Astronomowie zaprezentowali pierwsze zdjęcie czarnej dziury

Kategorie: 

Źródło: Event Horizon Telescope Collaboration

Czekaliśmy lata, ale cierpliwość popłaciła. Zespół naukowców, który pracuje nad wielkim projektem Event Horizon Telescope (EHT), przedstawił pierwsze w historii zdjęcie czarnej dziury. Jest to zarazem pierwszy dowód potwierdzający istnienie tych kosmicznych obiektów.

 

Event Horizon Telescope wymagał kilku dekad pracy teoretycznej, obserwacyjnej i technicznej. Dyrektor projektu, Sheperd S. Doeleman, kierował międzynarodowym zespołem, składającym się z ponad 200 naukowców. Jego realizacja nie byłaby możliwa bez udziału współczesnej zaawansowanej technologii – dzięki połączonej pracy radioteleskopów z całego świata otrzymaliśmy jeden wielki wirtualny radioteleskop wielkości Ziemi.

Projekt naukowy skupia się na czarnych dziurach. W kwietniu 2017 roku, sieć radioteleskopów prowadziła obserwacje czarnej dziury w wielkiej galaktyce eliptycznej Messier 87, lub w skrócie M87. Obiekt ten jest oddalony o około 53 miliony lat świetlnych od Ziemi.

Czarna dziura w galaktyce M82, wizja artystyczna - źródło: ESO

Każdy radioteleskop zgromadził ogromne ilości danych, które zostały zapisane na specjalnych twardych dyskach i fizycznie przetransportowane do Instytutu Radioastronomii im. Maxa Plancka oraz Obserwatorium Haystack na Instytucie Technologicznym Massachusetts. Dane te zostały przeanalizowane przez specjalistyczne superkomputery i dopiero teraz widzimy efekty pracy.

 

Poniższe zdjęcie przedstawia „cień” czarnej dziury, który ma 40 miliardów kilometrów szerokości, a horyzont zdarzeń jest około 2,5 raza mniejszy. Na podstawie obserwacji ustalono, że czarna dziura w galaktyce M87 obraca się zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Co więcej, udało się też wyliczyć masę czarnej dziury niezależnie od ruchów gwiazd. Masa ta wynosi 6,5 miliarda mas Ziemi.

Zdjęcie czarnej dziury w galaktyce M82 - źródło: Event Horizon Telescope Collaboration

Projekt Event Horizon Telescope prowadził również obserwacje czarnej dziury Sagittarius A*, która położona jest w centrum Drogi Mlecznej w odległości 26 tysięcy lat świetlnych od Ziemi i posiada masę 4,3 miliona mas Słońca. Na fotografię „cienia” tej czarnej dziury będziemy musieli jeszcze poczekać, gdyż superkomputery wciąż przetwarzają pozyskane dane.

 

Mamy więc pierwszy dowód na istnienie czarnych dziur. Cała nasza wiedza o tych wielkich czarnych potworach pochodzi od zjawisk, które obserwujemy w ich otoczeniu. Projekt EHT będzie wciąż kontynuowany – w kolejnych latach przyłączone zostaną kolejne radioteleskopy i będziemy mogli prowadzić kolejne obserwacje, dzięki którym będziemy mogli poznawać czarne dziury.

 

Ocena: 

3
Średnio: 3 (1 vote)

Komentarze

Portret użytkownika r.abin

Genialne jest ostatnie zdanie

Genialne jest ostatnie zdanie (łykam je -jako aforyzm). Faktycznie, czas skończyć z (powszechnie stosowaną w przeszłości) - metodą eksterminacji "myślących inaczej" (zgodnie z pochwałą R.Dubos'a) Mamy jednocześnie nowy dowód na przewodnią rolę wiary w badaniach naukowych [Luc Bürgin - Błędy nauki]

Portret użytkownika Demostenes

Obserwacje prowadzono na fali

Obserwacje prowadzono na fali o długości 1,3 mm. Udało się uzyskać obraz cienia czarnej dziury oraz wyznaczyć jej masę w sposób niezależny od wyznaczeń masy na podstawie dynamiki gwiazd w M87. Wyznaczona masa to 6,5 miliardów mas Słońca. Z kolei odległość do czarnej dziury wynosi 55 milionów lat świetlnych. Sam cień czarnej dziury jest około 2,5 razy większy niż horyzont zdarzeń, który mierzy nie więcej niż 40 miliardów kilometrów (mniej niż 250 au).

Jak przebiegły te przełomowe odkrycie? Najpierw wielokrotnie obserwowano strukturę w kształcie pierścienia w sercu galaktyki M87. Wewnątrz tej struktury znajduje się ciemny obszar. Po upewnieniu się, że wszystkie elementy występują w kolejnych obserwacjach EHT zaczęto sprawdzać wyniki obserwacji z przewidywaniami modeli teoretycznych, takich które uwzględniają fizykę zakrzywionej przestrzeni, supergrzanie materii i silne pola magnetyczne. Okazało się, że obserwacje zgadają się z przewidywaniami teoretycznymi. Ten ciemny obszar w środku to cień czarnej dziury!

urania.edu.pl/wiadomosci/uzyskano-pierwsze-w-historii-zdjecie-czarnej-dziury

Troszke prawdy o tym nisamowitym projekcie Teleskopu Horyzontu Zdarzeń (EHT)

Portret użytkownika Jack Ravenno

Owszem ale nie zgadzam się z

Owszem ale nie zgadzam się z Twoim stwierdzeniem. NIE WIESZ co się dzieje ze spadającą materią i niekoniecznie prawidłowo wnioskujesz, że materia musi mieć postać wstęgi opadającej na czarną dziurę w płaszczyźnie.

I na koniec... Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale GÓWNO widzimy i tkwimy głęboko w czarnej dupie. Dlatego takie ściemy mają jakikolwiek posłuch w ludziach.

53 miliony lat świetlnych. Czarna dziura. Zaiste - w mózgu.

Portret użytkownika tomek

To raczej nie zdjęcie co

To raczej nie zdjęcie co wizualizacja odczytów radarowych... nie zdjecie w dosłownym tego słowa znaczeniu.

Wielkie zapowiedzi, atmosfera sensacji i rozmyty donut ostatecznie... I właśnie, materia "wpada" z kazdej strony, to skąd widok "dziury"??? Cyba zafałszowany ten obraz, celowo  żeby lepiej zjawisko wyjaśnić

Portret użytkownika Lewak

Owszem, będzie. Wszystkie

Owszem, będzie. Wszystkie stare galaktyki, to twory płaskie, więc owo opadanie zachodzi w płaszczyźnie galaktyki stąd świetlista obwódka. To, co widzimy, wynika stąd, że ta galaktyka ma płaszczyznę prostopadłą do naszej  Galaktyki i prostopadłą do linii jej widzenia z naszej pozycji obserwacyjnej, bo obwódka jest prawie idealnie kolista

Portret użytkownika Jack Ravenno

Nieistotne jest, że to twory

Nieistotne jest, że to twory płaskie - jak piszesz. CD jest prawdopodobnie kulista. Opadająca materia będzie przyspieszana w drodze do CD i niekoniecznie musi się poruszać w płaszczyźnie galaktyki. Zwłaszcza, że grubość galaktyki w centrum jest znacznie większa niż podany rozmiar CD. Śmiem twierdzić, że materia będzie oplatać CD ze wszystkich stron, ponieważ nawet minimalne zakłócenia toru jej przepływu spowodują chaotyczne zmiany położenia, a w konsekwencji oplatanie materią całego horyzontu zdarzeń. Ów chaotyczny ruch i przepływ (być może) nieregularnych ilości materii - moim zdaniem - powinien generować mierzalne zakłócenia w postaci specyficznego "szumu" w bardzo wysokim paśmie częstotliwości promieniowania elektromagnetycznego - swoisty podpis osobliwości. Aby materia poruszała się w płaszczyźnie galaktyki CD musiałaby posiadać większą grawitację na "równiku" a to możesz jedynie wrzucić w garniec z hipotezami bo tego NIE WIESZ. Ja dla odmiany zakładam, że grawitacja CD jest mniej więcej równa z każdej strony, a nawet "drobne" efekty kwantowe spowodują 'rozsmarowanie' cząstek i fal na całej powierzchni horyzontu zdarzeń.

 

Ale uważaj sobie jak tam chcesz...

 

Skomentuj