Wrzesień 2018

Wielki Zderzacz Hadronów odkrył nowe cząstki

Fizycy pracujący przy Wielkim Zderzaczu Hadronów odkryli dwie zupełnie nowe cząstki oraz „ślady” trzeciej cząstki podczas wysokoenergetycznych kolizji protonowych. Przyszłe badania właściwości tych nowych cząstek rzucą światło na oddziaływanie silne, które wiąże cząstki subatomowe, zwane kwarkami.

 

Nowe cząstki, których istnienie zostało przewidziane przez model kwarkowy, należą do tej samej rodziny, co bariony, które składają się z trzech kwarków. Lecz kwarki zawarte w nowych cząstkach są inne. Podczas gdy protony zawierają dwa kwarki górne i jeden kwark dolny, cząstki oznaczone jako Σb(6097)+ i Σb(6097)- składają się odpowiednio z jednego kwarka niskiego i dwóch kwarków górnych oraz jednego kwarka niskiego i dwóch kwarków dolnych.

 

Cztery spokrewnione cząstki, znane jako Σb+, Σb-, Σb*+ i Σb*-, zostały już wcześniej zaobserwowane w eksperymencie Fermilab i po raz pierwszy udało się odkryć dwa odpowiedniki tych cząstek o większych masach.

 

Badacze natrafili także na ślady trzeciej cząstki Zc-(4100), składającej się z czterech kwarków – a konkretniej, z dwóch kwarków i dwóch antykwarków. Dwa z nich to ciężkie kwarki powabne. Istnienie tak egzotycznych mezonów, jak tetrakwarki, podobnie jak w przypadku pentakwarków, było przewidywane już dawno temu, ale dopiero stosunkowo niedawno udało się je odkryć.

 

Nowe cząstki zidentyfikował detektor LHCb z pomocą klasycznej techniki poszukiwania cząstek, polegającej na szukaniu nadmiaru kolizji na tle zdarzeń w danych, zebranych podczas zderzania cząstek. Liczba 6097 w nazwach odnosi się do przybliżonych mas nowych cząstek, podanych w megaelektronowoltach (MeV).

 


Nowy test może ostatecznie potwierdzić lub odrzucić teorię Wielkiego Wybuchu

Zgodnie z teorią Wielkiego Wybuchu, nasz Wszechświat powstał około 13,8 miliarda lat temu w wyniku kosmicznej eksplozji, gdy materia i energia zaczęły rozprzestrzeniać się we wszystkich kierunkach. Uważa się, że okres kosmicznej inflacji odpowiada wielkoskalowej strukturze Wszechświata i wyjaśnia, dlaczego kosmos i mikrofalowe promieniowanie tła wydają się być w dużej mierze jednorodne we wszystkich kierunkach. Dotychczas nie udało się pozyskać dowodów, które jednoznacznie potwierdzałyby hipotezę inflacji kosmologicznej lub wykluczały teorie alternatywne, lecz dzięki najnowszym badaniom, naukowcy być może opracowali sposób na przetestowanie jednej z kluczowych części kosmologicznego modelu Wielkiego Wybuchu.

 

Teoria kosmicznej inflacji stwierdza, że 10−36 sekund po Wielkim Wybuchu, osobliwość, w której koncentrowała się cała materia i energia, zaczęła się rozszerzać. Uważa się, że epoka kosmologicznej inflacji trwała do 10−33–10−32 sekund po Wielkim Wybuchu, po czym zwolniło się tempo rozszerzania Wszechświata. Według tej teorii, początkowa ekspansja kosmosu była szybsza niż prędkość światła.

 

Teoria pomaga wyjaśnić, dlaczego istnieją prawie takie same warunki w odległych od siebie regionach Wszechświata. Jeśli kosmos pochodzi od maleńkiej objętości przestrzeni, która urosła do rozmiarów większych, niż jesteśmy w stanie zaobserwować, wyjaśniałoby to, dlaczego wielkoskalowa struktura Wszechświata jest niemal jednolita i jednorodna.

 

Istnieją także inne teorie, wyjaśniające powstanie Wszechświata, lecz dotychczas brakowało zdolności do falsyfikacji którejkolwiek z nich. Dlatego zespół astronomów z Uniwersytetu Harvarda i Centrum Astrofizyki Harvard-Smithsonian w Cambridge opracował niezależny od modelu sposób odróżniania inflacji od alternatywnych scenariuszy. Zgodnie z tą propozycją, ogromne pola w pierwotnym Wszechświecie doświadczałyby fluktuacji kwantowych i perturbacji gęstości, które bezpośrednio rejestrowałyby skalę wczesnego Wszechświata w funkcji czasu, tj. działałyby jako „standardowy zegar Wszechświata”.

Dokonując pomiaru sygnałów, które miałyby pochodzić z tych pól, kosmologowie byliby w stanie stwierdzić, czy zostały zaszczepione jakiekolwiek zmiany w gęstości podczas fazy kurczenia się lub rozszerzania wczesnego Wszechświata. Pozwoliłoby to wykluczyć alternatywy dla teorii kosmicznej inflacji.

 

Perturbacje te byłyby źródłem wszelkich zmian gęstości, obserwowanych przez astronomów we Wszechświecie. To, w jaki sposób te warianty zostały ukształtowane, można określić obserwując tło Wszechświata – a konkretnie, jego rozszerzanie się lub kurczenie.

 

Astronomowie zidentyfikowali potencjalny sygnał, który można byłoby zmierzyć z pomocą dostępnych obecnie instrumentów badawczych, takich jak obserwatorium kosmiczne Plancka, Sloan Digital Sky Survey, VLT Survey Telescope, czy Dragonfly Telescope. W poprzednich badaniach sugerowano, że zmiany gęstości pierwotnego Wszechświata można wykryć poszukując dowodów na niegaussowości, które są korektami dla funkcji Gaussa przy pomiarze wielkości fizycznej - w tym przypadku, mikrofalowego promieniowania tła.

 

Powstanie Wszechświata jest prawdopodobnie jedną z największych zagadek nauki i kosmologii. Jeśli stosując powyższą metodę będzie można wykluczyć alternatywne teorie, przybliży nas to o krok do zrozumienia początków czasu, kosmosu i samego życia.

 


Wkrótce nadejdzie era autonomicznych maszyn bojowych, które same będą decydować o zabijaniu

Czy powinniśmy obawiać się robotyzacji i sztucznej inteligencji? Odpowiedź brzmi: tak i nie. Maszyny już zaczynają odbierać ludziom pracę, ale możemy zaradzić temu problemowi na różne sposoby. Zdecydowanie bardziej powinniśmy obawiać się robotyzacji sił zbrojnych, która postępuje o wiele szybciej, niż proces automatyzacji miejsc pracy.

 

Liczne państwa świata, naukowcy i eksperci wzywają ONZ do przyjęcia zakazu prac nad tzw. zabójczymi robotami. Ostatnio nawet Unia Europejska oficjalnie opowiedziała się za takim zakazem. Wyraźny sprzeciw wyrażają jedynie te kraje, które dokonują zauważalnych postępów w autonomizacji maszyn bojowych. Okazuje się, że prace nad autonomicznymi systemami uzbrojenia idą coraz dalej.

 

Pułkownik Julian Cheater, dowódca 432. skrzydła z Creech Air Force Base w Nevadzie powiedział dla portalu Military.com o ważnych testach, które odbyły się w listopadzie zeszłego roku i nie zyskały zbyt dużego rozgłosu. Przeprowadzono wtedy symulację z udziałem uzbrojonego drona MQ-9 Reaper, który z powodzeniem wyeliminował drugiego bezzałogowca rakietą typu powietrze-powietrze. Był to pierwszy przypadek, w którym dron zniszczył inną maszynę będącą w powietrzu. Pułkownik Julian Cheater stwierdził, że MQ-9 Reaper spisał się równie dobrze, co załogowe myśliwce F-15 Eagle czy F-22 Raptor.

Stany Zjednoczone od wielu lat rozwijają drony bojowe, więc opisany wyżej sukces nie powinien zaskakiwać. Za to niepokoić powinny prace nad zastosowaniem sztucznej inteligencji w działaniach bojowych. USA nie ukrywają, że chcą wyposażyć swoje drony w zaawansowane algorytmy, dzięki którym będą mogły podejmować ważne decyzje podczas działań wojennych – w tym również decydować o zabijaniu bez udziału człowieka, aby zwiększyć ich efektywność.

 

Często słyszymy, że roboty i sztuczna inteligencja nie są zagrożeniem dla ludzkości, gdyż na dzień dzisiejszy nie dorównują nawet kilkuletniemu dziecku i mają ogromne problemy z wykonaniem tych najbardziej podstawowych zadań z życia codziennego. Jednak SI posiada ogromny udział w rozwoju projektów militarnych i w tym kontekście rozwija się bardzo szybko. Wszystko zmierza do tego, że III wojna światowa, jeśli kiedykolwiek wybuchnie, będzie prowadzona na uzbrojone roboty (ale wtedy czwarta wojna będzie na kije i kamienie).

 


Fizycy odkryli, że na poziomie kwantowym obiekty mogą mieć dwie różne temperatury jednocześnie

Zgodnie ze słynnym eksperymentem myślowym, zwanym Kotem Schrödingera, kot w pudełku może być zarówno żywy, jak i martwy w tym samym czasie. To dziwaczne zjawisko jest konsekwencją mechaniki kwantowej. Teraz fizycy z angielskiego Uniwersytetu w Exeter odkryli, że identyczny stan może istnieć dla temperatur – obiekty mogą mieć dwie różne temperatury jednocześnie na poziomie kwantowym. Paradoks ten jest pierwszą zupełnie nową relacją niepewności kwantowej, sformułowaną od dziesięcioleci.

 

W 1927 roku, niemiecki fizyk Werner Heisenberg postulował, że im dokładniej zmierzymy pozycję cząstek kwantowych, tym z mniejszą precyzją poznamy jej pęd, i na odwrót. Mówi o tym zasada nieoznaczoności Heisenberga. Tymczasem nowa niepewność kwantowa stwierdza, że im dokładniej poznamy temperaturę, tym mniej wiemy o energii, i vice versa. Ma to duże znaczenie dla nanonauki, która zajmuje się badaniami obiektów mniejszych od jednego nanometra. Zasada ta zmienia sposób, w jaki naukowcy mierzą temperaturę ekstremalnie małych obiektów, np. kropek kwantowych, małych półprzewodników czy pojedynczych komórek.

 

W latach 30. XX wieku, Heisenberg i duński fizyk Niels Bohr ustalili stosunek niepewności między energią i temperaturą w skali niekwantowej. Chodziło o to, że gdybyśmy chcieli poznać dokładną temperaturę danego obiektu, najlepszym i najbardziej precyzyjnym sposobem byłoby umieszczenie go w zbiorniku z konkretną temperaturą i przeczekanie, aż nastąpi równowaga termiczna.

 

Jednak taka równowaga termiczna jest utrzymywana przez obiekt, a zbiornik stale wymienia energię. Energia w obiekcie wzrasta i maleje nieskończenie wiele razy, co uniemożliwia precyzyjny pomiar. Z drugiej strony, próbując zmierzyć energię w obiekcie, należałoby go odizolować tak, aby nie stykał się i nie wymieniał energii z innymi obiektami, lecz wtedy nie moglibyśmy precyzyjnie zmierzyć temperatury z pomocą zbiornika. Sytuacja robi się jeszcze dziwniejsza w skali kwantowej.

 

Nawet jeśli zwykły termometr posiada energię, która nieznacznie rośnie lub spada, możemy ją zmierzyć w niewielkim zakresie. Lecz naukowcy z Uniwersytetu w Exeter ustalili, że na poziomie kwantowym, termometr byłby w superpozycji dwóch stanów jednocześnie. Harry Miller, jeden z fizyków, który brał udział w tych badaniach twierdzi, że termometr kwantowy nie posiada dobrze zdefiniowanej energii i znajduje się w kombinacji dwóch różnych stanów jednocześnie, co przyczynia się do niepewności w pomiarze temperatury.

 

W naszym świecie termometr pokaże nam przybliżoną temperaturę obiektu, lecz w świecie kwantowym, termometr wskaże na dwie różne temperatury w tym samym czasie. Opracowana przez naukowców nowa zasada nieoznaczności wyjaśnia tę dziwność kwantową.

 

Interakcje między obiektami w skali kwantowej mogą tworzyć superpozycje, a także wytwarzać energię. „Stara” relacja niepewności ignorowała te efekty, ponieważ nie ma znaczenia dla obiektów niekwantowych. Z kolei pomiar temperatury kropek kwantowych ma znaczenie, dlatego z pomocą przychodzi nam nowa relacja niepewności, która tworzy teoretyczne ramy do uwzględnienia tych interakcji. Odkrycie może pomóc naukowcom w projektowaniu eksperymentu do pomiaru zmian temperatury w obiektach w skali nano.

 


W Łodzi powstanie tor testowy futurystycznej kolejki Hyperloop

W kolejnych latach, Polska będzie mogła dołączyć do grona państw, które rozwijają u siebie technologię Hyperloop. Jest to superszybka kolej, z pomocą której będziemy mogli podróżować w odległe regiony Polski i Europy szybciej niż samolotem pasażerskim. Pierwszy odcinek toru testowego dla Hyperloop powstanie w Łodzi.

 

Hyperloop to bardzo interesująca alternatywa dla szybkich kolei i komunikacji lotniczej. Jest to kolej magnetyczna, osiągająca prędkość zbliżoną do prędkości dźwięku, czyli około 1100 km/h. Dzięki niej moglibyśmy pokonać trasę Warszawa-Paryż w ciągu 90 minut. Wyobraźmy sobie również, że mieszkańcy Górnego Śląska mogliby dotrzeć nad Morze Bałtyckie w zaledwie 30 minut.

Źródło: Hyper Poland

Rozwojem tej futurystycznej formy transportu w naszym kraju zajmuje się polska spółka Hyper Poland, która chce wybudować w Łodzi na przełomie 2019 i 2020 roku tor testowy o długości 500 metrów. W tym celu, Hyper Poland uruchomi zbiórkę pieniędzy na brytyjskiej platformie crowdfundingu udziałowego Seedrs.

 

Projekt zakłada stopniowe wprowadzanie technologii Hyperloop i uwzględnia trzy etapy. Pierwszy zakłada modernizację istniejących odcinków kolejowych bez wykorzystania próżni, a pociąg będzie mógł osiągać prędkość do 300 km/h. Drugi etap to budowa kolei próżniowych, które pozwolą na transport towarów z prędością do 600 km/h. Ostatni trzeci etap zakłada udostępnienie superszybkiej kolejki do transportu ludzi.

 

Zespół pracujący nad polskim Hyperloopem zyskał już poparcie licznych firm z całego świata. Co ważne, prace polskiego zespołu są wspierane przez rząd. Istnieje zatem duża szansa, że nowa forma transportu, prędzej czy później, zawita również do Polski.

 

Więcej: http://hyperpoland.seedrs.com/

Źródło: https://www.rp.pl/Transport/309179908-Polski-hyperloop-wyjedzie-na-tory.html


Pierwszy na świecie pociąg napędzany wodorem już kursuje w Niemczech

Pociąg, pracujący na wodorowych ogniwach paliwowych, zaczął przewozić pasażerów w Niemczech. Jest bardziej ekologiczny, cichy i tańszy w eksploatacji niż pociąg z napędem typu diesel. 

 

Pociągi Coradia iLint to dzieło francuskich inżynierów z firmy Alstom. Po raz pierwszy twórcy zaprezentowali je na wystawie InnoTrans w Berlinie w 2016 roku. Teraz dwa pociągi kursują już regularnie na trasie o długości 100 km w północnych Niemczech.

 

Pociągi są pomalowane na niebiesko, mogą pomieścić 300 pasażerów. Ogniwa paliwowe w Coradia iLint wytwarzają energię elektryczną podczas reakcji związków wodoru i tlenu. Jako skutek procesów wytwarzana jest tylko woda i para. Nadmiar energii ładuje akumulatory litowo-jonowe zainstalowane w pociągu. To z nich zasilane są wszystkie systemy pokładowe i silniki elektryczne. 

 

Coradia iLint może przejechać około 1000 kilometrów na jednym zbiorniku z wodorem. Prędkość, którą może osiągnąć pociąg, wynosi 140 kilometrów na godzinę, co jest równe prędkości konwencjonalnych pociągów z silnikami wysokoprężnymi.

 

Zgodnie z umową, Alstom ma wyprodukować do 2021 roku kolejne 14 pociągów wodorowych dla Dolnej Saksonii. Nową technologią zainteresowane są również inne niemieckie landy. Przekonuje fakt, że jest to przyjazna dla środowiska forma transportu zbiorowego. 

Firma Alstom przedstawia swoje pociągi jako bardziej przyjazne środowisku i cichsze alternatywy dla pojazdów z silnikami wysokoprężnymi, które nadal są stosowane na niezelektryfikowanych liniach kolejowych. Dla wielu miast, które próbują walczyć z zanieczyszczeniem powietrza, Coradia iLint wydaje sie atrakcyjną opcją. 

 

Jedyną wadą tych pociągów jest ich koszt oraz koszty utrzymania specjalnych stacji napełniania wodorem. Do tej pory tankowanie oleju napędowego jest znacznie tańsze niż napełnianie wodorem. Poza tym, koszt zakupu Coradii iLint jest wyższy niż w przypadku pociągów konwencjonalnych.

 

Mimo to, zakupem wodorowych pociągów zainteresowane są inne kraje, jak Wielka Brytania, Holandia, Dania, Norwegia, Włochy i Kanada. Dlatego firma Alstom liczy na duże zamówienia. Jeśli chodzi o kraj powstania tej technologii, czyli Francję, uruchomienie pierwszych pociągów wodorowych nastąpi nie wcześniej niż w 2022 roku.

 


Nowa technologia zapewni dronom nieograniczony zasięg lotu

Rosyjska firma Global Energy Transmission zademonstrowała przełomową technologię ładowania indukcyjnego. Opracowany system pozwala naładować baterie dronów będących w powietrzu, bez konieczności lądowania i mógłby zapewnić bezzałogowcom praktycznie nieograniczony zasięg lotu.

 

Mówimy o urządzeniu, które składa się z sześciokątnej ramy o średnicy 10 m i wytwarza pole elektromagnetyczne. Wystarczy, że dron zbliży się do drutów, a jego bateria zacznie ładować się w trakcie lotu. System pozwala przesyłać do 12 kilowatów mocy przy sprawności do 80%. Wystarczy 6-minutowe ładowanie, aby bezzałogowiec mógł latać przez kolejne 25 minut.

Co więcej, system jest mobilny i może obsługiwać kilka dronów jednocześnie. Gdyby rozstawiono je na konkretnej trasie, drony transportowe mogłyby pokonać wiele kilometrów bez konieczności lądowania – ich zasięg działania byłby praktycznie nieograniczony.

Inżynierowie z Global Energy Transmission realizują wizję, w której autonomiczne drony – cywilne, wojskowe lub transportowe - mogą pokonywać ogromne dystanse i ładować swoje baterie na „przystankach” bez udziału człowieka. W przypadku militaryzacji tej technologii, mielibyśmy do czynienia z maszynami, które mogłyby przykładowo szpiegować społeczeństwo 24 godziny na dobę.

 


W ludzkich jelitach odkryto setki bakterii elektrogenicznych, które generują prąd elektryczny

Naukowcy dokonali zaskakującego odkrycia w ludzkim organizmie. Zespół z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley zidentyfikował setki gatunków bakterii jelitowych, które wytwarzają w naszym ciele prąd elektryczny.

 

Bakterie elektrogeniczne odnajdywano dotychczas w specyficznych środowiskach naturalnych, np. w osadach różnych zbiorników wodnych. Zwykle są to środowiska beztlenowe. Jednak teraz, naukowcy po raz pierwszy odkryli setki różnych bakterii, które wytwarzają prąd elektryczny w ludzkich jelitach.

 

Mowa o szerokim zakresie bakterii, począwszy od patogennych, zdolnych do wywoływania chorób, po dobre bakterie probiotyczne. Jednak generują one elektryczność z pomocą zupełnie innego mechanizmu, niż ten, który stosują bakterie z innych środowisk.

Wśród bakterii elektrogenicznych, które zidentyfikowano w ludzkich jelitach, są powodujące zatrucie pokarmowe Listeria monocytogenes, wywołujące gangrenę Clostridium perfringens, oraz Enterococcus faecalis – bakteria paciorkowca kałowego, przyczyniająca się do zakażenia układu moczowego. Jednak energię elektryczna produkują także probiotyki, np. Lactobacillus, które wywierają pozytywny wpływ na organizm człowieka i zwierząt.

 

Bakterie wytwarzają elektryczność podczas metabolizmu. Naukowcy porównują ten proces do oddychania. W środowiskach beztlenowych, bakterie muszą wykorzystywać inne pierwiastki chemiczne. Na dnie jezior posługują się minerałami, takimi jak żelazo i mangan, a prąd elektryczny jest produktem ubocznym. Z kolei bakterie elektrogeniczne, które zlokalizowano w ludzkich jelitach, wykorzystują flawinę – pochodną witaminy B2. Bakterie jelitowe produkują jednak niemal taką samą ilość prądu elektrycznego, co inne bakterie elektrogeniczne, czyli do 100 tysięcy elektronów na sekundę na jedną komórkę.

 

Zdaniem naukowców, to nieoczekiwane odkrycie można byłoby wykorzystać do opracowania alternatywnych, bardziej zróżnicowanych urządzeń, przypominających baterie, oraz mikrobiologicznych ogniw paliwowych.

 


Grafen można zastosować w pozłotnictwie

Inżynierowie z Uniwersytetu Illinois w Urbanie i Champaign wykazali, że grafen doskonale nadaje się w pozłotnictwie. Ten niezwykły materiał może znaleźć zastosowanie w powłokach ochronnych, zapewniając większą wytrzymałość mechaniczną.

 

Pozłotnictwo to rzemiosło artystyczne, zajmujące się pokrywaniem podłoża metalami, zwykle szlachetnymi. Starożytni Chińczycy i Egipcjanie stosowali pozłotnictwo, aby chronić rzeźby, artefakty i sarkofagi przed korozją. Naukowcy postanowili sprawdzić, czy cienka warstwa grafenu może zwiększyć efekty ochronne pozłotnictwa.

 

Podczas badań, inżynierowie nałożyli pojedynczą warstwę grafenu na metalową folię, wykonaną z palladu. Okazało się, że w wyniku połączenia tych dwóch materiałów udało się dwukrotnie zwiększyć ochronny wpływ pozłotnictwa. Ponadto, naukowcy opracowali nową metodę bardzo szybkiego pozyskiwania wysokiej jakości grafenu bezpośrednio na powierzchni metalowej folii z palladu.

Źródło: James Hedberg/CC

Odkrycie może znaleźć zastosowanie w powłokach ochronnych w budynkach, kadłubach statków, metalowych powierzchniach elektroniki użytkowej, cennych artefaktach i biżuterii. Grafen pozwala dwukrotnie zwiększyć właściwości ochronne folii z palladu, co jest bardzo interesującym rozwiązaniem biorąc również pod uwagę kwestie finansowe.

 


Naukowcy chcą wyhodować komputer w laboratorium

Czy przyszłe komputery będą produkowane, czy też będą specjalnie hodowane w laboratorium? Naukowcy z Lehigh University eksplorują możliwość stworzenia sieci neuronowej, opartej o żywe komórki, zaprogramowane do wykonywania podstawowych obliczeń.

 

Narodowa Fundacja Nauki, agencja rządowa Stanów Zjednoczonych, udzieliła wsparcia finansowego w wysokości 500 tysięcy dolarów dla projektów „Understanding the Brain” i „BRAIN Initiative”, które mają na celu przyspieszenie rozwoju neurotechnologii.

 

„Ostatnie osiągnięcia w optogenetyce, wzorzystej stymulacji optycznej i szybkiej optycznej detekcji umożliwiają jednoczesną stymulację i rejestrowanie tysięcy żywych neuronów. Naukowcy wiedzą już, że połączone biologicznie żywe neurony naturalnie wykazują zdolność wykonywania obliczeń i uczenia się. Z pomocą Narodowej Fundacji Nauki, będziemy budować eksperymentalną platformę, które umożliwi stymulację optyczną oraz detekcję aktywności w żywej sieci neuronów i opracujemy algorytmy do jej wyszkolenia” - powiedziała Xiaochen Gao, adiunkt inżynierii elektrycznej i komputerowej w Lehigh University.

 

W ramach badań, zespół badawczy z Lehigh University zaszyfruje obrazy zapisanych odręcznie cyfr do czegoś w rodzaju dwuwymiarowego kodu kreskowego. Naukowcy zastosują szyfr do grupy połączonych sieciowo neuronów in vitro. Rezultaty tej pracy mogą pomóc inżynierom komputerowym w opracowaniu nowych sposobów myślenia o projektowaniu urządzeń półprzewodnikowych, a także wpłynąć na badania ludzkiego mózgu.

 

Projekt prowadzony przez zespół z Lehigh University to jedna z 18 interdyscyplinarnych inicjatyw, mających na celu prowadzenie innowacyjnych badań nad systemami neuronowymi i poznawczymi, które wspierane są przez Narodową Fundację Nauki. Celem jest poszerzenie granic podstawowych badań w czterech obszarach tematycznych: w neuroinżynierii oraz koncepcjach i projektach inspirowanych mózgiem, indywidualności i wariacji, procesach kognitywnych i neuronowych w realistycznych złożonych środowiskach, oraz w neuronauce i kognitywistyce.