Październik 2020

Fizycy znaleźli sposób na przekształcenie diamentu w metal

Badacze odkryli niedawno, że diamenty można przekształcić w metal lub półprzewodnik. Aby to zrobić, wystarczy go zgiąć. To nowe podejście może zostać wykorzystane do stworzenia zaawansowanej elektroniki przyszłości. Osiągnięcie zostało opisane w artykule naukowym opublikowanym w czasopiśmie PNAS.

 

Wszystko zaczęło się jeszcze w 2018 roku, kiedy to zespół kierowany przez Subra Suresha z Nanyang Technological University w Singapurze wyhodował podobne do gumy diamenty. Cenny materiał w rękach badaczy przybrał postać igieł o średnicy zaledwie 0,3 mikrometra. Igłę można było wygiąć o 9% rozciągając ją bez złamania. Jest to niespotykana dotąd właściwość u diamentów.


Teraz ten sam zespół wraz z kolegami z Massachusetts Institute of Technology oraz Skolkovo Institute of Science and Technology uzyskali kolejny niesamowity wynik. Naukowcy odkryli, że materiał takiej zdeformowanej końcówki można przekształcić się z izolatora w półprzewodnik, a następnie w metal. Należy jednak w tym miejscu nieco zauważyć, że jak dotąd, zostało to wykazane jedynie w symulacjach komputerowych.


To, czy materiał będzie przewodził prąd, zależy od tak zwanej przerwy energetycznej. Jest to energia, którą trzeba przekazać elektronowi w atomie, aby opuścił on okolice swojego rodzimego jądra i udał się w podróż przez kryształ. W przypadku metali przerwa energetyczna wynosi zero. Z tego powodu metale są doskonałymi przewodnikami.

 

Półprzewodniki przejawiają natomiast przerwę energetyczną nieco powyżej zera, ale niewiele (na przykład krzem ma około 1,2 elektronowolta). Przewodzą one prąd znacznie gorzej niż metale, ale można z nich wykonać różne elementy elektroniczne, w tym przede wszystkim tranzystory. Diament z wartością 5,6 elektronowolta znajduje się na styku półprzewodników i dielektryków (izolatorów). Zwykle nadal jest uważany za izolator, chociaż można go uznać za zły półprzewodnik.

 

Jednak jego deformacja może zmienić wszystko. Wpływa ona na układ atomów w sieci krystalicznej, a wraz z nim na siły działające na elektrony.  Autorzy nowej pracy po raz pierwszy pokazali, że można radykalnie zmienić właściwości substancji i w ten sposób uczynić z niej półprzewodnik, a nawet metal. Mało tego, ta przemiana jest całkowicie odwracalna a wyprostowana igła odzyskuje normalne właściwości elektryczne.

 

Przypomnijmy, że fizycy nie tworzyli diamentowych nanoigieł z cennych prawdziwych diamentów. Materiał był rezultatem obróbki węgla. Paradoksalnie, diamentowa elektronika może okazać się stosunkowo niedroga w produkcji. Przy odpowiednim wykorzystaniu tej technologii, z diamentów można byłoby stworzyć: tranzystor, jasną diode LED lub fotokomórkę, która przekształca padające promieniowanie w prąd elektryczny. Wygląda na to, że możemy być u progu nowej rewolucji w zaawansowanych technologiach.

Dodaj komentarz

loading...

Badacze opisali jak będą wyglądać ludzie za 1000 lat. Jest to nieco szokujący widok

Naukowcy z Uniwersytetu Flinders i Uniwersytetu w Adelaide przeprowadzili badanie ewolucji człowieka i doszli do wniosku, że doszło do jej znacznego przyspieszenia. Twierdzą oni wręcz, że zachodzi szybciej niż kiedykolwiek w ciągu ostatnich 250 lat.

 

Praca naukowa, opublikowana w Journal of Anatomy, wymienia zmiany, które zaszły i wciąż zachodzą w gatunku Homo sapiens. Na ich bazie, naukowcy pokusili się o spekulacje odnośnie tego jak będzie wyglądać człowiek za tysiąc lat.


Jako główną cechę rozwoju, można przyjąć, że wzrost ludzi zacznie oscylować w okolicach dwóch metrów. Wynika to głównie z konsekwentnej poprawy w odżywianiu się ludzi i stale rozwijającej się medycyny. Ponieważ od dawna obserwuje się, że ludzkie szczęki stale się zmniejszają za tysiąc lat ludzkie usta staną się znacznie mniejsze. Uważa się również, że ludzkie ręce i palce staną się dłuższe, a oczy powiększą się, ponieważ rozpoznając emocje, ludzie będą kierować się głównie oczami rozmówcy, a nie mimiką twarzy.


Niepokojącym aspektem tej wizji jest spadek ilości istoty szarej w czaszkach ludzi. Ma on wynikać z aktywnego korzystania z urządzeń elektronicznych i braku konieczności zapamiętywania dużej ilości informacji. Reasumując, ludzie przyszłości zgodnie z tą wizją, mieliby o wiele gorszą pamięć i byliby znacznie mniej inteligentni od obecnych Homo Sapiens. Czy wizja badaczy zrealizuje się w odległej przyszłości? Żadne z nas na całe szczęście i tak się o tym nie przekona.

 

 

Dodaj komentarz

loading...

Unia Europejska stworzy cyfrową wersję Ziemi

Unia Europejska chce stworzyć Ziemię w wersji cyfrowej. W ramach projektu Destination Earth, powstanie cyfrowy odpowiednik naszej planety, który pozwoli na opracowywanie bardzo dokładnych prognoz pogody, a także na symulowanie atmosfery, oceanu, lądu i kriosfery oraz przewidywanie różnych zjawisk. Projekt naukowy jest także elementem wyścigu światowych mocarstw w zakresie superkomputerów.

 

Destination Earth będzie skupiał się przede wszystkim na klimacie oraz zachodzących w nim zmianach i pozwoli przewidzieć wpływ różnych decyzji na globalne ocieplenie. Projekt będzie wyróżniał się na tle innych dzięki niespotykanej dotąd rozdzielczości, wynoszącej 1 km. Typowe modele klimatyczne pracują w rozdzielczości 50 lub 100 km, natomiast Europejskie Centrum Prognoz Średnioterminowych (ECMWF) korzysta z jednego z najlepszych modeli na świecie, który pracuje przy rozdzielczości 9 km.

 

Zastosowanie najlepszego modelu klimatycznego pozwoli na bezpośrednie renderowanie konwekcji – pionowego transportu ciepła, kluczowego zjawiska dla powstawania chmur i burz, a także na dokładne symulacje oceanu, aby móc uchwycić zachowanie wirów. Dzięki temu, naukowcy będą mogli tworzyć znacznie dokładniejsze krótkoterminowe prognozy opadów, prognozy klimatyczne na kolejne miesiące i lata oraz przewidywać pożary, powodzie i inne zjawiska.

Projekt Destination Earth zostanie uruchomiony w 2021 roku i będzie działać na jednym z trzech superkomputerów, które Unia Europejska zainstaluje w Finlandii, Hiszpanii i Włoszech. Jednak już na samym wstępnie, naukowcy będą musieli zmierzyć się z poważnymi problemami. Jeden z nich polega na tym, że tak szczegółowe modele klimatyczne generują ogromne ilości danych. W 2019 roku przeprowadzono test modelu o rozdzielczości 1 km na jednym z najpotężniejszych superkomputerów na świecie Summit. Symulacja czterech miesięcy działania modelu wygenerowała tyle danych, że przeszukanie całego zestawu w poszukiwaniu użytecznych informacji z zaledwie kilku dni symulacji zajęło aż 6 miesięcy.

 

Projekt naukowy ma jeszcze jeden ważny cel. Unia Europejska postanowiła dołączyć do wyścigu superkomputerów i zainwestowała 8 miliardów euro w projekt superkomputera eksaskalowego, który będzie jednym z najpotężniejszych na świecie. Maszyna może być gotowa do pracy już w 2022 roku i będzie między innymi obsługiwała projekt Destination Earth.

 

Dodaj komentarz

loading...

Naukowcy określili maksymalną możliwą prędkość dźwięku

Gdy mówimy o prędkości dźwięku, zwykle mamy na myśli prędkość przemieszczania się fal dźwiękowych przez powietrze. Jednak dźwięk może poruszać się znacznie szybciej przez inne media. Tymczasem międzynarodowy zespół naukowców zdołał określić maksymalną możliwą prędkość dźwięku.

 

Zespół badawczy z Queen Mary University w Londynie, Uniwersytetu w Cambridge oraz Instytutu Fizyki Wysokociśnieniowej w Troicku doszedł do wniosku, że prędkość dźwięku jest zależna od dwóch fundamentalnych stałych - stałej struktury subtelnej oraz stosunku masy protonów do elektronów. Te dwa czynniki odgrywają ogromną rolę w różnych dziedzinach nauki - w tym przypadku we właściwościach materiałów.

 

Według teorii naukowców, prędkość dźwięku powinna być uzależniona od masy atomu, a więc im mniejsza masa, tym wyższa prędkość fal dźwiękowych. Dlatego zespół skupił się na wodorze, który może być ciałem stałym tylko przy ekstremalnie wysokim ciśnieniu powyżej 1 miliona atmosfer i występuje w jądrze planet gazowych, takich jak Jowisz. W takich warunkach, wodór może z łatwością przewodzić prąd elektryczny.

 

Zespół wykorzystał mechanikę kwantową, aby sprawdzić, jak szybko dźwięk będzie się poruszał przez metaliczny wodór. Z przeprowadzonych obliczeń wynika, że prędkość ta wynosi 36 km/s – to jest ponad 100 razy szybciej niż średnia prędkość przemieszczania się fal dźwiękowych przez powietrze, która z kolei wynosi 343 m/s, a także 3 razy szybciej niż poprzednio zmierzona prędkość maksymalna 12 km/s przez diament.

 

Zdaniem naukowców, badania te mogą znaleźć dalsze zastosowania naukowe np. w fizyce materii i materiałoznawstwie. Wiedza na temat maksymalnej możliwej prędkości dźwięku pozwoli znaleźć i zrozumieć granice różnych właściwości, takich jak lepkość i przewodność cieplna - istotnych dla nadprzewodnictwa wysokotemperaturowego, plazmy kwarkowo-gluonowej, a nawet fizyki czarnych dziur.

 

Dodaj komentarz

loading...

Naukowcy ostrzegają przed kolejną wielodniową burzą magnetyczną

Na przełomie września i października Ziemia doświadczyła silnej i długotrwałej burzy magnetycznej. Była ona spowodowana przez grupę dziur koronalnych. Wygląda na to, że nie zniknęły i wkrótce zaczną znowu omiatać naszą planetę strumieniami plazmy.

 

Astrofizycy przewidują conajmniej pięciodniową burzę magnetyczną w drugiej dekadzie października, która nasili się 25 października. Według prognoz burza magnetyczna klasy G1 rozpocznie się 21 października i potrwa do 24 października, kiedy przekształci się w średniej wielkości burzę G2. Potem ziemska magnetosfera będzie pod wpływem naporu wiatru słonecznego przez kolejne trzy dni i wszystko powinno powrócić do normy dopiero 29 października.

W sumie istnieje pięć poziomów klasyfikacji burz magnetycznych - od G1 do G5. Uważa się, że słaba burza może wywołać drobne zakłócenia w pracy systemów elektroenergetycznych, a także wpłynąć na ścieżki migracji ptaków i zwierząt. Silniejsze burze powodują zakłócenia w łączności krótkofalowej i systemach nawigacji, a także przerwy w dostawie prądu w sieciach przemysłowych. Istnieją też dowody naukowe potwierdzające, że w czasie burz magnetycznych nasze organizmy funkcjonują inaczej. Stwierdzono na przykład spowolnienie przepływu krwi w naczyniach włosowatych.

 

Ponadto zwiększona aktywność słoneczna, która zwykle powoduje burze magnetyczne, może spowodować, że zorze polarne będą widoczne na szerokościach geograficznych bardziej na południe niż zwykle. Jeśli poziom fluktuacji magnetycznych wzrośnie do poziomu Kp6 może się udać zaobserwować zorzę nawet z terenu Polski.

 

 

Dodaj komentarz

loading...

Brytyjski producent samolotów zapowiada pierwsze autonomiczne loty pasażerskie

Powszechnie uważa się, że autonomiczne samochody to przyszłość motoryzacji. A skoro pojawią się samojeżdżące samochody, to dlaczego nie wprowadzić autonomicznych samolotów pasażerskich? Dwie brytyjskie firmy zamierzają tego dokonać już w najbliższych latach.

 

Producent samolotów Britten-Norman nawiązał współpracę z firmą Blue Bear, która specjalizuje się w lotach autonomicznych. Wspólnymi siłami chcą opracować zaawansowaną sztuczną inteligencję, która początkowo będzie wspomagać pilotów, a docelowo całkowicie zastąpi człowieka na tej funkcji.

 

Projekt autonomicznych lotów pasażerskich będzie koncentrował się wokół samolotu pasażerskiego BN-2 Islander, który został zaprojektowany i wyprodukowany przez Britten-Norman oraz jest jednym z najlepiej sprzedających się komercyjnych typów samolotów produkowanych w Europie. Maszyna o rozpiętości skrzydeł 5 metrów i masie 1500 kilogramów może zabrać na pokład maksymalnie 9 pasażerów. BN-2 Islander wymaga krótkiego pasa startowego do startu i lądowania. Samoloty tego typu kursują między szkockimi wyspami.

Firma Britten-Norman oczekuje, że do 2025 roku, samoloty BN-2 Islander będą obsługiwane już tylko przez jednego pilota, a do 2030 roku, loty będą wykonywane w pełni autonomicznie. Będzie to zatem pierwszy na świecie komercyjny samolot pasażerski, sterowany przez sztuczną inteligencję.

 

Britten-Norman to nie jedyna firma, która chce tego dokonać. Wielkie koncerny lotnicze Airbus i Boeing również są zainteresowane nową technologią, która przede wszystkim pozwoli ograniczyć wydatki. Jednak autonomiczne samoloty pasażerskie, w przeciwieństwie do samojeżdżących samochodów, nie mogą sobie pozwolić na usterki, gdyż mogą one doprowadzić do poważnej katastrofy. Największym wyzwaniem będzie przekonanie ludzi do wejścia na pokład samolotu obsługiwanego przez komputer.

 

Dodaj komentarz

loading...

Energia cieplna Ziemi może zaspokoić potrzeby energetyczne ludzkości na miliardy lat

Stoimy jako ludzkość u progu energetycznej rewolucji, której rozmiary i skutki budzą w wielu środowiskach ogromne kontrowersje. Najbardziej promowane źródła odnawialne, takie jak: turbiny wiatrowe i fotowoltaika okazują się być nie tak efektywnem jak zakładano. Nie są też wybitnie zrównoważone ekologicznie. Czy są więc lepsze źródła dla „Nowego Zielonego Ładu”? Są. Wielu specjalistów zaczyna ponownie przyglądać się energii geotermalnej.

Jakie wielkie są zasoby tej energii oraz ile czasu zajęłoby wykorzystanie jej?

Da się to w przybliżeniu oszacować. Promień Ziemi to 6,371×106 m. Masa Ziemi - 5,972×1024 kg. Temperatura wnętrza Ziemi waha się od 1000 do 5000 stopni Celsjusza. Właściwa pojemność cieplna wnętrza Ziemi waha się od 800 (dla żelaza) do 2000 (dla skał) dżuli na kilogram na stopień Celsjusza. Widać wyraźnie, że nie ma jednej wartości temperatury i wydajności cieplnej dla całej sfery ziemskiej, ponieważ wartości te są inne dla poszczególnych warstw, od jądra do skorupy skalnej. Nawet jednak przy zastosowaniu minimalnych wartości wychodzą ogromne liczby. Czy jednak wystarczająco ogromne, by zapewnić ludzkości energię na długi czas, a może i „na zawsze”?

Jeśli weźmiemy pod uwagę potrzeby energetyczne 8 miliardów mieszkańców Ziemi na poziomie jednego kilowata dziennie na gospodarstwo domowe i założymy sprawność transferu energii z wnętrza Ziemi na jedynie 10 proc., to i tak z wyliczeń wynika możliwość zaspokojenia tych potrzeb na długie miliardy lat.

A zatem wystarczy sięgnąć i mamy praktycznie niewyczerpany zasób energii dla świata. Niestety nie jest to takie proste. Energia geotermalna naturalnie wydostaje się na powierzchnię Ziemi z sumaryczną mocą około 46 TW, ale średnia tego strumienia geotermalnego to około 0,063 W/m². Jest to niewystarczające do eksploatacji bezpośredniej, dlatego w geotermii istotne są tzw. rejony hipertermiczne (o średnim wzroście temperatury w kierunku środka Ziemi większym od 80 K/km) i semitermiczne (od 40 do 80 K/km).

Pozostaje jednak mieć nadzieję, że naukowcy wpadną na pomysł, jak dokonywać bezpośredniej eksploatacji tej energii. Jeśli się to uda, pozwoli nam to nie tylko na gigantyczną transformację energetyczną, ale także ekonomiczno-polityczno-społeczną.

 

Dodaj komentarz

loading...

Neandertalskie geny zwiększają podatność i śmiertelność na COVID-19

W 2018 roku naukowcy z Uniwersytetu Stanforda odkryli, że geny odziedziczone po neandertalczykach pomagają Homo sapiens zwalczać wiele infekcji wirusowych. Wydaje się jednak, że czasami wspomniany gen może nieść ze sobą wielkie zagrożenie. Okazuje się iż może on zwiększać śmiertelność przy zachorowaniu na rozmaite koronawirusy.

Naukowcy z Karolinska Institute (Szwecja) i Institute for Evolutionary Anthropology of the Max Planck Society (Niemcy) odkryli, że fragment genomu, obejmujący sześć genów trzeciego chromosomu, jest bardzo podobny do wersji chromosomu neandertalczyka sprzed 50 tysięcy lat, którego pozostałości znaleziono w Chorwacji. Co więcej, w genomie Denisowiańczyków - jeszcze jednego „kuzyna” ludzkości - nie znaleziono takiego genu.

Ta sekcja genu wiąże się z ryzykiem cięższego przebiegu zakażenia koronawirusem. Dziś ten fragment DNA występuje najczęściej w Bangladeszu, gdzie występuje u 63 procent ludzi. Jest go również dużo w Azji Południowej, gdzie jedna trzecia populacji to jego nosiciele. W innych regionach ten fragment genomu jest znacznie mniej powszechny. W Europie występuje u ośmiu procent populacji, a w Azji Wschodniej - u czterech. Najwięcej szczęścia mieli mieszkańcy Afryki, ponieważ w ich przypadku zawartość tego genomu w populacji jest niemal nieistniejąca. 

 

Jak sugerują naukowcy, różnorodność w zachowaniu się genów neandertalczyków może wynikać z faktu, że w niektórych populacjach miały one bardziej pozytywny wpływ na przeżycie. Dlatego też, w wielu obszarach planety były one głeboko zakorzenione, a w innych wręcz przeciwnie, okazywały się szkodliwe i zostały wykluczone z genomu. Te same geny są teraz odpowiedzialne za zbyt ostrą reakcję organizmu na Covid-19. Oznacza to, że ludzki układ odpornościowy, w niektórych przypadkach próbuje zbyt mocno stłumić wirusa, szkodząc w ten sposób sam sobie.

 

 

Dodaj komentarz

loading...

Naukowcy ujawnili plany budowy wielkiego podwodnego obserwatorium neutrin

Naukowcy powiadomili o planach budowy wielkiego podwodnego obserwatorium neutrin. Największa tego typu instalacja na świecie powstanie u wybrzeży Kanady z myślą o wykrywaniu wysokoenergetycznych neutrin, będących tworem ekstremalnych wydarzeń spoza Drogi Mlecznej.

 

Obserwatoria neutrin, takie jak detektor IceCube, który znajduje się głęboko pod lodami Antarktydy i jest obecnie największym tego typu urządzeniem, wykrywają promieniowanie Czerenkowa. Pojawia się ono, gdy przechodzące przez Ziemię neutrina oddziałują z jądrami atomów i powodują powstawanie szybko poruszających się cząstek wtórnych.

 

Detektor IceCube składa się z kilkudziesięciu fotopowielaczy, które zawieszono na linach w głębokich otworach w lodzie na Biegunie Południowym. W 2013 roku, urządzenie po raz pierwszy wykryło wysokoenergetyczne neutrina, pochodzące spoza naszej galaktyki. Cztery lata później zarejestrowało zdarzenie, które udało się powiązać z bardzo odległym, jasnym jądrem galaktyki typu blazar. Jednak zdaniem naukowców, należy udoskonalić detektor IceCube i wybudować kolejne obserwatoria, aby móc dokładniej określać pochodzenie kosmicznych neutrin.

Dlatego amerykańscy, kanadyjscy i niemieccy astrofizycy ujawnili plany budowy nowego podwodnego obserwatorium. P-ONE (Pacific Ocean Neutrino Experiment) powstanie na głębokości około 2,6 kilometra w Cascadia Basin, około 200 kilometrów od wybrzeża Kolumbii Brytyjskiej. Nowa instalacja będzie się składała z sieci 70 detektorów podzielonych na siedem grup, tworząc urządzenie o objętości 3 km3 i wykorzysta tamtejszy światłowód o długości 800 kilometrów, którzy obsługiwany jest przez inicjatywę Ocean Networks Canada Uniwersytetu Wiktorii i przekazuje dane na temat energii elektrycznej oraz promów do i z istniejących urządzeń, umieszczonych na dnie morskim.

 

Przyszłe obserwatorium P-ONE będzie jeszcze większe niż IceCube i pozwoli wykrywać rzadsze neutrina o wyższej energii. Instrument ten skupi się głównie na obserwacji neutin przychodzących z półkuli południowej, jednak obszary poszukiwań tych dwóch instrumentów będą się częściowo pokrywać.

 

Według obecnych planów, pierwsza część nowego obserwatoriów P-ONE powstanie pod koniec 2023 roku. Instalacja będzie gotowa do pracy i zacznie zbierać pierwsze dane do końca 2030 roku. Jednak naukowcy wskazują, że plany mogą ulec znacznemu opóźnieniu. Przykładowo europejskie podwodne obserwatorium neutrin KM3NeT pierwotnie miało być gotowe do pracy już w 2014 roku, jednak jego poszczególne elementy u wybrzeży Francji i Włoch będą gotowe dopiero w 2024 i 2026 roku.

 

Dodaj komentarz

loading...

Tempo topnienia Grenlandii jest obecnie największe od 12 tysięcy lat

Nowe obliczenia tempa topnienia lodu na Grenlandii w ciągu ostatnich 12 tysięcy lat pokazały, że w XXI wieku liczba ta osiągnęła rekordowy poziom w całej epoce polodowcowej. Wyniki obliczeń zostały opublikowane w czasopiśmie naukowym Nature.

Praktycznie wszyscy klimatolodzy nie mają wątpliwości, że globalne ocieplenie istnieje i radykalnie zmieni oblicze planety. Świadczą o tym nie tylko modele komputerowe klimatu planety, ale także dane z satelitów klimatycznych, lądowych stacji meteorologicznych i boi oceanicznych. Pierwszą i główną ofiarą tego procesu będą regiony polarne Ziemi i lodowce. 

 

Już teraz temperatura na ich obszarze jest większa o 4-9 ° C niż w poprzednich stuleciach. W sierpniu ubiegłego roku, doprowadziło to do tego, że na Grenlandii ogromna część masywu lodowego wyspy o wadze 12,5 mld ton oderwała się i spadła do morza. Przez cały 2019 rok łączna masa pokrywy lodowej Grenlandii spadła o rekordowe 532 mld ton.


Badacze odpowiedzialni za wymienioną na początku pracę naukową, porównali obecne dane z tym, jak obszar lodowy Grenlandii zmieniał się w przeszłości. Aby odpowiedzieć na to pytanie, naukowcy stworzyli szczegółowy model klimatyczny południowo-zachodniego wybrzeża wyspy. Wzięto pod uwagę, między innymi to, jak zmienił się jej klimat i wygląd na przestrzeni ostatnich 12 tysięcy lat. Ponadto, naukowcy obliczyli tempo topnienia lodowców w różnych okresach historii.


Wyniki pokazały, że obszar pokrywy lodowej wyspy w przeszłości zmieniał się znacznie wolniej niż obecnie. Dotyczyło to również najcieplejszych okresów historii holocenu, obecnej epoki geologicznej, kiedy temperatury na Ziemi były o 1-2 ° C wyższe niż obecnie. Naukowcy mają nadzieję, że ich model klimatyczny i obliczenia pomogą klimatologom udoskonalić szacunki dotyczące zmian masy i objętości lodowców na Grenlandii. W nadchodzących dekadach i wiekach, te informacje pomogą decydentom lepiej ocenić zagrożenia klimatyczne i opracować skuteczne środki zwalczania globalnego ocieplenia.

 

Dodaj komentarz

loading...