Wrzesień 2019

Roboty mogą zostać ofiarami rasizmu

Nowe badanie, przeprowadzone przez Uniwersytetu Canterbury wskazuje na to, że ludzie wykazują rasistowskie uprzedzenia do czarnych robotów. Ma to być rzekomo kalką rasizmu skierowanego wobec czarnoskórych.

 

Badanie o nazwie "Roboty i Rasizm", przeprowadzone pod kierownictwem dr Christopha Bartnecka w Human Interface Laboratorium Technology, wykazało, że ludzie postrzegają roboty przypominające ludzi tak jakby miały rasę i traktują je odpowiednio do swoich uprzedzeń. Ustalono to pokazując ochotnikom sekwencje szybko zmieniających się zdjęć przedstawiających ludzi różnych ras i humanoidalne roboty w różnych kolorach. Mieli oni zaznaczyć poziom zagrożenia jaki odczuwają widząc te obrazy. Rezultaty są bardzo zaskakujące.

 

Bartneck skomentował wyniki sugerując, że winny jest antropomorfizm naszego mózgu, czyli skłonność do nadawania ludzkich cech przedmiotom. Prowadziło to do tego, że uczestnicy badania mniej zagrożenia widzieli w robotach koloru białego niż tych w ciemnych barwach.

Naukowcy twierdzą, że to nie zwykły efekt oparty o użycie jasnych i ciemnych kolorów robotów, ale ich zdaniem jest to po prostu rezultat powszechnych rasistowskich uprzedzeń wobec tak zwanych "afroamerykanów".

 

Trudno jednak traktować to jako jedyną możliwą interpretację rezultatów tego badania. Być może nie jest to kalka rasizmu zaaplikowana na humanoidalnych robotach, tylko właśnie kwestia skojarzeń na zasadzie noc i dzień. Stanowcze wykluczanie tego przez przeprowadzających badanie, może sugerować, że było ono prowadzone pod tezę.

 

 


Wszechświat może być znacznie młodszy, niż przewidywano

Naukowcy mają problem z określeniem wieku Wszechświata. Jak wynika bowiem z najnowszych obliczeń, Wszechświat może mieć kilka miliardów lat mniej, niż dotychczas sądzono.

 

Ogólnie przyjęty wiek Wszechświata wynosi 13,7 miliarda lat. W tym roku, naukowcy przedstawili dwa inne obliczenia, według których kosmos jest młodszy o kilkaset milionów lat. Teraz zespół badawczy z Instytutu Maxa Plancka ujawnił wyniki swoich obliczeń, które w żaden sposób nie zgadzają się z dotychczasowymi ustaleniami.

 

Ogromne wahania w szacunkach wynikają ze stosowania różnych metod przy obliczaniu wieku Wszechświata. Naukowcy szacują wiek na podstawie ruchu gwiazd. Jeśli Wszechświat rozszerza się szybciej, oznacza to, że szybciej osiągnął swój obecny rozmiar, a zatem powinien być stosunkowo młodszy.

Inh Jee i jej zespół z Instytutu Maxa Plancka zastosowała koncepcję zwaną soczewkowaniem grawitacyjnym, gdzie grawitacja zakrzywia światło i sprawia, że odległe obiekty wyglądają tak, jakby były bliżej. Korzystając z tej metody, naukowcy obliczyli, że Wszechświat ma około 11,4 miliarda lat.

 

Tak naprawdę jest to tylko jedna z wielu możliwych metod obliczania wieku Wszechświata. Poza tym, Inh Jee użyła tylko dwóch soczewek grawitacyjnych, dlatego margines błędu jest tak wielki, że wiek Wszechświata równie dobrze może być wyższy od ogólnie przyjętego.

 


Zbadano podziemne "morze" pod pustynnym Izraelem

Pustynia Negev, znajdująca się w Izraelu, jest jednym z najbardziej suchych miejsc na Ziemi. Okazuje się jednak że głęboko pod piachem znajduje się rezerwuar starożytnej wody uwięzionej tam setki tysięcy lat temu. Naukowcy z Ben Gurion University przebadali ten zbiornik za pomocą analiz izotopowych i odkryli pochodzenie nieoczekiwanie dużej ilości wód podziemnych w tym miejscu.

Uczeni wiedzieli, że musi to być starożytna woda, a nie efekt opadów, których w ciągu roku jest na pustyni Negev bardzo niewiele. Trudno się zatem dziwić, że eksperci usiłowali rozwikłać zagadkę pochodzenia tej wody. Sugerowano że może to być część nubijskiej warstwy wodonośnej znajdującej się pod Saharą. Nie ma jednak dowodów na podziemne połączenie między tymi pustyniami.

 

Specjaliści przeanalizowali zawartość izotopu kryptonu (Kr-81), oraz izotopu wodoru (deuteru), w wodzie pozyskanej z 20 studni na Negev.  Dzięki technice radiokryptonowego datowania, udało im się stwierdzić że doszło do dwóch wydarzeń geologicznych które uwięziły dużej ilości wody. Ostatnie znaczące zasilenie wód podziemnych miało tam miejsce 38 tysięcy lat temu, a poprzednie 360 tysięcy lat temu. Oba te zdarzenia wystąpiły w okresach znacznego ochłodzenia temperatury na Ziemi. Woda prawdopodobnie dostała się na Negev na skutek ulewnych  opadów deszczu.

 

Dzięki badaniom  starożytnej wody, naukowcy mogą być w stanie odtworzyć historię naszego klimatu i panujących kiedyś wzorców pogodowych. Specjaliści twierdzą, że metodą datowania izotopowego można ustalić kiedy i gdzie spadły większe ilości opadów, a to powinno pomóc w budowie dokładniejszych modeli symulujących ewolucję ziemskiego klimatu.

 

 


Naukowcy opracowali reaktor, który zamienia dwutlenek węgla w paliwa płynne

Na Uniwersytecie Rice'a powstał reaktor, który w wydajny i ekologiczny sposób zamienia dwutlenek węgla w płynne paliwa. Naukowcy wykorzystali do tego procesu elektrolizer, zasilany energią odnawialną.

 

Nowy reaktor katalityczny stosuje CO2, powszechny gaz cieplarniany, jako surowiec i wytwarza wysoko oczyszczony, wysoko stężony kwas mrówkowy. Związek ten, gdy powstaje w tradycyjnych urządzeniach, wymaga kosztownych i energochłonnych etapów oczyszczania. Nowa technologia, opracowana na Uniwersytecie Rice'a, zmienia ten stan rzeczy.

 

Podczas testów, elektrokatalizator osiągnął wydajność konwersji energii na poziomie około 42%. To oznacza, że niemal połowa energii elektrycznej może być magazynowana w kwasie mrówkowym jako paliwo płynne.

Źródło: Jeff Fitlow/Rice University

Opracowanie tego urządzenia nie byłoby możliwe bez dokonanych postępów. Haotian Wang i jego zespół opracował solidny dwuwymiarowy katalizator bizmutu oraz stały elektrolit, dzięki któremu dodawanie soli jako części reakcji jest zbędne.

 

Obecny reaktor pozwalał wytwarzać kwas mrówkowy w sposób ciągły przez 100 godzin przy znikomej degradacji elementów urządzenia. Naukowcy twierdzą, reaktor ten z łatwością można zmodyfikować, aby wytwarzał również produkty wyższej jakości, np. kwas octowy, etanol czy paliwa propanolowe.

 


Naukowcy opracowali rewolucyjną metodę "drukowania" tkanek ludzkich

Naukowcy ze Szwajcarii i Holandii z powodzeniem stworzyli złożone tkanki ludzkie za pomocą komórek macierzystych oraz biokompatybilnym hydrożelu w ciągu kilku sekund. W badaniu opisanym w czasopiśmie Advanced Materials badacze z École polytechnique fédérale de Lausanne (EPFL) i Uniwersytetu w Utrechcie opracowali metodę drukowania sztucznych tkanek.

Technika znana jako druk wolumetryczny, może okazać się ogromnym przełomem dla badań naukowych i pozwolić na tworzenie tkanek od podstaw. Aby wytworzyć sztuczną tkankę, naukowcy użyli lasera, który został przepuszczony przez wirującą rurkę, zawierającą hydrożel bogaty w komórki macierzyste. Światło ukształtowało i zestaliło nowopowstałą tkankę. Pozwoliło to stworzyć złożony trójwymiarowy kształt zawieszony w hydrożelu.

 

Następnym krokiem było unaczynienie stworzonego materiału poprzez wprowadzenie do tkanki komórki śródbłonka. Przełomowe badanie pozwoliło naukowcom wyprodukować konstrukcje tkankowe o grubości kilku centymetrów, co może mieć kluczowy wpływ na rozwój medycyny. Zespół stworzył wiele różnych sztucznych tkanek, takich jak łąkotka, kość udowa, a nawet materiał przypominający zastawkę serca. Proces ten pozwolił im również na opracowanie powiązanych ze sobą struktur.

Naukowcy uważają, że druk wolumetryczny może pomóc innym badaczom w produkcji sztucznych tkanek lub narządów na większą skalę, a także znacznie szybciej. Taka procedura byłaby nie tylko przydatna do testowania nowych leków, ale także pomogłaby wyeliminować potrzebę testów na zwierzętach. Istnieje również potencjał obniżenia kosztów testowania dzięki zastosowaniu nowo opracowanego procesu.

 

Christophe Moser, szef LAPD, powiedział, że wolumetryczne drukowanie biologiczne może prowadzić do masowej produkcji sztucznych tkanek i narządów oraz, że mogą być one wykorzystane do budowy różnych modeli tkanek komórkowych, urządzeń medycznych i spersonalizowanych implantów.

 

 


Czy w III wojnie światowej powstanie broń genetyczna, która zabije konkretne nacje

W raporcie przygotowanym przez naukowców z Uniwersytetu w Cambridge można przeczytać, że już niebawem powstanie broń biologiczna, która dzięki analizie ludzkiego DNA będzie oddziaływać jedynie na osoby z określonej grupy etnicznej. 

Wielkie postępy w nauce, do których doszło w ostatnich latach, takie jak np. rozwój inżynierii genetycznej i sztucznej inteligencji, niosą za sobą wiele korzyści, lecz otworzyły również drzwi dla nowych zagrożeń. W raporcie opublikowanym przez Uniwersytet w Cambridge, eksperci wzywają decydentów politycznych do "ochrony swoich obywateli" i przygotowania się na potencjalne niszczycielskie pandemie, wywołane przez nowe rodzaje broni biologicznej.

Autorzy raportu następująco artykułują swoje obawy: 

Znalezienie się broni biologicznej w niepowołanych rękach może spowodować rozwój patogenów i toksyn, które rozprzestrzeniałyby się w powietrzu, żywności i zbiornikach wodnych, stanowiąc tym samym śmiertelne zagrożenie dla człowieka.

Technologia staje się coraz bardziej wyrafinowana, a ceny są coraz niższe, co wpływa na zwiększanie zdolności broni do wyrządzania szkód. W najczarniejszym scenariuszu broń biologiczna może zostać skonstruowana w celu dotarcia do określonej grupy etnicznej, w oparciu o jej DNA. 

W raporcie zwrócono również uwagę na ptasią grypę, która potencjalnie może stać się "niemożliwa do powstrzymania". Autorzy ostrzegli, że konsekwencje zbudowania inteligetnej broni biologicznej, która byłaby w stanie samodzielnie siać spustoszenie, mogłyby być katastrofalne. Naukowcy zwrócili się do brytyjskiego rządu z prośbą o powołanie ministra ds. ryzyka narodowego, którego zadaniem byłoby uważne monitorowanie tej dziedziny.

Raport naukowców poparł, piastujący stanowisko Królewskiego Astronoma, profesor Martin Rees: 

Globalne problemy wymagają globalnych rozwiązań, ale narody muszą również działać indywidualnie. Bez podjęcia odpowiednich działań zagrożenia będą rosły, niezależnie od tego, czy chodzi o ekologię, broń biologiczną czy cyberprzestrzeń.

Rządy są odpowiedzialne za podejmowanie działań, zarówno w celu zminimalizowania ryzyka wystąpienia zagrożeń, jak i za opracowanie planów radzenia sobie z katastrofą, gdy do niej dojdzie. Ktoś musi wykazać inicjatywę, aby dać pozytywny przykład reszcie świata. 

W sprawozdaniu wzywa się również do przeprowadzenia przeglądu największych zagrożeń dla Wielkiej Brytanii i całego świata oraz przeglądu obecnie stosowanych strategii zapobiegawczych. Oprócz czynników biologicznych zwrócono też uwagę na inne krytyczne zagrożenia, takie jak uderzenia asteroid oraz terroryzm z użyciem broni jądrowej.

 

 


Wyhodowano pierwsze na świecie hybrydy ludzi i małp

Międzynarodowy zespół naukowców powiadomił o kontrowersyjnych eksperymentach, jakie odbyły się w Chinach. Podczas badań wyhodowano pierwsze na świecie hybrydowe zarodki człowiek-małpa. Naukowcy mówią otwarcie, że ich celem jest przekształcenie zwierząt w „fabryki narządów” do przeszczepów.

 

Szczegóły tych eksperymentów w większości pozostają tajemnicą. Biolog Estrella Núñez z Katolickiego Uniwersytetu w Murcji ujawniła, że hybrydy człowiek-małpa powstawały poprzez dodanie ludzkich komórek macierzystych do zarodków małp. Jednak wszystkie chimery zostały zniszczone po 14 dniach, aby nie dopuścić do rozwoju układu nerwowego.

 

Wcześniej, zespół pod przewodnictwem Juana Carlosa Izpisúa Belmonte próbował hodować zarodki świń przy użyciu ludzkich komórek macierzystych, lecz zabieg zakończył się niepowodzeniem. Dlatego postanowiono spróbować z małpami.

Hybryda myszy i szczura – źródło: Instytut Salka

Naukowcy w pierwszej kolejności stworzyli zmodyfikowane genetycznie zarodki małp, w których wyłączono geny odpowiedzialne za tworzenie się narządów. Następnie wstrzyknięto do nich ludzkie zarodkowe komórki macierzyste, które mogą stać się praktycznie dowolnym rodzajem komórek w ciele. Naukowcy liczyli, że ludzkie komórki macierzyste przejmą kontrolę nad rozwojem narządów małpy.

 

Zabieg został przeprowadzony w Chinach przede wszystkim ze względu tamtejsze prawo, które jest mniej restrykcyjne w kwestii badań transgenicznych – w przeciwieństwie do Hiszpanii. Ponadto, eksperymenty tego typu zwykle nie zyskują aprobaty w krajach zachodnich. Etycy uważają, że hodowanie hybryd człowieka i małp do pozyskiwania narządów do przeszczepów to błędna droga.

 


Ostatnie przebiegunowanie Ziemi trwało zaskakująco długo

Zgodnie z obecnym stanem wiedzy, ziemskie pole magnetycznie odwraca się co kilkaset tysięcy lat. Ziemia w całej swojej historii wielokrotnie doświadczyła przebiegunowania, a badania w tym zakresie trwają zbyt krótko, abyśmy potrafili zrozumieć kiedy i dlaczego to zjawisko w ogóle występuje. Dla ludzkości ma to kluczowe znaczenie, gdyż zdaniem części naukowców, wkrótce może nastąpić kolejna zamiana biegunów magnetycznych.

 

Najnowsze badania, przeprowadzone przez geologa Brada Singera z Uniwersytetu Wisconsin w Madison i jego zespół wskazują, że ostatnie przebiegunowanie, które wystąpiło około 770 tysięcy lat temu, trwało co najmniej 22 tysiące lat. To kilka razy dłużej niż wcześniej sądzono. Wyniki tego badania zdają się również zaprzeczać dotychczasowym ustaleniom, według których zamiana biegunów magnetycznych Ziemi mogłaby trwać kilkadziesiąt lat.

 

Nowa analiza została oparta o globalne badanie przepływów lawy, osadów oceanicznych i rdzeni lodowych Antarktydy. Brad Singer i jego zespół połączył odczyty magnetyczne i datowanie radioizotopowe próbek lawy, aby odtworzyć pole magnetyczne na przestrzeni około 70 tysięcy lat, koncentrując się na przebiegunowaniu Brunhes-Matuyama. Wykazano, że zamiana biegunów trwała mniej niż 4 tysiące lat, ale poprzedzał ją długi okres niestabilności, który z kolei trwał 18 tysięcy lat.

Dane na temat przebiegunowania zostały dodatkowo potwierdzone odczytami magnetycznymi z dna morskiego, a także badaniami rdzeni lodowych z Antarktydy, w których zawarty jest beryl. Podczas zamiany biegunów, pole magnetyczne osłabia się, przez co większe ilości promieniowania uderzają w atmosferę, co z kolei przekłada się na większą ilość berylu.

 

Wyniki najnowszych badań zapewniają bardziej szczegółowy obraz zamiany biegunów magnetycznych. Niektórzy naukowcy uważają, że właśnie doświadczamy wczesnych etapów przebiegunowania, ponieważ pole magnetyczne słabnie i przemieszcza się. Jednak nie wszyscy są tego samego zdania. Wciąż tak naprawdę nie wiemy, jak długo może trwać proces zamiany biegunów i kiedy nastąpi kolejna zamiana biegunów. Wiemy jednak, że przebiegunowanie wywoła chaos na Ziemi, gdyż nasza cywilizacja jest wręcz uzależniona od elektroniki.

 

 

 

 


Inżynierowie stworzyli egzoszkielet, który ułatwia chodzenie i bieganie

Naukowcy z Harvard's Wyss Institute opracowali egzoszkielet, który ułatwia chodzenie i bieganie. Kombinezon, który wygląda jak para szortów z mechanizmem przymocowanym w dolnej części pleców i linkami prowadzącymi do pasków na nogach, ma na celu wspomagać ruchy nóg i bioder.

Specjalny komputer wykrywa ruchy ciała użytkownika i określa zarówno rodzaj chodu (chodzenie lub bieganie), jak i fazę tego chodu, w której znajduje się obecnie noga. Dzięki temu noga wykonująca ruch zostaje odciążona, dzięki czemu postawienie kroku jest o wiele łatwiejsze.

 

Testy wykazują, że kombinezon zmniejszył obciążenie metaboliczne chodzenia o 9,3% i biegania o 4%. Mimo, że liczby te nie są ogromne, dają one nadzieję na stworzenie podobnych egzoszkieletów o większych możliwościach w przyszłości.

„Chociaż stwierdzone przez nas obniżenie metabolizmu jest niewielkie, nasze badanie pokazuje, że przenośne egzoszkielety mogą utorować drogę tym systemom, by stały się wszechobecne w naszym życiu.” – powiedział główny autor projektu Conor Walsh w komunikacie prasowym.

Całe urządzenie waży około 5 kilogramów, z czego większość obejmuje niewielki akumulator oraz silnik umieszczony na górze szortów. Dodatkowo mechanizm ten jest umieszczony w pobliżu środka masy ciała, dzięki czemu wydaje się lżejszy niż w rzeczywistości.

 

Projektem zainteresowało się wojsko amerykańskie. Podobny projekt został zainicjowany przez DARPA wiele lat temu i był realizowany w nieco innych formach. Ponadto, egzoszkielet mógłby znaleźć zastosowanie m. in. w medycynie. Obecnie naukowcy pracują nad ulepszeniem szortów i zmniejszeniem ich ciężaru, dzięki czemu urządzenie będzie wydajniejsze i bardziej intuicyjne.

 

 


Naukowcy wykonali zaawansowaną symulacje multiwersum

Zespół naukowy stworzył wyjątkową symulację z udziałem 8 milionów unikalnych wszechświatów, aby dokładniej przyjrzeć się ich ewolucji. Wykonanie takiego badania nie byłoby możliwe bez udziału potężnego superkomputera. Symulacja pomoże ustalić, jaką rolę w naszym Wszechświecie może odgrywać ciemna materia.

 

Według założeń fizyków, niedługo po narodzinach Wszechświata, niewidzialna i nieuchwytna ciemna materia zaczęła łączyć się, tworząc masywne chmury, zwane halami ciemnej materii. Gdy hala powiększały się, przyciągały rozrzedzony wodór przenikający Wszechświat, aby utworzyć gwiazdy i galaktyki.

 

Peter Behroozi z Uniwersytetu Arizony i jego zespół postanowił wykonać złożoną symulację z udziałem superkomputera „Ocelot”. Maszyna pracowała bez przerwy przez trzy tygodnie, aby wykonać symulację ponad 8 milionów unikalnych wszechświatów, a każdy z nich przestrzegał konkretnego zestawu zasad. Astrofizycy liczą, że taka symulacja pozwoli zrozumieć związek między ciemną materią a ewolucją galaktyk.

 

Poprzednie symulacje koncentrowały się na modelowaniu pojedynczych galaktyk lub generowaniu sztucznych wszechświatów o ograniczonych parametrach. Jednak tym razem, naukowcy skorzystali z programu „UniverseMachine”, który nieustannie tworzył miliony wszechświatów, a każdy z nich zawierał po 12 milionów galaktyk. Superkomputer symulował ewolucję każdego sztucznego wszechświata na przestrzeni 13 miliardów lat.

Badanie to wykazało, że szybkość, z jaką galaktyki rodzą nowe gwiazdy, jest ściśle związana z masą hala ciemnej materii. Galaktyki o masach hala ciemnej materii zbliżonych do Drogi Mlecznej najszybciej formowały nowe gwiazdy. Symulacja podważyła dotychczasowy pogląd, według którego ciemna materia hamuje powstawanie gwiazd we wczesnym Wszechświecie.

 

Naukowcy zamierzają teraz rozwinąć swój program „UniverseMachine”, aby przetestować inne możliwości, w jakich ciemna materia może wpływać na właściwości galaktyk, w tym na ewolucję ich kształtów, masę ich czarnych dziur oraz częstotliwość, z jaką ich gwiazdy zamieniają się w supernowe.