Ludzkość ma tylko 50% szans na przeżycie XXI wieku, twierdzi brytyjski kosmolog

Kategorie: 

Źródło: Flickr/Ricardo Williams/CC BY-NC-ND 2.0

Nasza cywilizacja rozwija się w zawrotnym tempie, lecz w tym samym czasie pojawia się coraz więcej zagrożeń. Sztuczna inteligencja, wojna nuklearna, globalna pandemia, bioterroryzm, nadużywanie zasobów naturalnych Ziemi - to tylko niektóre z nich. Biorąc to wszystko pod uwagę, znany brytyjski kosmolog oszacował, że cywilizacja ludzka ma raczej niewielkie szanse na przeżycie obecnego stulecia.

 

W książce pt.: „Our Final Hour”, wydanej w 2003 roku przez Martina Reesa, brytyjski naukowiec stwierdził, że ludzkość ma tylko 50% szans na przeżycie XXI wieku. Co prawda, od tego czasu minęło kilkanaście lat, ale Rees wydał właśnie nową książkę pt.: „On the Future: Prospects for Humanity”, w której napisał, że wszystkie decyzje, jakie zostaną podjęte teraz i w ciągu kilku kolejnych dekad, mogą decydować o życiu na Ziemi.

 

Martin Rees z zaniepokojeniem wskazuje na rozwój technologiczny, który sprawił, że teraz zaledwie kilka osób może wyrządzić ogromne szkody na skalę globalną. Może to być fatalny w skutkach atak hakerski, czy wykorzystanie zabójczej broni biologicznej, która może zapoczątkować globalną pandemię. Innym zagrożeniem jest inżynieria genetyczna, która już dziś pozwala modyfikować geny dowolnych organizmów. Tak jak ostrzegał Stephen Hawking, garstka ludzi może zacząć edytować swoje geny, dzięki czemu staną się silniejsi, zdrowsi i bardziej inteligentni, co między innymi pogłębi nierówności społeczne.

Martin Rees - źródło: BBC Radio 4/CC BY-NC 2.0

W najnowszym wywiadzie dla portalu Vox, brytyjski astronom i kosmolog Martin Rees powiedział, że podtrzymuje swoje przewidywania z 2003 roku, ale dziś jest jeszcze bardziej zaniepokojony zachodzącymi zmianami. Dzięki nowym technologiom, ludzkość otrzymała jeszcze potężniejsze narzędzia, którymi z jeszcze większą łatwością może sama sobie wyrządzić krzywdę, przez co jesteśmy o kolejny krok bliżej do globalnej katastrofy.

 

Astronom Martin Rees uważa, że największe zagrożenia dla naszej cywilizacji pochodzą od nas samych, a nie z kosmosu. Bardziej niż upadku asteroidy obawia się ludzkiej głupoty, chciwości i popełnianych błędów. Zagrożenia pochodzące od ludzi stają się coraz większe, a wielu z nich nie da się wyeliminować.

 

Brytyjski kosmolog wskazał również, że około miliard ludzi żyje dziś w skrajnej nędzy, podczas gdy zaledwie kilka tysięcy najbogatszych osób na całym świecie posiada niewyobrażalny majątek. Różnice te ciągle się pogłębiają i nikt nic z tym nie robi. Według Martina Reesa, powyższa kwestia pokazuje, że ludzkość dokonała bardzo małego postępu moralnego od czasu średniowiecza.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (2 votes)

Komentarze

Portret użytkownika r.abin

Zgadza się - dokładnie 50%.

Zgadza się - dokładnie 50%. Wprawdzie środki rozwiązywania (odwiecznych) konfliktów - gwarantują samozagładę (co jest czynnikiem wstrzymującym), ale Chińczycy wymyślili powiedzenie: "Obok klasztoru męskiego stoi klasztor żeński. Nie ma w tym nic złego ... ale może być", a jak w pierwszym akcie, na ścianie, wisi strzelba - to w finale, wypali (twierdzą krytycy teatralni)
 

Skomentuj