Styczeń 2021

Najnowsze badanie dowodzi, że brutalne gry komputerowe nie wywołują agresji u dzieci!

Mit jakoby brutalne gry wideo stanowiły przyczynę agresywnych zachowań dzieci i młodzieży, pojawił się już lata temu. Nauka niejednokrotnie obaliła te tezy, jednak w umysłach ludzi ogłupionych telewizją, korelacja miedzy grami a agresją zawsze pozostaje "oczywista". Jeśli ktoś jest jednak zainteresowany prawdziwym stanem rzeczy, całkiem niedawno pojawiło się badanie naukowe, które nie pozostawia złudzeń w tej materii.


Trwające blisko 10 lat badanie opublikowane w czasopiśmie Cyberpsychology, Behaviour and Social Networking, nie wykazało jakiegokolwiek związku między brutalnymi grami wideo w dzieciństwie, a wzrostem gwałtownych zachowań w późniejszych latach. Na potrzeby badania, specjaliści wybrali grę Grand Theft Auto. Czy zatem gra opierająca się na kradzieży, strzelaninach i bijatykach wywarła jakiś wpływ na umysły dzieci?


Na początku badania, naukowcy zrekrutowali 500 uczestników o wieku około 14 lat. W okresie próbnym uczestnicy wypełniali ankiety dotyczące czasu spędzonego na granie w GTA. Po upływie dekady i podsumowaniu wszystkich danych, podzielono uczestników na trzy grupy. Grupa 1 grała jedynie w dzieciństwie i stopniowo traciła zainteresowanie, gdy dorosła do pewnego wieku; Grupa 2 grała umiarkowanie w dzieciństwie i częściej wybierała takie gry, gdy dorastała; Grupa 3 prawie nie grała w dzieciństwie, ale z wiekiem zaczęła grać coraz więcej. Co za tym idzie, jedynie grupa 2 przejawiała jakikolwiek wpływ gry, z tym że nie dotyczył on poziomu agresji a raczej upodobań.

 

Dzieci z grupy 1, które spędzały najwięcej czasu na brutalnych grach w młodym wieku, nie wykazywały istotnej różnicy w poziomie agresji w wieku dorosłym w porównaniu z dziećmi, które grały bardzo mało. Grupa umiarkowana, która grała konsekwentnie przez cały okres dojrzewania, wykazała najwyższy poziom agresji, jednak również nie wykraczał on poza normę. Wyniki badań pokazują, że brutalna zabawa na wczesnym etapie rozwoju dziecka nie prowadzi do agresji w późniejszym życiu.

 

Dodaj komentarz

loading...

Naukowcy znaleźli sposób na walkę ze zmianami klimatycznymi za pomocą mleka

Naukowcy z Uniwersytetu Klaxon w Stanach Zjednoczonych znaleźli sposób na zbieranie dwutlenku węgla uwalnianego do atmosfery. Wszystko, czego potrzeba, to przetworzone mleko, które rolnicy zwykle odprowadzają do kanalizacji.

 

Specjaliści planują zamienić nadmiar mleka, który jest zwykle wyrzucany, na „węgiel aktywny”, który pomoże oczyścić atmosferę. Naukowcy od dawna próbują opracować technologię, która pomogłaby „wyłapać” gazy cieplarniane z powietrza. Najważniejsze w takim systemie jest dobór odpowiedniego materiału, który może wiązać się z atomami węgla w atmosferze.

 

Nowe badanie, opublikowane w czasopiśmie Advanced Sustainable Systems, sugeruje kontrolowanie emisji dwutlenku węgla za pomocą przetworzonego mleka. W założeniu ta metoda pomoże również ograniczyć marnowanie żywności.

Obecnie gospodarstwa mleczarskie zbywają prawie 190 milionów litrów nadwyżek mleka i przetworów mlecznych rocznie. Naukowcy sugerują, aby nie wylewać wszystkiego do kanalizacji, ale stworzyć z mleka analog węgla aktywnego - porowatej substancji, do której „przykleja się” dwutlenek węgla. Eksperci twierdzą, że sorbenty węglowe pochodzące z mleka mogą być również wykorzystywane do innych celów, takich jak oczyszczanie powietrza w pomieszczeniach.

 

Gospodarstwa mleczne są jednym z głównych źródeł emisji gazów cieplarnianych do atmosfery. Głównie z powodu emisji metanu od krów. Dlatego naukowcy chcą stworzyć swego rodzaju „równowagę” przy stosowaniu produktów mlecznych do zwalczania gazów cieplarnianych. 

 

Dodaj komentarz

loading...

Według naukowców mieszkańcy kamienic zarażają się koronawirusem poprzez wentylację

Udowodniono, że wirusy grypowe i koronawirusy są w stanie „wędrować” po systemach wentylacyjnych w ramach kamienic i blokowisk. Zasada działania tego mechanizmu została opisana w artykule naukowym, którego autorzy przeanalizowali przykłady zakażeń z Korei Południowej.

Badacze dowiedzieli się, że w Seulu ludzie mieszkający na różnych piętrach budynku mieszkalnego i nie mający ze sobą kontaktu zostali w jakiś sposób zarażeni. Najpierw wirusa wykryto u kobiety z szóstego piętra, następnie mąż i córka Koreanki zachorowali w tej samej rodzinie. Potem zachorowało dziecko z piątego piętra.

 

Diagnoza chłopca została potwierdzona, gdy był hospitalizowany z powodu choroby urologicznej, a jego matka również została zarażona COVID-19. Kiedy wirus został znaleziony u kobiety z czwartego piętra i u lokatorów z pięter 10-11, badacze zajęli się badaniem tego przypadku. Po sprawdzeniu wszystkich 437 mieszkańców budynku i porównaniu z faktem, że mieszkania zakażonych koronawirusem znajdowały się w tej samej linii, stwierdzili, że infekcja przenoszona była przez otwór wentylacyjny w łazience.

 

Już wcześniej udowodniono, że wirus wywołujący COVID-19 jest przenoszony nie tylko przez unoszące się w powietrzu kropelki, ale także przez kanalizację, która może być źródłem infekcji. Do tego pojawiają się sugestie, że wirusa może przenosić smog oraz pyłki drzew, krzewów i traw.

 

W Korei Południowej zakażenie koronawirusem przez cały czas trwania pandemii stwierdzono u 54 tys. osób, z czego 773 zmarło. W tym samym czasie w ciągu ostatniego dnia, od 24 do 25 grudnia, odnotowano rekordową liczbę rozpoznań zakażeń - 1241. 

 

 

Dodaj komentarz

loading...

Ziemskie wody gruntowe wkrótce znikną a to stanie się bardzo dużym problemem.

Wody podziemne są cennym zasobem, ale ich ilość na naszej planecie nie została jeszcze dokładnie poznana. Międzynarodowy zespół naukowców przeprowadził badanie, katalogując wody podziemne według wieku, lokalizacji i zasobów. Ich konkluzje nie sa jednak optymistyczne.

 

Prace badawcze na temat wód gruntowych były wykonywane przez międzynarodową grupę hydrologów od lat 70-tych ubiegłego wieku. Zespół badawczy kierowany przez dr Toma Gleesona z University of Victoria w Kanadzie podsumował swoje odkrycia. Wyniki opublikowano w czasopiśmie Nature GeoscienceEksperci zbadali około miliona przypadków. Przedmiot badań podzielono na dwa typy: współczesne wody podziemne, odnawiane co kilka lat oraz starsze z okresem odnowy liczonym w stuleciach i tysiącleciach.

 

Jak wynika z uzyskanych danych, tylko 0,35 miliona kilometrów sześciennych źródeł wód podziemnych dostępnych na Ziemi należało do pierwszego typu, to znaczy miały mniej niż 50 lat. Całkowita ilość wód podziemnych szacowana jest na 23 miliony kilometrów sześciennych. Aby zwizualizować taką objętość można ją porównać do 180-metrowej warstwy wody, gdyby pokrywała ona cały obszar lądowy naszej planety.

 

Taki stosunek ilości „starej” do „młodej” wody wywołuje alarm. Wody gruntowe, które są wykorzystywane od wielu dziesięcioleci w przemyśle i rolnictwie, mogą zawierać znaczne zanieczyszczenia uranem i arszenikiem. Są też bardziej nasycone solą niż woda oceaniczna i ostatecznie prawie się nie odnawiają.

 

I chociaż są one przydatne dla teoretycznej wiedzy o pradawnych procesach zachodzących na Ziemi, ludzkość wkrótce nie będzie w stanie ich w pełni wykorzystać. A objętość wód gruntowych leżących na głębokości do dwóch kilometrów od powierzchni ziemi i odnawiających się w przewidywalnym okresie nie przekracza 6%. Ponadto ten rodzaj wód jest szczególnie narażony na zanieczyszczenia klimatyczne i katastrofy ekologiczne.

 

Najwięcej wód podziemnych znajduje się w Amazonii, Kongo, Indonezji, północnej, południowej i środkowej części kontynentu amerykańskiego. A najmniej w suchych regionach, takich jak Sahara. Najszybciej wyczerpują się zasoby wód podziemnych występują w północnych Indiach, Pakistanie i północnych Chinach.

 

Uzyskane dane pozwolą przewidzieć dalszy rozwój sytuacji i zrozumieć, kiedy wody gruntowe całkowicie przestaną się odnawiać. Dalsze badania w tym kierunku będą wciąż kontynuowane .

 

 

 

Dodaj komentarz

loading...

Laureat Nagrody Nobla tworzy na bazie grafenu powłokę koronawirusa

Laureat Nagrody Nobla Konstantin Novoselov i jego koledzy z Schaffhausen Institute of Technology (SIT) w Szwajcarii stworzyli powłokę na bazie grafenu, która inaktywuje 90% cząstek nowego typu koronawirusa, wirusa grypy i innych patogenów.

O nowej technologii filtracji poinformowano o tym na internetowej konferencji prasowej, która odbyła się w siedzibie SIT.

„Obecnie pracujemy nad stworzeniem nowych funkcjonalnych materiałów, które mogą reagować na zmiany w środowisku zewnętrznym i zmieniać ich strukturę. Próbowaliśmy wykorzystać je do walki z koronawirusem, tworząc powłokę opartą na dwuwymiarowych materiałach i polielektrolitach, które mogą niszczyć wirusy” – powiedział Novoselov.

Materiały te to specjalna forma grafenu - dwuwymiarowy rodzaj węgla. Mogą reagować na zbliżanie się cząstek koronawirusa lub innych patogenów i zmieniać ich strukturę, w wyniku czego płaszcz białkowy patogenu zaczyna się rozpadać.

„To jest przykład tego, jak interakcja między nauką a biznesem pomaga przyspieszyć postęp rozwoju od laboratorium do ich powszechnego praktycznego zastosowania. Bez uwagi, którą zaczęto zwracać na naukę w związku z koronawirusem, byłoby to prawie niemożliwe ”- powiedział Novoselov.

Wydajność tej powłoki została przetestowana przez Novoselova i jego współpracowników z SIT, monitorując jej interakcję z roztworami zawierającymi cząsteczki SARS-CoV-2 i różne szczepy grypy. Eksperymenty wykazały, że około 90% cząstek patogenów zostało zniszczonych. Dzięki temu podobną postać grafenu można wykorzystać do zwalczania rozprzestrzeniania się infekcji.


 

Dodaj komentarz

loading...

Okazało się, że mięso ekologiczne ma taki sam wpływ na klimat jak tradycyjne mięso

Naukowcy odkryli, że produkcja tak zwanego ekologicznego mięsa wytwarza mniej więcej taką samą ilość gazów cieplarnianych, jak produkcja tradycyjnego mięsa. Okazało się, że obecność nawozów i dodatków w paszach dla zwierząt nie wpływa znacząco na ilość gazów cieplarnianych, które emitują one podczas ich życia.

 

Wcześniej naukowcy odkryli, że hodowla zwierząt wytwarza około 15 proc. wszystkich gazów cieplarnianych emitowanych do atmosfery rocznie. Szacuje się, że codziennie jedna krowa wytwarza od 250 do 500 litrów metanu. I to bez uwzględnienia dwutlenku węgla, który zwierzęta wydzielają podczas oddychania. Uważano, że ilość tę można zmniejszyć, dokarmiając zwierzęta żywnością hodowaną bez użycia nawozów.

 

Ale teraz niemieccy badacze wykazali, że mięso ekologiczne nie jest dużo lepsze od naturalnego mięsa pod względem ilości gazów cieplarnianych, które dostają się do atmosfery w wyniku jego produkcji. Autorzy badania przeanalizowali ilość gazów cieplarnianych, które powstają podczas produkcji różnych produktów spożywczych. 

 

Naukowcy podzielili żywność na trzy główne kategorie - tradycyjne mięso, organiczne mięso i żywność roślinną. Badacze wzięli pod uwagę emisje z różnych etapów procesu produkcyjnego - na przykład przy uprawie i przetwarzaniu pasz i nawozów, a także metan uwalniany przez zwierzęta i rozkład ich odchodów. Uzyskane dane wykazały niewielką różnicę w emisji gazów cieplarnianych z produkcji mięsa tradycyjnego i ekologicznego. 

 

Autorzy odkryli, że redukcja emisji z ekologicznej hodowli zwierząt była często równoważona zwiększoną emisją metanu z powodu wolniejszego tempa wzrostu i potrzeby hodowania większej liczby zwierząt, ponieważ są one zwykle mniej mięsne. Naukowcy odkryli również, że kurczaki hodowane metodami ekologicznymi wytwarzają nieco więcej gazów cieplarnianych niż kurczaki hodowane tradycyjnie. Jednak ekologiczna wieprzowina generuje mniej emisji niż tradycyjna wieprzowina.

 

Badacze sugerują potrzebę wprowadzenia podatków od mięsa, odzwierciedlających środowiskowe koszty ich produkcji. Naukowcy szacują, że taki podatek od zwykłej wołowiny podniesie jej cenę o około 40 procen podczas gdy wołowina ekologiczna wzrośnie tylko o 25 procent ponieważ już teraz jest droższa niż zwykła wołowina. 

 

W założeniu wzrosną również ceny produktów zwierzęcych, takich jak ser czy mleko. Wzrost cen normalnych produktów ma pozytywnie wpłynąć na stymulację rynku produkcji sztucznego mięsa, które zacznie podbijać światowy rynek.

 

 

Dodaj komentarz

loading...

Potężne gwiezdne rozbłyski mogą nie zakłócać życia na egzoplanetach, a wręcz ułatwiają jego wykrycie

Według nowych badań, choć gwałtowne i nieprzewidywalne, gwiezdne rozbłyski niekoniecznie kolidują z formowaniem się życia. Rozbłyski gwiazd emitowane przez gwiazdy to nagłe emisje naładowanych cząstek, które podróżują przez przestrzeń. Na Ziemi rozbłyski słoneczne czasami uszkadzają satelity i zakłócają komunikację radiową.  Bywa jednak tak, że rozbłysk jest tak potęzny, że może nawet zdziesiątkować żywe organizmy. 

 

Potężne rozbłyski gwiezdne są również zdolne do niszczenia gazów atmosferycznych, takich jak ozon. Bez ozonu szkodliwe poziomy promieniowania ultrafioletowego mogą przenikać do atmosfery planety, zmniejszając w ten sposób szanse na schronienie się jakiegoś życia na powierzchni.

 

Łącząc chemię atmosferyczną i modelowanie klimatu 3D z danymi z obserwowanych rozbłysków w odległych gwiazdach, zespół kierowany przez Northwestern University odkrył, że rozbłyski gwiazd mogą odgrywać ważną rolę w długoterminowej ewolucji atmosfery planety i jej zdolności do zamieszkania.

 

Porównano skład chemiczny atmosfery planet doświadczających częstych rozbłysków z planetami bez rozbłysków. Długoterminowy skład chemiczny atmosfery okazał się bardzo różny. Ciągłe rozbłyski w rzeczywistości wprowadzają skład atmosfery takiej planety w nowy stan równowagi chemicznej.

 

To prowadzi do konkluzji, że gwiezdne rozbłyski nie zakłócają życia, tak jak przypuszczano. W niektórych przypadkach wybuchy gwiazdy nie niszczą całego ozonu atmosferycznego dlatego życie na powierzchni wciąż ma szansę przetrwać. Wszystkie gwiazdy, w tym nasze Słońce, okresowo doświadczają erupcji uwalniając zmagazynowaną energię. Na szczęście dla ziemskich organizmów żywych rozbłyski słoneczne mają zwykle minimalny wpływ na planetę.

 

Niestety, większość egzoplanet potencjalnie nadających się do zamieszkania ma mniej szczęścia. Aby planety były zdolne do życia, muszą znajdować się wystarczająco blisko gwiazdy, aby woda nie zamarzła, ale nie na tyle blisko, aby mogła wyparować. Badano planety krążące w strefach nadających się do zamieszkania w okolicach karłów klasy M i K - najbardziej często występujących gwiazd we Wszechświecie. Nadające się do zamieszkania strefy wokół tych gwiazd są węższe, ponieważ gwiazdy te są mniejsze i słabsze niż gwiazdy takie jak Słońce. Z drugiej strony uważa się, że karły M i K emitują częstsze rozbłyski niż Słońce, a ich planety są zsynchronizowane z pływami gwiazdy i prawdopodobnie nie mają pól magnetycznych, które pomagałyby odchylać wiatr gwiezdny jak to ma miejsce w przypadku Ziemi.

 

Długoterminowe badania układów gwiezdnych karłowatych typu M wskazują, że wybuchy zachodzą tam co kilka godzin lub dni. Chociaż te krótkie ramy czasowe są trudne do modelowania, uwzględnienie efektów rozbłysków jest ważne, aby stworzyć pełniejszy obraz atmosfer egzoplanet. Naukowcy osiągnęli to, włączając dane dotyczące rozbłysków z badania TESS przeprowadzonego przez NASA, rozpoczętego w 2018 roku, do swoich modeli.

 

Jeśli na egzoplanetach karłowatych klasy M i K występuje życie, to wcześniejsze badania sugerują, że rozbłyski gwiazd mogą ułatwić jego wykrycie. Na przykład gwiezdne rozbłyski mogą zwiększyć ilość gazów wskazujących na życie (takich jak dwutlenek azotu, podtlenek azotu i kwas azotowy) z poziomu subtelnego do wykrywalnego. Zjawiska pogody kosmicznej są zwykle postrzegane jako uszkodzenie siedlisk jednak te badania pozwalają oszacować, że niektóre aspekty pogody kosmicznej mogą faktycznie pomóc nam w wykryciu oznak obecności ważnych gazów, które mogą wskazywać na istnienie procesów biologicznych.

 

W analizach tego zagasnienia wzięli udział naukowcy posiadający szeroką wiedzę i doświadczenie, w tym klimatolodzy, naukowcy zajmujący się egzoplanetami i astronomowie. Wyniki badania zostało opublikowane 21 grudnia w czasopiśmie Nature Astronomy. 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

loading...

Naukowcy podejrzewają, że rak i cukrzyca rozprzestrzeniają się za pośrednictwem bakterii

Naukowcy sugerują, że mikroorganizmy mogą przyczyniać się do rozprzestrzeniania się raka, cukrzycy, chorób serca i otyłości u ludzi.

 

Obecnie uważa się, że choroby tego typu nie są wywoływane ani przez bakterie, ani wirusy i dlatego nie mogą być przenoszone z człowieka na człowieka, ale zespół naukowców z Canadian Institute for Advanced Study (CIFAR) i niemiecki profesor Thomas Bosch z Christian Albrecht University w Keele uważają, że ​​być może za rozprzestrzenianie się problemów zdrowotnych odpowiedzialny jest mikrobiom.

 

Zdaniem naukowców mikrobiom, czyli zbiór mikroorganizmów - bakterii, grzybów, wirusów - żyjących w organizmie człowieka, na jego skórze i w narządach, może być nosicielem chorób, których mechanizm rozprzestrzeniania się wciąż nie jest znany. Autorzy badania przytaczają trzy czynniki na poparcie swojej hipotezy.

 

Po pierwsze, mikrobiom osób zdrowych różni się od mikrobiomu osób otyłych, z zapaleniem jelit, chorobami układu krążenia lub cukrzycą typu 2. Po drugie, jeśli przeniesiesz mikrobiom od osoby z chorobą do zdrowego organizmu, zostanie on zarażony chorobą. Po trzecie, mikrobiom bliskich osób znacząco różni się od mikrobiomu obcych, co potwierdza możliwość jego wzajemnego przenoszenia.

 

Wyniki pracy Humans & the Microbiome, zostały opublikowane w czasopiśmie Science, powinny pomóc naukowcom w dalszych badaniach raka i innych chorób, aby zrozumieć, w jaki sposób rozprzestrzeniają się one u ludzi.

 

Dodaj komentarz

loading...

Ziemia znalazła się najbliżej od Słońca w 2021 roku

Na początku przyszłego roku Ziemia znajdzie się w peryhelium - czyli w punkcie orbity, który znajduje się najbliżej Słońca.

 

Nadchodzące zbliżenie Ziemi i Słońca w 2021 roku przypada akurat na okres Nowego Roku. Nasza planeta minie punkt peryhelium dokładnie 2 stycznia. W drugim dniu nowego roku Ziemia znajdzie się najbliżej Słońca, ale nie ma w tym żadnej anomalii . Po prostu na początku roku nastąpi moment przejścia peryhelium, czyli punktu orbity Ziemi, w którym nasza planeta corocznie przechodzi w minimalnej odległości od Słońca.

 

Dokładnie 2 stycznia 2021 roku odległość między Słońcem a naszą planetą będzie minimalna w ciągu całego roku i wyniesie 147 093 168 km, co odpowiada 0,9832571 AU). Pozorna średnica Słońca będzie największa w 2021 roku w wyniku czego tarcza słoneczna będzie wyglądała na 3% większą niż na początku lipca, kiedy odległość do naszej gwiazdy będzie maksymalna.

 

Aphelium, czyli punkt kiedy Ziemia znajduje się najdalej od Słońca w ciągu roku, tradycyjnie następuje każdego lata. W 2021 roku stanie się to na początku lipca. Wtedy nasza planeta znajdzie się w odległości ponad 152 mln km od Słońca. Przez cały rok rozmiar tarczy słonecznej zmienia się płynnie, tak więc różnica w rozmiarach ciała niebieskiego w punktach peryhelium i aphelium jest niewidoczna gołym okiem.

 

Przypomnijmy, że w 2020 roku nasza planeta minęła peryhelium w niedzielę 5 stycznia a w aphelium Ziemia znalazła się 6 lipca. Zmiana odległości do Słońca podczas ruchu orbitalnego nie ma zauważalnego wpływu na klimat naszej planety, znacznie silniej wpływa na nią rozmieszczenie kontynentów. Klimat półkuli północnej jest bardziej kontynentalny, ponieważ samych kontynentów jest więcej. Nie zależy to od odległości Ziemi od Słońca i zmiany pór roku - ma na to wpływ nachylenie osi Ziemi do płaszczyzny orbity.

 

 

Dodaj komentarz

loading...

Naukowcy badają właściwości lecznicze zwykłej wody

Naukowcy odkryli, że zwykła woda pitna hamuje działanie hormonu powodującego otyłość i cukrzycę. Zdaniem autorów nowej pracy naukowej, spożywanie wody może być skutecznym sposobem zapobiegania i leczenia zespołu metabolicznego. Wyniki badań zostały opublikowane w czasopiśmie JCI Insight.

Naukowcy z Anschutz Medical Campus z Uniwersytetu Kolorado w USA, wraz z kolegami z Japonii, Meksyku i Turcji w eksperymentach na myszach, odkryli, że fruktoza stymuluje uwalnianie wazopresyny, hormonu związanego z otyłością i cukrzycą, oraz że zwykła woda pomaga hamować tworzenie się tego hormonu.

 

Autorzy badania podali gryzoniom słodką wodę z fruktozą, która stymulowała produkcję wazopresyny. Hormon z kolei wyzwalał reakcje, w których woda była magazynowana w postaci tłuszczu. Doprowadziło to do odwodnienia zwierząt i otyłości.

 

Odkryto, że wazopresyna działa przez określony receptor V1b, którego istnienie znane jest już od jakiegoś czasu, ale tak naprawdę nikt nie wiedział do tej pory jaka jest jego funkcja. W toku badania ustalono, że myszy bez V1b były całkowicie chronione przed działaniem cukru. Gdy myszy piły niesłodzoną wodę, otyłość nie tylko została zatrzymana, ale także zmniejszona. Zwykła woda hamowała działanie receptora wazopresyny i zapobiegała odkładaniu się tłuszczu.

 

To niesamowite, że najlepszym sposobem na zablokowanie wazopresyny okazało się po prostu picie wody. Może to oznaczać, że ​​istnieje tani i łatwy sposób na poprawę życia wielu ludzi i wyleczenie zaburzeń metabolicznych. Wazopresyna stymuluje produkcję tłuszczu, prawdopodobnie jako mechanizm magazynowania wody metabolicznej. Należy zatem zwrócić uwagę na potencjalną rolę nawodnienia i zmniejszenia soli w leczeniu otyłości.

 

Wyniki te wyjaśniają, dlaczego poziomy wazopresyny u osób z otyłością i cukrzycą są podwyższone oraz dlaczego osoby z zespołem metabolicznym często wykazują oznaki odwodnienia. Wyjaśnia to również, dlaczego dieta o wysokiej zawartości soli prowadzi do chronicznego odwodnienia i może powodować otyłość i cukrzycę. Okazuje się, że ssaki pustynne mają również wysoki poziom wazopresyny, ponieważ nie mają łatwego dostępu do wody, a według naukowców, kiedy piją, hormon magazynuje wodę w postaci tłuszczu.

 

Okazuje się, że zwykłe zwiększenie spożycia wody może skutecznie zmniejszyć otyłość. Po raz pierwszy wykazano, że wazopresyna reaguje na cukier w diecie. Autorzy zalecają zwiększenie spożycia wody każdemu, kto ma objawy zespołu metabolicznego - wysokie ciśnienie krwi, wysoki poziom cukru we krwi i wysokie trójglicerydy - biorąc pod uwagę, że połączenie tych czynników dramatycznie zwiększa ryzyko chorób układu krążenia, udaru i cukrzycy typu 2.

 

 

Dodaj komentarz

loading...