Wyniki badań wskazują, że religia może mieć taki sam wpływ na mózg jak narkotyki i miłość

Kategorie: 

Źródło: Flickr/Bread for the World/CC BY-NC-ND 2.0

Miłość, narkotyki i religia mają pewną wspólną cechę - potrafią silnie zniewolić, a czasem działają na człowieka ogłupiająco. Badania przeprowadzone przez neurologów zdają się to potwierdzać, gdyż religia uaktywnia te same regiony w ludzkim mózgu, co miłość i narkotyki.

 

Naukowcy z Uniwersytetu Utah zaprosili do eksperymentu 19 Mormonów - głównie osoby młode. Ich aktywność mózgowa była mierzona przy pomocy rezonansu magnetycznego, podczas gdy uczestnicy wykonywali różne czynności, np. odpoczywali, modlili się, czytali Biblię lub cytaty, należące do niemormońskich przywódców religijnych.

 

Osoby biorące udział w eksperymencie miały zasygnalizować, gdy zaczną odczuwać doznania duchowe. Wtedy badacze zauważyli wzrost aktywności w konkretnych regionach w mózgu - wśród nich między innymi w jądrze półleżącym. Jest ono częścią układu nagrody, tj. głównego systemu motywującego zachowanie człowieka, który stanowi podstawę biologiczną takich zjawisk jak natręctwa i uzależnienia. Odgrywa również rolę w wydzielaniu dopaminy. Zaobserwowano także zwiększoną aktywność w sieci uwagowej czołowej, powiązanej z umiejętnością skupiania uwagi, oraz brzuszno-przyśrodkowej korze przedczołowej, związanej z rozumowaniem moralnym.

 

W poprzednich badaniach wykazano, że słuchanie muzyki, odczuwanie miłości oraz zażywanie narkotyków również wpływa na aktywność jądra półleżącego. Główny autor badania, neurolog Jeffrey Anderson stwierdził, że już ponad 10 lat temu wskazywano na wymienione wyżej regiony w ludzkim mózgu jako powiązane z praktykami i doświadczeniami religijnymi. 

 

Kolejne ekspetymenty pozwolą ustalić, czy aktywność neurologiczna będzie taka sama u wyznaców innych religii, np. u muzułmanów. Kto wie czy nauka nie dojdzie kiedyś do wniosku, że wiara w Boga jest tylko wynikiem wystąpienia konkretnej aktywności w mózgu. Istnieje zresztą dyscyplina, która zajmuje się badaniami nad duchowością - jest to neuroteologia. Wielu neurologów uważa, że doświadczenie religijne i wiara w Boga są jedynie rezultatami elektrycznych anomalii w ludzkim mózgu.

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Komentarze

Portret użytkownika Sorban

Wiara to bardzo dziwne

Wiara to bardzo dziwne zjawisko. Bo tak naprawdę mówiąc "wierzę" przyznaję, że nie wiem. Gdybym wiedział nie musiałbym wierzyć Smile A chyba lepiej wiedzieć niż wierzyć. Dlatego być może wyniki eksperymentu mogą faktycznie być słuszne - że religie wiary mogą w pewnym sensie ogłupiać.

Portret użytkownika r.abin

A czy tym "naukowcom" skutek

A czy tym "naukowcom" skutek z przyczyną się nie pomylił? Uważam, że oni zlokalizowali organ pozwalający człowiekowi popaść w stan ekstazy (miłosnej, religijnej, czy też narkotykowej. Nawet po wypiciu kakao, dzieci odczuwają przyjemność - a to nie jest miłość ani religia) Organem, którego uszkodzenie czyni człowieka kompletnym ateistą (bo Ateiści wierzą - tylko inaczej) jest hipokamp. Niestety, wraz z utratą jakiegokolwiek wyobrażenia Boga (u takiego delikwenta) zanika też kompletnie zdolność zapamiętywania na dłużej jakichkolwiek nowych faktów. Ten przypadek uzmysłowić powinien wszystkim uczonym, że rozdział nauki od religii jest nienormalny (chory). Nawet Hawking twierdzi, że każda dyskusja kosmologiczna kończy się na Bogu. Tylko który Bóg?

Portret użytkownika eve

ja jestem całkowitą ateistką

ja jestem całkowitą ateistką na skutek długotrwałych poszukiwań a nie uszkodzenia hipokampu Smile i absolutnie nie wierzę w ten stek niedorzeczności, serwowany przez wszystkie religie. dodam, że z moją postawą moralną i zdolnością odczuwania wyższych uczuć oraz z empatią jest wszystko w jak najlepszym porządku Smile koncepcja Boga nie jest do tego potrzebna.

 

Skomentuj