Znany fizyk i laureat nagrody Nobla twierdzi, że nasz Wszechświat jest tylko symulacją

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

Ludzkość tak bardzo zagoniła się w rozwoju technologii, że nie jest w stanie zauważać pewnych rzeczy. Obserwujemy świat i uczestniczymy w jego tworzeniu bardzo często bez świadomości możliwości wpływania na to, co nas spotyka. Fizycy szukali niegdyś potwierdzenia istnienia pola Higgsa pełnego bozonów cechujących zwanych boską cząsteczką, ale informacje o takich poszukiwaniach traktujemy w oderwaniu od naszego małego wąskiego świata.

 

Znany astrofizyk i laureat nagrody Nobla George Smoot, zaprezentował ostatnio kilka przekonujących argumentów na to, że ludzkość może żyć wewnątrz komputerowej symulacji. Jak twierdzi jest to możliwe choćby ze względu na rozwój gier komputerowych, które teoretycznie stanowią zalążek wirtualnej rzeczywistości. Jak powiedział:

 

"Czy ludzie wyprodukują realistyczne symulacje ? Odpowiedź brzmi TAK. Wyraźnie widać, że dokonuje się w tej kwestii znaczący postęp. Wystarczy spojrzeć na pierwszego Ponga i gry tworzone dzisiaj. Nie minie wiele czasu gdy już około 2045 roku (zdaniem niektórych ekspertów) będziemy mogli przenosić całe umysły na komputery."

 

Zgodnie z teorią naukowca, biorąc pod uwagę to że już teraz dzięki użyciu rezonansu magnetycznego możemy mapować konkretne neurony w mózgu, to wykorzystanie tej technologii do innych celów nie powinno być problemem. Trudności pojawiają się jednak już po zgraniu umysłu na komputer. Jak określił to Smoot:

 

"Jeśli po prostu wgrasz umysł na komputer i nie dasz mu nic do roboty będzie się po prostu nudził. Umysł chce rozrywki, interakcji z otoczeniem."

 

Rozwiązaniem tego problemu mają być właśnie rzeczywistości wirtualne, które umożliwią kontakt z tysiącami ludzi i będą stanowiły formę stymulacji dla mózgu. Jednakże zdaniem badacza coś takiego mogło mieć już miejsce w przeszłości, a nasz świat jest jedynie warstwą tej ogromnej sieci wirtualnych symulacji. Problem ten staje się o tyle zawiły, że biorąc pod uwagę jak blisko znajdujemy się do rozwinięcia rzeczywistości wirtualnej cała ta historia mogła mieć już miejsce kilkanaście a nawet kilkaset razy.

 

Jednym z doskonałych dowodów potwierdzających tę śmiałą teorię jest tak zwany paradoks obserwatora, czyli założenie, że sama obserwacja eksperymentu fizycznego wpływa na jego przebieg. To może świadczyć o tym, że rzeczywistość jest iluzją, która jest tworzona w momencie naszej interakcji z poszczególnymi jej elementami. Hipotezę tę można powiązać z teorią strun bozonowych.

 

Upraszczając można to opisać tak, że każdy z nas wchodząc w interakcje ze światem wpływa na niego na poziomie kwantowym. Aby przybliżyć jak działa ten mechanizm można posłużyć się słynnym eksperymentem myślowym, tak zwanym kotem Schroedingera. Zwierzę to znajduje się w zamkniętej szczelnie i niewidocznej dla obserwatora klatce. Jest tam też urządzenie z trucizną uwalnianą zdarzeniem probabilistycznym, czyli rozpadem połowicznym izotopu. Do momentu, gdy otworzymy to pudełko kot będzie w superpozycji kwantowej, czyli będzie jednocześnie żywy i martwy. Nasza obserwacja zdeterminuje przyszłość.

W taki sam sposób codziennie otwieramy wiele pudełek z przysłowiowymi kotami Schroedingera. Tak tez działa pozytywna werbalizacja i wizualizacja. Sekret wpływu na rzeczywistość jest do wyjaśnienia na poziomie kwantowym. Niestety niewiele osób sobie z tego zdaje sprawę i często przechodzą przez życie nieświadomi tego, że sami sobie generują swój los czy to poprzez negatywne myśli, czy brak pewności siebie. Niektórzy idą dalej i stwierdzają wręcz, że jesteśmy Bogami z amnezją.

 

 

Artykuł pochodzi z portalu: Innemedium.pl

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Komentarze

Portret użytkownika kotek

Jeżeli już mowa o

Jeżeli już mowa o paradoksach. Nasunął mi się na myśl kolejny. Wysyłamy informację w postaci np. fali radiowej na planetę oddaloną od nas o rok świetlny. Może to być np. film z Benny Hillem w kosmosie. Ten film wróci do nas po dwóch latach. Wsadzamy faceta do rakiety, który leci tam i z powrotem z taką samą prędkością co film, czyli prędkością światła i wraca do nas po stu latach. To jest dopiero paradoks ale to już tylko Einstein może pojąć, paradoks obserwatora chyba też. No chyba, że to jest tylko symulacja.

Portret użytkownika Nati137

Sygnał   Dlaczgo sygnał ma

Sygnał
 
Dlaczgo sygnał ma wróćić? Ktoś go odeśle?
I dlaczego statek ma niby wrócić po 100 latach? 
Oczywiście dokładnie z prędkością światła nie może się poruszać ale niech będzie że leci ze średnią szybkością  v=0,9c 
Wtedy wrróci na Ziemię po 26 miesiącach i 20 dniach czasu ziemskiego albo po 10 miesiącach i 14 dniach czasu pokładoweego.
Skad więc te 100 lat?

Głosuj za
6

Nati

Portret użytkownika kotek

Paradoks obserwatora nie jest

Paradoks obserwatora nie jest żadnym dowodem na potwierdzenie teorii. Paradoks obserwatora po prostu nie istnieje. Całe zamieszanie wynika z tego, że błędnie interpretuje się obserwację. Wpatrując się w księżyc, nie spowodujemu, że wyrosną na nim rogi, a słuchając muzyki, nie sprawimy, że przy kolejnym odtworzeniu utworu zmieni się jego melodia. Obserwujemy wtedy, gdy odbieramy dane z tego co obserwujemy bez ingerencji. Wrzucamy kamyk do wody i powstają fale, ale czy to nasza obserwacja wytworzyła fale? Nie, to nasza ingerencja. Oserwacja zaczyna się dopiero po wrzuceniu kamienia a nie przed. W eksperymantach w fizyce kwantowej najpierw rzucamy kamień, następnie obserwujemy skutki. Smile To co wówczas się zauważy ma wpływ już jedynie na nasz umysł Smile i wylewa się na tony papieru w postaci różnych teorii.  Akcja to nie reakcja.

Głosuj za
3
Portret użytkownika Bogdan

Gdyby tak zastanowić się z

Gdyby tak zastanowić się z punktu widzenia fizyki kwantowej, to nawet to, że patrzymy na Księżyc, ma choćby minimalne, niezauważalne skutki. Paradoks obserwatora polega na tym, że przy próbie jakiejkolwiek interakcji z otoczeniem, zmieniamy stan tego otoczenia. Jeśli zastanowić się nad tym głębiej, oko ludzkie odbija cząstki w danym kierunku, zależnie od ułożenia, każdy inny obiekt także odbija cząstki, te cząstki gdzieś "lecą", odbijają się od innego obiektu itd. być może są tłumione przez czynniki zewnętrzne, ale wtedy te czynniki zewnętrzne przejmują ich energię, więc- zmieniają swój stan. Czegokolwiek byśmy nie zrobili, na poziomie kwantowym zmieniamy stan całego otoczenia wokół siebie, choć tego nie dostrzegamy i to jest piękno molekularnej przyrody. Smile

Głosuj za
4
Portret użytkownika Nati137

To nie dokładnie tak   Zasada

To nie dokładnie tak
 
Zasada Nieoznaczoności jest wpisana w Fizykę i nie ma znacznia ,że się weźmie pod uwagę czynniki działające na dany obiekt. Jest to zupełnie różne od tego jak  się często a zupełnie błędnie tłumaczy dzieciom w liceum ,że nie można określić parametrów cząstki bo trzeba by ją oświetlić fotonem ,który z kolei je zaburzy.
To wierutna bzdura. Można by przecież wziąć pod uwagę pęd wysłanego  fotonu i bez problemu obliczyć wpływ jaki  wywarł on na cząstkę. To nie tak! 
Prędkość i położenie są tu po prostu nieoznaczone z definicji. Można obliczyć jedynie prawdopodobieństwo z jakim cząstka znajdująca się w określonym miejscu będzie miała określoną prędkość. Czym więcej obserwacj dokonamy tym dokładniej będziemy mogli określić te parametry.
Dla Księżyca wykonujemy jednocześnie pewnie z 10^50 obserwacji bo wszystkie jego cząstki są ze sobą związane wyniki się więc uśredniają i dlatego Księżyc nie kacze nam niczym bounce. Jeśli jednak by obserwować każdą jego cząstkę z osobna to może ona wyczyniać i część z nich wyczynia różne hołubce ,które nie przystoją ciałom podlegającym fizyce klasycznej. Istnieje jednak skończone prawdopodobieństwo ,że w momencie kiedy mrugniesz oczyma Księżyc przeniesie się na orbitę Wenus i wróci z powrotem zanim je otworzysz.
Czym krótsze jest twoje mrugnięcie tym większe prawdopodobieeństwo ,że faktycznie to zrobi. Jeśli jego czas będzie krótszy niż Czas Plancka położenie i prędkość Księżyca staną się równie nie oznaczone jak pojedynczego elektronu

Głosuj przeciw
-4

Nati

Portret użytkownika blabla

Ok, przykład: Jesteś w

Ok, przykład:
Jesteś w pomieszczeniu, gdzie jest ciemnomasz jakiś kamień, który gdzieś się znajduje a Ty masz swoje kamienie. Żeby sprawdzić, gdzie znajduje się ten badany kamień możesz rzucać swoimi kamieniami i na podstawie tego, gdzie Twoje kamienie spadną możesz ustalić co się stało. Tak więc za każdym razem kiedy uderzy jeden kamień o drugi nastąpi zmiana tego badanego kamienia. W którą stronę on poleci? To już nie jest fizyka Newtonowa aby można było sobie porównać do kulek Smile
Mam nadzieję, że troche wyjaśniłem wątpliwości.

Portret użytkownika koczkodan

Jest jeszcze inny aspekt

Jest jeszcze inny aspekt teorii symulowanej rzeczywistości. Może tylko jedna świadomość jest obiektem, podstawą symulacji a reszta "bytów" to tylko elementy symulacji, mające zadawać odpowiednie bodźce, wymuszenia dla głównej świadomości i dane wyjściowe to reakcje i droga do nich, zrodzone w podstawowej świadomości, sztucznej inteligencji.

Portret użytkownika Kasia

Racja, dlatego wszelka

Racja, dlatego wszelka ingerencja zewnętrzna typu zakazy nakazy w bytach myślących i wnioskujących jest nieporządana, bo zakłóca naturalną interakcję i wszelkie z tego wynikające następstwa.

Portret użytkownika Bogdan

Jakie to cudowne, że jakiego

Jakie to cudowne, że jakiego tematu by nie zacząć, zawsze znajdą się bałwany, które nawiążą konflikt religijny. Fizyka z religią ma dosyć mało wspólnego, dlatego nie widzę sensu wprowadzać jednego podczas dyskusji o drugim.
 
A tak bardziej w temacie- Nie jest na miejscu stwierdzanie "To wszystko prawda, ludzie, obudźcie się, żyjemy w symulacji, wszystko jest wirtualne, jak można tego nie widzieć." Nie można stwierdzić faktu, nie będąc stuprocentowo pewnym o jego prawdziwości. To, że żyjemy w symulacji jest jedną z teorii, spekulacją, która może, ale nie musi, okazać się prawdziwa. Społeczność naukowców przez lata wysuwała teorie, obalała je, lub potwierdzała nie po to, żeby ktoś stwierdził sobie nagle "Hej, ten artykuł mi się podoba. To musi być prawda." Prawdziwym zadaniem takiego zabiegu ma być pobudzenie ludzkiej ciekawości, największych umysłów tego świata, do pracy i do zastanowienia się, jak jest naprawdę.
 
Nie wiem dużo o fizyce kwantowej (jeszcze), ale wiem wystarczająco o sposobie ludzkiego myślenia, żeby się na te tematy wypowiedzieć. Ta teoria jest logiczna biorąc pod uwagę to, o czym mówiła Nati, że jeśli wszystko, czas, materia, itd. jest skwantowane, to faktycznie w teorii mogłoby istnieć urządzenie do odtwarzania takiej symulacji. Nadal także ludzkość nie rozwiązała problemu masy. Czym jest masa? Czy istnieją cząstki powodujące postrzeganie takiej wielkości, jak masa i po prostu jeszcze nie udało się nam ich znaleźć? Czy rzeczywiście masa jest wielkością iluzoryczną (co potwierdzałoby teorię pana Smoota) i tylko wydaje nam się, że widzimy obiekt rzeczywisty, podczas gdy jest on tylko wyobrażeniem stworzonym w symulacji?
 
Jeszcze inną zagadką, być może związaną z opisanym zagadnieniem, są liczby pierwsze, lub tak zwane- przekleństwo liczb pierwszych. Liczby, które są porozrzucane losowo na osi liczbowej, jakie to dziwne z punktu widzenia matematyki, fizyki, logiki, że ludzkość nie doszła jeszcze do rozwiązania algorytmu, według którego liczby pierwsze pojawiają się na osi. Myślę, że odnalezienie takiego algorytmu przybliżyłoby nas znacznie do stwierdzenia, że faktycznie żyjemy w symulacji. Jeśli jednak ktoś potwierdzi fakt, iż te liczby pojawiają się nie za pomocą algorytmu, ale prawdziwie losowo, wtedy pojawia się problem. W jaki sposób, jeśli żyjemy w symulacji, gdzie wszystkie skwantowane wartości mogą być obliczane przez superkomputer sterujący symulacją, mogą być generowane wartości losowe? Jeśli faktycznie wszystko, czego doświadczamy, jest przeliczane w maszynie, to gdzie jest w maszynie miejsce na generowanie liczb pierwszych? Moim zdaniem jeśli odpowiemy na te pytania, przybliżymy się o duży krok do potwierdzenia, lub obalenia tej hipotezy.
 
Inny problem pojawia się przy interakcji "użytkownika", czyli nas, z otoczeniem. Jak wiemy, obserwacja wpływa na wynik doświadczenia. Wobec tego, czy cywilizacja, bądź obiekt, który wytwarza symulację, nie wpływa na otaczającą nas rzeczywistość? Jeśli tak nie jest, to ta cywilizacja, lub obiekt, narusza znane nam prawa fizyki w wręcz przerażający sposób, jakby Bóg, albo Diabeł niewidzialną ręką poruszał światem. Jeśli jednak jest tak, jak "u nas", to powinniśmy być świadkami takiego zjawiska. I teraz pytanie- w jaki sposób objawia się to zjawisko i kto będzie miał rację? W pytaniu "kto będzie miał rację?" chodzi mi o teorie, które zapewne wysunęliby wszyscy naukowcy naraz. Bozony Higgsa, czy może fotony, grawitony, elektrony? I w jaki sposób to sprawdzić. Jak to stwierdził pewien z profesorów, którego nazwiska nie pamiętam- "Fizyka jest w wyobrażeniu kulą. Długość promienia to ilość informacji, które znamy, a pole powierzchni to pytania, które powstają." Może to nie do końca naukowe stwierdzenie, jednak jest w tym ziarno prawdy. Ponadto, ludzie zawsze będą zastanawiali się "Jak to ulepszyć, przyspieszyć, powiększyć, pomniejszyć? Jak dodać coś nowego?" Kiedy stawiamy fundamentalne pytanie do tematu- "Czy żyjemy w symulacji?", to tak naprawdę stawiamy sobie jeszcze więcej pytań, na które nie znamy odpowiedzi. Z każdym pytaniem jest ich coraz więcej. Myślę, że jeśli odpowiedź na to pytanie brzmiałaby "Tak.", to można śmiało stwierdzić, że mamy skończoną ilość tych pytań.
 
I tak na koniec, coby ładnie zakończyć- Myślę, że takie teorie są naturalną reakcją człowieka na otoczenie. Czy prawdziwe, czy nie, człowiek zawsze będzie starał się dojść do sedna swojego istnienia, zawsze będzie ciekawy, skąd wzięło się wszystko dookoła niego, dokąd to zmierza, jaki jest jego cel. Ale w całej historii, co jest nieco smutne, pojawia się stosunkowo niewiele jednostek, które poświęcą cały swój czas, żeby to odkryć. Pozdrawiam Smile

Portret użytkownika Nati137

Liczby Losowe Rozwieję od

Liczby Losowe
Rozwieję od razu jedną z twoich wątpliwości. Obecnie komputery kwantowe nie mają żadnych problemów z generowaniem liczb losowych prawdziwych a nie pseudo losowych. Robią to wręcz śpiewająco, bo cały proces obliczeń kwantowych jest własnie probabilistyczny a nie deterministyczny. Jeśli zapytasz komputer kwantowy ile jest 2+2 to nigdy nie dostaniesz odpowiedzi 4 jakiej udziliłby komputer klasyczny. Raz będzie to 3,98 drugi 4,05 czy może nawet 622,33368. Dopiero jak przeprowadzisz bilion bilionów tych samych operacji wyjdzie Ci 4, z jedynkąt na setnym miejscu po przecinku. Tak więc jeden problem z głowy Smile

Nati

Portret użytkownika Nati137

Filozofia a Fizyka Ja bym

Filozofia a Fizyka
Ja bym raczej powiedziała ,że nie tyle zatoczył koło co wróciła do korzeni.
Przecież słowo Filozofia nie znaczy nic innego jak Umiłowanie Mądrości. Mądrości w sensie wiedzy i nauki a nie jakiś wydumanych koncepcji.
Starożytni filozofowie byli jak najbardziej naukowcami próbującymi poznać otaczjącą nas rzeczywistość. Niczego innego nie robią dzisiejsi fizycy.

Nati

Portret użytkownika Kamil

Ten eksperyment z kotem

Ten eksperyment z kotem traktuje poznawalność jako tą determinującą rzeczywistość . Kot jest w stanie jakim jest zaś poznawalność tego stanu jest niewiadomą i to ona jest tylko teoretycznym abstraktem na zasadach jakie sobie zakłada (parabolistycznych) a nie stan kota. To nie stan kota jest parabolistyczny a wiedza ( w zasadzie nie wiedza ponieważ istnieje tylko spekulacja na zasadach)

Portret użytkownika ennwupe

I tu pojawia się teoria Boga,

I tu pojawia się teoria Boga, bo kim jest twórca symulacji dla istot bedących jej częścią? Jest Bogiem, jednym kliknieciem może wyłaczyc ich świat co nie znaczy ze w swoim własnym świecie jest takowym. Także ta teoria jak najbardziej postuluje istnienie jakiegoś bóstwa ale nie wszechmogącego. Bo jedynie ograniczonego do świata którym rządzi.

Głosuj przeciw
-3
Portret użytkownika kotek

Mi się wydaje, że kot

Mi się wydaje, że kot Schroedingera wcale nie był w superpozycji, to Schroedinger był w superpozycji umysłu.
Jednak muszę się zgodzić, że obserwacja ma wpływ na to, co obserwujemy. Ostatnio obserwowałem szybę młotkiem. Gdy na nią nie patrzyłem, to nie wiedziałem w jakim jest stanie, była w superpzycji, tzn. była jednocześnie cała i pokawałkowana. Wystarczyło, że tylko raz na nią spojrzałem i natychmiast zmieniła stan. Z superpozycji przeszła w stan superdrobin. Okazało się, że gdy na nią nie patrzyłem to była cała.  Ciekawe co ?

Portret użytkownika Nati137

To nie jest ,żadna nowa idea.

To nie jest ,żadna nowa idea. Już to ,że materia i energia a najprawdopodobniej także przestrzeń oraz czas są skwantowane stanowi przesłankę iż możemy ,żyć w symulacji. Gdyby wszechświat był ciągły a nie skwantowany mielibyśmy pewność ,że to nie symulacja bo nie mógłby istnieć żaden nawet teoretyczny komputer ,który by przeliczył nieskończoną liczbę zdarzeń.
Źródłem innych swiadectw jest niemalże cała fizyka kwantowa z Zasadą Nieoznaczoności na czele. Mówimy ,że kot Schrodingera jest w stanie superpozycji stanów ,żywego i martwego kociaka dopóki nie otworzymy pudełka ale to tylko matematyczna sztuczka skąd możemy wiedzieć ,że ten kot w ogóle w pudełku istnieje? To wydaje mi się analogiczną sytuacją do tej gdzie w jakieś grze komputerowej nasz przeciwnik chowa się gdzieś za załomem muru? Czy on wtym momencie istnieje? Będzie istniał kiedy się wychyli ,żeby do nas strzelać ale w momencie kiedy się schowa jest dokładnie tym samym co kot w pudełku. Podobnie jest w rzeczywistości, nie mamy pojęcia co dzieje się z elektronem kiedy na niego nie patrzymy czy raczej nie wykryjemy odpowiednimi detektorami. W ekseperymencie z dwoma szczelinami elektron ,którego nie obserwujemy przechodzi przez obie na raz robiąc nas po prostu w jajo, jeśli jednak przed szczelinami ustawimy detektor wtedy przejdzie tylko przez jedną. Symulacja więc może generować nasze wrażenia tylko kiedy na nie patrzymy, tworzenie ich w nadmiarze byłoby czystą stratą mocy obliczeniowej.
Inną jeszcze przesłanką co do życia w symulacji jest tzw Zasada Holograficzna ,która w swojej silnej wersji mówi ,że opis każdego obiektu we wszchświecie jest zawarty na płaszczyźnie ten obiekt otaczającej, w słabej natomiast ,że cały Kosmos może być postrzegany jako dwuwymiarowa struktura informacyjna "namalowana"  na horyzoncie kosmologicznym. No a czyż nie prościej pisać programy w dwóch wymiarach zamiast trzech?
Teoria symulacji nie jest jednak jeszcze najdziwniejsza, szwedzki Astrofizyk Max Tegmark idzie jeszcze dalej i twierdzi ,że Wszechświat jest w ogóle jedynie matematyczną strukturą bez ,żadnych realnych obiektów. Swoją teorię wywodzi on z faktu ,że dziwny sposób matematyka idealnie opisuje wszystko co nas otacza a swoje przemyślenia zawarł w książce: "Nasz Matematyczny Wszechświat" Ten sam jednak zastanawiający fakt zgodności matematyki z rzeczywistością może także świadczyć ,że żyjemy w symulacji. 
Ostatnią przesłanką jest fakt iż obliczono, że jeśli prawo Moora będzie dalej funkcjonować to za 50 lat sami będziemy w stanie zrobić taką symulację. Jeśli zaś my stworzymy symulację to nie ma absolutnie ,żadnego powodu uważać ,że jesteśmy tymi pierwszymi
Nie powiem ,że jestem tym zachwycona ale zdaje się ,że nie mamy specjalnego wyboru?

Nati

Portret użytkownika koczkodan

Teoria, iż nasze świadomości

Teoria, iż nasze świadomości istnieją w symulacji jest ciekawa. Symulacja danej świadomości byłaby zawężona do obróbki danych dotyczących tylko tego co przetwarzamy w ramach dostarczonych nam informacji. Obrazowo mówiąc, w danej chwili symulowaniu podlega doświadczenie tej chwili przez świadomość, dostarczane są bodźce, otoczenie i wewnętrzny stan z poprzedniej chwili (kroku czasowego symulacji). Nie jest potrzebna informacja spoza układu oddziaływania na daną świadomość, np. co dzieje się w innej galaktyce a nawet że ona w ogóle istnieje. To niesłychanie upraszcza symulację. Można wtedy oprzeć się na macierzach rzadkich.
Gorzej jest, gdy symulowane świadomości same stworzą symulacje. Wtedy robi się nieco fraktalnie. Nie wyobrażam sobie systemu zdolnego do tak złożonych obliczeń, co nie oznacza, że taki nie może istnieć.

Głosuj za
4
Portret użytkownika Sator666

Nie wszystko da się opisać

Nie wszystko da się opisać teoriami fizycznymi, symulacją, mechaniką kwantową a nawet samą matematyką.
Otóż jak wyjasnić świadomość? Jak wytłumaczyć postrzeganie? Co z naszymi odczuciami, bólem, emocjami, poczuciem siebie, pewnością tego, że się jest?
Dlaczego ja wiem, że jestem, że myślę, że czuję, że coś mnie boli, że jestem zmęczony lub szczęśliwy. Chodzi o samą świadomość tych odczyć. Tego nie opiszesz i nie wytłumaczysz żadną matematyką ani teoria fizyczną.

Portret użytkownika Nati137

Nie oszukujmy się!   Nasze

Nie oszukujmy się!
 
Nasze odczucia to jedynie przebieg impulsów w synapsach nerwowych. Jeśli podrażnisz mózg odpowiednio przyłożonym prądem o dobranych parametrach będziesz czuł ból ,szczęście, depresję czy nawet obecność bóstwa.
Dlatego też bez problemu da się te stany zasymulować juz w tej chwili, myślenie ,że nasz mózg jest czymś wyjątkowym jest oszukiwaniem samego siebie. W końcu czymże różni się ból zranionej ręki od czerwonego światełka na tablicy rozdzielczej twojego samochodu informującego o wysokiej temperaturze oleju? Nie widzę specjalnych róznic. Może kiedyś przyjdzie moda ,ze silnik będzie się darł w niebogłosy ,że mu brakuje paliwa?

Nati

Strony

Skomentuj