luty 2017

Legendarna Nokia 3310 znów pojawi się w sklepach

Z pewnością każdy z nas pamięta Nokię 3310. Niesamowity telefon, określany mianem niezniszczalnego - w porównaniu do dzisiejszych smartfonów posiadał naprawdę niewiele funkcji, lecz mimo tego, wiele osób naprawdę tęskni za tą "cegłą". Dobra wiadomość jest taka, że to legendarne urządzenie wkrótce znów pojawi się w sklepach.

 

Firma HMD Global, która posiada wyłączność na produkcję urządzeń marki Nokia ogłosiła, że już wkrótce zaprezentuje kilka nowych telefonów. Najwięcej emocji wywołuje zapowiedź Nokii 3310, która może pojawić się w nowej, odświeżonej wersji. Telefon zostanie przedstawiony światu podczas wydarzenia Mobile World Congress w Barcelonie pod koniec lutego lub na początku marca.

 

Wszystko, co wiemy na temat przyszłej Nokii 3310, jest jej cena. Urządzenie będzie można kupić za 59 euro, tj. około 250 złotych. Nikt tak naprawdę nie wie, czy HMD Global wprowadzi jakieś zmiany w tym telefonie, aby dostosować do naszych czasów. Może to być stara dobra Nokia 3310, która będzie działać nawet gdy spadnie na ziemię z 10 piętra, lub nowoczesna wersja telefonu z aparatem, kolorowym wyświetlaczem, kartą pamięci itp.

 

Premiera "niezniszczalnej" Nokii 3310 odbyła się w 2000 roku. Chyba każdy z nas ma dobre wspomnienia, związane z tym urządzeniem. Telefon potrafił przetrwać niemal każdy upadek, działał bezawaryjnie, posiadał kilka gier i pozwalał wysyłać wiadomości tekstowe lub wykonywać połączenia telefoniczne. Posiadał coś, czego do dziś nie posiadają nawet najlepsze smartfony - potrafił działać nawet przez kilka tygodni bez ładowania. Jak będzie wyglądała nowa Nokia 3310? Przekonamy się już wkrótce.

 


Ludzkość musi przekształcić się w cyborgi, jeśli chce przetrwać, twierdzi Elon Musk

Żyjemy w naprawdę bardzo ciekawych czasach. Budujemy maszyny, które zabierają pracę ludziom i rozwijamy sztuczną inteligencję, która może w przyszłości zagrozić naszemu istnieniu. Potencjalnych zagrożeń, wynikających z rozwoju technologii, jest o wiele więcej. Znany na świecie miliarder i zwolennik transhumanizmu, Elon Musk twierdzi, że wie jak rozwiązać wszystkie nasze problemy.

 

W związku z postępującą automatyzacją zawodów, Musk proponuje bezwarunkowy dochód podstawowy dla wszystkich ludzi. Dzięki temu, każdy miałby zapewniony dochód, bez względu na to czy pracuje, czy jest bezrobotny. Z kolei sztuczna inteligencja, która może kiedyś rozwinąć się do takiego stopnia, iż zacznie zagrażać naszej egzystencji, powinna być nieustannie kontrolowana. Elon Musk to osoba znana na świecie, posiadająca duże wpływy, która pracuje nad zapewnieniem bezpieczeństwa dla ludzi na wypadek buntu maszyn i stwierdza, że sztuczna inteligencja może być nawet większym zagrożeniem niż broń atomowa.

 

Przewiduje się, że roboty i inteligentne oprogramowania będą się nieustannie rozwijać a pewnego dnia mogą nawet przewyższyć ludzi i to pod każdym względem. Podczas niedawnego Światowego Szczytu Rządowego w Dubaju, Elon Musk podzielił się z nami dosyć smutną wizją przyszłości. Jego zdaniem, ludzkość nie rozwija się w takim tempie jak roboty czy SI, dlatego musimy coś zrobić, aby dorównać tempa.

 

Miliarder stwierdził, że ratunkiem dla nas jest transhumanizm. Musielibyśmy zatem korzystać z najnowszych technologii i połączyć się z nią w sensie fizycznym. Elon Musk mówi o przekształceniu człowieka w cyborga, który stanie się silniejszy i mądrzejszy np. dzięki zaawansowanym protezom czy podłączeniu naszego mózgu do internetu, nad czym pracują naukowcy. Musk powiedział wprost, że nasze przyszłe dzieci będą pół-robotami, choć już na dzień dzisiejszy wszyscy jesteśmy w pewnym sensie cyborgami - regularnie używamy elektroniki i internetu a gdy nadchodzi śmierć, człowiek zostawia po sobie "cyfrowego ducha".

W przeciwnym wypadku, miliarder ostrzega, że możemy przegrać "konkurencję" z robotami i sztuczną inteligencją. Jeśli zrezygnujemy z transhumanizmu, ludzkość będzie słaba, nie będzie mogła dorównać przyszłym maszynom i ostatecznie zostanie wyparta, po czym nastąpi jej upadek. Możemy zatem wybierać pomiędzy cyborgizacją człowieka a porzuceniem dzisiejszych technologii i powróceniu do średniowiecza. Możemy również odrzucić koncepcję transhumanizmu i zgodnie z przekonaniami Elona Muska, oczekiwać na zagładę.

 


Chińska fabryka zastąpiła niemal wszystkich ludzi robotami - produkcja wzrosła o 250%

Liczne raporty naukowców ostrzegały nas przed robotyzacją. Przewidywały one, że w najbliższej przyszłości ludzie będą masowo tracić pracę na rzecz maszyn. Automatyzacja produkcji już nadchodzi, co najłatwiej można zauważyć w Chinach. Czy to samo spotka wkrótce mieszkańców Ameryki Północnej i Południowej oraz Europę?

 

Pewna fabryka w mieście Dongguan, która skupia się na produkcji telefonów komórkowych i korzysta z zautomatyzowanej linii produkcyjnej, nie zatrudnia już ludzi. Obiekt potrafił zapewnić pracę 650 ludzkim pracownikom, lecz na dzień dzisiejszy, znaczna większość została zwolniona. Pozostało tam tylko 60 osób - reszta została zastąpiona robotami przemysłowymi.

 

Zatem ponad 90% pracowników opuściło tę fabrykę a jak zapowiada dyrektor generalny firmy Changying Precision Technology Company, Luo Weiqiang, liczba ludzkich pracowników ostatecznie spadnie do 20. Już dziś widać korzyści, związane z zatrudnianiem maszyn. Okazuje się, że produkcja w tej fabryce wzrosła aż o 250%, natomiast produkowany sprzęt posiada jeszcze wyższą jakość niż przedtem.

 

Badacze z Uniwersytetu Oksfordzkiego ostrzegają, że istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że roboty zastąpią ludzi na wielu stanowiskach, począwszy od murarzy, rzeźników, sprzedawców, kucharzy, zegarmistrzów, radiooperatorów i techników dentystycznych po analityków finansowych, sekretarek, księgowych czy konsultantów. Lista jest tak naprawdę bardzo długa i już dziś należy przygotować się na to, że w przyszłości zaczną pojawiać się poważne problemy w znalezieniu pracy. Roboty i sztuczna inteligencja okażą się lepsze, wydajniejsze i tańsze w utrzymaniu, więc co bedzie stało na przeszkodzie aby stopniowo zwalniać "niepotrzebnych" ludzi?

 


Zdaniem naukowców, minidrony mogą zastąpić pszczoły

Masowe wymieranie pszczół to zjawisko bardzo niepokojące. Owady te zapylają rośliny, więc ich utrata wiązałaby się z drastycznym spadkiem produkcji żywności. Niestety ludzie, zamiast rozwiązać przyczyny, szukają alternatywy. Zwykle mówi się, że pszczoły można zastąpić małymi dronami.

 

W południowej i zachodniej części Chin, rolnicy już od lat sami muszą zabierać się za zapylanie drzew. W tym celu, pobrane wcześniej pyłki z kwiatów męskich wprowadzane są do kwiatów żeńskich przy pomocy specjalnych pędzli. Jest to dobre rozwiązanie ale tylko na pewien czas. Eksperci zwracają uwagę, że na całym świecie nie ma tylu ludzi abyśmy mogli zastąpić pszczoły i ręcznie zapylać rośliny.

 

W związku z tym, naukowcy na całym świecie szukają alternatywy dla tych owadów. Niestety wygląda na to, że większą uwagę skupia się obecnie na zbudowaniu robo-pszczoły, niż uratowaniu istniejących, żywych pszczół.

 

Eijiro Miyako z japońskiego Narodowego Instytutu Zaawansowanych Nauk i Technologii Przemysłowych zaprezentował malutkiego, zdalnie sterowanego drona o wielkości 4 centymetrów i wadze 15 gramów. Jego spód został pokryty końskim włosiem, do którego dodano specjalny, lepki żel. To właśnie dzięki temu żelowi, minidron potrafi zbierać pyłki i dostarczać je do innych kwiatów.

Źródło: Eijiro Miyako

Podczas eksperymentów, udało się dokonać zapylenia krzyżowego lilii japońskich bez uszkodzenia pręcików czy słupków kwiatowych. Zespół badawczy z Japonii będzie teraz ulepszał swój wynalazek, tak aby minidrony potrafiły pracować zupełnie samodzielnie, niczym pszczoły. Bezzałogowce zostaną więc wyposażone w GPS, kamery i sztuczną inteligencję.

 

Podobne urządzenia, przeznaczone do zapylania roślin, opracowano w 2016 roku na Politechnice Warszawskiej. System o nazwie B-droid potrafi samodzielnie poruszać się między grządkami, znajduje kwiaty i przenosi między nimi pyłek.

 

W 2016 roku, Państwowy Instytut Weterynaryjny w Polsce zbadał ponad 70 europejskich pszczół miodnych, u których stwierdzono zatrucie. Okazało się, że owady te były zatrute 57 różnymi pestycydami a około 98% z nich jest dopuszczonych do stosowania przez Unię Europejską. Pozostaje mieć nadzieję, że ludzkość zyska nieco rozumu i przestanie zabijać pszczoły chemikaliami, albo wszyscy będziemy musieli wziąć pędzle i ręcznie zapylać rośliny...

 

 


Kanada chce zostać światowym liderem w pozyskiwaniu energii ze sztucznego słońca

Naukowcy z Kanady uważają, że ich kraj ma szansę zaistnieć jako lider w pracach nad fuzją jądrową. Opublikowany raport o nazwie "Fusion 2030" wskazuje, że Kanada może zbudować prototyp reaktora, który pozwoli wytwarzać praktycznie nieograniczone ilości czystej i taniej energii.

 

Autorzy raportu twierdzą, że fuzja jądrowa to prawdziwa okazja dla Kanady. "Sztuczne słońca" pozwolą produkować znaczne ilości energii i będzie można zredukować swoją zależność od paliw kopalnych. Jednak aby prace nad takim reaktorem były możliwe, naukowcy proszą rząd o wsparcie w wysokości 125 milionów dolarów. Fundusze te umożliwią prowadzenie badań przez następne 5 lat.

 

Michael Delage, dyrektor działu technologicznego General Fusion powiedział, że firma postawiła sobie za cel zbudowanie prototypowego reaktora fuzyjnego do 2030 roku. W tym celu zaistniała współpraca z licznymi kanadyjskimi uniwersytetami i laboratoriami badawczymi.

 

Nie tylko Kanada chce zbudować "sztuczne słońce". Prace nad takimi projektami odbywają się w Chinach (reaktor EAST), Korei Południowej (reaktor KSTAR), Niemczech (stellarator W7-X) i Francji (reaktor ITER), choć w tym ostatnim przypadku mamy do czynienia z bardzo kosztownym projektem na skalę międzynarodową. Trudno powiedzieć który kraj jest obecnie najbliżej zaprezentowania funkcjonalnego reaktora fuzyjnego, ale ogromne postępy w tej dziedzinie osiągają Chińczycy.

 

Źródła:

http://www.fedorukcentre.ca/docs/Fusion_2030_roadmap_20160930.pdf

http://www.cbc.ca/news/canada/british-columbia/canada-nuclear-fusion-2030-1.3953187


Nowe zagrożenie na horyzoncie - hakerzy będą mogli zhakować MÓZG!

Choć tytuł brzmi sensacyjnie, sprawa jest naprawdę poważna. W dzisiejszym świecie coraz trudniej jest zachować prywatność. Większość osób traci ją w łatwy sposób i zazwyczaj zupełnie nieświadomie. Problem stale pogłębia się a zagrożeniem dla naszej prywatności mogą być urządzenia, które można kontrolować wyłącznie przy pomocy naszych myśli.

 

Tego typu technologia już istnieje. W ostatnich latach zaprezentowano bezzałogowca, telewizor, samochód, egzoszkielet a nawet samolot, który można obsługiwać bez używania rąk. Potrzebny jest tylko elektroencefalograf (EEG), który odczytuje bioelektryczną aktywność mózgu. Wszystko oczywiście w imię wygody - wystarczy, że pomyślisz o kilku rzeczach i uruchomisz telewizor, zgasisz światło w pokoju a żaluzje w oknach same się zasłonią. Więcej na ten temat można znaleźć w kategorii: sterowanie umysłem.

 

Jednak to jeszcze nic. Naukowcy pracują nad komunikacją mózg-mózg. Moglibyśmy wymieniać się myślami bez używania słów. Nasze myśli natychmiast pojawiłyby się w głowie drugiej osoby. W przyszłości, planuje się również podłączyć ludzki mózg do internetu, co zdaniem Stephena Hawkinga jest możliwe do wykonania. Wybitny fizyk teoretyk jest przekonany, że umysł człowieka mógłby żyć w komputerze.

Skoro nasz mózg miałby zostać podłączony do internetu, lub innych urządzeń elektronicznych, istnieje możliwość, że zostaniemy zhakowani. Podczas niedawnej konferencji Enigma Security Conference, Tamara Bonaci z Uniwersytetu Waszyngtońskiego w Seattle wyjaśniła w jaki sposób można byłoby "włamać się" do czyjejś głowy.

 

Kobieta opracowała technologię, która pozwala zobaczyć reakcję neuronów na obrazy podprogowe, zawarte w grze Flappy Whale, takie jak loga, restauracje czy samochody. Można zatem dowiedzieć się jaka jest reakcja danej osoby np. na żywność typu fast food lub czy jest maniakiem motoryzacji. Technologia może rozwinąć się do tego stopnia, że pozwoli uzyskać nawet takie informacje jak przynależność religijną, cechy charakteru, fobie lub stan zdrowia psychicznego.

"Sygnały elektryczne, produkowane przez nasze ciało, mogą zawierać wrażliwe informacje o nas samych, którymi nie chcielibyśmy dzielić się ze światem. Poza tym, możemy dzielić się tą informacją nawet nie zdając sobie z tego sprawy" - twierdzi Tamara Bonaci.

Tamara Bonaci uważa, że gdyby połączyć jej technologię z goglami wirtualnej rzeczywistości, aplikacjami fitness wykorzystującymi urządzenia elektroniczne itp., można byłoby zdobyć duże ilości danych na temat konkretnej osoby. Czytanie ludzkich myśli pozwoliłoby między innymi zamieszczać indywidualne reklamy i oczywiście znalazłoby zastosowanie militarne.

 

Czytaj również:

//tylkonauka.pl/wiadomosc/ludzki-umysl-zyjac-w-komputerze-moze-uzyskac-niesmiertelnosc

//tylkonauka.pl/wiadomosc/ray-kurzweil-uwaza-ze-w-niedalekiej-przyszlosci-ludzki-mozg...

//tylkonauka.pl/wiadomosc/naukowcy-po-raz-pierwszy-dokonali-komunikacji-mozg-mozg-nas...


Twórca plecaków odrzutowych chce zbudować latające samochody

Opracowanie autonomicznych samochodów, które faktycznie potrafiłyby poruszać się po jezdni bez powodowania wypadków, zajmuje długie lata. Jeszcze większym wyzwaniem jest zbudowanie autonomicznych latających samochodów a liczne korporacje na świecie postanowiły spróbować swoich sił.

 

W rzeczywistości, prace nad latającymi samochodami zostały w znacznej mierze ułatwione. Technologia dronów zrobiła swoje i to od niej czerpie się wiedzę w kwestii autopilota czy stabilizacji pojazdu. Sterowanie takimi niewielkimi maszynami również zostało sprowadzone do odpowiedniego poziomu, dzięki czemu praktycznie każdy z nas nauczyłby się je obsługiwać w krótkim czasie.

 

Każda korporacja ma swoje koncepcje na latające samochody. W niektórych przypadkach, pojazdy posiadają skrzydła niczym samolot, przez co wymagany jest pas startowy i licencja pilota. Jednak zazwyczaj przypominają one drony - posiadają specyficzny układ śmigieł, a przede wszystkim są duże, masywne i zawierają kabinę dla pasażerów.

Autonomiczna latająca taksówka EHang 184

Koncepcja autonomicznego latającego samochodu korporacji Airbus

Wiele korporacji rywalizuje między sobą o to, która z nich jako pierwsza wprowadzi latający samochód na rynek. Do wyścigu przyłączyła się właśnie firma JetPack Aviation, która opracowała zaawansowany plecak odrzutowy JB-10. Dyrektor generalny David Mayman przedstawił wizję swojego pojazdu przyszłości na łamach magazynu New Atlas.

Źródło: Jetpack Aviation

JetPack Aviation chce zbudować latający samochód pionowego startu i lądowania, który osiągałby prędkość maksymalną 145 km/h. Jak wspominaliśmy wcześniej, technologia dronów znacznie ułatwia do zadanie. Jednak jeśli maszyna ma być zasilana energią elektryczną, w tym momencie pojawia się problem - przy dzisiejszych bateriach, latające samochody nie mogłyby pozostać długo w powietrzu. Przykładowo wspomniany plecak odrzutowy JB-10 pozwala jedynie na 10-minutowy lot.

Źródło: Jetpack Aviation

Jeśli w przyszłości faktycznie mamy korzystać z latających taksówek czy samochodów, muszą nam zapewnić możliwość podróżowania na długie dystanse, np. z jednego województwa do drugiego, albo z południowej Polski do północnej. Kolejna istotna kwestia to zapewnienie bezpiecznego lotu. Nawet autonomiczne samochody, poruszające się po jezdni, powodują czasem wypadki, a co dopiero autonomiczne latające samochody?

 


Pomysł na kolejkę Hyperloop pojawił się ponad 50 lat temu

Właściciel SpaceX i Tesla Motors, Elon Musk, opracował projekt superszybkiej kolejki Hyperloop w 2013 roku. Prace nad nowym środkiem transportu trwają do dziś. Okazuje się jednak, że niektórzy ludzie czekali na niego znacznie dłużej.

 

W 1958 roku, profesor technologii Athelstan Spilhaus zaczął tworzyć kolorowe komiksy o charakterze naukowym, które pojawiały się w wielu zachodnich gazetach. Była to reakcja na wystrzelenie sowieckiego Sputnika, który został pierwszym sztucznym satelitą Ziemi. Spilhaus chciał w ten sposób zainteresować zachodnią młodzież nauką i technologią.

 

Niektórzy dostrzegli, że kilkadziesiąt lat temu komiks "Our New Age" nawiązał do nowego środka lokomocji. 17 lipca w 1965 roku, Spilhaus napisał, że w Stanach Zjednoczonych planuje się stworzyć " egzotyczne pociągi bez kółek", przemieszczające się w rurach z bardzo dużą prędkością. Wyjaśniono, że taki transport mógłby rozwiązać problem zatłoczonych ulic.

Źródło: Novak Archive

W tamtych latach, dla wielu osób mogło wydawać się to co najmniej dziwne - pociąg bez kółek w rurze. Lecz dziś, transport ten zdecydowanie przypomina kolejkę Hyperloop. Jak widać, Elon Musk musiał skądś czerpać inspirację.

Nowoczesny, superszybki transport powstaje nie tylko w Stanach Zjednoczonych. Wiele państw świata, w tym kraje arabskie i Europa, są zainteresowane zbudowaniem takiej kolejki. O projekcie Hyperloop zrobiło się głośno stosunkowo niedawno, choć pomysł, jak widać, pojawił się już ponad 50 lat temu.

 


Naukowcy stworzyli grafen z oleju sojowego

Australijska agencja naukowo-badawcza CSIRO dokonała przełomu w pozyskiwaniu wspaniałego materiału, który zrewolucjonizuje naszą elektronikę. Okazuje się, że grafen może być pozyskiwany nawet z oleju sojowego, stosowanego na co dzień w kuchni.

 

Badacze zwyczajnie podgrzewali olej w piecu rurowym przez około 30 minut, co doprowadziło do jego rozkładu. Pobrany z oleju węgiel został następnie gwałtownie schłodzony na folii niklowej. Metoda okazała się niezwykle prosta, tania, bezpieczna a przede wszystkim szybka.

 

Zhao Jun Han, jeden z autorów badania twierdzi, że nowa technika może sprawić, iż koszty produkcji grafenu spadną nawet 10-krotnie. Zużyty olej spożywczy ma teraz nowe, ciekawe zastosowanie.

 

Naukowcy zdołali stworzyć grafen o dość małych rozmiarach - 5 cm x 2 cm. Nowa metoda ma ogromny potencjał, dlatego zespół badawczy pracuje teraz aby uzyskiwany materiał był większy. Wtedy grafen wytwarzany z oleju sojowego, tak jak sama metoda, mógłby zostać wykorzystany komercyjnie.

 


Boston Dynamics ujawnił nowego, niezwykle dynamicznego robota na kółkach

Jeśli uzbrojone maszyny mają kiedyś zastąpić ludzi na polu walki, nowy robot popularnej na całym świecie firmy z Massachusetts mógłby pełnić rolę Terminatora. Boston Dynamics zaprezentował maszynę na kółkach, która jest niezwykle szybka, potrafi skakać, wykonywać różne manewry i zachowuje niesamowitą równowagę.

 

Amerykański twórca robotów należy do korporacji Google, lecz został wystawiony na sprzedaż. Boston Dynamics specjalizuje się w budowie maszyn dwu- i czteronożnych. Do tych najbardziej znanych zalicza się humanoid Atlas i robot Big Dog.

Tym razem postanowiono pójść o krok dalej i zbudowano maszynę, poruszającą się na dwóch kółkach. Robot o nazwie Handle nie przypomina ani człowieka, ani zwierzęcia, ale jest dość szybki i bardzo dynamiczny. Marc Raibert, założyciel Boston Dynamics powiedział, że tym razem postanowiono poeksperymentować a efektem prac jest maszyna, która potrafi idealnie balansować ciałem. Robot na kółkach jest jego zdaniem bardziej wydajny i może znieść duże obciążenie.

Niestety nie dowiedzieliśmy się żadnych szczegółów - nie wiadomo ile waży, jaką pojemność posiada umieszczona w maszynie bateria i jakie jest zużycie energii. Nie udostępniono nawet żadnych konkretnych zdjęć. Musimy nacieszyć się jedynie krótkim nagraniem, które zaprezentowano podczas konferencji Abundance360 w Beverly Hills.

 

Trzeba przyznać, że jest to zupełna nowość. Robot Handle jest zwinny i potrafi skakać. Wydaje się, że jest bardziej "żywy" od swoich poprzedników. To urządzenie na kółkach nie potrafiłoby jednak przemieszczać się po piasku, śniegu czy kamieniach. Mimo tego, widać ewidentny postęp w robotyce, który prędzej czy później odmieni sposób prowadzenia wojen.