Czerwiec 2018

Robot ze sztuczną inteligencją pojawi się na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej

Zaawansowana robotyka wkrótce zawita na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Inteligentny robot CIMON został pomyślnie wysłany na stację ISS, gdzie będzie towarzyszył astronautom.

 

CIMON (Crew Interactive Mobile Companion) to zrobotyzowany asystent, który został wyposażony w sztuczną inteligencję. Maszynę opracowały koncerny Airbus i IBM. CIMON został wysłany na stację ISS wraz z zaopatrzeniem dla astronautów na pokładzie statku kosmicznego Dragon, który został wyniesiony z pomocą rakiety Falcon 9. Start odbył się w piątek i oczekuje się, że kapsuła Dragon dotrze na Międzynarodową Stację Kosmiczną w poniedziałek.

 

CIMON jest wyposażony w mikrofony, kamery oraz technologię rozpoznawania twarzy i mowy. Robot potrafi rozmawiać, identyfikować nastroje załogi i dostosowywać do nich swoje zachowania i wypowiedzi. CIMON waży około 5 kilogramów, jest wielkości piłki lekarskiej i posiada 14 wbudowanych wiatraczków, aby mógł łatwo poruszać się w warunkach mikrograwitacji.

Źródło: Airbus

Robot będzie pomagał astronautom w wykonywanych przez nich czynnościach i pozostanie na orbicie do października bieżącego roku. Naukowcy chcą sprawdzić, w jak wielu kwestiach sztuczna inteligencja może pomagać kosmonautom, a w przyszłości, roboty takie jak CIMON będą również analizować zachowania ludzi w kosmosie i dynamikę relacji międzyludzkich.

 


Niemiecki stellarator Wendelstein 7-X ustanowił nowy rekord wydajności

Instytut Fizyki Plazmowej im. Maxa Plancka w Greifswaldzie powiadomił o kolejnym sukcesie w pracach nad swoim reaktorem fuzyjnym. Wendelstein 7-X ustanowił nowy rekord temperatury plazmy i czasu jej utrzymania dla stellaratorów.

 

Niemieccy fizycy, którzy pracują przy reaktorze W7-X ogłosili, że w trakcie najnowszych eksperymentów udało się rozgrzać plazmę do temperatury aż 40 milionów stopni Celsjusza przy zachowaniu gęstości 0,8 x 1020 cząstek na metr sześcienny i podtrzymaniu jej przez 26 sekund. Naukowcy dodają, że uzyskano 18 razy lepszy wynik, niż podczas ostatniego testu.

Źródło: IPP

Ostatecznym celem jest rozgrzanie plazmy do temperatury 100 milionów stopni Celsjusza. Dopiero wtedy będzie można zapoczątkować syntezę jądrową, która pozwoli uzyskać dodatni bilans energetyczny. Chodzi o to, aby w wyniku fuzji jądrowej można było uzyskać więcej energii od tej, którą należy włożyć w rozgrzanie i utrzymanie plazmy w ekstremalnie wysokiej temperaturze. Wówczas moglibyśmy rozpocząć produkcję czystej i taniej energii na masową skalę.

 

Oczywiście mimo wielu prób, jeszcze żaden zespół naukowy nie doszedł do tego etapu. Rekord pobity przez reaktor Wendelstein 7-X dotyczy tylko stellaratorów. Największym sukcesem mogą pochwalić się naukowcy z Chin, którzy pracują przy tokamaku EAST (Experimental Advanced Superconducting Tokamak). W 2016 roku udało im się rozgrzać plazmę do temperatury 50 milionów stopni Celsjusza i podtrzymano ją przez 102 sekundy.

 


Zidentyfikowano ponad tysiąc genów powiązanych z inteligencją

Zakrojone na szeroką skalę badania asocjacyjne całego genomu pozwoliły namierzyć ponad tysiąc genów, które mają związek z inteligencją. Przeważająca większość z nich była dotychczas nieznana nauce.

 

Podczas badań, którym przewodziła genetyk statystyczny Danielle Posthuma z Wolnego Uniwersytetu w Amsterdamie, wzięto pod uwagę ponad 270 tysięcy ludzi z 14 niezależnymi kohort pochodzenia europejskiego. Wszyscy uczestnicy analizy brali udział w testach neurokognitywnych, którymi mierzono poziom inteligencji. Naukowcy porównali uzyskane wyniki ze zjawiskiem zmienności sekwencji DNA – polimorfizmem pojedynczego nukleotydu (SNP). Dzięki temu mogli zobaczyć, które mutacje powiązane są z wysoką inteligencją.

 

Spośród ponad 9 milionów wykrytych mutacji, zespół zidentyfikował 205 loci genów, związanych z inteligencją, oraz 1016 specyficznych genów. Tylko niewielki ułamek z nich był dotychczas znany nauce. Dla porównania, dzięki poprzednim badaniom Danielle Posthuma i jej zespołu namierzono tylko 30 nowych genów powiązanych z inteligencją.

Naukowcy wykazali również korelację pomiędzy wysoką inteligencją a zwiększoną ochroną przed chorobami psychicznymi, takimi jak Alzheimer, schizofrenia, ADHD czy depresja. Wyniki badań sugerują, że osoby inteligentniejsze mogą cieszyć się długowiecznością.

 

Osobne badania asocjacyjne całego genomu, przeprowadzone przez ten sam zespół naukowców, skupiały się na ponad 449 tysiącach ludzi i pozwoliły zidentyfikować 136 istotnych loci, związanych z neurotyzmem, oraz 599 powiązanych genów. Nauka znała dotychczas tylko 16 loci, zatem mówimy o ważnym odkryciu, które, według naukowców, pozwoli lepiej zrozumieć co sprzyja takim chorobom, jak depresja, lęki i schizofrenia.

 


Opracowano najmniejszy komputer świata

Na Uniwersytecie Michigan powstał najmniejszy komputer świata. Wynalazek pokonuje zaprezentowany niedawno przez IBM minikomputer nie tylko pod względem rozmiarów, ale też możliwości.

 

Gdy naukowcy dowiedzieli się o niewielkim komputerze, który IBM przedstawił w marcu na konferencji IBM Think 2018 w Las Vegas, postanowiono zbudować urządzenie, które będzie jeszcze mniejsze. Tak powstał minikomputer o wymiarach 0,3mm x 0,3mm, który oficjalnie jest najmniejszym komputerem świata.

 

Wynalazek posiada pamięć RAM, procesor oraz bezprzewodowy nadajnik i odbiornik, które przesyłają i odbierają dane z pomocą światła. Minikomputer został wyposażony w ogniwo fotowoltaiczne i spełnia funkcję precyzyjnego czujnika temperatury. Naukowcy nie ukrywają, że opracowanie takiego mikrourządzenia było dla nich wyzwaniem.

 

Najmniejszy komputer świata może znaleźć zastosowanie przede wszystkim w medycynie. Twórcy uważają, że z powodzeniem można go wykorzystać do badań nad nowotworami czy w diagnostyce jaskry. Inne potencjalne zastosowania to monitoring rezerwuarów ropy naftowej i procesów biochemicznych, oraz prowadzenie nadzoru audio/wideo.

 


Naukowcy przetestowali ogólną teorię względności poza Drogą Mleczną

Międzynarodowy zespół naukowców po raz pierwszy dokonał precyzyjnego testu ogólnej teorii względności poza Drogą Mleczną. Korzystając z teleskopu VLT w Obserwatorium Paranal w Chile oraz Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, obliczono masę pobliskiej galaktyki. Badania potwierdziły, że Albert Einstein miał rację.

 

W ramach testu, astronomowie obliczyli masę galaktyki ESO 325-G004, która znajduje się około 450 milionów lat świetlnych od Ziemi. Dokonano tego na podstawie ruchu gwiazd, znajdujących się w jej wnętrzu. Posłużono się instrumentem MUSE, który jest zainstalowany na teleskopie VLT. Naukowcy ustalili, jaką masę musi posiadać ta galaktyka, aby gwiazdy mogły utrzymywać się na swoich orbitach.

 

Z pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a przeprowadzono również obserwację tzw. pierścienia Einsteina, czyli soczewki grawitacyjnej, która pochodzi od światła z odległej galaktyki, zaburzonego przez ESO 325-G004. Zgodnie z teorią względności Einsteina, obiekty kosmiczne powodują deformacje przechodzącego obok nich światła, które pochodzi z odległych obiektów. Naukowcy zbadali efekt soczewkowania grawitacyjnego, a następnie porównali te dwa sposoby pomiaru sił grawitacji. Okazało się, że rezultat był taki, jak przewiduje ogólna teoria względności, z dokładnością do 9%.

Był to pierwszy precyzyjny test teorii Einsteina na tak wielką skalę. Dotychczas udało się ją wypróbować w Układzie Słonecznym i w badaniach ruchów gwiazd wokół czarnej dziury w Drodze Mlecznej. Teraz ogólną teorię względności przetestowano w innej galaktyce, co ma istotne znaczenie dla dzisiejszych modeli kosmologicznych, które opisują funkcjonowanie Wszechświata.

 


WHO wpisała uzależnienie od gier na listę zaburzeń psychicznych

Światowa Organizacja Zdrowia zrównała właśnie uzależnienie od gier do destrukcyjnych uzależnień od alkoholu, narkotyków i hazardu. W najnowszej edycji klasyfikacji chorób, którą opublikowała organizacja WHO, umieszczono nowe zaburzenie psychiczne, jakim jest niekontrolowane granie.

 

Już pod koniec zeszłego roku dowiedzieliśmy się, że Światowa Organizacja Zdrowia może uznać nawyk grania za chorobę psychiczną. Tak też się stało. Choć dla wielu psychologów i psychiatrów brzmi to niedorzecznie, część graczy może teraz zostać uznanych za chorych i potrzebujących specjalistycznej pomocy psychiatrycznej.

 

Organizacja uznaje konkretnych graczy za chorych psychicznie, jeśli gry wywierają destrukcyjny wpływ na ich życie osobiste, rodzinne, społeczne, edukacyjne lub zawodowe i utrudniają im funkcjonowanie. Według WHO, można mówić o zaburzeniu psychicznym, gdy dana osoba nie potrafi kontrolować czasu przeznaczanego na gry i uznaje granie za priorytet, nawet jeśli wiąże się to z negatywnymi konsekwencjami, np. zdrowotnymi.

Światowa Organizacja Zdrowia uznała, że jeśli wzorzec zachowań oraz niszczące efekty grania utrzymują się przez co najmniej 12 miesięcy to dany gracz powinien zostać uznany za chorego psychicznie, nadającego się do leczenia. Dotyczy do wszystkich gier – komputerowych, internetowych, konsolowych oraz na smartfony.

 

Wielu specjalistów skrytykowało organizację za wpisanie uzależnień od gier na listę zaburzeń psychicznych. Samo ustalenie, czy dana osoba jest chora i powinna pójść na „odwyk”, może okazać się bardzo trudne. Z pewnością wielu graczy poczuje się pokrzywdzonych przez decyzję WHO, a część osób może niesłusznie zostać uznanych za chorych psychicznie. co może wręcz zniszczyć ich życie prywatne, społeczne lub zawodowe.

 


Robot chirurgiczny po raz pierwszy wykonał operację oka

Wyspecjalizowane roboty medyczne coraz częściej są wykorzystywane do różnych, nawet tych bardziej skomplikowanych zabiegów. Maszyny tego typu potrafią wykonywać czynności w sposób niezwykle precyzyjny. Dowodem na to jest sukces naukowców z Uniwersytetu Oksfordzkiego, którzy wykorzystali robota do operacji oka.

 

W 2016 roku, zespół z Departamentu Neurobiologii Klinicznej Nuffield, który należy do Uniwersytetu Oksfordzkiego, rozpoczął testy kliniczne robota PRECEYES Surgical System. Jest on przeznaczony do wykonywania zabiegów chirurgicznych na siatkówce oka. Maszynę obsługuje się z pomocą manipulatora drążkowego (tzw. dżojstika), a do jej zrobotyzowanego ramienia można przymocować dowolny instrument.

 

Podczas testów klinicznych, lekarze wykonali zabiegi w sumie na 12 pacjentach. Polegały one na usunięciu rozrastającej się z tyłu oka membrany. W sześciu przypadkach zastosowano robota chirurgicznego, a w pozostałych, lekarze wykonali zabieg ręcznie.

Źródło: Uniwersytet Oksfordzki/Departament Neurobiologii Klinicznej Nuffield

Wszystkie operacje zakończyły się sukcesem, jednak zastosowanie tego systemu chirurgicznego sprawiło, że zabiegi były łatwiejsze w wykonaniu, a ruchy były precyzyjniejsze. Operacje z udziałem robota trwały dłużej, ponieważ lekarze nie byli z nim zaznajomieni, ale były bezpieczniejsze.

 

Naukowcy zainteresowali się możliwościami, jakie oferuje PRECEYES Surgical System i zamierzają wykorzystać go również w innych procedurach. Na początku 2019 roku odbędzie się pierwsza terapia genowa z udziałem wspomnianego robota. Maszyna dostarczy geny do siatkówki pacjenta. Zdaniem naukowców, robot chirurgiczny pomoże również przeprowadzić zabiegi, których normalnie nie da się wykonać.

 


W ciągu dekady, USA zrobotyzują swoją armię

Od dawna wiadomo, że Stany Zjednoczone zamierzają w znacznie większym stopniu polegać na uzbrojonych maszynach. Teraz znalazło to potwierdzenie w oficjalnym dokumencie armii, który opisuje wizję przyszłych zrobotyzowanych sił zbrojnych. Dowiadujemy się w nim, że w ciągu jednej dekady, wyposażone w broń zaawansowane roboty staną się integralną częścią wojska.

 

Jak wskazuje Sekretarz US Army, Mark Esper, robotyka może fundamentalnie odmienić charakter wojny i każdy, kto wprowadzi autonomiczne systemy bojowe, będzie miał unikalną przewagę w walce z przeciwnikiem. Jest to fakt, któremu ciężko zaprzeczyć. Powodów jest wiele – robotyzacja oznacza mniejsze straty w ludziach, mniejsze koszty utrzymania oraz zwiększenie skuteczności działań. Zamiast wysyłać ludzi na wojnę i narażać ich na śmierć, wystarczy zająć się masową produkcją robotów. Żołnierze będą mogli zostać w bazie, a „ginąć” będą maszyny.

 

Już od dawna możemy obserwować ogromne zainteresowanie robotami bojowymi. Stany Zjednoczone od wielu lat korzystają z tej technologii w postaci dronów, którymi można sterować z bezpiecznej odległości. Jeśli maszyna zostanie zestrzelona – to nic, można przecież wyprodukować kolejną.

 

Nic więc dziwnego, że robotyzacja jest wręcz pożądana przez największe mocarstwa na świecie. Stany Zjednoczone ujawniły swoją strategię na następne 10 lat i dowiadujemy się, że przyszła amerykańska armia będzie w dużym stopniu polegać na autonomicznych i półautonomicznych robotach bojowych. Będą przede wszystkim walczyć i wspomagać żołnierzy, ale też dostarczać różnego rodzaju sprzęt. USA chcą zintegrować wojska lądowe z robotami.

Robot Gladiator – US Army

Jak wynika z wypowiedzi Marka Espera, Stany Zjednoczone będą kładły ogromny nacisk na rozwój bezzałogowych systemów bojowych – zarówno latających, jak i naziemnych. Zaznaczył również, że człowiek nadal będzie sprawował pewną kontrolę nad maszynami. Do 2028 roku, roboty zostaną na stałe wcielone do armii i z ich pomocą, Stany Zjednoczone chcą wygrywać wszystkie przyszłe wojny.

 


Samsung Galaxy X będzie posiadał wyginany ekran i przeraźliwie wysoką cenę

Dowiadujemy się kolejnych szczegółów w sprawie pierwszego na świecie smartfona z elastycznym ekranem. Korporacja Samsung pracuje nad przełomowym urządzeniem od kilku lat. Nie wiemy jeszcze jak dokładnie będzie wyglądał, ale poznaliśmy już przybliżoną datę premiery oraz jego prawdopodobną cenę. Niestety nie jest zbyt zadowalająca.

 

Samsung Galaxy X ma być pierwszym giętkim smartfonem, jaki pojawi się na rynku. Wygląda na to, że faktycznie będzie to technologia, na którą wszyscy czekali. Początkowo Samsung zapowiadał, że nowy telefon pojawi się w 2018 roku, lecz teraz ponownie przełożył datę z powodu ciągłych prac nad ulepszeniem smartfona, co jest zresztą zrozumiałe.

Dobrą informacją podzielił się Park Hyung-woo, analityk z Shinhan Financial. Dowiedzieliśmy się, że dostawy części dla nowego urządzenia będą napływać do odpowiedniego wydziału Samsung Electronics najwcześniej w listopadzie, zaś firma wprowadzi telefon na rynek w przyszłym roku. Park zdradził również, że nowe urządzenie będzie posiadać dwa wewnętrzne panele i jeden zewnętrzny. W trybie złożonym będziemy mieć 4,5-calowy wyświetlacz, a po rozłożeniu otrzymamy 7,3-calowy wyświetlacz.

Źródło: Coroflot

Druga informacja może przyprawić o ból głowy. Kim Jang-yeol z Golden Bridge Investment powiadomił, że sugerowana cena detaliczna za najnowszy składany telefon Samsunga wyniesie około 2 miliony wonów południowokoreańskich, to jest nieco ponad 1800 dolarów. W przeliczeniu na naszą walutę wychodzi, że za pierwszy wyginany smartfon musielibyśmy zapłacić ponad 6700 złotych!

 

Oczywiście znajdą się nieliczni, którzy zgodzą się zapłacić astronomiczną kwotę za taki telefon, ale czy warto? Na dzień dzisiejszy trudno powiedzieć na ile jest to opłacalne – nie widzieliśmy go jeszcze na oczy, nie znamy jego parametrów i przede wszystkim nie wiemy jaką będzie posiadał wytrzymałość. Samsung musi zadbać, aby przyszły smartfon był odporny na wyginanie i nie rozleciał się po kilku miesiącach używania.

 


Sztuczna inteligencja ustaliła, kto wygra Mundial 2018

Kilka dni temu rozpoczęły się długo oczekiwane mistrzostwa świata w piłce nożnej, które tym razem odbywają się w Rosji. Wszyscy fani tej popularnej dyscypliny sportowej zastanawiają się, kto tym razem dostanie się do finału i zwycięży; czyja reprezentacja okaże się najlepszą na świecie. Oczywiście możemy cierpliwie zaczekać do finału, ale sztuczna inteligencja już poznała odpowiedź.

 

W internecie możemy się doszukać, że firmy bukmacherskie obstawiają na Brazylię jako głównego faworyta mistrzostw świata w piłce nożnej. Na drugim miejscu znalazły się Niemcy. Trudno powiedzieć, kto właściwie ma największe szanse. Możemy jedynie zgadywać.

 

Jednak naukowcy z belgijskiego Uniwersytetu w Gandawie oraz niemieckiego Uniwersytetu Technicznego w Monachium i Uniwersytetu Technicznego w Dortmundzie wspólnie opracowali sztuczną inteligencję, którą wykorzystali do „przewidzenia przyszłości”. Aby tego dokonać, ich program dokładnie przeanalizował wszystkie statystyki z poprzednich turniejów piłki nożnej i wziął pod uwagę wiele różnych czynników, a następnie przeprowadził ponad 100 tysięcy symulacji.

 

Co się okazało? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Według algorytmu, największe szanse na zwycięstwo mają Hiszpania (17,8%) i Niemcy (17,1%). Jeśli te dwie drużyny natrafią na siebie podczas finałów to powinna wygrać Hiszpania. Sztuczna inteligencja wyliczyła, że reprezentacja Niemiec ma stosunkowo małe szanse na wejście do ćwierćfinału – tylko 58%. Z kolei Brazylia, na którą stawiają bukmacherzy, znalazła się na trzecim miejscu z szansą 12,3% na zdobycie mistrzostwa świata.

Warto również dodać, że na 15. miejscu znalazła się Polska. Według tego algorytmu, reprezentacja naszego państwa ma 18,9% szans na wejście do ćwierćfinału, 6,8% szans na półfinał, 2,3% szans na finał i niestety tylko 0,8% szans na mistrzostwo. Oczywiście nie powinniśmy traktować zbyt poważnie powyższych wyników. Piłka nożna bywa nieobliczalna. Kto wygra - tego nie wie nikt. To tajemnica mundialu Smile