Lipiec 2024

Grupa krwi a inteligencja: Odkrycie, które może zmienić nasze postrzeganie

Najnowsze badania sugerują, że istnieje związek między grupą krwi a zdolnościami intelektualnymi. To odkrycie może mieć daleko idące konsekwencje i rzucić nowe światło na nasze zrozumienie czynników wpływających na ludzką inteligencję. Chociaż wiele czynników wpływa na naszą sprawność intelektualną, badania pokazują, że osoby z drugą ujemną grupą krwi wykazują tendencję do podejmowania bardziej spontanicznych i pochopnych decyzji, co może wskazywać na obniżone zdolności intelektualne.

 

 

Badanie przeprowadzone w Dow Medical College w Karaczi na grupie studentów medycyny miało na celu zbadanie potencjalnego związku między grupą krwi a poziomem IQ. W badaniu uczestniczyło 353 studentów, a wyniki pokazały, że osoby z grupą krwi A- osiągały najwyższe wyniki w testach IQ, choć różnice nie były statystycznie znaczące. Oznacza to, że choć istnieją pewne różnice, nie są one wystarczająco wyraźne, aby uznać je za jednoznacznie potwierdzone.

 

Wyniki tych badań kontrastują z popularnymi wierzeniami, szczególnie w kulturze japońskiej, gdzie uważa się, że grupa krwi może wpływać na osobowość i inteligencję. Teorie te sugerują, że osoby z grupą krwi A są spokojne i odpowiedzialne, podczas gdy osoby z grupą B są kreatywne i niezależne. Jednakże, naukowe dowody na poparcie tych teorii są ograniczone.

 

Choć badania pokazują pewne różnice w wynikach IQ między różnymi grupami krwi, wiele innych czynników wpływa na inteligencję, w tym genetyka, środowisko, edukacja i doświadczenia życiowe. Ostatecznie, inteligencja jest złożonym zjawiskiem, które nie może być jednoznacznie przypisane do jednej zmiennej, takiej jak grupa krwi.

 

W kontekście biologii, grupa krwi jest determinowana przez obecność lub brak określonych antygenów na powierzchni czerwonych krwinek. Te antygeny mogą wpływać na naszą odporność i podatność na różne choroby, ale nie ma bezpośrednich dowodów na to, że wpływają na nasze zdolności poznawcze.

 

Z drugiej strony, warto kontynuować badania w tym obszarze, aby lepiej zrozumieć potencjalne powiązania między biologią a zdolnościami poznawczymi. Nawet jeśli grupa krwi nie jest głównym determinantem inteligencji, to badania nad jej wpływem mogą prowadzić do ciekawych odkryć w dziedzinie neurobiologii i genetyki.

 

Podsumowując, choć badania sugerują pewne powiązania między grupą krwi a inteligencją, są one zbyt niejednoznaczne, aby wyciągnąć jednoznaczne wnioski. Nasza sprawność intelektualna zależy od wielu czynników, a grupa krwi jest tylko jednym z wielu elementów układanki. Warto zachować zdrowy sceptycyzm i polegać na solidnych dowodach naukowych, aby lepiej zrozumieć naturę inteligencji.

 

Dodaj komentarz

loading...

Odkrycie podziemnych jaskiń na Księżycu - potencjalne miejsce przyszłych baz kosmicznych

Włoscy i amerykańscy astronomowie dokonali przełomowego odkrycia na Księżycu. Przy użyciu zaawansowanych technik obrazowania radarowego udało im się zidentyfikować kompleks podziemnych jaskiń o długości sięgającej nawet 77 metrów w Morzu Spokoju. To niezwykle ważne znalezisko, które może mieć kluczowe znaczenie dla przyszłych misji księżycowych.

 

Od dziesięcioleci naukowcy spekulowali na temat istnienia tego typu struktur na powierzchni Srebrnego Globu. Dotychczas jednak brakowało przekonujących dowodów, które potwierdziłyby tę hipotezę. Dopiero teraz, dzięki zaawansowanym technologiom obrazowania, udało się dokonać przełomowego odkrycia.

 

Kluczową rolę w tym procesie odegrał instrument Mini-RF zainstalowany na pokładzie sondy LRO (Lunar Reconnaissance Orbiter). Dzięki niemu naukowcom z Uniwersytetu Trent we Włoszech oraz ich amerykańskim kolegom udało się uzyskać wysokiej jakości obrazy radarowe Morza Spokoju, na których wyraźnie widoczne są wejścia do podziemnych jaskiń.

 

Jak wyjaśnia profesor Lorenzo Bruzzone z Uniwersytetu Trent, przez lata naukowcy znajdowali na zdjęciach Księżyca ciemne plamy, które mogły wskazywać na istnienie tego typu struktur. Jednak dopiero teraz udało się potwierdzić, że są to rzeczywiście wejścia do rozległych jaskiń, które prawdopodobnie powstały w wyniku ruchów strumieni gorącej lawy we wczesnych etapach istnienia Księżyca.

 

Odkrycie to ma ogromne znaczenie praktyczne dla przyszłych misji księżycowych. Naukowcy podkreślają, że tego typu podziemne jaskinie stanowią idealne miejsce do budowy baz księżycowych. Wynika to z faktu, że wewnątrz nich panuje znacznie stabilniejsza temperatura niż na powierzchni Księżyca, a jednocześnie są one chronione przed działaniem promieni kosmicznych i uderzeniami mikrometeorytów.

 

Badacze zwracają uwagę, że w ciągu ostatnich dziesięcioleci na zdjęciach Księżyca zidentyfikowano dziesiątki podobnych ciemnych plam, które mogą wskazywać na istnienie rozległych sieci jaskiń. Odkrycie w Morzu Spokoju jest zatem prawdopodobnie tylko wierzchołkiem góry lodowej, a dalsze badania mogą ujawnić jeszcze więcej tego typu struktur na powierzchni Srebrnego Globu.

 

Nowe odkrycie otwiera nowe perspektywy dla przyszłych misji księżycowych. Podziemne jaskinie mogą nie tylko stanowić idealne schronienie dla astronautów, ale także potencjalne źródło surowców czy miejsce do prowadzenia badań naukowych. Być może w niedalekiej przyszłości to właśnie one staną się kluczowym elementem infrastruktury księżycowych baz.

 

Dodaj komentarz

loading...

Nowa definicja planet - rewolucja w astronomii?

W świecie nauki, gdzie każde odkrycie i innowacja mogą mieć daleko idące konsekwencje, naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles (UCLA) zaproponowali nową definicję planety, która może całkowicie zmienić nasze postrzeganie Układu Słonecznego i planet pozasłonecznych.

 

 

Obecna definicja planety, przyjęta przez Międzynarodową Unię Astronomiczną (IAU) w 2006 roku, jest już od dawna krytykowana przez wielu astronomów jako zbyt wąska i nieadekwatna do coraz większej liczby odkrywanych obiektów w kosmosie. Naukowcy z UCLA postanowili zmierzyć się z tym problemem i zaproponowali nowe, bardziej kompleksowe kryteria, które mogą zrewolucjonizować nasze rozumienie tego, czym jest planeta.

 

Najważniejszą różnicą między nową a starą definicją jest to, że nowa obejmuje również ciała niebieskie krążące wokół gwiazd poza Układem Słonecznym. Zgodnie z propozycją naukowców z UCLA, planetą można by uznać każde ciało niebieskie krążące wokół jednej lub większej liczby gwiazd, brązowych karłów lub pozostałości gwiazd, o masie większej niż 10 do 23. potęgi kilograma, ale mniejszej niż 13 masy Jowisza.

 

Ponadto nowa definicja eliminuje wymóg kształtu kulistego, który był kluczowym elementem starej definicji. Naukowcy argumentują, że w przypadku odległych planet rzadko można z całą pewnością określić ich kształt, dlatego większy nacisk powinien być położony na masę jako wielkość najłatwiejszą do zmierzenia. Analiza wykazała, że ciała niebieskie większe niż 10 do 21. potęgi kilogramów są zwykle okrągłe.

 

Kolejną istotną zmianą jest rezygnacja z wymogu "oczyszczenia swojej orbity" z mniejszych obiektów, który był kluczowym elementem starej definicji. Zamiast tego nowa definicja kładzie nacisk na "dominację dynamiczną", czyli posiadanie wystarczającej grawitacji, aby gromadzić lub wypychać mniejsze obiekty w pobliżu.

 

Obecna definicja planety przyjęta przez IAU w 2006 roku jest krytykowana przez wielu astronomów jako zbyt wąska i nieadekwatna do coraz większej liczby odkrywanych obiektów w kosmosie. Definicja ta wykluczyła Plutona z grona planet, co wywołało ogromne kontrowersje w środowisku naukowym.

 

Nowa definicja zaproponowana przez naukowców z UCLA ma na celu rozwiązanie tych problemów i dostosowanie kryteriów do współczesnej wiedzy astronomicznej. Umożliwi ona klasyfikację wielu obiektów, które do tej pory nie spełniały warunków starej definicji, jako pełnoprawnych planet.

 

Ponadto nowa definicja otwiera drzwi do lepszego zrozumienia planet pozasłonecznych, które są coraz częściej odkrywane przez astronomów. Dotychczas obowiązująca definicja ograniczała się wyłącznie do planet Układu Słonecznego, co utrudniało analizę i porównywanie obiektów znajdujących się poza naszym systemem planetarnym.

 

Choć oficjalna zmiana definicji planety przyjętej przez IAU może zająć kilka lat, proponowane zmiany już wzbudzają ożywioną debatę naukową. Wielu astronomów z niecierpliwością oczekuje na dalszy rozwój wydarzeń i możliwość zastosowania nowych kryteriów w praktyce.

 

Podsumowując, nowa definicja planet zaproponowana przez naukowców z UCLA ma potencjał, aby całkowicie zmienić nasze postrzeganie Układu Słonecznego i planet pozasłonecznych. Eliminując wąskie ograniczenia starej definicji, otwiera ona nowe możliwości w badaniach kosmicznych i może prowadzić do wielu interesujących odkryć w przyszłości.

 

 

Dodaj komentarz

loading...

Niesamowite odkrycie na Merkurym - naukowcy znaleźli warstwę diamentu!

Merkury, najmniejsza i najbliższa Słońcu planeta Układu Słonecznego, wciąż kryje w sobie wiele tajemnic. Najnowsze badania naukowców z Chin i Belgii rzucają nowe światło na budowę wnętrza tej fascynującej planety.

 

 

Według opublikowanych właśnie wyników, na granicy jądra i płaszcza Merkurego (CMB) znajduje się warstwa diamentu o szacunkowej grubości od 15 do 18 kilometrów. To zaskakujące odkrycie, które może pomóc wyjaśnić wiele zagadek związanych z tą planetą.

 

Merkury to planeta pełna niespodzianek. Jej duża gęstość rdzenia i ciemna powierzchnia od dawna intrygowały naukowców. Wcześniejsze misje, takie jak sonda MESSENGER należąca do NASA, wykazały, że powierzchnia Merkurego zawiera znaczne ilości grafitu - formy węgla.

 

Sugerowało to, że w przeszłości na powierzchni planety znajdował się bogaty w węgiel ocean magmy, który z czasem zestalił się, tworząc ciemną grafitową skorupę. Wczesne spekulacje na temat tej grafitowej skorupy opierały się na stosunkowo niskiej temperaturze i ciśnieniu we wnętrzu planety, na granicy jądra i płaszcza.

 

Nowe odkrycie zmienia ten obraz. Okazuje się, że granica między jądrem a płaszczem Merkurego (CMB) znajduje się głębiej, niż sądzono do tej pory. Co więcej, w żelaznym rdzeniu planety może znajdować się siarka, która może wpływać na krystalizację oceanu magmy.

 

Aby lepiej zrozumieć, co dzieje się we wnętrzu Merkurego, naukowcy przeprowadzili szereg eksperymentów symulujących ekstremalne warunki panujące na tej planecie. Wykorzystując prasę o dużej objętości i syntetyczny krzemian jako materiał wyjściowy, udało im się osiągnąć ciśnienie do siedmiu gigapaskali.

 

W tych warunkach naukowcy zbadali, w jaki sposób minerały topią się i osiągają fazy równowagi. Przeanalizowali także skład chemiczny próbek, koncentrując się na fazach grafitu i diamentu. Okazało się, że choć grafit był prawdopodobnie dominującą fazą węglową podczas krystalizacji oceanu magmowego, to krystalizacja rdzenia doprowadziła do powstania warstwy diamentu w CMB.

 

To odkrycie ma daleko idące konsekwencje. Wysoka przewodność cieplna diamentu pomaga skutecznie przenosić ciepło z rdzenia do płaszcza, powodując rozwarstwienie temperatury i zmiany konwekcji w ciekłym zewnętrznym jądrze Merkurego. A to z kolei wpływa na wytwarzanie silnego pola magnetycznego, które otacza tę planetę.

 

Naukowcy sugerują również, że obecna temperatura w CMB Merkurego jest bliska punktu, w którym grafit może zamienić się w diament. To wyjaśnia, dlaczego na powierzchni planety wciąż znajduje się znaczna ilość grafitu - warunki we wnętrzu Merkurego sprzyjają raczej powstawaniu diamentu niż grafitu.

 

Odkrycie warstwy diamentu na Merkurym to prawdziwa rewolucja w naszym rozumieniu tej planety. Rzuca ono nowe światło na budowę jej wnętrza i pozwala lepiej wyjaśnić wiele zagadek, z którymi naukowcy borykali się od dawna. Bez wątpienia to jedno z najważniejszych odkryć ostatnich lat w dziedzinie badań Układu Słonecznego.

 

 

Dodaj komentarz

loading...

Przełomowe odkrycie: Płyn mózgowo-rdzeniowy kluczem do bólów migrenowych

Dla miliarda ludzi na całym świecie objawy mogą być wręcz wyniszczające: pulsujący ból głowy, nudności, zaburzenia widzenia i zmęczenie, które mogą trwać przez kilka dni. Jednak to, w jaki sposób aktywność mózgu wywołuje te najcięższe bóle głowy - migreny, od dawna intrygowało naukowców. Badanie na myszach, opublikowane w czasopiśmie "Science" 4 lipca, rzuca nowe światło na neurologiczne wydarzenia, które wywołują migreny.

 

Sugeruje ono, że krótkotrwałe "zaciemnienie" mózgu - gdy aktywność neuronów ulega wyłączeniu - tymczasowo zmienia zawartość płynu mózgowo-rdzeniowego, przezroczystej cieczy otaczającej mózg i rdzeń kręgowy. Ten zmieniony płyn, jak twierdzą badacze, przedostaje się przez wcześniej nieznaną lukę anatomiczną do nerwów w czaszce, gdzie aktywuje receptory bólu i zapalenia, powodując bóle głowy.

"Ta praca to zmiana w sposobie, w jaki myślimy o pochodzeniu bólów głowy" - mówi Gregory Dussor, neuronaukowiec z Uniwersytetu Teksańskiego w Dallas. "Ból głowy może być po prostu ogólnym ostrzeżeniem o wielu rzeczach, które dzieją się w mózgu, a które nie są normalne".

"Migrena jest tak naprawdę ochronna w ten sposób. Ból jest ochronny, ponieważ informuje osobę, aby odpoczęła, doszła do siebie i przespała się" - mówi Maiken Nedergaard, neuronaukowiec z Uniwersytetu Kopenhaskiego, współautor badania.

Sam mózg nie ma receptorów bólu; odczucie bólu głowy pochodzi z obszarów poza mózgiem, znajdujących się w obwodowym układzie nerwowym. Jednak to, w jaki sposób mózg, który nie jest bezpośrednio powiązany z obwodowym układem nerwowym, wywołuje nerwy, powodując bóle głowy, jest słabo zrozumiałe, co czyni je trudnymi do leczenia.

 

Naukowcy pracujący z mysim modelem konkretnego rodzaju bólu głowy, zwanego migreną z aurą, postanowili zbadać tę kwestię. Jedna trzecia cierpiących na migrenę doświadcza fazy przed bólem głowy zwanej aurą, która ma objawy takie jak nudności, wymioty, nadwrażliwość na światło i drętwienie. Może ona trwać od pięciu minut do godziny. Podczas aury mózg doświadcza "zaciemnienia" zwanego rozprzestrzeniającą się depresją korową (CSD), gdy aktywność neuronów na krótki czas ulega wyłączeniu.

 

Badania nad migreną sugerowały, że bóle głowy pojawiają się, gdy cząsteczki z płynu mózgowo-rdzeniowego odpływają z mózgu i aktywują nerwy w oponach mózgowo-rdzeniowych, chroniących mózg i rdzeń kręgowy.

 

Zespół Nedergaard chciał zbadać, czy istnieją podobne wycieki płynu mózgowo-rdzeniowego, które aktywują nerw trójdzielny, przebiegający przez twarz i czaszkę. Gałęzie tego nerwu łączą się w zwoju trójdzielnym u podstawy czaszki. Jest to węzeł przekazujący informacje sensoryczne między twarzą, żuchwą a mózgiem i zawiera receptory dla białek bólu i zapalenia.

 

Autorzy wyhodowali myszy, które doświadczały CSD, i przeanalizowali ruch i zawartość ich płynu mózgowo-rdzeniowego. Podczas CSD stwierdzili, że stężenia niektórych białek w płynie spadły do mniej niż połowy ich zwykłego poziomu. Poziomy innych białek, w tym białka CGRP, przekazującego ból, który jest jednym z celów leków przeciwmigrenowych, wzrosły ponad dwukrotnie.

 

Badacze odkryli również wcześniej nieznaną lukę w ochronnych warstwach wokół zwoju trójdzielnego, która pozwala płynowi mózgowo-rdzeniowemu na wlanie się do tych komórek nerwowych. Dlatego przetestowali, czy płyny rdzeniowe o różnych stężeniach białek aktywowały nerwy trójdzielne u myszy kontrolnych.

 

Płyn zebrany krótko po CSD zwiększył aktywność komórek nerwowych trójdzielnych - wskazując, że bóle głowy mogłyby być wywołane przez sygnały bólowe wysyłane z tych aktywowanych komórek. Ale płyn zebrany 2,5 godziny po CSD nie miał takiego samego efektu.

 

 

Dodaj komentarz

loading...

Mrówki z Florydy przeprowadzają ratujące życie operacje na swoich współlokatorach

Naukowcy dokonali niezwykłego odkrycia dotyczącego mrówek cieśli z Florydy (Camponotus floridanus). Te niewielkie owady okazały się zdolne do identyfikowania i leczenia ran swoich współlokatorów, co jest unikalnym zachowaniem w świecie zwierząt. Wyniki badań zostały opublikowane 2 lipca w czasopiśmie “Current Biology”.

 

Badania przeprowadzone przez zespół naukowców pod kierownictwem Erike Franka, ekologa behawioralnego z Uniwersytetu w Würzburgu, ujawniły, że mrówki te potrafią dokonywać zarówno oczyszczenia ran, jak i amputacji zainfekowanych kończyn u innych mrówek. Frank zauważył, że jest to pierwszy znany przypadek w królestwie zwierząt, gdzie systematyczna i wyrafinowana amputacja kończyny jest przeprowadzana przez członka tego samego gatunku.

 

W poprzednich badaniach z 2023 roku, zespół Franka odkrył, że afrykańskie mrówki Megaponera analis potrafią leczyć zakażone rany za pomocą substancji przeciwdrobnoustrojowych produkowanych w ich gruczołach. Jednak mrówki cieśle z Florydy nie posiadają takich gruczołów, co skłoniło naukowców do dalszych badań nad ich metodami radzenia sobie z ranami.

 

Badacze skupili się na dwóch rodzajach ran na nogach mrówek: laceracji na udzie oraz ranach na goleni. W eksperymentach zauważyli, że mrówki leczyły rany na udach poprzez oczyszczanie ran za pomocą swoich szczęk, a następnie amputację kończyny poprzez wielokrotne gryzienie. Rany na goleni były natomiast leczone wyłącznie poprzez czyszczenie.

 

Wyniki badań były zaskakujące. Przeżywalność mrówek z ranami na udach wzrosła z mniej niż 40% do 90-95% po amputacji, podczas gdy przeżywalność mrówek z ranami na goleni poprawiła się z 15% do 75% po oczyszczeniu. Naukowcy sugerują, że mrówki decydują się na amputację tylko w przypadku ran na udach ze względu na ograniczenia czasowe. Amputacja zajmuje mrówkom co najmniej 40 minut, co jest istotnym czynnikiem w kontekście rozprzestrzeniania się infekcji.

 

Po przeprowadzeniu mikro-skanów CT mrówek, naukowcy doszli do wniosku, że uszkodzenie mięśni pompujących krew w udzie spowalnia krążenie, co daje mrówkom wystarczająco dużo czasu na amputację kończyny przed rozprzestrzenieniem się infekcji. Golenie mrówek mają stosunkowo niewiele tkanki mięśniowej, więc infekcje mogą rozprzestrzeniać się szybciej, co sprawia, że amputacja byłaby zbyt czasochłonna.

 

Erik Frank podkreślił, że zdolność mrówek do diagnozowania ran i dostosowywania leczenia jest unikalna i może być porównywalna jedynie do ludzkiego systemu medycznego. Zdolności te są wrodzone, a naukowcy nie znaleźli dowodów na to, że mrówki uczą się tych umiejętności.

 

Obecnie zespół badawczy rozszerza swoje badania na inne gatunki mrówek, które nie posiadają specjalnych gruczołów przeciwdrobnoustrojowych, aby sprawdzić, czy również one są zdolne do przeprowadzania operacji. Wyniki tych badań mogą dostarczyć dalszych fascynujących informacji na temat ewolucji zachowań społecznych i medycznych wśród owadów.

Dodaj komentarz

loading...

Gigantyczny rozbłysk rentgenowski w układzie EXO 2030+375 zaskakuje astronomów

Międzynarodowy zespół astronomów przeprowadził szczegółowe badania rentgenowskiego układu podwójnego EXO 2030+375, aby wyjaśnić naturę gigantycznego rozbłysku, do którego doszło w 2021 roku. Wyniki tych analiz zostały opublikowane na serwerze preprintów arXiv.

 

EXO 2030+375 to układ podwójny rentgenowski (XRB), składający się z gwiazdy neutronowej i towarzyszącej jej gwiazdy typu Be. Układy tego typu należą do grupy wysokomasowych układów podwójnych rentgenowskich (HMXB) i charakteryzują się słabą, lecz stałą emisją promieniowania rentgenowskiego, przerywana okresowymi rozbłyskami.

 

Układ EXO 2030+375 został odkryty w 1985 roku podczas silnego rozbłysku rentgenowskiego. Od tego czasu zaobserwowano w nim jeszcze dwa podobne zjawiska - w 2006 i 2021 roku. Ostatni z nich został wykryty w lipcu 2021 roku przez sondy kosmiczne NuSTAR i NICER (Neutron Star Interior Composition Explorer) na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

 

Analiza danych z tych obserwacji wykazała, że podczas rozbłysku w 2021 roku doszło do gwałtownego utwardzenia widma promieniowania rentgenowskiego, przy jednoczesnym spadku jasności układu. Zdaniem autorów badania, aby wyjaśnić to zjawisko, konieczne jest uwzględnienie w modelu dodatkowych składników absorpcyjnych lub emisyjnych. Sugeruje to, że akrecja w układzie EXO 2030+375 jest bardziej złożona niż w przypadku konwencjonalnej geometrii.

 

Układ EXO 2030+375 należy do podgrupy wysokomasowych układów podwójnych rentgenowskich zwanych BeXRB. Składają się one z gwiazd typu Be (niebiesko-białe gwiazdy emitujące linie wodorowe) oraz gwiazd neutronowych, w tym pulsarów. Większość takich układów charakteryzuje się słabą, lecz stałą emisją promieniowania rentgenowskiego, przerywana okresowymi rozbłyskami trwającymi kilka tygodni.

 

Gwiazda neutronowa w układzie EXO 2030+375 wykazuje pulsacje promieniowania rentgenowskiego z okresem około 43 sekund, a cały układ ma okres orbitalny wynoszący 46 dni. Odległość do układu szacowana jest na około 7800 lat świetlnych, choć niektóre dane wskazują na mniejszą odległość.

 

Gigantyczne rozbłyski, takie jak ten zaobserwowany w 2021 roku, są rzadkim i wciąż słabo zrozumianym zjawiskiem w tego typu układach. Zazwyczaj trwają one od kilku dni do kilku tygodni i mogą być związane z gwałtownymi zmianami w tempie akrecji materii na gwiazdę neutronową.

 

Autorzy badania sugerują, że aby lepiej zrozumieć mechanizm powstawania tych rozbłysków, konieczne są dalsze obserwacje i modelowanie zjawisk zachodzących w układzie EXO 2030+375. Szczegółowa analiza danych z różnych długości fal promieniowania elektromagnetycznego może dostarczyć cennych informacji na temat fizycznych procesów odpowiedzialnych za te niezwykłe wydarzenia.

 

Odkrycie to stanowi ważny krok w kierunku lepszego zrozumienia złożonej natury wysokomasowych układów podwójnych rentgenowskich i mechanizmów rządzących akrecją materii na gwiazdy neutronowe. Dalsze badania tego typu układów mogą również rzucić nowe światło na procesy zachodzące w ekstremalnych środowiskach bliskich gwiazd neutronowych i czarnych dziur.

 

Dodaj komentarz

loading...

Skamieniałość skrzydlatych gadów znalezione w Australii

W głębi australijskiej pustyni, na terenie współczesnego Queensland, paleontolodzy dokonali niezwykłego odkrycia. Natrafili na skamieniałe szczątki nieznanego dotąd gatunku pterozaura, starożytnego latającego gada, który zamieszkiwał te tereny około 100 milionów lat temu.

 

Odkrycie to rzuca nowe światło na historię ewolucji tych fascynujących stworzeń, które przez miliony lat władały przestworzami. Analiza znalezionych skamieniałości pozwoliła naukowcom nie tylko zidentyfikować nowy gatunek, ale także lepiej zrozumieć środowisko, w którym żył ten pradawny latający gad.

 

Nazwa nowo odkrytego gatunku to Haliskia peterseni. Naukowcy szacują, że ten potężny drapieżnik żył we wczesnej kredzie, około 100 milionów lat temu, kiedy znaczna część środkowo-zachodniej Australii była pokryta rozległym morzem śródlądowym.

 

Skamieniałe szczątki Haliskia peterseni zostały odkryte w listopadzie 2021 roku w formacji Tulebuk, w dorzeczu Eromanga. Choć znalezisko to miało miejsce ponad rok temu, dopiero teraz udało się je dokładnie zbadać i opisać.

 

Zachowany w 22% szkielet Haliskia peterseni jest najlepiej zachowanym szkieletem pterozaura znalezionym dotąd w Australii. Obejmuje on m.in. całą dolną szczękę, czubek górnej szczęki, 43 zęby, kręgi, żebra, obie kości skrzydeł i część nogi. Naukowcy zwracają również uwagę na bardzo cienkie i delikatne kości gardła, co wskazuje na muskularny język, który pomagał temu latającemu gadowi w żerowaniu na rybach i głowonogach.

 

Haliskia peterseni wyróżniała się charakterystycznym grzbiecie przedszczękowym i zakrzywionymi zębami, które świadczą o jej drapieżnym charakterze. Naukowcy szacują, że rozpiętość skrzydeł tego latającego gada wynosiła około 4,6 metra, co czyniło go potężnym drapieżnikiem w tamtejszym ekosystemie.

 

"Haliskia peterseni była potężnym drapieżnikiem około 100 milionów lat temu, kiedy znaczna część środkowo-zachodniej Australii znajdowała się pod wodą, pokryta rozległym morzem śródlądowym" - mówi współautorka badania, Adele Pentland z Curtin University.

 

Naukowcy przypisali nowo odkryty gatunek do grupy pterozaurów Anhangueria, która była szeroko rozpowszechniona i żyła na całym świecie. Skamieniałe szczątki tej grupy latających gadów odnajdywano wcześniej m.in. w Brazylii, Anglii, Maroku, Chinach, Hiszpanii i Stanach Zjednoczonych.

 

Odnalezienie Haliskia peterseni w Australii jest zatem kolejnym ważnym ogniwem w łańcuchu ewolucyjnym tych fascynujących stworzeń, które przez miliony lat władały przestworzami. Analiza skamieniałości rzuca nowe światło na różnorodność i adaptację pterozaurów do różnych środowisk na całym świecie.

 

Odkrycie skamieniałości Haliskia peterseni ma ogromne znaczenie dla nauki. Nie tylko pozwala zidentyfikować nowy gatunek pterozaura, ale także dostarcza cennych informacji na temat środowiska, w którym żył ten pradawny latający gad.

 

Analiza zachowanych szczątków, w tym delikatnych kości gardła, daje naukowcom wgląd w budowę anatomiczną i sposób życia Haliskia peterseni. Pozwala to lepiej zrozumieć adaptacje tych fascynujących stworzeń do środowiska morskiego i ich rolę w ówczesnych ekosystemach.

 

Ponadto, odkrycie to wzbogaca naszą wiedzę na temat różnorodności i rozmieszczenia geograficznego pterozaurów, dostarczając kolejnego przykładu nieznanego wcześniej gatunku z tej grupy gadów.

Dodaj komentarz

loading...