Były fizyk Fermilab chce zbudować przełomowy silnik antymaterialny

Kategorie: 

Źródło: Flickr/Kenny Mitchell/CC BY-NC-ND 2.0

Dzisiejsza technologia umożliwia nam dotarcie jedynie na Księżyc oraz na Marsa. Chodzi oczywiście o misje załogowe. Jednak aby opuścić wewnętrzny obszar naszego systemu planetarnego i sięgnąć np. Plutona czy odległe, obce nam planety pozasłoneczne, będziemy potrzebowali czegoś potężniejszego. Gerald Jackson, były fizyk Fermilab (Państwowe Laboratorium Przyspieszania Cząstek Elementarnych im. Enrico Fermiego - USA), ma zamiar zbudować silnik antymaterialny rodem ze Star Treka.

 

Statek kosmiczny Apollo 10 w czasie powrotu na Ziemię osiągnął prędkość niemal 40000 km/h. Liczba ta może wydawać się duża, lecz jest zupełnie odwrotnie jeśli mówimy o ewentualnej podróży do najbliższego systemu gwiezdnego. Przy dzisiejszej technologii potrzebowalibyśmy na to setek tysięcy lat. Jednak zdaniem Geralda Jacksona, silnik antymaterialny zredukowałby czas podróży do 10 lat.

 

Antymateria jest jak przeciwieństwo materii - jej atomy posiadają ujemnie naładowane jądro oraz dodatnio naładowane cząstki. Podczas zderzenia się materii i antymaterii wyzwalana jest duża ilość energii. Fizycy chcą wykorzystać ten proces do budowy nowego silnika. Projekt Jacksona potrzebowały tylko 17 gramów antywodoru aby dotrzeć do najbliższej gwiazdy. Niestety akceleratory cząstek zdołały wyprodukować jedynie niewielkie ilości antymaterii a największą przeszkodą mogą być same koszty. Wytworzenie jednego gramu antymaterii może kosztować więcej niż 100 miliardów dolarów.

Drugim problemem jest jej przechowywanie. W każdej chwili może bowiem dojść do niekontrolowanej eksplozji a jeden gram antymaterii spowoduje wybuch porównywalny do bomby nuklearnej. Antymateria nie może zderzyć się ze ścianą zbiornika. Naukowcy potrafili jak dotąd przechować antywodór przez jedyne 16 minut - jest to niestety zbyt krótko. Jesteśmy zatem bardzo daleko od pierwszego praktycznego zastosowania silnika antymaterialnego, lecz jeśli chcemy korzystać z takiej technologii to musimy od czegoś zacząć.

 

Jackson i jego koledzy postanowili zwrócić się o pomoc do "zwykłych ludzi". W tym miesiącu rozpoczną kampanię na stronie crowdfundingowej Kickstarter celem uzbierania 200 tysięcy dolarów. Jeśli uda im się zrealizować swoje plany, statek kosmiczny wyposażony w taki silnik będzie mógł podróżować z prędkością sięgającą do 40% prędkości światła, tj. około 120 000 000 m/s.

 

Po uzbieraniu 200 tysięcy dolarów, fizycy przystąpią do pracy i zajmą się budowaniem urządzenia które pozwoli obliczyć jaki dokładnie ciąg będzie generować ten rewolucyjny silnik. Uczeni mają nadzieję że ich starania zostaną zauważone i docenione przez inwestorów. Zbudowanie funkcjonalnego silnika antymaterialnego, według obecnych szacunków, będzie wymagało 100 milionów dolarów.

 

 

Źródło: http://www.popsci.com/former-fermilab-physicist-aims-to-build-star-trek-style-antimatter-engine

Ocena: 

4
Średnio: 4 (1 vote)

Komentarze

Portret użytkownika ted

Czyli zaladwie 4/1000

Czyli zaladwie 4/1000 procenta średnicy naszej galakyiki od naszego podwórka galaktycznego. Średnica naszej galaktyki to 100 tys. lat świetlnych. Potrzebny napęd WARP ponieważ w promieniu 10 lat świetlnych prawdopodobnie nie ma planety do zamieszkania.

Portret użytkownika Marek

Napęd WARP to jest bzdura, bo

Napęd WARP to jest bzdura, bo już przy prędkościach bliskich prędkości światła będziemy mogli podróżować w dowolny rejon wszechświata w dowolnie którkim czasie.
Zgodnie z tym:
 
Jak to naprawdę jest z podróżą statkiem kosmicznym ? Większość z nas, przyzwyczajona jest do pewnej myśli, mówiącej że podróże międzygwiezdne, nawet z prędkościami bliskimi prędkości światła, są bardzo długotrwałe. Sprawdź czy należysz do tej grupy Smile Myśl ta, wygląda mniej więcej tak: 

Skoro jakiś obiekt jest odległy od Ziemi o milion lat świetlnych, to przecież nawet podróżując z prędkością bliską światłu, będziemy lecieć ponad milion lat. Jeśli nie można przekroczyć prędkości światła, to nigdy nie będziemy w stanie dolecieć dalej, w czasie życia jednego pokolenia załogi statku. Np statek lecący z maksymalną prędkością przez 60 lat, pokona dystans max 60 lat świetlnych i nigdy nie doleci dalej. Zatem jaki jest sens wylatywać w podróż, do wspaniałej planety położonej 1000 lat świetlnych od Ziemi, skoro pożyjemy najwyżej lat 100 ?

I tu właśnie następuje nasze pierwsze zderzenie z Teorią Względności a powyższa myśl jest, jak by to powiedzieć... tak jakby błędna.

Zapewne wielu z nas obił się o uszy termin "dylatacja czasu", czyli jego tajemnicze spowolnienie dla obiektów poruszających się. Krótko mówiąc - im obiekt szybciej się porusza, tym wolniej płynie "jego" czas. Zjawisko to jest bezpośrednią i udowodnioną konsekwencją teorii względności.

Nie każdy jednak wie, co tak naprawdę jest konsekwencją tego zjawiska. Zanim do tego przejdziemy, rozważmy statek kosmiczny poruszający się z prędkością 50% prędkości światła. Załoga statku po podróży trwającej dla nich 10 lat, powróci na Ziemię i stwierdzi że minęło 11 i pół roku. Różnica czasu zwiększa się wraz z prędkością statku. Spójrzmy na tabelę (symbol "c" oznacza prędkość światła):

 

Prędkość statku
Dla załogi minęło
Na Ziemi minęło

50% c
10 lat
11,5 roku

60% c
10 lat
12,5 lat

70% c
10 lat
14 lat

80% c
10 lat
16,6 lat

90% c
10 lat
23 lata

95% c
10 lat
32 lata

99% c
10 lat
70 lat

99,99% c
10 lat
707 lat

99,999999% c
10 lat
70 tysięcy lat

99,9999999999% c
10 lat
7 milionów lat

99,99999999999999% c
10 lat
700 milionów lat

 

Portret użytkownika Artur

A nie jest tak, że podczas

A nie jest tak, że podczas 10 - letniej podróży na Ziemi upłynie dokładnie tyle samo czasu?
No pewnie, że upłynie dokładnie tyle samo czasu. Czyli dla każdej jednostki i tej na Ziemi i tej w statku kosmicznym tyle samo?

Czas w ogóle jako taki jest pojęciem względnym a najbliższym jego odpowiednikiem jest rozchodzące się światło, dla którego również umownie została obliczona prędkość.

No ale bez zawiłości

Czas upłynie dokładni taki sam, natomiast załoga, gdyby mogła po dziesięciu latach zobaczyć światło dochodzące z Ziemi, widziałoby obraz sprzed milionów lat. 
Gdyby jednak zawrócili, to nastąpiporces odwrotny. Powrócą raczej, bądź mniej więcej a może nawet dokładnie w takim samym czasie jaki upłunął na Ziemi, czyli nie po milionach lat, ale po dwudziestu Smile

Portret użytkownika Nati137

To oczywiście prawda o czym

To oczywiście prawda o czym piszesz tylko kto zgodził by się na wyprawę ,która zapewne nie byłaby tania a wróciła po milionach lat?
Politycy ,którzy o tym decydują nie myślą z reguły dalej niż własna kadencja więc co tu  mówić o takich okresach Wink

Nati

Strony

Skomentuj