Kwiecień 2018

Naukowcy zdołali ożywić świńskie mózgi poza organizmem

Naukowcy z Uniwersytetu Yale przeprowadzili dość kontrowersyjny eksperyment. Główny autor badania Nenad Sestan liczył, że informacje, które przekazał w zeszłym miesiącu podczas spotkania w Narodowym Instytucie Zdrowia (NIH) nie wyjdą na światło dzienne. Jak się dowiadujemy, on i jego zespół badawczy zdołał częściowo ożywić świńskie mózgi i podtrzymać je przy życiu przez wiele godzin.

 

Magazyn MIT Technology Review opisał najnowsze osiągnięcie naukowców z Uniwersytetu Yale. W pierwszej kolejności, badacze pobrali z rzeźni od 100 do 200 mózgów świni na cztery godziny po dekapitacji zwierząt. Następnie przywrócono w nich krążenie z pomocą systemu pomp, podgrzewaczy i sztucznej krwi, która dostarczała tlen. Wtedy zespół zaobserwował zupełnie normalną aktywność miliardów zdrowych komórek mózgowych.

 

Świńskie mózgi zostały częściowo ożywione poza organizmem i podtrzymano je przy życiu przez 36 godzin. Naukowcy zwracają uwagę, że nie zarejestrowano w nich jakiejkolwiek aktywności elektrycznej, co sugeruje, że nie odzyskały świadomości. Mózgi wytwarzały fale mózgowe podobne do tych, które powstają u ludzi będących w stanie śpiączki. Neurobiolodzy twierdzą jednak, że skoro komórki były żywe i stały się aktywne to świńskie mózgi należało potraktować jako żywe organy.

Zdaniem zespołu badawczego, podobne eksperymenty mogą zostać przeprowadzone na innych stworzeniach, w tym także na człowieku. Skoro udało się tego dokonać u świń to prawdopodobnie uzyskalibyśmy podobne rezultaty u ludzi. Nenad Sestan twierdzi, że reanimowane świńskie mózgi mogą okazać się doskonałym obiektem do badań nad różnymi chorobami.

 

Eksperymenty tego typu mogą mieć daleko idące konsekwencje. Naukowcy będą mogli przyspieszyć prace nad zaawansowanym interfejsem mózg-komputer oraz usprawnić technikę przeszczepu mózgu do innego ciała - zakładając, że jest to w ogóle wykonalne. A jeśli tak, to czy przywrócony do życia człowiek będzie mógł normalnie funkcjonować? Czy jego mózg będzie sprawny i zachowa wszystkie wspomnienia i umiejętności? Czy będzie posiadał taką samą osobowość i pamiętał kim jest? Odpowiedź na te pytania poznamy dopiero wtedy, gdy ktoś faktycznie odważy się wykonać przeszczep mózgu.

 


Neurobiolodzy odkryli, co dzieje się z mózgiem po śmierci człowieka

Mózg to najbardziej tajemniczy organ w ludzkim organizmie. Choć naukowcy od zarania dziejów aktywnie badają ten narząd, wciąż tak naprawdę niewiele o nim wiemy. Przykładowo od tysięcy lat nauka próbuje zrozumieć co dzieje się z mózgiem po śmierci człowieka i wygląda na to, że zespół neurobiologów właśnie poznał odpowiedź na to pytanie.

 

Naukowcy z Centrum Badań nad Udarem Mózgu (CSB) przy Uniwersytecie Medycznym Charité w Berlinie przedstawili wyniki swoich badań na łamach czasopisma Annals of Neurology. Udało im się zaobserwować zjawisko „tsunami mózgu”, które dotychczas widziano tylko i wyłącznie u zwierząt.

 

Neurobiolodzy wykazali, że mózg pozostaje żywy na kilka minut po zatrzymaniu akcji serca. Gdy serce przestaje pompować krew, mózg w bardzo krótkim czasie traci swoje zapasy tlenu. W ciągu 20-40 sekund następuje niedokrwienie mózgu, a neurony przechodzą w tryb uśpienia, aby za wszelką cenę zachować resztki energii. Mózg staje się praktycznie nieaktywny elektrycznie, choć wciąż może zostać przywrócony do życia – przynajmniej teoretycznie.

Po kilku minutach następuje tzw. tsunami mózgu - dochodzi do nagłego i intensywnego wzrostu aktywności neuroelektrycznej. Wtedy neurony uwalniają całą swoją energię, która rozlewa się po całym mózgu i następuje śmierć. Naukowcy po raz pierwszy zaobserwowali „tsunami mózgu” u człowieka, a dzięki przyszłym badaniom być może uda się w jakiś sposób powstrzymać śmierć mózgu.

 

Autorzy badania zwrócili również uwagę, że jeden z odcinków serialu: „Star Trek: Następne Pokolenie” z 1988 roku przedstawia sytuację, w której komandor Beverly Crusher, główny lekarz pokładowy, próbuje ożywić porucznik Tashę Yar i opisuje dokładnie ten sam proces, który właśnie został odkryty przez naukowców.

 


Sztuczna inteligencja może nas wpędzić w wojnę nuklearną

Sztuczna inteligencja rozwija się w szybkim tempie i znajduje zastosowanie praktycznie we wszystkich obszarach naszego życia. Nie od dziś wiadomo, że sztuczna inteligencja jest wykorzystywana przede wszystkim do celów militarnych. Zdaniem ekspertów, którzy podeszli do tego problemu racjonalnie, algorytmy komputerowe będą mogły w przyszłości wpłynąć na procesy decyzyjne i doprowadzić do wojny jądrowej.

 

Światowe mocarstwa militaryzują sztuczną inteligencję, ponieważ jest ona wydajniejsza od człowieka, potrafi znacznie szybciej przetwarzać dane oraz podejmować szybkie i chłodne decyzje. Jest to sfera, w której człowiek może angażować zbyt wielkie emocje, przez co może podejmować błędne decyzje.

 

Jednak z drugiej strony, zastąpienie ludzi sztuczną inteligencją mogłoby doprowadzić do globalnej katastrofy. Przynajmniej na dzień dzisiejszy, na nasze szczęście, żadne państwo nie ma zamiaru oddawać swojego arsenału nuklearnego „w ręce” algorytmów komputerowych. Decyzje o wykorzystaniu broni nuklearnej są i będą podejmowane przez człowieka, lecz nawet w takiej sytuacji nie da się uniknąć błędu, a sztuczna inteligencja mimo wszystko może wpędzić nas w globalną wojnę jądrową.

Eksperci z amerykańskiego think tanku, korporacji RAND wskazują, że zmilitaryzowana sztuczna inteligencja może nam zagrozić na różne sposoby. Jeden z przykładów przedstawionych w raporcie opisuje sytuację, w której jedno państwo może zdać sobie sprawę z potęgi SI posiadanej przez przeciwnika i zdecyduje się na atak wyprzedzający, aby nie dopuścić do zachwiania globalnej równowagi sił. Takie uderzenie może zainicjować szereg przykrych zdarzeń, które w najgorszym przypadku doprowadzą do wymiany ognia nuklearnego.

 

Specjaliści z korporacji RAND twierdzą również, że sztuczna inteligencja może naruszyć podstawowe reguły odstraszania nuklearnego i wpłynąć na ludzi w taki sposób, aby podjęli katastrofalne w skutkach decyzje. Może to być np. zasugerowanie ataku jądrowego w oparciu o źle zinterpretowane dane lub błąd systemu. Należy również mieć na uwadze, że komputery zawsze będą narażone na cyberataki, zatem zhakowana sztuczna inteligencja może zwyczajnie wprowadzać ludzi w błąd. Eksperci z RAND podsumowują, że do 2040 roku SI nie będzie jeszcze na tyle zaawansowana, aby mogła wywierać wpływ na politykę bezpieczeństwa nuklearnego.

 


Największy na świecie generator promieni X odtworzy warunki panujące wewnątrz gwiazd

Badanie odległych gwiazd przy pomocy samych obserwacji przynosi efekty, lecz nie są one do końca satysfakcjonujące. Dlatego naukowcy zamierzają wykorzystać potężną maszynę, aby odtworzyć na Ziemi warunki panujące wewnątrz tych gwiazd.

 

Zespół z Uniwersytetu w Teksasie w Austin rozpocznie prace nad nowym projektem wartym 7 milionów dolarów, który został sfinansowany przez Narodową Administrację Bezpieczeństwa Jądrowego Departamentu Energii Stanów Zjednoczonych. Z pomocą tzw. maszyny Z, naukowcy będą starali się odtworzyć ekstremalnie wysokie temperatury i ciśnienia plazmy znajdującej się wewnątrz gwiazd, takich jak białe karły.

 

Maszyna Z to największy na świecie generator promieni X, który znajduje się w Albuquerque w Nowym Meksyku. Zaprojektowano go do testowania materiałów przy bardzo wysokich temperaturach i ciśnieniu, a także z myślą o badaniach nad fuzją jądrową. Jednak tym razem posłuży w nieco innym celu.

 

Dzięki maszynie Z będzie można stworzyć gwiazdę w warunkach laboratoryjnych. Eksperymenty będą trwały przez 5 lat i pozwolą dokładnie przyjrzeć się warunkom jakie panują wewnątrz gwiazd. W ten sposób dotychczasowa wiedza na temat odległych gwiazd zostanie wzbogacona o dane pozyskane podczas nadchodzących testów. Dzięki nim, astrofizycy będą mogli z jeszcze większą dokładnością ustalać masę oraz wiek gwiazd.

 


Naukowcy odkryli zupełnie nową strukturę DNA

Zwykle gdy pomyślimy o DNA, przed naszymi oczami pojawia się podwójna helisa. Jest to model struktury DNA, który został zaproponowany przez Jamesa Watsona i Francisa Cricka już w 1953 roku. Jednak nie od dziś wiemy również, że krótkie odcinki DNA mogą przyjmować zupełnie inny kształt.

 

Tzw. węzeł i-motif to nietypowa struktura, którą dotychczas badano jedynie w sztucznych warunkach w laboratorium i nie zaobserwowano jej bezpośrednio w żywych komórkach. Dlatego niektórzy naukowcy wątpili, czy taka struktura DNA w ogóle istnieje w organizmach żywych.

 

Naukowcy z Garvan Institute of Medical Research w Australii właśnie dokonali przełomu w tej kwestii. Badania przeprowadzone na żywej ludzkiej komórce pozwoliły namierzyć skręcony węzeł DNA i-motif. Specjaliści wykorzystali fragment przeciwciała, które potrafiło rozpoznawać i przyczepiać się do struktur DNA innych od helisy. Po zastosowaniu techniki fluorescencyjnej, w trakcie obrazowania węzły i-motif pojawiały się jako zielone plamki, dzięki czemu były łatwo zauważalne. Zespół wykazał, że węzły i-motif powstają zwykle w późnej fazie G1 cyklu życia komórek podczas aktywnego odczytywania DNA i pojawiają się w niektórych regionach promotorowych genu i w telomerach.

Źródło: Mahdi Zeraati/Garvan Institute of Medical Research

Zdaniem odkrywców, nowo odkryty węzeł i-motif może odpowiadać za włączanie i wyłącznie genów oraz decydować o ich odczytywaniu. Przejściowy charakter tych struktur najprawdopodobniej wyjaśnia dlaczego dotychczas nie udało się ich odnaleźć w żywych komórkach. Wyniki badań zostały opublikowane na łamach Nature Chemistry.

 


Za 30 lat, na Ziemi będzie więcej robotów niż ludzi

Człowiek jest zdecydowanie dominującym gatunkiem na Ziemi, jednak ten stan rzeczy wkrótce ulegnie zmianie. Znany futurolog ogłosił, że już za 30 lat maszyny z pewnością przewyższą ludzi pod względem liczebności. Czy jest się czego obawiać?

 

Dr Ian Pearson twierdzi, że w chwili obecnej na naszej planecie istnieje około 57 milionów robotów. To dosyć niewiele, lecz całkowita liczba maszyn na Ziemi będzie stale rosnąć. Pearson przypuszcza, że z każdym rokiem ich produkcja będzie wzrastała o 20%. W tym tempie, roboty szybko dorównają ludzkości pod względem liczebności.

 

Futurolog szacuje, że do 2048 roku na naszej planecie będzie istniało około 9,4 miliarda robotów. Ten przełomowy moment może nastąpić znacznie szybciej – być może nawet za 15 lat. Wszystko zależy od popularyzacji maszyn i ich zastosowania w przemyśle. Co więcej, dr Ian Pearson uważa, że wraz z rozwojem sztucznej inteligencji, roboty staną się bardziej ludzkie, zaczną okazywać emocje i będą reagować emocjonalnie niczym człowiek. Według prognostyka, może nastąpić to już za 10 lat.

Warto nadmienić, że wizje Pearsona dotyczące przyszłych postępów technologicznych w zakresie sztucznej inteligencji, protetyki czy podróży kosmicznych sprawdziły się w 85%. Weźmy również pod uwagę, że automatyzacja zawodów prowadzi do wzrostu wydajności i produktywności pracy, dlatego robotów przemysłowych będzie coraz więcej i więcej.

 

Jednak zdaniem wielu ekspertów, roboty wyposażone w zaawansowaną sztuczną inteligencję mogą okazać się nie tylko pomoce, ale także szkodliwe – zwłaszcza jeśli okaże się, że maszyny będą od nas lepsze pod wieloma względami. Według niektórych opinii, inteligentne roboty, w najgorszym przypadku, mogą uznać człowieka za element zbędny lub wręcz szkodliwy dla ich istnienia. Jeśli roboty mają nas przewyższyć liczebnie w ciągu kilku dekad, być może powinniśmy mieć powody do obaw.

 


Uzbrojone drony będą wkrótce decydować o tym, kogo zabić

Stany Zjednoczone w dużej mierze posługują się bezzałogowymi statkami latającymi – podczas gdy uzbrojone drony latają sobie w dowolnej części świata, piloci mogą przesiadywać w bazie i sterują maszynami śmierci z bezpiecznej odległości. Dla armii jest to duża wygoda, gdyż wróg może strącić jedynie samego bezzałogowca, zaś piloci nie ryzykują życiem. Co najwyżej zdrowiem – psychicznym.

 

Sztuczna inteligencja jest rozwijana w szybkim tempie. Nikogo nie powinno dziwić, że SI znajduje ogromne zainteresowanie w wojsku. Inteligentne bezzałogowe maszyny mogą samodzielnie podejmować wiele decyzji, natomiast piloci decydują przede wszystkim o namierzeniu celu i odpaleniu rakiet. Przynajmniej na dzień dzisiejszy.

Dron General Atomics MQ-1 Predator

Czasy się zmieniają, a wraz z nimi sposób prowadzenia wojen. Siły Zbrojne Stanów Zjednoczonych niedawno powiadomiły o rozpoczęciu prac nad pierwszym dronem bojowym, który będzie mógł samodzielnie wyszukiwać, celować i atakować pojazdy naziemne oraz żołnierzy wroga. Jest to ostateczny krok w kierunku pełnej autonomizacji uzbrojonych bezzałogowców. Jeśli projekt zakończy się sukcesem, amerykańskie drony staną się praktycznie niezależne od człowieka.

 

Armia Stanów Zjednoczonych wskazuje, że w chwili obecnej sterowanie latającymi robotami i decydowanie o czyjejś śmierci wywołuje poważny uraz psychiczny u żołnierzy. Kogo to dziwi, skoro wojsko i wszystkie te „zabawki” służą przecież do zabijania, a nie zrzucania kwiatków! Co więcej, taka technologia daje nowe możliwości – drony będą miały przede wszystkim krótszy czas reakcji, dlatego armia USA jest zainteresowana takim rozwiązaniem. Naturalnie pojawi się także pole do poważnych nadużyć.

Uzbrojone w bomby bezzałogowce, gdy staną się w pełni samodzielne, będą musiały otrzymać dokładne wytyczne dotyczące różnych celów, w tym także budynków, które będą mogły zrównać z ziemią. Należy zaznaczyć, że drony będą mogły bombardować nie tylko wojska lądowe, ale także infrastrukturę, która nie bierze bezpośredniego udziału w wojnie, ale ma strategiczne znaczenie dla państwa. Jako przykład – gdyby w pełni autonomiczne drony bojowe dowolnego kraju wkroczyły w przestrzeń powietrzną Stanów Zjednoczonych, maszyna mogłaby zniszczyć budynek korporacji Google, gdyby amerykańska armia korzystała z jej technologii. Dron mógłby także zabić pracowników cywilnych, którzy pracują nad konkretnym projektem z przeznaczeniem dla sił zbrojnych.

 

Co więcej, samodzielne drony wyposażone w samouczące się algorytmy będą stawały się coraz lepsze w zabijaniu. Pojawi się więc konieczność ustalenia jak wiele błędów, czy jak wiele bezbronnych i zupełnie przypadkowych cywilów taka maszyna będzie mogła zabić, aby oficjalnie uznano, że dron bojowy zawiera błędy i należy wycofać go ze służby. Jest mnóstwo kwestii, które należy uregulować zanim w pełni autonomiczne bezzałogowce zaczną decydować o wszystkich swoich działaniach. Taką technologię oczywiście należałoby przetestować. Stany Zjednoczone idą dokładnie tą ścieżką, aby zwiększyć wydajność swoich maszyn bojowych. Ale co z tego: przypadkowe ofiary cywilne to nic – ważne, że amerykańscy piloci nie będą doświadczać traumy w przyszłości...

 


We Francji zaprezentowano dom wydrukowany w drukarce 3D

Francuskie miasto Nantes stawia na domy budowane z pomocą wielkich drukarek 3D. Uniwersytet w Nantes zaprezentował niedawno budynek, który jest już gotowy do zamieszkania.

 

W ramach projektu Yhnova, naukowcy z wspomnianej uczelni we współpracy z różnymi firmami planowali postawienie domu. Dzięki technologii druku przestrzennego, obiekt powstał znacznie szybciej niż przy zastosowaniu typowych metod.

Wielka drukarka o nazwie BatiPrint3D zbudowała dom jednorodzinny o powierzchni 95 metrów kwadratowych w ciągu 18 dni. Z pomocą zrobotyzowanego ramienia i systemu laserowego nałożyła dwie warstwy ekspansywnej pianki i trzecią warstwę z betonu. Następnie wystarczyło jedynie wstawić drzwi i okna oraz urządzić wnętrze.

 

Dom socjalny z pięcioma pokojami zostanie zamieszkany w najbliższych tygodniach. Tymczasem autorzy projektu planują już wybudować całe osiedle takich domów z przeznaczeniem dla rodzin ubogich, które mogą być przydzielane również dla napływających imigrantów.

 


112-letni mieszkaniec Japonii jest najstarszym człowiekiem na Ziemi

112-letni Japończyk Masazo Nonaka został uznany za najstarszego człowieka na Ziemi. Jego przypadek został zgłoszony oficjalnie do słynnej Księgi Rekordów Guinnessa. 

 

Mieszkaniec wyspy Hokkaido urodził się 25 lipca 1905 roku. Ma on siedmiu braci i jedną siostrę mieszkających w pobliżu. Nobliwy staruszek doczekał się pięciorga dzieci. Pan Nonaka od dawna jest na emeryturze i najczęściej spędza czas oglądając telewizję, czytając gazety i jedząc słodycze. Oczywiście jak sam mówi lubi też spędzać czas ze swoją rodziną. 

 

Przed panem Masazo Nonaka posiadaczem tytułu najstarszego człowieka na świecie był 113-letni Francisco Núñez Olivera z hiszpańskiej miejscowości Benvenida. Jednak zmarł on 29 stycznia 2018 r.

Najstarszym człowiekiem w historii Księgi Rekordów Guinnessa została uznana francuska Jeanne Calment, która żyła 122 lat i 164 dni. Urodziła się 21 lutego 1875 roku a zmarła 4 sierpnia 1997 r.

 


Superinteligencja może zapoczątkować powstanie nieśmiertelnego dyktatora

W ostatnich latach wiele mówi się o zagrożeniach wynikających z prac nad sztuczną inteligencją. Powszechnie uważa się, że jeśli SI osiągnie odpowiedni poziom rozwoju i przewyższy ludzi intelektualnie, nasza rola na tym świecie stanie się drugorzędna. W najgorszym przypadku ludzkość może zostać uznana jako niepotrzebna lub nawet niebezpieczna dla istnienia sztucznej inteligencji, a wtedy część ludzi zostanie wyeliminowana. Zdaniem Elona Muska, taka superinteligencja może zapoczątkować istnienie nieśmiertelnego dyktatora.

 

W nowym filmie dokumentalnym pt.: „Czy ufasz temu komputerowi?”, popularny miliarder i wizjoner powiedział, że ludzcy dyktatorzy mimo wszystko są śmiertelni, lecz „nieśmiertelny dyktator” mógłby rządzić wiecznie i nigdy byśmy nie odzyskali wolności.

 

Zdaniem Elona Muska, gdy SI stanie się bardziej inteligentna i mądrzejsza od ludzi, możemy utracić nad nią kontrolę i nie będziemy w stanie jej powstrzymać przed realizacją wyznaczonych przez nią celów. Wystarczy wyobrazić sobie scenariusz, w którym superinteligencja uznaje ludzi za zagrożenie dla swojego istnienia lub po prostu jako przeszkodę i posiada do swojej dyspozycji własną armię robotów.

„Sztuczna inteligencja nie musi być zła, aby zechciała zniszczyć ludzkość - jeśli SI ma cel, a ludzie staną na jej drodze, ona z pewnością zniszczy ją i nawet nie pomyśli o tym. To tak jakbyśmy budowali ulicę a na jej drodze pojawiłoby się mrowisko – to nie jest tak, że nienawidzimy mrówki, tylko po prostu budujemy ulicę” - powiedział Elon Musk.

Wizja Muska wydaje się nieprawdopodobna. Jednak musimy zrozumieć, że sztuczna inteligencja nie posługuje się emocjami. Jeśli wgra się jej jakieś polecenie, lub jeśli sama postawi przed sobą jakieś zadanie to będzie skupiała się przede wszystkim na jego wykonaniu. Oczywiście jeśli SI uzna, że człowiek jest jej potrzebny np. do przetrwania to nie zostanie zniszczony. Ostatecznie gdy superinteligencja stanie się w pełni samowystarczalna to albo wyeliminuje ludzkość, albo zafunduje nam totalną robotyczną dyktaturę.