Kwiecień 2020

Google stworzyło algorytm, który pozwala na samodzielną ewolucję sztucznej inteligencji

Naukowcy z korporacji Google stworzyli specjalne oprogramowanie, które tworzy samoewoluujące się sztuczne inteligencje bez udziału człowieka. Program wykorzystuje koncepcje z ewolucji darwinowskiej, między innymi o przetrwaniu najsilniejszych. Podczas eksperymentu, algorytm odtworzył dekady badań nad sztuczną inteligencją w ciągu kilku dni.

 

Stworzenie sztucznej inteligencji wymaga dużego nakładu czasu. Przykładowo sieci neuronowe luźno naśladują strukturę mózgu i ucząc się na podstawie „danych treningowych” zmieniają siłę połączeń między sztucznymi neuronami. Mniejsze podukłady neuronów wykonują określone zadania, a naukowcy mogą miesiącami pracować nad ich połączeniem, aby ze sobą współpracowały.

W ostatnich latach proces ten udało się po części zautomatyzować. Jednak programy te wciąż polegają na łączeniu gotowych obwodów, zaprojektowanych przez człowieka. Oznacza to, że wydajność jest wciąż ograniczona między innymi przez ograniczoną wyobraźnię twórców.

 

Istotną zmianę w tej kwestii wprowadza najnowszy algorytm korporacji Google pod nazwą AutoML-Zero. Program opracowany przez Quoc Le i jego zespół potrafi samodzielnie tworzyć sztuczne inteligencje, wykorzystując jedynie podstawowe pojęcia matematyczne.

 

AutoML-Zero odkrywa algorytmy, stosując coś w rodzaju ewolucji. Najpierw tworzy populację 100 algorytmów poprzez losowe połączenie operacji matematycznych, po czym testuje je na prostych zadaniach. Program za każdym razem porównuje ich wydajność do algorytmów zaprojektowanych przez człowieka. Kopie najlepszych poddawane są „mutacji” przez losowe zastępowanie, edytowanie lub usuwanie części kodu, aby stworzyć niewielkie odmiany najlepszych algorytmów. „Zmutowane” algorytmy ponownie dodawane są do populacji, natomiast oryginały są usuwane. Następnie AutoML-Zero powtarza ten cykl od nowa.

Program komputerowy tworzy tysiące takich populacji jednocześnie i testuje dziesiątki tysięcy algorytmów na sekundę. Potrafi również przyspieszyć wyszukiwanie między innymi poprzez okazjonalne wymiany algorytmów między populacjami i automatyczne usuwanie duplikatów.

 

AutoML-Zero w obecnej postaci rozpoczyna swoją pracę od zera. Naukowcy będą go rozwijać w taki sposób, aby w swojej pracy uwzględniał również techniki odkryte przez człowieka. Jednak nowe oprogramowanie już teraz posiada ogromny potencjał, a Quoc Le, główny autor badania uważa, że nowa technologia może odkryć zupełnie nowe możliwości sztucznej inteligencji.

 

loading...

Eksperyment z neutrinami przybliża nas do rozwiązania jednej z największych zagadek Wszechświata

Współczesna nauka nie potrafi wyjaśnić, dlaczego Wszechświat jest zbudowany z materii, zamiast antymaterii – substancji o takiej samej masie, lecz z przeciwnymi ładunkami elektrycznymi. Między materią i antymaterią musi istnieć zasadnicza różnica, abyśmy mogli wyjaśnić to co widzimy we Wszechświecie, a najnowsze badania wskazują, że tą różnicę można znaleźć w neutrinach.

 

Neutrina to najlżejsze znane cząstki elementarne bez ładunku elektrycznego i należą do najliczniejszych cząstek we Wszechświecie. Nie wchodzą w interakcje praktycznie z niczym. Istnieją trzy smaki neutrin, każdy z nich posiada swój odpowiednik (antyneutrino) i oscylują pomiędzy różnymi stanami.

 

Eksperyment T2K (Tokai to Kamioka) dostarczył dowodów wskazujących na to, że neutrina lepiej oscylują między smakami, niż antyneutrina. To może pomóc nam zrozumieć, dlaczego Wszechświat powstał z materii, zamiast antymaterii. Wyniki badań odrzucają symetrię między neutrinami i antyneutrinami z 99,7% pewnością. W fizyce cząstek elementarnych, taki rezultat stanowi wskazówkę, ale wciąż nie daje nam pewności.

 

W przypadku kwarków zaobserwowano już łamanie tzw. symetrii ładunkowo-przestrzennej (CP), lecz to nie wystarcza, abyśmy mogli wyjaśnić obserwowaną przewagę w ilości materii nad antymaterią we Wszechświecie. Zagadkę rozwiążemy dopiero wtedy, gdy łamanie symetrii CP zostanie potwierdzone również w przypadku neutrin. Naukowcy będą wciąż gromadzić dane i udoskonalać obserwacje, aby lepiej ograniczyć różnice między neutrinami i antyneutrinami.

 

loading...

Odkryto nowego owada, który został nazwany na cześć Lady Gagi

Nowo odkryty gatunek owada z rodziny zgarbowatych, został właśnie nazwany na cześć piosenkarki Lady Gagi. Odnalezienie tego nowego stworzenia zwanego Kaikaia gaga zostało ogłoszone w publikacji naukowej w czasopiśmie Zootaxa.

W sieci prezentowane są tylko migawki wysuszonego ciała stworzenia, które bez wątpienia wygląda interesująco. Warto nadmienić, że zgarbowate to stworzenia znane z przybierania najróżniejszych kształtów. Narazie, do tej rodziny zaliczono 3 tysiące gatunków żyjących głównie w strefie tropikalnej i subtropikalnej.

Zdaniem badaczy odpowiedzialnych za nazwanie tego nowego stworzenia a więc Brendana Morrisa oraz entomologa Christophera Dietricha, nazwa owada wzorowana na pseudonimie gwieźdy muzyki pop, ma zwrócić uwagę szerszej publiki na te niezwykłe stworzenia. Jak narazie piosenkarka nie wypowiedziała się w tej kwestii.

loading...

Prehistoryczni ludzie i hieny opuścili Afrykę w tym samym czasie

Badanie opublikowane w czasopiśmie naukowym Science Advances dowodzi, że prehistoryczne hieny i ludzie mają ze sobą wiele wspólnego. Okazuje się że nasi przodkowie oraz prehistoryczne hieny dzielą wzorce migracji. Wyniki tego badania przyczynią się do głębszego zrozumienia świata z przed 2 milionów lat.

Naukowcy odkryli, że prehistoryczni ludzie i hieny opuścili Afrykę mniej więcej w tym samym czasie (około 2 milionów lat temu). Podobnie jak ludzie, hieny plamiste miały rozległy i złożony system migracji między kontynentami. Widać to w zbiegu genów między Afryką a Eurazją. Genetyka zsekwencjonowała całe genomy zarówno współczesnej hieny jak i jej cętkowanej odmiany żyjącej w Afryce, oraz skamieniałości wymarłych hien jaskiniowych z Europy i Azji.

Wcześniej uważano, że hiena cętkowana i jaskiniowa tworzy blisko spokrewnioną linię ewolucyjną. Dzięki postępowi technologicznemu naukowcy byli w stanie uzyskać znacznie więcej danych genetycznych i wykazać, że to mieszanie genetyczne jest ograniczone. W ten sposób naukowcy ujawnili, że starożytne oddzielenie dwóch gatunków nastąpiło mniej więcej w tym samym czasie, gdy pierwotni ludzie opuścili Afrykę po raz pierwszy. 

Jest to zgodne z hipotezą, że migracja zwierząt może nastąpić w pewnych skokach, podczas których kilka gatunków migruje prawie jednocześnie. Być może stało się tak w odpowiedzi na zmiany klimatu, jest to zaledwie jedna z opcji. Zdaniem ekspertów, wyniki doskonale ilustrują możliwości analizy paleogenomu. Badanie opisuje także nowe aspekty tego kiedy i jak zwierzęta przemieszczały się między kontynentami w czasach prehistorycznych.

 

loading...

Zależnie od powierzchni, koronawirus jest w stanie przetrwać do 3 dni

Zgodnie z nowymi wynikami badań, czas przetrwania wirusa SARS-COV-2 na różnych powierzchniach, może diametralnie się różnić. Mowa tu o przedziale czasu od 4 godzin do aż  3 dni!

 

Badanie na ten temat zostało opublikowane w czasopiśmie naukowym New England Journal of Medicine. Zgodnie z jego treścią, koronawirus który sparaliżował niemal cały świat był analizowany pod kątem jego obecności na różnych powierzchniach. Okazało się, że wirus był w stanie przetrwać od dwóch do trzech dni na plastiku i stali nierdzewnej, nieco ponad dzień na kartonie i jedynie cztery godziny na miedzianej płycie.

 

Badacze doszli do tego wniosku korzystając ze specjalnej maszyny, która symulowała kaszel i kichanie ludzi. Następnie analizowano drobinki wirusa unoszące się w powietrzu. Badacze odkryli, że wirus był wykrywalny w powietrzu przez 3 godziny po rozpoczęciu eksperymentu.

Społeczność naukowa nie przyjęła tych wyników ze szczególnym entuzjazmem, ze względu kontrowersje związane z nebulizatorem wykorzystanym w testach do symulowania kaszlu. Zauważono, że nie można traktować go jako idealnej reprezentacji dla ludzkich kaszlnięć i kichnięć. Poprzez działanie nebulizatora, wirus unosił się w powietrzu w formie aerozolu co wywołało lekkie wątpliwości. 

 

Mimo iż zarejestrowano już przypadki takiego zjawiska, to były one dość rzadkie. Warte wspomnienia są historie chińskich badaczy, którzy twierdzą, że nowy koronawirus, przybrał formę aerozolu w łazienkach pacjentów szpitala w Wuhan. Sugerowano, iż wydzielał się on ze stolców pacjentów.

Podczas epidemii wirusa SARS, przybranie formy aerozolu spowodowało chorobę u setek mieszkańców jednego z bloków w Hong Kongu. Dotychczasowe badania dowodzą, że wirus SARS COVID-2 zachowuje się w podobny sposób jednak nadal nie wyjaśniono dlaczego SARS zaraził jedynie 8000 osób i spowodował śmierć 800 osób, a nowy koronawirus przekroczył barierę 200 000 zakażeń i spowodował 8000 zgonów.

 

Biorąc pod uwagę zagrożenie wiążące się z całą epidemią, nowe odkrycia w kwestii tego wirusa to jedynie kwestia czasu. Pojawiają się już pogłoski o potencjalnych lekach i skutecznych testach szczepionek, jednak jak narazie celem na najbliższe miesiące będzie przede wszystkim redukcja liczby zakażeń.

loading...

Naukowcy wyjaśniają przyczyny dziwnego wybuchu w Nigerii

Profesor Adekunle Adepelumi z Wydziału Geologii z Laboratorium Trzęsień Ziemi i Meteorologii, Uniwersytetu Obafemi Awolowo w Ife-Ife powiedział, że przez jakiś czas monitorował obiekt kosmiczny, a wszystkie wskazówki wskazywały na jego nieuchronne lądowanie gdzieś w Akure.

 

 

Kiedy więc usłyszał wiadomość, że wczoraj w Akure doszło do dziwnej, wstrząsającej ziemią eksplozji, wskoczył do samochodu ze sprzętem geologicznym w bagażniku, zabrał członków swojej grupy badawczej i skierował się prosto do Akure.

 

Według prof. Adepelumi po szczegółowej analizie miejsca uderzenia znaleziono krater o średnicy 21 m i głębokości 7,8 m, co sugeruje zjawisko naturalne. Z krawędzi otworu tryskała woda. Przeprowadzono wstępne badania hałasu, sejsmiczności, analizę wody, badania radioaktywności, skał oraz gleby.

 

Eksperci sugerują, że siła rażenia obejmowała promień 1 km od krawędzi krateru. W pobliżu nie znaleziono śladów pożaru ani podpalenia czegokolwiek. W kraterze i jego bezpośrednim sąsiedztwie nie znaleziono dowodów na promieniowanie radioaktywne.

 

Dowody terenowe wskazują na wniosek, że meteoryt z pasa asteroidowego na wielkiej prędkości z przestrzeni uderzył ww. lokalizację w części południowo - zachodniej pod kątem 43 stopni i stworzył ogromny krater.

 

Nie znaleziono dowodów na eksplozję materiałów wojskowych, chociaż otwory lub pęknięcia o różnej grubości od 3 mm do 4 metrów występowały na ścianach większości budynków, ale nie u ich podstawy. W kraterze znaleziono obce skały i dziwne metalowe przedmioty.

 

Świadek Engr Obembe powiedział, że o 12.45 prowadził prywatną rozmowę telefoniczną z żoną, kiedy ta obserwowała trajektorię lotu obiektu, mijającego ich dom z dużą prędkością. Kilka sekund później usłyszał ogłuszający wybuch, który wstrząsnął budynkiem i kilkoma innymi, jakby te miały się zawalić.

 

Relacja naocznego świadka Engr Obembe jest zgodna z ustaleniami prof. Adepelumi i jego zespołu. Obiekt z nieba, poruszający się z dużą prędkością, uderzył o ziemię w Akure, powodując głośny hałas i zniszczenie okolicznych budynków.

 

Incydent miał miejsce w czasie, gdy szkoły, kościoły są zamknięte, a zgromadzenia publiczne zostały tymczasowo zakazane z powodu niszczącego wirusa Covid-19. Gdyby tak nie było, liczba ofiar tego incydentu byłaby bolesna, ponieważ na co dzień jest to obszar mocno zaludniony.

 

loading...

W Chinach otwarto szpital obsługiwany przez roboty

Z powodu pandemii koronawirusa COVID-19, Chiny chwytają się wszelkich możliwych sposobów, aby zwalczyć trwający kryzys. W tych niebezpiecznych czasach przydatne mogą być roboty. W Chinach otwarto pierwszy szpital, w którym to roboty wykonują liczne obowiązki i tym samym skutecznie zastępują lekarzy.

 

„Inteligentny szpital” w Wuhan, czyli w mieście, w którym po raz pierwszy pojawił się koronawirus COVID-19, zatrudnił do pracy różnego rodzaju roboty. Już przy wejściu do szpitala znajdują się specjalne urządzenia do pomiaru temperatury pacjentów. Na terenie obiektu pracują maszyny, które między innymi badają ciśnienie i poziom tlenu we krwi pacjentów, a także dostarczają lekarstwa, patrolują szpital i czyszczą zainfekowane obszary.

 

Roboty zostały udostępnione przez Cloud Minds Technology, startup należący do japońskiej korporacji SoftBank. Maszyny obsługiwane są zdalnie przez pracowników medycznych i zmniejszają ryzyko rozprzestrzeniania się koronawirusa, natomiast lekarze nie muszą narażać się na bezpośredni kontakt z pacjentami.

Roboty zostały dostarczone do szpitala w Wuhan w ramach krótkiego eksperymentu i sprawdziły się w swojej roli. Ich największą zaletą jest to, że mogą otrzymywać polecenia i pracować przez całą dobę bez przerwy, a także wykonywać czynności, związane z dezynfekcją i obsługą zakażonych pacjentów.

 

Roboty Cloud Minds Technology mogą w każdej chwili pojawić się także w innych chińskich szpitalach, jeśli zajdzie taka konieczność. Jednak maszyny posiadają znacznie więcej zastosowań i już wcześniej wykorzystywano je np. do identyfikacji osób odwiedzających szpital Shenyang w północno-wschodnich Chinach oraz dezynfekcji obszarów mieszkalnych w mieście Wuhan. Dla reszty świata jest to sygnał, że warto inwestować w robotykę.

 

loading...

Stworzono interfejs mózg-komputer, który przetwarza myśli na tekst

Naukowce stworzyli nowatorski interfejs mózg-komputer, który może bezpośrednio przetwarzać fale mózgowe na tekst. System może zamieniać aktywność neuronową na tekst, przy czym współczynnik błędu wynosi jedynie 3%, czyli mniej więcej tyle, ile w przypadku profesjonalnej transkrypcji mowy.

Badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco zaprojektowali grupę sztucznych sieci neuronowych (zestaw algorytmów wzorowanych na funkcji ludzkiego mózgu) w celu powiązania sygnałów neuronowych z konkretnymi słowami.

 

Naukowcy zbadali cztery osoby posiadające specjalne elektrody wewnątrzczaszkowe, które monitorują aktywność elektryczną mózgu. Badani czytali teksty na głos, a w tym samym czasie rejestrowano ich aktywność neuronową. Następnie sieć wykorzystała te informacje, aby dowiedzieć się, jaka aktywność neuronowa może być związana z cechami mowy, takimi jak samogłoski lub spółgłoski. Poszukiwano także pewnych sekwencji – jakie typy słów mogą następować po sobie oraz w jaki sposób są zbudowane zdania.

Po pewnym czasie sieć neuronowa mogła z powodzeniem przetwarzać myśli na mowę ze wskaźnikiem błędów wynoszącym zaledwie 3 procent. Chociaż obecnie sztuczna inteligencja obsługuje tylko pojedyncze zdania w zestawie do 250 słów, ten niski poziom błedu jest imponujący, biorąc pod uwagę, że transkrypcja mowy na poziomie profesjonalnym wynosi około 5%.

 

Wciąż jednak system posiada pewien margines błędu, który utrudnia poprawne komunikowanie się. Naukowcy mają nadzieję, że rozwiną swoje badania, jednak na razie uważają, że minie trochę czasu, zanim technologia stanie się dostępna do powszechnego użytku.

 

 

loading...