żadnych korzyści. Testy kliniczne są potrzebne, aby zrozumieć dlaczego na jednych pacjentach stymulacja prądem działa, a na innych nie. To z kolei pozwoli stworzyć jeszcze lepsze i bardziej skuteczniejsze implanty, dzięki którym będzie można leczyć ludzi z przeróżnych dolegliwości. Zdecydowaną zaletą jest fakt, że leczenie odbędzie się bez udziału chemioterapii, zaś wyraźną wadą jest utrata prywatności - dzięki implantom naukowcy będą mieli w pewnym stopniu wgląd w wewnętrzne uczucia ludzi.

 


Naukowcy sklonowali sklonowanego psa

Możliwości wynikające z klonowania zwierząt nie są nam do końca znane. Nie wiemy nawet, czy na pierwszy rzut oka identyczne kopie mogą być tak samo zdrowe i posiadać taką samą długość życia. Naukowcy próbują to sprawdzić klonując zwierzęta, a teraz po raz pierwszy sklonowali klona psa.

 

Znany przypadek owcy Dolly był dla wielu naukowców dość niepokojący. Klon zwierzęcia narodził się w 1996 roku i cierpiał na chorobę zwyrodnieniową stawów. Dolly zmarła w szóstym roku życia, czyli dość wcześnie jak na owcę. Wtedy pojawiły się podejrzenia, że sklonowane zwierzęta mogą być słabsze i umierać szybciej niż powinny. Nie wiadomo czy był to efekt stosowanych technik klonowania, czy też przedwczesna śmierć owcy była tylko dziełem przypadku. Wiadomo jednak, że inne kopie owcy pozostają zdrowe mimo zaawansowanego wieku.

 

Tymczasem naukowcy z Narodowego Uniwersytetu Seulskiego mają zamiar sprawdzić czy klony klonów mogą wieść zdrowe i długie życie. Badacze stworzyli kilka kopii Snuppy'ego - pierwszego na świecie sklonowanego psa rasy chart afgański, który przyszedł na świat w kwietniu 2005 roku. Dawca komórek Tai dożył 12 lat i zmarł na raka, zaś jego klon Snuppy żył przez 10 lat i również zabił go nowotwór, choć ten był inny. Psy bardzo często chorują na nowotwory, więc trudno powiedzieć czy klonowanie zadecydowało o jego złym stanie zdrowia w zaawansowanym wieku.

 

Uczeni z Korei Południowej stworzyli w sumie cztery wierne kopie posługując się komórkami, które zostały pobrane od Snuppy'ego gdy ten miał 5 lat. Już w ciągu kilku dni jeden z klonów zmarł z powodu biegunki, ale trzy pozostałe mają w chwili obecnej po 15 miesięcy i są zdrowe.

Źródło: Scientific Reports

Na wyniki badań musimy poczekać aż do śmierci klonów. Dopiero wtedy będziemy mogli wziąć pod uwagę długość życia i jaki był ogólny stan zdrowia zwierząt, aby wyciągnąć jakiekolwiek wnioski. Pozyskane dane będą następnie porównywane do nieklonowanych psów tej samej rasy. W rzeczywistości jeden taki eksperyment nie zapewni nam wystarczających informacji i prawdopodobnie nigdy nie będziemy mieć 100% pewności, czy klonowanie może mieć wpływ na stan zdrowia i długość życia.

 


Dziwna planetoida odkryta w Układzie Słonecznym

Ostatnio doszło do zupełnie niezwykłej obserwacji astronomicznej - odkryto obiekt, który początkowo wydawał się być kometą. Szybko jednak zorientowano się, że jego trajektoria jest na tyle dziwna, że trudno nazwać to kometą. Wygląda na to, że był to przybysz z obcego systemu planetarnego. Oczywiście naukowcy drapiąc się po głowach wymyślili dla tego obiektu zupełnie nową hawajską nazwę, Oumuamua, czyli Posłaniec.

 

Na podstawie wszystkich dostępnych badań tego obiektu oficjalnie opublikowanych przez naukowców oraz na podstawie danych zebranych przez Very Large Telescope należącego do agencji ESA ustalono, że to enigmatyczne ciało niebieskie o oznaczeniu 1l/2017 Ul przyleciało do Układu Słonecznego z przestrzeni międzygwiezdnej.

Zdaniem uczonych, obiekt ma głęboki czerwony kolor, kształt wydłużonego walca i składa się z metalu. Wszelkie dane wskazują na to, że obiekt absorbuje do 96% światła słonecznego. Porusza się z prędkością 90 tysięcy km/h, ma około 400 metrów długości a na dodatek obraca się co 7,3 godziny. Obiekt 1l/2017 Ul wpadł do Układu Słonecznego prawie prostopadle do płaszczyzny orbity Ziemi i innych planet.

 

Oumuamua przeleciał obok Ziemi 14 października 2017 roku kiedy znalazł się w odległości około 24 mln km. Astronomowie po raz pierwszy zobaczyli go 19 października 2017 roku za pomocą teleskopu Pan-STARRS na Hawajach. Wyglądał wtedy jak mały punkt światła.

Po kilku obserwacjach obliczono trajektorię obiektu i stało się jasne, że pochodzi on spoza Układu Słonecznego i przybył z obszaru kosmosu, który nazywamy przestrzenią międzygwiezdną. Jest to oficjalnie pierwsze zarejestrowane ciało niebieskie, które nie zostało uformowane w Układzie Słonecznym jak reszta znanych nam planetoid lub komet.

 

Według naukowców, w przestrzeni międzygwiezdnej znajduje się dużo takich obiektów jak 1l/2017 Ul. Szacują nawet ich ilość na około 10 tysięcy i zapowiadają kolejne odkrycia. Jednak to może być trudne - Oumuamua przeleciała niezauważona w okolicy Ziemi, więc wykrycie kolejnych cylindrycznych anomalii z dalekiego kosmosu może być bardzo trudne.

 


Robot Atlas niczym zawodowy atleta - potrafi skakać i robić salta

Rozwijany przez inżynierów z Boston Dynamics humanoid Atlas posiada niezwykłe umiejętności. Nauczył się chodzić po trudnej powierzchni, otwierać drzwi, obsługiwać narzędzia i potrafi podnosić ciężkie przedmioty. Teraz jego twórcy zrobili z niego prawdziwego atletę.

 

Atlas nie zachowuje się już jak robot-inwalida, który przewraca się przy pierwszej lepszej okazji. Boston Dynamics przedstawił zupełnie nową odsłonę humanoida, który charakteryzuje się niebywałą zwinnością i w dużej mierze przypomina człowieka.

 

Atlas potrafi teraz utrzymać równowagę lepiej niż kiedykolwiek. Dzięki temu może wskakiwać na przeszkody i zeskakiwać z nich, a nawet wykonać salto do tyłu. Nie oznacza to jednak, że robot stał się perfekcyjny w tym co robi - firma ujawniła również kilka drobnych wpadek humanoida podczas robienia salta, ale nie zmienia to faktu, że Atlas posiada nieprawdopodobną zwinność jak na robota.

Firma Boston Dynamics słynie z projektów zaawansowanych maszyn kroczących. Wśród nich jest humanoid Atlas oraz czteronożny robot LS3 i jego mniejsze ulepszone wersje - Wild Cat, Big Dog i Spot. Należący go Google holding Alphabet sprzedał w tym roku Boston Dynamics do japońskiego przedsiębiorstwa SoftBank Corporation. Od tego czasu, projektanci robotów zaprezentowali najnowszą wersję rozwojową maszyny Spot Mini, która nadaje się już do masowej produkcji, a teraz pochwalono się najnowszymi osiągnięciami robota Atlas - potencjalnego żołnierza przyszłości.

 


Naukowcy po raz pierwszy wytworzyli stabilny pierścień plazmy na wolnym powietrzu

Zespół naukowców z Kalifornijskiego Instytutu Technologicznego (Caltech) udowodnił, że stworzenie stabilnego pierścienia plazmy jest możliwe nie tylko w środowisku próżniowym i wcale nie musi być ograniczone czasowo. Najnowsze osiągnięcie amerykańskich fizyków w pewien sposób przybliża nas do reaktorów fuzji jądrowej, które będą stanowić wydajne i tanie źródło energii.

 

Stosowane dotychczas techniki pozwalały utrzymać stabilne pierścienie plazmy w komorach próżniowych lub polach elektromagnetycznych, lecz tylko na 10 milisekund. Tymczasem zespół z Caltech sprawił, że pierścienie plazmy pozostawały stabilne na wolnym powietrzu przez cały czas dopóki nie odłączono zasilania.

 

Naukowcy dokonali tego wytryskując wąski strumień wody rzędu 85 mikronów przy bardzo wysokim ciśnieniu na kryształową płytkę. Woda uderzała z prędkością 305 m/s. Powierzchnia kryształu była naładowana ujemnie, a gdy woda uderzała w nią i spływała na zewnątrz zabierała ze sobą naładowane dodatnio jony. Doprowadziło to do powstania statycznego ładunku, który powodował przepływ elektronów na powierzchnię wody oraz jonizację atomów i cząsteczek w powietrzu. W ten właśnie sposób udało się stworzyć mikroskopijnej wielkości stabilny pierścień plazmy, który utrzymywał się przez cały czas dopóki napływał strumień wody.

 

Eksperyment wykazał, że utrzymanie stabilnej plazmy w powietrzu bez środowiska próżniowego i pola elektromagnetycznego jest możliwe. Naukowcy uważają, że dzięki tej nowej technice w przyszłości będzie można magazynować energię z pomocą plazmy, która nie będzie wymagała specjalnego środowiska dla zachowania stabilności.

 


Chiny posiadają najwięcej superkomputerów na liście TOP500

Od kilku lat Chiny przewodzą w rywalizacji superkomputerowej. To właśnie w Państwie Środka zbudowano najpotężniejszy jak dotąd komputer, który nie ma sobie równych. Teraz dowiadujemy się, że Chiny posiadają już oficjalnie najwięcej superkomputerów a Stany Zjednoczone znalazły się na drugim miejscu.

 

Na liście TOP500 znajduje się obecnie 202 chińskich i 144 amerykańskie superkomputery. Jeszcze sześć miesięcy temu, Stany Zjednoczone posiadały 169 superkomputerów a Chiny "tylko" 159. Jak zatem widać sytuacja zmieniła się radykalnie w bardzo krótkim czasie.

 

Najpotężniejszym superkomputerem na świecie pozostaje produkt "Made in China" - Sunway TaihuLight, który posiada moc obliczeniową 93 petaflopsów. Drugi w kolejności jest Tianhe-2 o mocy 33,9 petaflopsa. Dopiero potem pojawiają się superkomputery powstałe w innych krajach - szwajcarski Piz Daint (19,6 petaflopsa), japoński Gyoukou (19,1 petaflopsa) i amerykański Titan (17,6 petaflopsa).

Naukowcy z Narodowego Centrum Superkomputerowego w Tianjin zapowiadali, że już w 2020 roku zostanie oddany do użytku nowy superkomputer, który będzie posiadał moc obliczeniową zbliżoną do jednego eksaflopsa. To około 10 razy więcej od Sunway TaihuLight. Najnowszy sprzęt pozostali rywali daleko w tyle.

 


Państwo kosmiczne Asgardia posiada pierwszego satelitę na orbicie

W niedzielę z ośrodka badawczego Wallops Flight Facility agencji NASA odpalono rakietę nośną Antares, która wyniosła na orbitę statek kosmiczny Cygnus. Na jego pokładzie znajduje się zaopatrzenie i sprzęt dla Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, a także kilkanaście nanosatelitów. Jeden z nich jest własnością pierwszego państwa kosmicznego Asgardia.

 

Start rakiety planowany był na sobotę, lecz w ostatniej chwili został przełożony ze względu na samolot, który niespodziewanie pojawił się w pobliżu kosmodromu. Mimo opóźnienia, należąca do prywatnej firmy Orbital ATK rakieta nośna Antares poprawnie wystartowała, aby wynieść statek kosmiczny Cygnus.

Zaopatrzenie dotrze na stację ISS we wtorek. Astronauci otrzymają żywność oraz sprzęt i materiały przeznaczone dla eksperymentów naukowych. Następnie w grudniu statek Cygnus odłączy się od ISS, a zanim spłonie w ziemskiej atmosferze dostarczy kilkanaście nanosatelitów na orbitę. Wśród nich znajduje się satelita Asgardia-1, który zawiera dane osobowe wszystkich obywateli stosunkowo nowego państwa pod nazwą Asgardia.

Źródło: Asgardia

Założycielem Asgardii jest rosyjski naukowiec i biznesmen Igor Ashurbeyli. Dostarczenie satelity na orbitę to dopiero pierwszy krok ku fizycznej realizacji wielkiego projektu pierwszego w historii ludzkości państwa kosmicznego. Asgardia istnieje od 13 miesięcy, lecz nie została jeszcze uznana przez Organizację Narodów Zjednoczonych. Posiada jednak setki tysięcy obywateli i ostatecznie ma funkcjonować tak jak każde inne państwo na Ziemi - tzn. ma posiadać własny rząd, walutę Solar, gospodarkę i relacje z innymi krajami. Pomysłodawcy zakładają, że w przyszłości uda się zbudować wielkie kosmiczne miasto na orbicie okołoziemskiej, w którym będzie można zamieszkać na stałe.