Czerwiec 2017

Nowa farba solarna zamieni nasz dom w źródło zielonej energii

Naukowcy z Królewskiego Instytutu Technologii w Melbourne (Uniwersytet RMIT) stworzyli niezwykłą farbę, która posiada zastosowanie podobne do paneli słonecznych. Wynalazek ten przekształca wilgotne powietrze i promienie słoneczne w wodór - źródło czystej energii.

 

Tzw. farby solarne nie są żadną nowością. Przykładowo w 2011 roku naukowcy z Uniwersytetu Notre Dame stworzyli farbę, którą można nanosić na ściany budynków. Funkcjonuje ona dosłownie jak panele fotowoltaiczne - absorbuje światło słoneczne i produkuje prąd elektryczny. Jest to prosty sposób na przekształcenie całego domu w jeden wielki panel słoneczny.

 

Jednak nowy wynalazek specjalistów z australijskiego Uniwersytetu RMIT działa w nieco inny sposób. Farba solarna zawiera nowo opracowany związek, który działa niczym żel krzemionkowy. Tzw. silikażel jest powszechnie stosowany jako pochłaniacz wilgoci. Naukowcy stworzyli syntetyczny siarczek molibdenu, który dodatkowo jest półprzewodnikiem i rozszczepia atomy wody w wodór i tlen.

 

Nowy materiał w połączeniu z tlenkiem tytanu zapoczątkował istnienie niezwykłej farby, która produkuje paliwo wodorowe z promieni słonecznych i wilgotnego powietrza. Główny autor badania Dr Torben Daeneke powiedział, że finalna wersja produktu może powstać najwcześniej za 5 lat i będzie stosunkowo tania. Farbą solarną będzie można pokrywać nie tylko domy mieszkalne czy biurowce, ale także samochody, które będą produkować czystą energię i będą mogły bezpośrednio z niej skorzystać..

 

Źródła:

https://www.inverse.com/article/32976-solar-paint-hydrogen-energy

https://www.rmit.edu.au/news/all-news/2017/jun/solar-paint-offers-endless-energy-from-wate...


Zaprezentowano największy telewizor świata - jest GIGANTYCZNY

Austriacka firma C SEED przedstawiła światu prawdziwe Porsche wśród telewizorów. Jest to niezwykle ekskluzywny sprzęt zarezerwowany wyłącznie dla bogatych. C SEED model 262 zadziwia nie tylko swoją wielkością, ale także ceną i swoją wagą.

 

Wspomniany telewizor posiada przekątną 262 cali. Jego wymiary prezentują się następująco - posiada 2,57 m wysokości i 6,1 m szerokości. C SEED 262 wyposażony jest w 10 zintegrowanych głośników wysokiej jakości, które tworzą przestrzenne pole dźwiękowe w systemie 9.1.

Monstrum posiada rozdzielczość 4K, kontrast na poziomie 5000:1, jasność 800 nitów i podświetlenie LED. Producent gwarantuje, że sprzęt zapewni przeżycia jakie dotychczas oferowały jedynie sale kinowe.

Telewizor C SEED model 262 być może jest wart swojej ceny. Już w nadchodzące lato będzie można go zakupić za 549 tysięcy dolarów, tj. ponad 2 miliony złotych. Instalacja tego sprzętu na ścianie kosztuje dodatkowe 38 tysięcy dolarów, czyli ponad 140 tysięcy złotych. Urządzenie waży 800 kilogramów, więc jego montaż w pojedynkę byłby po prostu niemożliwy do wykonania. Tylko czy warto wydawać 2 miliony złotych na telewizor?

 


Pierwsza w Europie kolejka Hyperloop może powstać w Polsce

Trwa finał konkursu Hyperloop One Global Challenge. W ramach tej inicjatywy zbudowana zostanie pierwsza superszybka kolejka Hyperloop w Europie. Amerykańska firma Hyperloop One wybrała 9 najbardziej interesujących projektów tras, które mają największe szanse na realizację.

 

Wśród finalistów znalazł się polski zespół Hyper Poland, który wyszedł z propozycją zbudowania transportu Hyperloop na odcinku Wrocław - Warszawa. Trasa posiada długość 415 kilometrów a superszybka kolejka pozwoliłaby przedostać się z jednego miasta do drugiego w ciągu 34 minut.

Należy dodać, że Polska rywalizuje na tym polu z innymi państwami, więc nie ma gwarancji, że to właśnie nasz kraj zwycięży. Trasa zaproponowana przez Hyper Poland jest jedną z krótszych w porównaniu do innych państw. Projekt o najdłuższej trasie niemal 2 tysięcy kilometrów należy do niemieckiego zespołu - według tej wizji, Hyperloop połączyłby ze sobą osiem miast i okrążałby cały kraj. 

 

Nie licząc Niemiec i Polski, do finału zaliczyły się również trasy proponowane na terenie Estonii i Finlandii, Hiszpanii i Maroka, Holandii, Wielkiej Brytanii oraz wysp Korsyka i Sardynia.

 

Hyperloop to nowoczesny środek transportu, składający się z kapsuł i specjalnie zaprojektowanych tuneli, w których pasażerowie podróżowaliby z prędkością ponad 1100 km/h. Superszybka kolejka będzie napędzana energią elektryczną pozyskiwaną dzięki panelom słonecznym. Hyperloop może służyć do transportowania ludzi oraz towarów dlatego doskonale nadaje się w przypadku dłuższych tras.

 


Superkomputer wykonał największą symulację galaktyk we Wszechświecie

Z pomocą potężnego superkomputera szwajcarscy naukowcy zdołali zasymulować ewolucję 25 miliardów galaktyk zawierających aż 2 biliony wirtualnych cząstek reprezentujących ciemną materię. Przeprowadzone badania mają związek z przyszłymi eksperymentami, które zostaną wykonane na pokładzie satelity Euclid celem lepszego zrozumienia ciemnej materii i ciemnej energii.

 

Przez ponad 3 lata naukowcy z Uniwersytetu w Zurychu pracowali nad specjalnym kodem. PKDGRAV3 powstał z myślą o optymalnym wykorzystaniu dostępnej pamięci i mocy obliczeniowej dla nowoczesnych architektur superkomputerów, takich jak IBM Piz Daint, który znajduje się w szwajcarskim centrum obliczeniowym CSCS (Swiss National Computing Center).

 

Supermaszyna zdołała zasymulować w ciągu 80 godzin ewolucję Wszechświata z 25 miliardami galaktyk. Była to jak dotąd największa tego typu symulacja. Jej celem było przedstawienie z niezwykłą dokładnością dynamiki ciemnej materii oraz powstawanie wielkich struktur we Wszechświecie.

 

Praca szwajcarskich naukowców zostanie wykorzystana w optymalizacji pracy satelity Euclid, który pomoże lepiej zrozumieć ciemną materię i ciemną energię badając prędkość ekspansji Wszechświata. Sonda zostanie wystrzelona w 2020 roku, będzie przechwytywać światło emitowane przez miliardy galaktyk oraz poszukiwać niewielkich zniekształceń światła, spowodowanych obecnością niewidzialnej dla nas ciemnej materii.

 


Trwają prace nad zmysłem wzroku dla robotów

Sztuczna inteligencja, choć osiąga spore sukcesy to wciąż pozostaje ograniczona. W przeciwieństwie do człowieka, inteligentne algorytmy nie mogą korzystać z podstawowych zmysłów, które posiadają ludzie i zwierzęta. Dzisiejsze maszyny nie są przystosowane do szybkiej i samodzielnej nauki oraz do przetwarzania ogromnych ilości informacji wizualnych i słuchowych, choć naukowcy chcieliby dokonać przełomu na tym polu.

 

W większości przypadków inteligentne algorytmy uczą się wykonywać różne zadania dzięki człowiekowi. Sam proces nauki jest jednak powolny, ograniczony i mało odkrywczy. Dlatego niektóre firmy produkujące SI stosują tzw. uczenie nienadzorowane - jest to uczenie maszynowe, które nie wymaga obecności nauczyciela.

 

Izraelski start-up Cortica, który został założony przez profesora Josha Zeevi'ego i jego dwóch uczniów z Izraelskiego Instytutu Technologicznego, pracuje nad sztuczną inteligencją, która zapewniłaby robotom możliwość postrzegania świata tak jak ludzie. Zespół chce dokonać przełomu w sposobie z jakim inteligentne algorytmy uczyłyby się wykonywania różnych czynności.

 

Cortica chce stworzyć oprogramowanie, dzięki któremu maszyny otrzymałyby zmysł wzroku i z jego pomocą mogłyby obserwować i analizować otoczenie. Przypomina to człowieka, który otwiera oczy, widzi i niemal natychmiast wyciąga wnioski z obserwacji - z tą różnicą, że maszyna mogłaby to robić szybciej.

 

Jeśli Coritca osiągnie sukces, sztuczna inteligencja wykona wielki krok ku integracji z naszym światem. Roboty wyposażone w zmysł wzroku będą już przynajmniej w pewnym stopniu przypominać nas samych, a w przyszłości mogą przecież otrzymać kolejne zmysły. Wystarczyłby więc jeszcze odpowiedni kamuflaż i żaden z nas nie potrafiłby stwierdzić czy dany "obiekt" to prawdziwy człowiek, czy też robot. Tym samym naukowcy będą coraz bliżej do stworzenia tzw. silnej sztucznej inteligencji, która z założenia będzie posiadać wszystkie atrybuty dostępne umysłowi ludzkiemu.

 


Boeing chce wprowadzić pierwsze autonomiczne samoloty pasażerskie

Firmy z całego świata osiągają coraz większe postępy w dziedzinie autonomicznych samochodów, które będą mogły samodzielnie poruszać się po jezdni, omijać przeszkodzy, osiągnąć wyznaczony cel a nawet bezbłędnie zaparkować. Teraz przychodzi czas na autonomiczne samoloty pasażerskie. Amerykański koncern lotniczy Boeing chce opracować i przetestować pierwszy "samolatający" samolot.

 

Wbrew pozorom, prace nad samojeżdżącymi samochodami są o wiele bardziej czasochłonne niż w przypadku autonomicznych samolotów. Pojazdy lądowe muszą być naszpikowane różnymi urządzeniami, które pozwolą np. w porę zidentyfikować przeszkodzę na ulicy i użyć hamulca lub wykonać manewr omijający. Jadąc z dużą prędkością po mieście naprawdę łatwo o wypadek zwłaszcza gdy mamy do czynienia z ludźmi, których zachowania nieraz są trudne do przewidzenia. Ponadto, samochody autonomiczne nie mogą poruszać się po dziurawej jezdni.

 

Komputery pokładowe posiadają sztuczną inteligencję, którą trzeba najpierw nauczyć prawidłowej jazdy, dlatego zanim samojeżdżące samochody będą gotowe do użytku trzeba przejechać nimi wiele kilometrów i sprawdzić jak algorytmy będą reagować w różnych sytuacjach - szczególnie w tych, w których życie ludzkie może być poważnie zagrożone.

 

Z kolei prace nad autonomicznymi samolotami są już w pewien sposób ułatwione, ponieważ można skorzystać z popularnych w dzisiejszych czasach bezzałogowców i odpowiednio rozwinąć zawarte w nich algorytmy. Również i w tym przypadku sprawa nie jest łatwa - komputery pokładowe będą musiały "wiedzieć" jak zareagować w przypadku wystąpienia awarii wysoko nad powierzchnią Ziemi. Autonomiczne samoloty będą musiały wystartować, wznieść się, osiągnąć wymaganą prędkość i wysokość a następnie skierować się w kierunku lotniska docelowego przestrzegając przepisów ruchu lotniczego. Dla sztucznej inteligencji największym wyzwaniem będzie wykonanie gładkiego lądowania.

 

Wiceprezes koncernu Boeing Mike Sinnett ujawnił, że w okresie letnim technologia zostanie przetestowana w symulatorze lotu, zaś w 2018 roku odbędzie się pierwszy lot testowy. Samolot pasażerski wyposażony w sztuczną inteligencję, z Mike'em Sinnettem na pokładzie, będzie musiał podejmować decyzje niczym doświadczony pilot.

 

Trudno jednak powiedzieć kiedy pierwsze autonomiczne samoloty faktycznie będą przewozić pasażerów. Najpierw trzeba zadbać, aby technologia była bezpieczna i koniecznie trzeba zminimalizować ryzyko ewentualnej katastrofy lub awarii w powietrzu. Kolejna sprawa to kwestia zmiany przepisów. Na koniec Boeing będzie musiał przekonać klientów, że "samolatające" samoloty również mogą być bezpieczne.

 


CERN zbuduje jeszcze większy i potężniejszy od LHC akcelerator cząstek

Wielki Zderzacz Hadronów (LHC) to największy na świecie akcelerator cząstek, który ma za sobą wiele eksperymentów i przyczynił się do wielu nowych odkryć. Choć maszyna wciąż pozostaje sprawna i będzie służyła jeszcze przez następne lata, naukowcy już dziś zastanawiają się nad zbudowaniem nowego akceleratora, który będzie gotowy do pracy gdy LHC straci swoją przydatność.

 

Ponad 500 naukowców z całego świata spotkało się ostatnio w Berlinie, aby przedyskutować kwestię opracowania nowego akceleratora cząstek. Fizycy wyszli z propozycją zbudowania nowej, jeszcze większej i potężniejszej maszyny. Future Circular Collider (FCC), bo taką nazwę nosi projekt przyszłego akceleratora, ma być 3 razy większy od LHC i generować energię około 7 razy większą.

Źródło: CERN

Elementy przyszłej maszyny FCC będą znajdowały się w tunelu o długości 80-100 kilometrów. Energia zderzeń ma wynosić aż 100 TeV (teraelektronowoltów). Akcelerator ten pozwoli przeprowadzać eksperymenty, których nigdy nie uda się wykonać w LHC - po przeprowadzonej modernizacji urządzenie potrafi prowadzić zderzenia z energią 13 TeV.

 

Zanim Future Circular Collider przeprowadzi pierwsze zderzenia minie jeszcze wiele lat. Od rozpoczęcia pierwszych prac nad projektem Wielkiego Zderzacza Hadronów do jego uruchomienia minęły niemal trzy dekady. Dlatego dla naukowców ważne jest, aby już zawczasu zaplanować następcę akceleratora LHC.

 


Hyperloop połączy Amsterdam z Paryżem

Holenderski zespół z Uniwersytetu Techniczego w Delft wygrał tegoroczną edycję konkursu Hyperloop Pod Competition. Założona przez zwycięzców firma Hardt Global Mobility rozpoczyna pracę nad budową szuperszybkiego transportu Hyperloop, który połączy Amsterdam z Paryżem.

 

We współpracy z Uniwersytetem Techniczym w Delft, głównym w Holandii kolejowym przewoźnikiem pasażerskim NS (Nederlandse Spoorwegen) oraz firmą budowlaną BAM, Hardt Global Mobility opracował w pierwszej kolejności rurę o długości 30 metrów.

Dyrektor Generalny Tim Houter wyjaśnił, że prace nad kolejką Hyperloop rozpoczną się od przetestowania systemów, które nie wymagają dużych prędkości. Wymieniono między innymi system lewitacji, napęd oraz wszystkie systemy bezpieczeństwa. Do 2019 roku firma planuje przeprowadzić testy przy wysokich prędkościach. W pełni funkcjonujący transport Hyperloop powinien przewozić pasażerów od Amsterdamu do Paryża najpóźniej w 2021 roku.

 

Technologia Hyperloop została zaproponowana w 2013 roku przez Elona Muska. Od tego czasu, pomysł znalazł ogromne zainteresowanie na całym świecie, w tym również w Polsce. Specjalnie zaprojektowane kapsuły będą przewozić w rurach pasażerów z prędkością ponad 1100 km/h. Hyperloop może również posłużyć do szybkiego transportu różnych przesyłek.

 


Najpotężniejszy laser świata stworzył "molekularną czarną dziurę"

Czarna dziura to obiekt kosmiczny, który z pomocą swojej potężnej grawitacji pochłania wszystko co znajduje się w jego otoczeniu. Tymczasem naukowcy z Kansas State University stworzyli "molekularną czarną dziurę", która zaczęła pochłaniać elektrony z sąsiednich atomów.

Eksperyment naukowy został przeprowadzony z pomocą Linac Coherent Light Source (LCLS) - najpotężniejszego na świecie lasera rentgenowskiego. Urządzenie emituje pulsy ekstremalnie jasnego rentgenowskiego światła laserowego, które trwają femtosekundy, tj. biliardowe części sekundy. Powstaje wystarczająca energia, aby przeciąć stal.

 

W przeszłości laser LCLS posłużył do stworzenia mini-gwiazdy w warunkach laboratoryjnych. W trakcie najnowszego eksperymentu powstała "molekularna czarna dziura", która zachowywała się niczym te masywne obiekty w kosmosie. Naukowcy byli zaskoczeni wynikami swoich badań.

 

Z pomocą luster skupiono promienie rentgenowskie na punkcie o szerokości 100 nanometrów. Intensywne impulsy światła skoncentrowano na trzech próbkach - pierwsza zawierała pojedyncze atomy ksenonu (każdy zawierał po 54 elektrony), zaś w drugiej i trzeciej znajdowały się dwa rodzaje molekuł z pojedynczymi atomami jodu zawierającymi 53 elektrony. Naukowcy chcieli sprawdzić jak ciężkie atomy zareagują na potężną wiązkę rentgenowskiego światła laserowego, które posiada 100 razy większą intensywność od całego światła słonecznego padającego na Ziemię, skupionego na paznokciu na kciuku.

 

Ekspozycja atomu jodu na potężny laser sprawiła, że stracił on ponad 50 elektronów w ciągu 30 femtosekund. Powstała pustka przypominająca czarną dziurę, która zaczęła przyciągać elektrony z pobliskich atomów, które również ulegały zniszczeniu, po czym molekuła ostatecznie uległa rozpadowi.

"Uważamy, że zjawisko to było ważniejsze w dużych molekułach niż w małych, ale jeszcze nie wiemy jak to wszystko sklasyfikować. Szacujemy, że ponad 60 elektronów zostało wyrzuconych z orbit, ale nie wiemy w którym miejscu proces ten zatrzymał się, ponieważ nie potrafiliśmy wykryć wszystkich fragmentów, które odrywały się od molekuły gdy sama molekuła uległa rozpadowi i nie wiemy, czego jej brakowało. To jedna z kwestii, które wymagają kolejnych badań" – powiedział Artem Rudenko, główny autor badania.

Z pomocą LCLS naukowcy mogą prowadzić badania, aby powiększyć swoje zasoby wiedzy na temat fizyki cząstek elementarnych, fotosyntezy, fuzji jądrowej, spintroniki i nie tylko. Przeprowadzane eksperymenty pozwolą również na modernizację obecnego urządzenia w ramach projekt LCLS-II. Ulepszony laser rentgenowski będzie mógł emitować impulsy światła z jeszcze większą częstotliwością ze 120 impulsów do miliona impulsów na sekundę.

 


W sierpniu SpaceX wyniesie na orbitę wahadłowiec X-37B

Stany Zjednoczone zapowiedziały już kolejny lot wahadłowca X-37B, który całkiem niedawno powrócił z poprzedniej bardzo długiej misji. Pewną nowością będzie fakt, że tym razem to firma SpaceX z pomocą swojej rakiety wyniesie ten pojazd kosmiczny na orbitę.

 

1 maja SpaceX z pomocą rakiety wielokrotnego użytku Falcon 9 wyniosło satelitę NROL-76, należącego do amerykańskiego Narodowego Biura Rozpoznania. Tym samym firma Elona Muska po raz pierwszy dostarczyła na orbitę ładunek wojskowy. Sam lot miał pozostać tajny, lecz już po trzech tygodniach astronomowie amatorzy namierzyli urządzenie i ustalili jego orbitę.

 

Teraz SpaceX zaangażuje się w wyniesienie bezzałogowego wahadłowca X-37B. W tym celu firma podpisała kontrakt z Siłami Powietrznymi USA. Należy dodać, że maszyna dotychczas korzystała z rakiety Atlas V 501 firmy United Launch Alliance. Kolejny piąty lot odbędzie się już z udziałem rakiety Falcon 9.

Źródło: SpaceX

Siły Powietrzne USA utrzymują, że skorzystały z usług firmy SpaceX ze względu na oszczędności. Lot bezzałogowca X-37B odbędzie się już w sierpniu bieżącego roku. Poprzednia misja trwała aż 718 dni i zakończyła się w maju. Szczegóły dotyczące kolejnej, piątej misji pozostają ściśle tajne.