luty 2019

Wielkie drony towarowe zrewolucjonizują logistykę

Współczesne drony są w przeważającej większości małe i nadają się do dostarczania niewielkich, lekkich paczek. Jednak sytuacja wkrótce się zmieni. Coraz więcej firm na świecie opracowuje wielkie drony towarowe, które posłużą do szybkiego transportu ciężkich przesyłek.

 

Firma Elroy Air z San Francisco pracuje nad projektem wielkiego drona towarowego, który mógłby z powodzeniem zastąpić wszystkie inne środki transportu. Dostarczanie przesyłek drogą powietrzną wiąże się z bardzo krótkim czasem dostawy.

Źródło: Elroy Air

Potężny dron firmy Elroy Air jest napędzany gazem i energią elektryczną, może dostarczyć ładunek o masie do 225 kg na odległość do 500 km. Jest to bezzałogowiec pionowego startu i lądowania, zatem nie wymaga lotniska. Co więcej, maszyna wykonuje loty autonomicznie i samodzielnie odbiera specjalne kapsuły ładunkowe. Konstrukcje tego typu można wykorzystać komercyjnie lub podczas misji humanitarnych i wojskowych.

 

Amerykańska firma pozyskała właśnie od inwestorów 9,2 miliona dolarów na rozwój swojego projektu. Potężny dron towarowy zostanie przetestowany w 2019 roku i być może zostanie oddany do użytku w kolejnych latach.

 


Odkryto zaskakujący sekret długowieczności

Naukowcom udało się odkryć sekret długowieczności. W 2003 roku rozpoczęto badania, które miały na celu analizę trybu życia osób dożywających sędziwego wieku. Dzięki informacjom uzyskanym od uczestników udało się dociec, co przyczynia się do długiego życia.

 

Cele badania obejmowały m. in. czynniki związane z długowiecznością, określenie czynników ryzyka śmiertelności oraz demencji, czy zbadanie przyczyn osłabienia funkcji poznawczych i czynnościowych u osób starszych.

 

Badacze odkryli, że istotnym czynnikiem jest picie wina w niewielkich ilościach. Według Mayo Clinic zalecana dawka dla zdrowych osób w wieku powyżej 65 lat to jedna porcja. Dla osób poniżej 65 roku życia są to dwie porcje. Na porcję składa się 350 ml piwa, 150 ml wina lub 45 ml innych alkoholi.

 

Badanie opublikowane w British Journal of Sports Medicine analizowało, w jaki sposób aktywność fizyczna może przeciwdziałać negatywnym skutkom picia. Starszy autor badania, dr Emmanuel Stamatakis, przeanalizował dane zebrane z badań w Anglii i Szkocji, a następnie podzielił uczestników na trzy grupy ze względu na ich aktywność.

 

Powstała grupa osób o niskiej aktywności, umiarkowanej aktywności oraz osoby ćwiczące regularnie. Następnie zespół badaczy przyjrzał się, ile alkoholu spożywają osoby w każdej grupie. Naukowcy odkryli, że osoby aktywne, które spożywały alkohol w umiarkowanych ilościach nie odniosły żadnych negatywnych skutków dla zdrowia z powodu spożywania trunków.

 

Umiarkowane spożycie alkoholu zapewnia następujące korzyści: niższe szanse udaru niedokrwiennego, zmniejszenie ryzyka cukrzycy, zmniejszone ryzyko chorób serca.

 


Naukowcy odkryli neurony odpowiadające za niepokój i zdołali usunąć lęk u zwierząt

Naukowcy specjalizujący się w dziedzinie neurologii postanowili rozpracować ludzkie uczucie niepokoju. Zdołano przypasować je do określonej grupy neuronów, które zyskały nazwę „komórek lękowych”. Co więcej, zespół badawczy odkrył w jaki sposób kontrolować neurony wywołujące lęk. Wyniki badania zostały opublikowane w czasopiśmie naukowym Neuron.

 

Naukowcy zastosowali u myszy metodę obrazowania zmian stężenia jonów wapnia w komórce. Dzięki temu możliwa jest rejestracja aktywności komórek w hipokampie, podczas ich codziennej działalności.

 

Kiedy zwierzęta były zestresowane, naukowcy zaobserwowali wysoki poziom aktywności neuronów w wewnętrznej części hipokampu. Im bardziej zestresowane były myszy, tym większą odnotowywano aktywność neuronów. Te „komórki lękowe” prawdopodobnie występują także u ludzi. 

Naukowcy znaleźli sposób na kontrolowanie zidentyfikowanych przez siebie neuronów. Zespół badawczy wykorzystał optogenetykę – technikę stosowaną w neurobiologii, która polega na kontrolowaniu aktywności określonej grupy neuronów za pomocą światła. Dzięki temu zdołano stłumić jakiekolwiek reakcje lękowe zwierząt.

 

Umiarkowany lęk jest dobrym zjawiskiem, ponieważ zwykle chroni nas przed niebezpiecznymi sytuacjami, na przykład gdy unikamy potrącenia przez samochód. Jednak zbyt duże natężenie lęku może być dla nas destrukcyjne.

 

Dziś stany lękowe są najczęściej występującym zaburzeniem psychicznym, którego może doświadczać ponad 18% populacji. Naukowcy mają nadzieję, że ich odkrycia przybliżą człowieka do opracowania skutecznych terapii przeciwlękowych.

 


Opracowano sztuczną inteligencję, która jest zbyt niebezpieczna dla ludzi

Sztuczna inteligencja, jak każde inne narzędzie, może odmienić nasze życie na lepsze, lub na gorsze. Wraz z rozwojem inteligentnych algorytmów, regularnie dowiadujemy się o nowych osiągnięciach, które przeważnie mają charakter korzystny dla naszej cywilizacji. Jednak zdarzają się też sytuacje, w których naukowcy tworzą „cyfrowe potwory”.

 

Organizacja OpenAI, która zajmuje się rozwojem sztucznej inteligencji, przez przypadek opracowała takiego „potwora”. Najnowszy algorytm o nazwie GPT-2 potrafi tworzyć bardzo przekonywujące artykuły, zawierające nieprawdziwe informacje i jest w tym tak dobry, że twórcy nie chcą przedstawiać szczegółów swojej pracy.

 

Dowiedzieliśmy się tylko tyle, że algorytm GPT-2 został wyszkolony na podstawie zawartości 8 milionów stron internetowych. Po podaniu zaledwie kilkunastu słów, system w nieprawdopodobny sposób potrafi rozbudować tekst. Sztuczna inteligencja analizuje podane jej słowa i dostosowuje się do stylu i treści.

Algorytm GPT-2 może generować bardzo złożone i obszerne artykuły, lecz gdyby wpadł w niepowołane ręce, równie dobrze mógłby produkować fałszywe wiadomości na masową skalę. Dlatego twórcy z organizacji OpenAI uznali, że nie będą udostępniać swojego algorytmu dla bezpieczeństwa całej ludzkości.

 

Nietrudno wyobrazić sobie, co by było, gdyby tak zaawansowana sztuczna inteligencja mogła generować treści. W internecie najprawdopodobniej zapanowałby chaos informacyjny.

 


Fale grawitacyjne mogą pomóc rozwiązać zagadkę Wszechświata

Wszechświat rozszerza się od 13,8 miliarda lat. Stała Hubble'a wyznacza tempo jego ekspansji i pokazuje nam czas, jaki upłynął od Wielkiego Wybuchu. Jednak dwie najlepsze metody, które pozwalają nam zmierzyć stałą Hubble'a, dają nam dwa różne wyniki, co sugeruje, że nasze pojęcie o kosmosie może być błędne. Jednak naukowcy wyszli właśnie z trzecią metodą, która najprawdopodobniej rozwiąże ten problem raz na zawsze.

 

Jak wynika z najnowszych badań, nowe niezależne dane, pochodzące z fal grawitacyjnych, które emitują układy podwójne gwiazd neutronowych, mogą nam zapewnić wiedzę o rzeczywistym tempie ekspansji Wszechświata. Trzecia metoda pomoże nam rozwiązać problem różnic, wynikających z zastosowania dwóch poprzednich metod w obliczaniu stałej Hubble'a.

 

Fale grawitacyjne są emitowane przez dwie wirujące wokół siebie gwiazdy neutronowe tuż przed kolizją. Zjawiska tego typu są rzadkie, ale mogą być bardzo pomocne.

Fale grawitacyjne wywołują tzw. zmarszczki w czasoprzestrzeni. Możemy je wykryć z pomocą detektorów LIGO i Virgo, a następnie precyzyjnie ustalić odległość między gwiazdami neutronowymi a Ziemią. Ponadto, astronomowie mogą określić prędkość układu na podstawie światła wyemitowanego na drodze kosmicznej eksplozji, a następnie obliczyć stałą Hubble'a, korzystając z Prawa Hubble'a.

 

Naukowcy z University College London, którzy wpadli na ten pomysł ustalili, że obserwacja 50 układów podwójnych gwiazd neutronowych powinna dostarczyć nam wystarczających informacji, aby określić stałą Hubble'a. To oznacza, że w ciągu 10 lat możemy poznać tempo ekspansji Wszechświata.

 


Student bioinżynierii zaprojektował robotyczną protezę z klocków lego

19-letni student bioinżynierii z International University of Catalonia, David Aguilar wykorzystał klocki Lego do budowy własnej protezy ręki. David urodził się bez prawego przedramienia z powodu rzadkiej choroby genetycznej, a jego celem było opatentowanie sposobu na budowę tanich i ogólnodostępnych protez.

Pierwszy prototyp protezy był wykonany z żółtych i czerwonych kloców lego, nosił nazwę „Mark I”, a inspiracją do jego stworzenia był superbohater Iron Man. Model ten pozwalał na zginanie ręki w łokciu i podnoszenie przedmiotów.

 

Od tego czasu David zbudował kilka innych, coraz bardziej zaawansowanych technologicznie protez. Jego głównym celem jest udostępnienie niedrogich robotycznych protez najbardziej potrzebującym. Młody inżynier podkreśla, że chciałby dalej pracować nad usprawnianiem swoich nowatorskich projektów.

 

W sieci znajduje się nagranie pokazujące możliwości protezy. Film demonstrujący działanie robotycznej protezy został opublikowany w serwisie YouTube.


Naukowcy stworzyli symulację supermasywnej czarnej dziury Sagittarius A*

Naukowcy z Uniwersytetu Radbound i Uniwersytetu Goethego zaprezentowali symulację komputerową supermasywnej czarnej dziury, która znajduje się w centrum Drogi Mlecznej. Jest to pierwsza wizualizacja tak skomplikowanego obiektu kosmicznego w wirtualnej rzeczywistości, którą można oglądać w 360 stopniach.

 

Symulacja powstała na bazie najnowszych modeli astrofizycznych czarnej dziury Sagittarius A*. Mówiąc konkretniej, film przedstawia wizualizację tzw. dżetów, wirujących wokół czarnej dziury, ponieważ samej czarnej dziury nie jesteśmy w stanie zobaczyć.

 

Jest to najdokładniejsza i najbardziej realistyczna symulacja komputerowa zjawisk, zachodzących wokół czarnej dziury, jaka kiedykolwiek powstała. Poniższą trójwymiarową wizualizację można oglądać z urządzeniami wirtualnej rzeczywistości.

 

Naukowcy twierdzą, że za naszego życia najprawdopodobniej nie będziemy w stanie dotrzeć do czarnej dziury, dlatego stworzyli symulację, abyśmy mogli sobie ją łatwiej wyobrazić, oraz procesy, które zachodzą wokół niej. Wizualizacja powstała głównie do celów edukacyjnych i jest również skierowana do najmłodszych pokoleń, aby zainteresować je astrofizyką.

 

 


Jesteśmy coraz bliżej zrozumienia, czym jest świadomość

Ludzki mózg pozostaje dla nas wielką tajemnicą. Współczesna nauka potrafi rozróżnić regiony mózgu i przypisać im odpowiednie funkcje, ale wciąż nie wiemy, czym jest świadomość i skąd właściwie pochodzi. Wyniki najnowszych badań pozwalają nam lepiej zrozumieć ten fenomen.

 

Międzynarodowy zespół naukowy twierdzi, że udało mu się zidentyfikować neurologiczną sygnaturę świadomości. Zamiast wskazać na konkretny region, badacze mówią o specyficznym wzorze aktywności w całym mózgu, charakterystycznym tylko dla osób, które są przebudzone i reagują.

 

Naukowcy zeskanowali mózgi 159 uczestników metodą rezonansu magnetycznego. Część osób, która była zdrowa, wykonywała zadania umysłowe. Dane pozyskane z tej grupy odniesiono do pacjentów w stanie wegetatywnym, pacjentów przebudzonych, którzy nie reagowali z powodu urazu mózgu oraz osób z minimalną świadomością.

Skany mózgów pozwoliły stworzyć cztery różne wzory aktywności neurologicznej. Wśród osób zdrowych zauważono najbardziej złożoną aktywność, powiązaną z wieloma regionami mózgu. Słabiej pod tym względem wypadli pacjenci z urazami mózgu i z minimalną świadomością. Z kolei osoby w śpiączce miały dość specyficzne wzorce – były znacznie mniej złożone i bardziej powiązane z konkretnymi obszarami mózgu.

 

Na podstawie tych badań można powiedzieć, że świadomość wynika ze zdolności mózgu do przetwarzania informacji. Dziś z całą pewnością wiemy, że świadomość nie jest skupiona tylko w jednym obszarze i na pewno jesteśmy bliżej zrozumienia tego fenomenu, niż kiedykolwiek.

 


Projekt Mars One, który miał na celu kolonizację Marsa, ogłosił bankructwo

Mars znalazł się w centrum zainteresowania państwowych agencji kosmicznych i prywatnych firm. Cel jest jeden – wysłać człowieka na Marsa i skolonizować planetę. Niestety jedna z firm właśnie poległa i ogłosiła bankructwo. Zresztą, nikt nie mówił, że będzie łatwo.

 

Chodzi o holenderski projekt Mars One, który został założony w 2011 roku przez Basa Lansdorpa. Często pisaliśmy o postępach tej inicjatywy na łamach naszego portalu.

 

Początkowo, firma Mars One zamierzała wysłać pierwszych kolonizatorów na Czerwoną Planetę już w 2023 roku, a w kolejnych latach miały odbyć się loty zaopatrzeniowe. Z biegiem czasu, Bas Lansdorp najwyraźniej zrozumiał, że osiedlenie się na innej planecie wcale nie jest takie łatwe i tanie. Firma kilka razy modyfikowała swoje plany. Pod koniec 2016 roku dowiedzieliśmy się, że załogowy lot na Marsa może odbyć się najwcześniej w 2031 roku, zatem mówimy tu o sporych zmianach.

Trzeba również przypomnieć, że projekt zaczął werbować ochotników do tej bardzo ryzykownej misji. Spośród 200 tysięcy kandydatów, firma Mars One wybrała 100 osób i na drodze eliminacji zamierzała zredukować tę liczbę do 24. Wybrańcy mieli przechodzić przez testy, aby potwierdzić ich gotowość do wzięcia udziału w tym historycznym wydarzeniu.

 

Od dłuższego czasu brakowało informacji o jakichkolwiek postępach. Teraz media donoszą, że 15 stycznia 2019 roku, firma Mars One Ventures AG zbankrutowała, co zostało potwierdzone przez szwajcarski sąd i samego założyciela Basa Lansdorpa.

Trzeba nadmienić, że inicjatywa kolonizacji Czerwonej Planety była podzielona na non-profit Fundację Mars One i for-profit Mars One Ventures AG. Upadłość ogłosiła komercyjna odnoga tego projektu. Jednocześnie Bas Lansdorp powiadomił, że Fundacja Mars One wciąż funkcjonuje i będzie próbowała jakoś wyjść z tej sytuacji.

 

Upadek projektu Mars One raczej nie jest zaskakujący. Założyciel Bas Lansdorp liczył, że sfinansuje całą misję kosmiczną z pieniędzy, które zdobyłby ze sprzedaży praw do transmisji w telewizji. Gdyby ktoś jeszcze miał wątpliwości – w przeciwieństwie do agencji kosmicznych i innych poważnych firm, Lansdorp chciał zrobić z tego program typu reality show. Specjaliści zarzucali mu zresztą, że za bardzo skupiał się na wyborze przyszłych kolonizatorów, a jego plan wysłania ludzi na Marsa był niedopracowany, wręcz oderwany od rzeczywistości. Ostatecznie czas pokazał, kto miał rację.

 


Naukowcy poprawili proces fotosyntezy roślin uzyskując zdecydowanie lepsze plony

Naukowcy z Uniwersytetu Illinois i Departamentu Rolnictwa Stanów Zjednoczonych „naprawili” fotosyntezę u roślin. Mówiąc konkretniej, udało się uprościć szkodliwy proces fotooddychania, dzięki czemu uzyskano większe plony.

 

Fotooddychanie, w dużym skrócie, to przeciwieństwo fotosyntezy. Proces ten występuje, gdy roślina, zamiast dwutlenku węgla, pobiera tlen. Konsekwencją tego jest powstawanie toksycznych związków, których roślina próbuje się pozbyć właśnie dzięki fotooddychaniu. Mechanizm ten jest jednak bardzo kosztowny – roślina traci cenną energię, którą zamiast „zainwestować” w fotosyntezę i wzrost, przeznacza na eliminację toksyn.

 

Biolodzy nie pozbyli się fotooddychania całkowicie, ale znacznie usprawnili ten proces modyfikując geny, dzięki czemu roślina nie marnuje zbyt dużych zasobów energii. Naukowcy powiadomili, że podczas eksperymentów, które odbywały się w warunkach naturalnych, uzyskano większe plony o około 40%.

Testy były przeprowadzane na tytoniu, lecz naukowcy już teraz badają, czy podobne rezultaty można uzyskać na innych roślinach, w tym na pomidorach, ryżu, soi i ziemniakach. Główny autor badania, profesor Donald Ort wskazuje, że dzięki ich pracy, tylko w środkowo-zachodnich Stanach Zjednoczonych można byłoby wyżywić dodatkowe 200 milionów ludzi rocznie.