Naukowcy chcą dokonać niemożliwego. Za kilka lat, w kosmosie może narodzić się pierwszy człowiek

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

Ekspansja ludzkości w Układzie Słonecznym wydaje się być nieunikniona – państwowe agencje kosmiczne i prywatne firmy ścigają się o to, która z nich jako pierwsza wyśle ludzi w kosmos celem skolonizowania innej planety lub Księżyca. Jednak zanim do tego dojdzie, naukowcy chcą się przede wszystkim upewnić, czy w warunkach kosmicznych, człowiek może się w ogóle rozmnażać. Okazuje się, że już w kolejnych latach możemy poznać odpowiedź na to pytanie.

 

Holenderska firma SpaceLife Origin ogłosiła bardzo śmiałe plany. Już w ciągu 6 lat narodzi się pierwszy „człowiek pozaziemski”. Przełomowy i dość kontrowersyjny eksperyment zostanie poprzedzony odpowiednimi badaniami i przygotowaniami.

 

SpaceLife Origin chce zapoczątkować istnienie pierwszego pokolenia kosmicznych ludzi. Założyciel firmy, Kees Mulder twierdzi, że jeśli mamy stać się gatunkiem międzyplanetarnym to musimy nauczyć się rozmnażać w kosmosie. Tylko czy to jest w ogóle możliwe?

W ramach pierwszego etapu „Missions Ark”, który rozpocznie się w 2020 roku, SpaceLife Origin wyśle na orbitę satelitę wraz z tysiącem zabezpieczonych przed radiacją kosmiczną specjalnych pojemników. Naukowcy umieszczą w nich męskie i żeńskie komórki rozrodcze. W ten sposób planuje się zadbać o przyszłość gatunku ludzkiego na wypadek globalnej katastrofy.

Źródło: SpaceLife Origin

W 2021 roku rozpocznie się kolejna faza eksperymentu o nazwie „Missions Lotus”. SpaceLife Origin dostarczy na orbitę specjalny inkubator. Urządzenie będzie symulować warunki panujące na Ziemi. Zawarte w nich plemniki i komórki jajowe zaczną tworzyć embriony. Innymi słowy, dojdzie do zapłodnienia w kosmosie, a po kilku dniach na orbicie, inkubator powróci na Ziemię. Specjaliści nie tylko przebadają stan zarodków, ale także wykorzystają je, aby na naszej planecie narodził się pierwszy człowiek, który został poczęty w kosmosie.

 

W 2024 roku odbędzie się trzeci, ostatni etap o nazwie „Missions Cradle”. SpaceLife Origin na drodze eliminacji wybierze jedną kobietę, która poleci na orbitę wraz ze światowej sławy grupą lekarzy. W trakcie wielogodzinnego zabiegu, kobieta urodzi pierwsze „kosmiczne dziecko”, które po odpowiednich badaniach wraz z matką zostanie odesłane na Ziemię.

Zdaniem wielu naukowców, długotrwałe misje kosmiczne mogą mieć negatywny wpływ na zdrowie człowieka. Możliwość uodpornienia się na warunki kosmiczne wydaje się raczej mało prawdopodobna i trudno teraz stwierdzić, czy człowiek narodzony w kosmosie będzie na dłuższą metę zdrowy. Jednak jeśli mamy zostać gatunkiem międzyplanetarnym, eksperymenty tego typu prędzej czy później muszą zostać przeprowadzone. Dziś rodzimy się na Ziemi, jutro będziemy rodzić się na orbicie, a w przyszłości być może nawet na innych planetach.

 

Więcej: https://spacelifeorigin.com/en

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)

Komentarze

Portret użytkownika suawco

Bredni o kolonizacji kosmosu

Bredni o kolonizacji kosmosu już nie daje się czytać! Bzdura za bzdurą jedna lepsza od drugiej Biggrin Już nawet opisany tu eksperyment jest jakimś chorym pomysłem, bo właściwie nic specjalnego nie wnosi. poza ciekawostką dla mediów. Jest nawet niepełnym bo brakuje w nim 9 miesięcy życia płodu w ektremalnych warunkach promienowania kosmicznego, a samo zapłodnienie + poród to kwestia kilku dni. Cel tego eksperymentu - kolonizacja kosmosu? hahaha - kaktus mi prędzej wyrośnie niż gdziekolwiek poza Ziemią powstanie w tym 100 leciu jakieś siedlisko ludzi liczebniejsze niż 10 osób. Nie ma nawet potrzeby czy konieczności, bo zostały jeszcze ogromne tereny arktyczne, pustynne, stepowe i oceanów, gdzie ludzie mogą się osiedlić nieporównywalnie łatwiej szybciej taniej bezpieczniej a warunki bytu jak rajskie w porównaniu do tych na innych obiektach naszego układu słonecznego. Chyba że chodzi o utworzenie nowego, ekstremalnie ciężkiego więzienia dla ekstremalnych przestępców, jako alternatywa do kary śmierci?

Portret użytkownika r.abin

"Na wypadek globalnej

"Na wypadek globalnej katastrofy"? (same miałyby się rozmnażać-przy braku ludzi?). Ostatnia (taka) katastrofa miała miejsce przed 66 mln lat - i wszystko samo się uratowało. Może niezupełnie tak, jak miało wyglądać pierwotnie - bo (wtedy), naczelny miał być gadem (chyba zielonym, jak mityczni Reptilianie -tak przynajmniej "dawno, dawno temu" pisały "Problemy") Dla Boga - 66 mln lat - nie stanowi (wielkiego) problemu

Skomentuj