Lipiec 2020

Na wyspach Tonga znaleziono szczątki gołębia giganta

Na wyspach Tonga znaleziono szczątki wymarłego gołębia- Tongoenas burleyi - którego długość ciała wynosiła około pół metra. Według portalu naukowego Zootaxa, gdzie opublikowano raport amerykańskich naukowców na temat tego wymarłego gatunku, szczątki gołębi zostały odkryte przez naukowców w skamielinach znalezionych na sześciu wyspach wchodzących w skład Tonga - Foa, Lifuka, Uiha, Haafewa, Tongatapu i Eua.

 

Gołębie tego gatunku zamieszkiwały Tonga około 60 000 lat temu, ale zniknęły w ciągu stu lub dwóch lat po przybyciu ludzi na te wyspy około 2850 lat temu. Tongoenas burleyi miał 51 centymetrów długości licząc bez ogona i ważył co najmniej pięć razy więcej niż obecnie najgrubszy gołąb miejski i potrafił latać. 

 Ilustracja - Danielle Byrley

Gołąb gigant żył wśród owocujących drzew mango i guawy, pełniąc rolę głównego hodowcy lasu i rozsiewając nasiona w nowych miejscach.Tongoenas burleyi prawdopodobnie był w stanie połknąć owoce wielkości piłki tenisowej. Według naukowców, zoologa Davida Steadman z Florida Museum of Natural History oraz Oona M. Takano z University of New Mexico, ten osobnik mógł połykać owoce znacznie większe niż jakiekolwiek inne ptaki. 

Wymarły gołąb miała jasne upierzenie jak ptaki żyjące w koronach drzew, gdzie intensywne kolory zapewniają lepszy kamuflaż. Tym różnił się od swoich krewnych, szarych gołębi żyjących obecnie na ziemi. Naukowcy doszli do wniosku, że wyginięcie tego gatunku miało charakter antropogeniczny i nastąpiło w wyniku wycinki drzew na wyspach wraz z pojawieniem się w tych dziewiczych lasach pierwszych ludzi.

 

 

loading...

Anomalie magnetyczne istnieją od milionów lat

Naukowcy od dawna przyglądają się dziwnemu zachowaniu pola magnetycznego w regionie południowego Atlantyku i badają je w kontekście przebiegunowania Ziemi. Jednak najnowsze badania wskazują, że magnetyczna anomalia południowoatlantycka istniała już 8-11 milionów lat temu i najwyraźniej jest zjawiskiem powracającym.

 

Anomalia południowoatlantycka to obszar charakteryzujący się znacznym zmniejszeniem siły pola magnetycznego Ziemi w porównaniu do obszarów na podobnych szerokościach geograficznych. W tym specyficznym rejonie, ochrona przed szkodliwym promieniowaniem z kosmosu jest znacznie mniejsza. Potwierdzeniem tego są usterki i zakłócenia prac satelitów i statków kosmicznych, przelatujących przez ten obszar.

Naukowcy z Uniwersytetu w Liverpoolu przeanalizowali zapis pola magnetycznego Ziemi, zachowany w skałach magmowych na wyspie Świętej Heleny, która leży pośrodku anomalii południowoatlantyckiej. Zapisy geomagnetyczne ze skał, obejmujące 34 różne erupcje wulkaniczne, które miały miejsce na przestrzeni 8-11 milionów lat wykazały, że podczas tych erupcji, kierunek pola magnetycznego często nie wskazywał bieguna północnego – podobnie jak to ma miejsce obecnie.

 

Ziemskie pole magnetyczne chroni nas przed strumieniem naładowanych cząstek, pochodzących ze Słońca oraz wysokoenergetycznym promieniowaniem kosmicznym. Jednak nie jest do końca stabilne pod względem siły i kierunku, tak w czasie, jak i w przestrzeni. Ponadto, pole magnetyczne może odwrócić się, co stanowiłby zagrożenie dla ludzkości i całej elektroniki.

Anomalia południowoatlantycka, jej powstanie i zachowanie, stanowi obszar intensywnych badań pod kątem przebiegunowania Ziemi. Z dotychczasowych badań wiadomo, że zamiana biegunów magnetycznych to zjawisko, które w historii Ziemi zachodziło już wielokrotnie. Jak dowiedli naukowcy z Uniwersytetu w Liverpoolu, anomalia południowoatlantycka nie jest jednorazowa, a jej istnienie prawdopodobnie nie świadczy o zbliżającym się przebiegunowaniu, gdyż podobne anomalie istniały już w przeszłości.

 

 

loading...

Betelgeza mogła wchłonąć inną gwiazdę

W ostatnich miesiącach, Betelgeza, odległa masywna gwiazda, przyciągnęła uwagę całego świata przez jej specyficzne migotanie, które sugerowało nadchodzącą eksplozję. Ostatecznie do wybuchu nie doszło, ale za to naukowcy doszli do bardzo ciekawego wniosku – Betelgeza mogła w przeszłości wchłonąć inną gwiazdę.

 

Betelgeza to oddalony o około 700 lat świetlnych czerwony nadolbrzym o masie około 15 razy większej od Słońca, którego stosunkowo krótkie życie powoli dobiega końca. Gwiazdy tego typu „żyją” zaledwie kilka milionów lat, a Betelgeza ma już około 8-10 milionów lat. W jej rdzeniu wyczerpał się wodór i zachodzi obecnie synteza helu w węgiel. Proces ten uwalnia ogromne ilości energii, co objawia się puchnięciem zewnętrznych warstw.

 

Takie gwiazdy powinny obracać się bardzo wolno, a przy ewolucji do czerwonego nadolbrzyma, prędkość obrotowa powinna być jeszcze niższa. Jednak Betelgeza jest dziwnym wyjątkiem i obraca się wyjątkowo szybko – na równiku, jej prędkość obrotowa wynosi około 5 kilometrów na sekundę, tj. ponad 4 razy szybciej niż na Słońcu. Naukowcy szacują, że w przypadku tak wielkiej i masywnej gwiazdy, prędkość obrotowa powinna wynosić maksymalnie kilka metrów na sekundę.

Porównanie wielkości Betelgezy do Układu Słonecznego – źródło: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO)/E. O’Gorman/P. Kervella

W najnowszych badaniach, Manos Chatzopoulos z Uniwersytetu Stanu Luizjana i jego zespół próbował rozwiązać tę zagadkę, zakładając, że Betelgeza mogła być kiedyś gwiazdą binarną. W tym celu wykonano symulacje komputerowe, w których Betelgezie towarzyszyła mniejsza gwiazda o masie 1-4 mas Słońca, aby sprawdzić, jak ten układ wyewoluuje. Okazało się, że w wielu przypadkach, symulacje potrafiły odtworzyć szybki ruch obrotowy Betelgezy, który mógł utrzymywać się nawet przez setki tysięcy lat.

 

Biorąc pod uwagę, że Betelgeza stanie się supernową za około 100 tysięcy lat, powyższa teoria wydaje się być prawdziwa. Jeszcze setki tysięcy lat temu, Betelgeza mogła być gwiazdą podwójną i wchłonąć swojego towarzysza, co wyjaśniałoby jej specyficzne zachowanie, które obserwujemy dzisiaj.

 

loading...

Eksperyment w CERN trafił na ślady procesu, który prowadzi do nowego modelu fizyki cząstek

Naukowcy z CERN przedstawili pierwsze dowody wskazujące na proces, który może doprowadzić do odkrycia nowego teoretycznego modelu fizyki cząstek elementarnych poza Modelem Standardowym. Nowe odkrycie mogłoby wyjaśnić ciemną materię i inne tajemnice Wszechświata.

 

Eksperyment NA62, w którym udział wzięli naukowcy z 31 różnych instytucji naukowych z 13 państw świata, wygenerował pierwszy znaczący eksperymentalny dowód na ultrarzadki proces rozpadu naładowanego kaonu na naładowany pion i dwa neutrina (K+ → π+νν). Proces rozpadu ma bardzo ważne znaczenie dla zaawansowanych badań fizycznych, ponieważ jest wrażliwy na odchylenia od przewidywań teoretycznych. Naukowcy mogą w nim szukać dowodów na poparcie alternatywnego modelu teoretycznego fizyki cząstek elementarnych.

 

Model Standardowy opisuje podstawowe siły i elementy budujące Wszechświat. Choć jest to udana teoria, istnieje kilka tajemnic Wszechświata, których Model Standardowy nie potrafi wyjaśnić, takich jak natura ciemnej materii, czy brak równowagi między materią a antymaterią we Wszechświecie. Najnowszy eksperyment w CERN niesie nadzieje na odkrycie nowej fizyki, wykraczającej poza Model Standardowy.

Eksperyment NA62 został zaprojektowany specjalnie do pomiaru ultrarzadkich procesów rozpadu kaonu, wytwarzanych przez unikalną wiązkę protonów o wysokiej intensywności przez kompleks akceleratorów CERN. Kaony powstają w wyniku zderzenia wysokoenergetycznych protonów z berylowymi płytkami w akceleratorze Super Proton Synchroton (SPS). Kolizje te wytwarzają wiązkę cząstek wtórnych, zawierającą i rozprzestrzeniającą niemal miliard cząstek na sekundę, wśród których około 6% stanowią kaony. Głównym celem eksperymentu NA62 jest zmierzenie, w jaki sposób naładowana cząstka kaonu rozpada się na pion i parę neutrino-antyneutrino.

 

Nowy wynik, mierzony z dokładnością do 30%, jest jak dotąd najdokładniejszym pomiarem tego ultrarzadkiego procesu i jest zgodny z oczekiwaniami Modelu Standardowego, choć wciąż pozostawia miejsce na istnienie nowych cząstek. Naukowcy potrzebują większej ilości danych, aby ostatecznie potwierdzić, lub odrzucić, istnienie nowej fizyki cząstek elementarnych. Kolejny okres zbierania danych rozpocznie się już w 2021 roku, wraz z ponownym uruchomieniem akceleratora Super Proton Synchroton.

 

loading...

Hongkong znajduje się na superwulkanie i został utworzony przez rzadką erupcję

Geolodzy twierdzą, że Hongkong leży na kalderze superwulkanu i istnieje tylko dzięki niezwykłej erupcji przed 140 milionami lat.  Odkryli to lokalni geolodzy, którzy zdali sobie sprawę z tego, na co patrzyli podczas codziennych badań.

 

Hongkong istnieje dzisiaj dzięki nadzwyczajnej erupcji wulkanu, która miała miejsce 140 milionów lat temu. Był jeden z około 50 superwulkanów, które wybuchły, odkąd człowiek chodził po planecie, ale żaden z nich nie eksplodował w znanej nam historii ludzkości. Jego istnienie ujawniono dopiero w 2012 r., Kiedy geolodzy zdali sobie sprawę z tego, na co patrzą podczas codziennych badań.

 

Ustalono, że główna część miasta leży na bardzo starym wulkanie. Chociaż większość jego pozostałości zanurzyła się pod ziemię, granit w Kowloon i filary skalne na Wyspach Ninepin mogą pomóc prześledzić historię geologiczną tego miejsca. Superwulkan to wyjaśnienie wyjątkowego krajobrazu miasta, które dzisiaj pełne jest drapaczy chmur i ekstremalnie drogich gruntów.

 

Najgłębsza część superwulkanu znajduje się w środku miasta, oraz na półwyspie Koulon, gdzie resztki magmy z tej erupcji istnieje w postaci granitu. Kaldera tego wulkanu o szerokości 18 km powstała, gdy wysokie ciśnienie i ciepło w jądrze ziemi spowodowały zapadnięcie się powierzchni.

 

loading...

Stany Zjednoczone ogłosiły plan budowy internetu kwantowego

Departament Energii Stanów Zjednoczonych ogłosił plan budowy krajowego internetu kwantowego. Chodzi o superszybki i niemożliwy do zhakowania internet, wykorzystujący pewne zjawiska kwantowe. Amerykanie wiedzą, że Chińczycy od pewnego czasu opracowują podobną technologię, dlatego nie chcą pozostać w tyle.

 

Internet kwantowy opiera się o świat fizyki kwantowej i wykorzystuje dwa zjawiska kwantowe. Pierwsze z nich to splątanie kwantowe, w którym dwie cząstki są ze sobą nierozerwalnie związane bez względu na dzielące je odległości, a jakakolwiek zmiana stanu jednej z nich automatycznie wpływa na stan drugiej cząstki. Drugie zjawisko to superpozycja kwantowa, w której cząstka może istnieć w dwóch różnych stanach jednocześnie.

 

Jakakolwiek próba odczytania informacji przekazywanej przez internet kwantowy przez osobę nieupoważnioną spowoduje usunięcie samej informacji, a nadawca i odbiorca dowiedzą się o nieudanym cyberataku. Właśnie dlatego światowe potęgi tak bardzo interesują się internetem kwantowym.

Amerykański plan na internet kwantowy został opracowany przez tamtejszy Departament Energii we współpracy z laboratoriami naukowymi i uniwersytetami. W przygotowanym raporcie wyszczególniono cztery priorytetowe obszary badań dla rozwoju nowej technologii – jest to budowa podstawowych elementów składowych dla internetu kwantowego, integracja urządzeń sieciowych, stworzenie infrastruktury dla splątania kwantowego oraz technologii korekcji błędów.

 

Internet kwantowy będzie testowany na coraz większą skalę. Naukowcy już potwierdzili, że technologia działa w sieciach światłowodowych. Kolejne kroki będą obejmowały wysyłanie splątanych fotonów między kampusami na terenie danego miasta i między dwoma miastami. Ostatecznym celem będzie stworzenie infrastruktury łączącej laboratoria, uniwersytety i przemysł. Stany Zjednoczone nie podały żadnej konkretnej daty uruchomienia krajowego internetu kwantowego, więc trudno powiedzieć, ile lat zajmie budowa i wdrażanie nowej technologii.

 

loading...

Trwający na Islandii rój trzęsień ziemi liczy już ponad 14 tysięcy wstrząsów

Trwający w Islandii rój trzęsień ziemi przekroczył już ponad 14 tysięcy wstrząsów. Rozpoczął się on jeszcze 19 czerwca br. Zdaniem sejsmologów jest to największy rój jaki uderzył w ten obszar, od conajmniej 50 lat. Eksperci nie mają pojęcia co mogło go spowodować choć jak zwykle mają co do tego pewne teorie.

 

Spośród ponad 14 tysięcy trzęsień ziemi zaledwie 4 z nich miały siłę większą niż 5 w skali Richtera. Najpotężniejszy ze wstrząsów miał siłę 5,8 stopnia i doszło do niego w pobliżu miasteczka Siglufjörður. Zgodnie z informacjami zawartymi na stronie Islandzkiego Biura Meteorologicznego, w ciągu ostatnich 48 godzin doszło tam do 3 silnych wstrząsów z czego jeden z okolic Fagradalsfjall również przekroczył barierę 5 stopni.

Islandia leży w dość niefortunnym miejscu pod względem sejsmicznym. Jest ona na styku Północno Amerykańskiej i Euroazjatyckiej płyty tektonicznej. Wszelkie trzęsienia w tej okolicy są więc zwykle powodowane przez interakcje tych płyt. Zdaniem amerykańskiego USGS, ze względu na to że płyty te kierują się w przeciwne strony, Islandia jest powoli rozrywana na pół.

Nic nie wskazuje na to aby rój miał się wygasić w najbliższym czasie. Mieszkańcy Islandii są instruowani co do poprawnego zachowania się w razie silniejszych wstrząsów. Jak do tej pory, na skutek trzęsienia, nie zgłoszono żadnych rannych ani też większych uszkodzeń infrastruktury. Zgłoszono kilka osuwisk, ale nie ma pewności czy zostały one spowodowane przez aktywność sejsmiczną.

 

loading...

Wirusy z Marsa mogą dostać się na Ziemię

Według profesora Scotta Hubbarda z Uniwersytetu Stanforda, wirusy z Marsa mogą pojawiać się na Ziemi. Ekspert wezwał do ostrożności w celu zminimalizowania ryzyka zakażenia kosmicznym wirusem, który mógłby być bardzo niebezpieczny dla życia na Ziemi.

<--break->

Profesor Hubbard wskazuje na przykład na możliwość transferu takich nieznanych wirusów wraz z próbkami gleby, które zostały dostarczone z powierzchni Marsa. Jego zdaniem należy je badać „tak, jakby zostały zainfekowane wirusem Ebola”, dopóki nie zostanie ustalone ich bezpieczeństwo. Naukowiec przyznał jednak, że prawdopodobieństwo przedostania się obcych wirusów na Ziemię przez próbki gleby jest dość mało prawdopodobne.

 

Ponadto ekspert zwrócił uwagę na możliwość transmisji wirusowej przez systemy statków kosmicznych, które z tego powodu muszą zostać poddane dokładnej sterylizacji. Powracający z Marsa astronauci powinni zostać poddani ścisłej kwarantannie, tak jak to miało miejsce w przypadku Neila Armstronga po wylądowaniu na Księżycu. 

Zdaniem naukowca, można ochronić Ziemię przed nowymi wirusami z kosmosu, ale potrzebne są konkretne działania agencji kosmicznych i firm astronautycznych. Mogą one zostać ustalone w ramach jakiegoś porozumienia międzynarodowego, tak aby przynajmniej teoretycznie zapewnić odpowiednie procedury.

 

loading...

W Belgii, Niemczech i Luksemburgu może się rozpocząć aktywność wulkaniczna

Naukowcy odkryli nowe dowody na aktywny wulkanizm w obrębie jednych z najgęściej zaludnionych obszarów Europy. W celu ustalenia statusu tego potencjalnie aktywnego wulkanicznie obszaru, przeprowadzono badanie danych z wielu lat, które zostały zebrane za pomocą odbiorników GPS znajdujących się w całej Europie Zachodniej W ten sposób specjaliści śledzili subtelne ruchy powierzchni Ziemi, prawdopodobnie spowodowanych rosnącym podpowierzchniowym pióropuszem magmy. 

 

Region Eifel leży w przybliżeniu między miastami Aachen, Trier i Koblenz, w środkowo-zachodnich Niemczech. Ma on dość długą historię wulkaniczną. Uważa się, że ostatnia erupcja wulkanu miała tam miejsce około 11 000 lat temu. Jest on domem dla wielu starożytnych obiektów wulkanicznych, w tym okrągłych jezior zwanych „maarami”. 

 

Są to pozostałości po gwałtownych erupcjach wulkanicznych, takich jak ta, która stworzyła jezioro Laacher, największy akwen w okolicy. Uważa się, że wybuch, który to spowodował, miał miejsce około 13 000 lat temu i był porównywalny jeśli chodzi o skalę do katastrofalnej erupcji Mount Pinatubo na FIlipinach, do której doszło w 1991 roku.

 

Uważa się, że pióropusz płaszczowy, który prawdopodobnie karmił tę starożytną aktywność wulkaniczną, nadal istnieje, sięgając nawet 400 km w głąb Ziemi. Jednak nie wiadomo na pewno czy nadal jest aktywny. Większość naukowców zakłada, że ​​aktywność wulkaniczna w okolicy Eifel należy już do przeszłości, ale łącząc pewne poszlaki, można odnieść wrażenie, że wulkanizm w sercu Europy to nie jest jeszcze zamknięta księga.

 

W nowym badaniu wykonanym przez zespół naukowców z University of Nevada, Reno i University of California, Los Angeles w Stanach Zjednoczonych, wykorzystano dane z tysięcy komercyjnych i państwowych anten GPS w całej Europie Zachodniej. Zgromadzono te dane aby sporządzić mapę tego jak, pionowo i poziomo, poruszała się ziemia w tym regionie. Uzyskano dowody na to, że skorupa ziemska jest tam wypychana i rozciągana.

 

Badanie wykazało, że powierzchnia regionu porusza się na dużym obszarze skoncentrowanym w obrębie gór Eifel, w tym w Luksemburgu, wschodniej Belgii i najbardziej wysuniętej na południe prowincji Holandii, Limburgii. Z analizy wynika, że ruch podłoża był tam znacznie większy niż oczekiwano. Dane wskazują, że obserwowane wzorce i tempo ruchu gruntu może wyjaśnić rosnący pióropusz wulkaniczny.

 

 

Nowe wyniki uzupełniają rezultaty poprzedniego badania opublikowane w Geophysical Journal International, w którym znaleziono sejsmiczne dowody przemieszczania się magmy pod wulkanem Laacher. Oba badania wskazują, że region Eifel jest nadal aktywnym kompleksem wulkanicznym i mówienie o nim jako systemie wygasłym, jest niezgodne z prawdą.

 

loading...

Naukowcy po raz pierwszy zsekwencjonowali ludzki chromosom

W 2003 roku po raz pierwszy dokonano kompletnej charakterystyki ludzkiego genomu. Od tego czasu, nasza wiedza na temat naszego DNA i jego różnic między poszczególnymi osobami znacząco się poszerzyła, chodź wciąż posiada wiele luk. Dopiero teraz genetycy dokonali wielkiego przełomu, tworząc pierwszą pełną sekwencję ludzkiego chromosomu X.

 

Zespół naukowców, kierowany przez Karen Miga z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Cruz, zastosował kombinację technik sekwencjonowania, aby uzupełnić chromosom. Jak się okazało, kluczem do sukcesu było wykorzystanie nowoczesnego sekwencjonowania nanoporowego.

 

Tradycyjna technologia sekwencjonowania dzieli DNA na wiele małych fragmentów, a następnie łączy je w całość. Choć metoda ta działa w większości przypadków, istnieją pewne fragmenty DNA, które są do siebie tak bardzo podobne, że oprogramowanie do sekwencjonowania może mieć spore trudności z dopasowaniem ich we właściwym miejscu. Niektóre regiony chromosomu składają się z ogromnych ilości powtarzalnego DNA, a naukowcy w przeszłości nie byli w stanie uzyskać ich dokładnych map.

Sekwencjonowanie nanoporowe rozwiązało ten problem. Technologia ta pozwala odczytywać długie fragmenty DNA z jeszcze większą precyzją. To dzięki niej udało się zsekwencjonować cały chromosom X o 155 milionach par zasad, w tym także wspomniane wcześniej wysoce powtarzalne regiony.

 

Kompletny genom referencyjny pozwoli naukowcom porównywać próbki DNA pacjentów z wzorcem i identyfikować zmiany genetyczne, które mogą przyczyniać się do chorób. Nowa sekwencja naprawia szereg luk, które istnieją w obecnym genomie referencyjnym, tzw. Genome Reference Consortium build 38 (GRCh38) i pomoże w przyszłych badaniach na dużą skalę.

 

loading...