Listopad 2018

Drukarka 3D, obsługiwana przez sztuczną inteligencję, tworzy reprodukcje arcydzieł malarskich

Druk 3D i sztuczna inteligencja to dwie szybko rozwijające się technologie, które odmieniają nasz świat. Naukowcy postanowili połączyć je obie i weszli w posiadanie niezwykłego urządzenia, które potrafi odtwarzać wielkie dzieła malarskie.

 

Specjaliści z MIT Computer Science and Artificial Intelligence Laboratory udostępnili sztucznej inteligencji różne obrazy, powstałe w różnych warunkach oświetleniowych. Następnie połączyli ją z drukarką 3D, aby tworzyć reprodukcje malarskie.

Naukowcy skorzystali z drukarki 3D, ponieważ ta zapewnia znacznie większe możliwości od typowych drukarek 2D. Dzięki zastosowanej technice, sztuczna inteligencja mogła precyzyjnie odtwarzać kolorystykę obrazów oraz cienie.

Na dzień dzisiejszy, technologia opracowana przez informatyków z MIT Computer Science and Artificial Intelligence Laboratory produkuje dzieła wielkości pocztówki i nie jest w stanie odtworzyć tekstury powierzchni. Naukowcy zamierzają kontynuować swoje prace, aby ich wynalazek osiągnął doskonałość. Z drugiej strony, połączenie sztucznej inteligencji z drukiem 3D pokazuje, jak łatwo można fałszować bezcenne obrazy.

 


Stellarator Wendelstein 7-X bije kolejne rekordy wydajności plazmy

W ostatnich miesiącach, niemieccy naukowcy z Instytutu Fizyki Plazmowej im. Maxa Plancka w Greifswaldzie eksperymentowali ze swoim stellaratorem Wendelstein 7-X. Fizycy powiadomili nas, że ich sztuczne słońce uzyskało rekordową wydajność plazmy dla reaktorów fuzyjnych tego typu.

 

Podczas badań, które odbyły się między lipcem a listopadem bieżącego roku, niemieccy fizycy rozgrzali plazmę w swoim stellaratorze do temperatury 20 milionów stopni Celsjusza. Plazma uzyskała gęstość 2 x 1020 cząstek na metr sześcienny i po raz pierwszy uzyskała energię na poziomie 1 megadżula. Co więcej, udało się ją podtrzymać przez 100 sekund.

 

Wendelstein 7-X regularnie ustanawia nowe rekordy wydajności plazmy dla stellaratorów. Reaktor fuzyjny przechodzi przez modernizację, aby w przyszłości można było osiągnąć jeszcze lepsze rezultaty. Niemieccy naukowcy skupiają się teraz na podwyższeniu temperatury plazmy i podtrzymaniu jej przez całe 30 minut. Modernizacja zakłada między innymi ulepszenie ścian komory, aby zabezpieczyć ją przed wysokimi temperaturami.

Źródło: Instytut Fizyki Plazmowej im. Maxa Plancka

Naukowcy z Instytutu Fizyki Plazmowej im. Maxa Plancka w Greifswaldzie opracowują koncepcję stellaratora, który różni się od tokamaków tym, że plazma stabilizuje się sama, bez konieczności przepuszczania przez nią prądu. Swój wkład w rozwój reaktora Wendelstein 7-X mają także naukowcy z Polski, którzy współkonstruowali system wstrzeliwania izotopów wodoru, deuteru lub trytu do gorącej plazmy wodorowej, opracowali system zasilania cewek nadprzewodzących i zbudowali elementy systemu diagnostyki stellaratora.

 


Neurobiolodzy odkryli nową tajemniczą strukturę ludzkiego mózgu

Odkryto nowy region w ludzkim mózgu o nazwie endorestiform nucleus. Znajduje się on w dolnej części móżdżku – obszarze, który integruje informacje zmysłowe i motoryczne oraz odpowiada za poruszanie się. Odkrycia dokonał profesor George Paxinos z Neuroscience Research Australia.

 

Profesor Paxinos podejrzewał istnienie tej części mózgu już trzydzieści lat temu, jednak dopiero teraz był w stanie ją zlokalizować dzięki lepszym technikom barwienia i obrazowania. Badacz przyznał, że nie wie dokładnie za co ten region może być odpowiedzialny, jednak biorąc pod uwagę jego położenie można przypuszczać, że są to funkcje motoryczne.

Odkrycie regionu zostało szczegółowo opisane w najnowszej książce profesora Paxinos pt.: „Human Brainstem: Cytoarchitecture, Chemoarchitecture, Myeloarchitecture” i może pomóc naukowcom opracować nowe metody leczenia chorób, takich jak Parkinson czy stwardnienie zanikowe boczne.

Neurobiolodzy badający choroby neurologiczne lub psychiatryczne wykorzystują mapy mózgu, stworzone przez profesora Paxinosa, ponieważ są one uważane za najdokładniejsze obrazy struktur mózgowych. Nowe odkrycie pozwoli na jeszcze sprawniejsze przeprowadzanie diagnostyki oraz zabiegów neurochirurgicznych.

 


Elon Musk chciałby osobiście skolonizować Marsa

Ekscentryczny miliarder Elon Musk chce zrewolucjonizować loty w kosmos i zapoczątkować erę kolonizacji Marsa. W najnowszym wywiadzie dla serwisu Axios stwierdził, że chciałby polecieć na Czerwoną Planetę i tam umrzeć.

 

Ziemianie mają wielkie plany kosmiczne, choć nasza technologia prawdopodobnie nie jest jeszcze na tyle zaawansowana, abyśmy mogli sobie latać na Księżyc, czy też na inne planety. Sporo mówi się o kolonizacji Marsa, a nawet o jego terraformacji, choć nie wiemy nawet, czy jesteśmy w stanie tego dokonać. Niektórzy naukowcy uważają, że skoro nie potrafimy nawet zadbać o Ziemię to powinniśmy zostawić inne planety w spokoju i skupić się na poprawie naszego życia.

 

Innego zdania jest Elon Musk. Nie dość, że chce on skolonizować Czerwoną Planetę, to w przyszłości chciałby również być jednym z astronautów, którzy polecą na Marsa i rozpoczną tam zupełnie nowe życie. Musk stwierdził, że jest świadomy tego, iż może tam zginąć. Jednak czy umrze na Ziemi, czy na Marsie – co za różnica?

Elon Musk należy do szerokiego grona zwolenników załogowych misji kosmicznych i budowania ludzkich kolonii poza Ziemią. Prawdopodobnie jest jedynym miliarderem, który całkiem poważnie mówi o kosmicznej przeprowadzce.

 


Międzynarodowa Stacja Kosmiczna świętuje 20 lat istnienia!

Międzynarodowa Stacja Kosmiczna świętowała swoje 20. urodziny. 20 listopada 1998 roku, na orbicie okołoziemskiej pojawił się pierwszy element przyszłej stacji kosmicznej. ISS to nasza pierwsza stała baza poza Ziemią, która jest zamieszkiwana przez ludzi i ulega ciągłej rozbudowie.

 

Historia Międzynarodowej Stacji Kosmicznej sięga tak naprawdę 1984 roku, gdy ówczesny prezydent Stanów Zjednoczonych Ronald Reagan zaproponował zbudowanie stacji orbitalnej. Z biegiem lat, do współpracy zaczęły przyłączać się kolejne państwa, a projekt zyskał charakter międzynarodowy. Ostatecznie Europejska Agencja Kosmiczna, Rosja i Stany Zjednoczone, zamiast budować swoje własne stacje orbitalne (były to odpowiednio: Columbus, Mir-2 i Freedom), zgodziły się połączyć swoje koncepcje i tak narodziła się Międzynarodowa Stacja Kosmiczna.

 

20 listopada 1998 roku, z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie wyniesiono pierwszy element stacji ISS. Był to rosyjski moduł Zaria. Już w grudniu, do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej dołączono amerykański moduł Unity, natomiast rosyjski moduł serwisowy Zwiezda stał się jej częścią w lipcu 2000 roku. Historyczny moment nastąpił 2 listopada 2000 roku, gdy astronauci William Shepherd, Jurij Gidzenko i Siergiej Krikalow stali się pierwszymi mieszkańcami naszej orbitalnej bazy, zwanej Międzynarodową Stacją Kosmiczną.

Źródło: NASA

Na przestrzeni 20 lat, stację ISS odwiedziło 232 astronautów z 18 państw świata. Przypuszcza się, że budowa i obsługa stacji kosmicznej pochłonęła astronomiczną kwotę 150 miliardów dolarów. Na jej pokładzie prowadzone są eksperymenty z zakresu astronomii, biologii, meteorologii, fizyki kwantowej i innych dziedzin, choć nie dokonano tam żadnego istotnego odkrycia. Coraz częściej mówi się, że utrzymywanie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej jest nieopłacalne. Dla porównania, budowa i obsługa Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, który odkrył tysiące planet pozasłonecznych, pochłonęła ponad 8 miliardów dolarów.

 

Przyszłość ISS nie wygląda najlepiej. Stany Zjednoczone zapowiadały, że będą finansować działalność stacji tylko do 2024 roku, po czym może wejść w prywatne ręce. Z kolei Rosja planuje zbudować swoją własną stację orbitalną. Mocarstwa skupiają się również na realizacji projektów baz księżycowych i marsjańskich, a to oznacza, że Międzynarodowa Stacja Kosmiczna prędzej czy później zakończy swoją działalność.

 


Powstał pierwszy na świecie elektryczny motocykl, wydrukowany w drukarce 3D

Dawno nie pisaliśmy o nowych wynalazkach, powstałych metodą druku 3D, więc mamy ciekawą informację dla wielbicieli tej technologii. Niemiecka firma BigRep wydrukowała pierwszy na świecie elektryczny motocykl. Niemal wszystkie elementy powstały w drukarce 3D.

 

Motocykl został zaprojektowany przez Marca Mattia Cristoforiego i Maximiliana Sedlaka z Nowlab oraz zbudowany przez firmę BigRep, która specjalizuje się w technologii druku 3D. Motocykl Nera wydrukowano metodą FFF - Fused Filament Fabrication.

Niemal wszystkie elementy konstrukcji, w tym opony, bieżnik, felgi, rama, widelec i siedzenie, zostały wydrukowane. Jedynym wyjątkiem są komponenty elektroniczne. Model wydrukowany w specjalnych drukarkach 3D firmy BigRep jest w pełni funkcjonalny.

Niestety wszelkie szczegóły, dotyczące tej maszyny, pozostają nieznane. Elektryczny motocykl jest tylko projektem badania i nie jest przeznaczony na sprzedaż, ale trzeba przyznać, że koncepcja robi wrażenie.

 


Nowa metoda pozwala zamieniać dwutlenek węgla w plastik i inne produkty z bezprecedensową wydajnością

Naukowcy z Uniwersytetu Rutgersa opracowali katalizatory, które przekształcają dwutlenek węgla - główny czynnik, odpowiadający za globalne ocieplenie - w plastik, tkaniny, żywice i inne produkty. Odkrycie, oparte o związki chemiczne sztucznej fotosyntezy, zostało szczegółowo opisane w czasopiśmie Energy & Environmental Science.

 

Elektrokatalizatory to pierwsze materiały, nie wliczając enzymów, które mogą przekształcać dwutlenek węgla i wodę w bloki węglowe, zawierające jeden, dwa, trzy lub cztery atomy węgla z wydajnością ponad 99%. Dwa z produktów, które stworzyli naukowcy - metyloglioksal (C3H4O2) i 2,3-furandiol (C4H4O3) - mogą być stosowane jako prekursory tworzyw sztucznych, klejów i farmaceutyków. Toksyczny formaldehyd można zastąpić metyloglioksalem, który jest bezpieczniejszy.

Źródło: Karin Calvinho/Rutgers University-New Brunswick

Wcześniej badacze wykazali, że dwutlenek węgla można elektrochemicznie przekształcić w metanol, etanol, metan i etylen. Taka produkcja jest nieefektywna i zbyt kosztowna, aby można było ją skomercjalizować. Jednak CO2 i wodę z powodzeniem można przekształcić w szeroką gamę produktów na bazie węgla, używając pięciu katalizatorów, wykonanych z niklu i fosforu, które są tanie i łatwo dostępne. Między innymi od wyboru katalizatora zależy, ile atomów węgla można ze sobą połączyć, aby stworzyć cząsteczki lub dłuższe polimery. Im dłuższy jest łańcuch węglowy, tym cenniejszy jest produkt.

 

Naukowcy z Uniwersytetu Rutgersa otrzymali patenty na elektrokatalizatory i założyli start-up RenewCO2. Kolejnym krokiem jest poszerzenie wiedzy na temat podstawowej reakcji chemicznej, dzięki czemu będzie można ją wykorzystać do tworzenia innych cennych produktów, takich jak diole, które są szeroko stosowane w przemyśle polimerów, lub węglowodory, które mogą być używane jako paliwa odnawialne. Badacze projektują, tworzą i testują elektrolizery do użytku komercyjnego.

 


Wielkie odkrycie na Śląsku! Wykopano szczątki największego znanego gada ssakokształtnego

Nieprawdopodobnego odkrycia dokonano w Polsce! We wsi Lisowice na Śląsku wykopano szczątki starożytnego zwierzęcia. Kości należą do Lisowicii bojani – wielkiego ssaka, który żył ponad 200 milionów lat temu na początku ery dinozaurów.

 

Ważnego odkrycia dokonał zespół polskich paleobiologów pod kierunkiem Tomasza Suleja, profesora Instytutu Paleobiologii PAN w Warszawie oraz Grzegorza Niedźwiedzkiego, biologa z Uniwersytetu w Uppsali. Szczątki Lisowicii bojani i innych prehistorycznych stworzeń znaleziono w miejscu, gdzie kiedyś wydobywano glinę do produkcji cegieł.

Źródło: Grzegorz Niedźwiedzki

Lisowicia bojani to gad ssakokształtny, należący do dicynodontów, który żył pośród pierwszych dinozaurów. Było to stworzenie bezzębne z rogowym dziobem i żywiło się roślinami. Lisowicia bojani to intrygujące połączenie słonia, żółwia i nosorożca, któremu bliżej było do ssaków, niż do dinozaurów.

Źródło: Karolina Suchan-Okulska

Polscy archeolodzy natknęli się na szczątki już w 2006 roku. Po 11 latach badań udało się wydobyć ponad tysiąc kości, które należały do Lisowicii bojani i innych stworzeń. Szkielet tego tajemniczego stworzenia sugeruje, że miał on ponad 4,5 m długości i 2,6 m wysokości, a jego masa wynosiła około 9 ton.

Źródło: Tomasz Sulej

Niezwykłe odkrycie na Śląsku rzuca nowe światło na czasy, kiedy na Ziemi zaczęły pojawiać się pierwsze dinozaury. Istnienie Lisowicii bojani dowodzi, że 200 milionów lat temu nie tylko dinozaury osiągały tak wielkie rozmiary. Wyniki badań pojawiły się na łamach czasopisma Science.

 


Zaobserwowano pary supermasywnych czarnych dziur w zderzających się galaktykach

Od dawna wiemy, że Wszechświat jest pełen czarnych dziur. Znajdują się w centrach wielu galaktyk, jak i w pustce pomiędzy gromadami gwiazd. Niedawno naukowcy odkryli niezwykły widok – kilka par supermasywnych czarnych dziur podczas zderzenia galaktyk.

 

Naukowcy z Politechniki Federalnej z Zurychu zajmowali się badaniem zjawisk, zachodzących podczas kolizji galaktyk. W tym procesie produkowane są olbrzymie ilości gazów i pyłów, które przysłaniają obraz środków galaktyk. Pomimo utrudnień w obserwacji, badaczom udało się zaobserwować dwie czarne dziury o ogromnej masie, każda znajdująca się w centrum swojej galaktyki, które nieubłaganie zbliżają się do siebie. W końcu zderzą się i połączą w jeden, jeszcze większy obiekt.

Źródło: NASA/ ESA/M. Koss (Eureka Scientific, Inc.); W. M. Keck Observatory; Panoramic Survey Telescope and Rapid Response System (Pan-STARRS)

Zespół z Zurychu korzystał z obrazów, uzyskanych przez Kosmiczny Teleskop Hubble’a oraz Teleskopy Kecka, znajdujące się w obserwatorium na wulkanie Mauna Kea na Hawajach. Łącznie przebadano obrazy 481 galaktyk. W galaktyce NGC 6240 zaobserwowano dwa jądra galaktyk bliskie połączeniu. Znaleziono jeszcze 4 podobne obiekty, powstałe na skutek kolizji galaktyk.

 

W ogólnym rozrachunku, naukowcy stwierdzili, że 17% badanych galaktyk posiada w swoim środku parę czarnych dziur, krążących wokół wspólnego środka masy, cały czas zbliżających się do siebie. Połączenie czarnych dziur powinno nastąpić w ciągu 10 milionów lat. Autorzy badania, opublikowanego w czasopiśmie Nature podkreślają, że była to pierwsza analiza tak dużego zbioru galaktyk, skupiająca się na późnym stadium kolizji galaktyk. Nie spodziewano się, że pary supermasywnych czarnych dziur występują w tak wielu przypadkach.

 


Powstał pierwszy w historii samolot bez ruchomych części z napędem jonowym

Na Instytucie Technologicznym Massachusetts (MIT) powstał nietypowy samolot rodem z filmów sci-fi. Naukowcy zbudowali i przetestowali pierwszy w historii samolot bez ruchomych części układu napędowego, który zasilany jest wiatrem jonowym.

 

Ta wyjątkowa i zarazem prosta konstrukcja charakteryzuje się bardzo cichą pracą i nie emituje do atmosfery żadnych spalin. Co prawda mówimy o małym modelu samolotu o wadze około 2,5 kilograma i rozpiętości skrzydeł 5 metrów, lecz zastosowana koncepcja może dać nam zupełnie nowe możliwości w lotnictwie.

Samolot ten napędzany jest wiatrem jonowym. Pod skrzydłami tego samolotu umieszczono elektrody, zaś w jego wnętrzu zainstalowano akumulatory litowo-polimerowe o napięciu 40000 V. Gdy powietrze przepływa między cienką a grubą elektrodą, powstaje wiatr jonowy, który wytwarza siłę ciągu napędzającą samolot. Podczas eksperymentów, konstrukcja wykonywała ciągły lot i rozwijała prędkość do 20 km/h. Naukowcy wykonali łącznie 10 lotów testowych i za każdym razem uzyskiwano podobną wydajność.

Technologia inspirowana „Star Trekiem” może znaleźć zastosowanie w dronach, aby były bardziej ciche i zużywały mniej paliwa. Jednak na dłuższą metę, koncepcję można byłoby wykorzystać nawet w samolotach pasażerskich i transportowych.