Czerwiec 2016

W Tanzanii odkryto duże zasoby helu

W Tanzanii odkryto duże złoża helu. Może to mieć kolosalne znaczenie, ponieważ hel stanowi tylko około 0,0005% składu ziemskiej atmosfery i często ucieka w przestrzeń kosmiczną. Jest za to potrzebny do rozwoju technologii kosmicznej.

 

Zwykle hel wykorzystuje się do chłodzenia statków kosmicznych. Często znajduje też zastosowanie w astronomii, na przykład przy produkcji niektórych rodzajów teleskopów. Hel jest też przydatny w medycynie, na przykład przy produkcji urządzeń do wykonywania rezonansu magnetycznego. Odkrycie tanzańskich złóż jest uważane za bardzo ważne, ponieważ zapewni przetrwanie wielu branżom.

 

Niewiele osób wie, że dużym producentem helu jest Polska. Pozyskuje się go z gazu ziemnego. W przeciwieństwie do reszty Europy gdzie hel występuje w ilościach śladowych, u nas można go znaleźć nawet w 3% wydobywanego u nas gazu ziemnego.

 

 


Microsoft wypłacił 10 tysięcy dolarów za niechcianą aktualizację do Windowsa 10

Agresywna kampania Microsofta, która nie zachęca a wręcz zmusza użytkownika do instalacji najnowszego systemu Windows, mogła zakończyć się skandalem. Mieszkanka Kalifornii była niezwykle zaskoczona gdy pewnego dnia uruchomiła swój komputer i dowiedziała się, że bez jej wyraźnej zgody doszło do aktualizacji.

 

Nie dość że kobieta nie życzyła sobie darmowej instalacji Windowsa 10, to jeszcze jej komputer przestał prawidłowo funkcjonować a po kilku dniach jej firma odnotowała pewne straty. Postanowiła więc wnieść sprawę do sądu, domagać się odszkodowania i nowego komputera.

 

Microsoft natychmiast poszedł na ugodę i postanowił wypłacić Teri Goldstein 10 tysięcy dolarów. W ten sposób korporacja nie tylko uniknęła kosztów sądowych ale także uniknęła potencjalnego skandalu. Pozwoliło to jej w dość szybki sposób wyjść z problemu, choć wielu ludzi miało już podobne "przygody" z aktualizacją.

 

Microsoft zapowiedział że już w najbliższym czasie zmieni powiadomienia o aktualizacji. Tym razem wyskakujące komunikaty nie będą tak zdradliwe jak to miało miejsce dotychczas.

Darmowa aktualizacja do Windows 10 jest możliwa jeszcze tylko przez miesiąc - potem będzie kosztować 120 dolarów.

 

 


Ziemia mogła w przeszłości posiadać kilka biegunów magnetycznych

Ziemskie pole magnetyczne posiada dwa bieguny i dla nas wydaje się to zupełnie normalne. Jednak w odległej przeszłości, jak wynika z najnowszych analiz, pole magnetyczne mogło tymczasowo osłabnąć i posiadać nawet kilka biegunów. Praca na ten temat została opublikowana na łamach czasopisma Geophysical Research Letters.

 

Analiza prehistorycznych skał zawierających "ślady" polaryzacji magnetycznej pozwala nam dowiedzieć się jak w przeszłości mógł wyglądać ziemski magnetyzm. Przez kilka miliardów lat pole magnetycznie Ziemi posiadało dwa bieguny. Peter Driscoll z Waszyngtońskiego Instytut im. Carnegiego twierdzi, że wyjątkiem jest era Neoproterozoiku, która miała miejsce 500-1000 milionów lat temu.

 

Naukowiec opracował modele przedstawiające historię termiczną Ziemi w ciągu ostatnich 4,5 miliarda lat. Wskazują one, że miliard lat temu jądro wewnętrze zaczynało przechodzić ze stanu ciekłego w stan stały. W tym samym czasie ziemskie pole magnetyczne zmieniło się nie do poznania - nastąpiło jego osłabienie i powstało kilka biegunów jak na poniższej grafice.

Źródło: Peter Driscoll

Jądro wewnętrzne ustaliło się około 650 milionów lat temu a pole magnetyczne znów powróciło do pierwotnej formy i posiadało dwa bieguny. Przemiana ta miała mieć istotny wpływ na ziemski magnetyzm. Teoria Driscolla może wyjaśniać tajemnicze wahania kierunków pola magnetycznego, które miały wystąpić 600-700 milionów lat temu, lecz dalsze badania pozwolą jeszcze ustalić jej poprawność.

 

 


Wkrótce odbędą się pierwsze testy leku odwracającego proces starzenia na ludziach

Oficjalnie uznawany przez naukę związek który przyczynił się do wyraźnego odmłodzenia organizmów zwierzęcych będzie już w przyszłym miesiącu testowany na człowieku. Jeśli eksperyment zakończy się powodzeniem, będziemy świadkami ważnego przełomu w medycynie.

 

W 2013 roku naukowcy z Uniwersytetu Nowej Południowej Walii stworzyli lek zawierający mononukleotyd nikotynamidu (NMN) i podawali go myszom. NMN stymuluje produkcję sirtuiny - jest to rodzaj białka którego poziom spada wraz z wiekiem organizmu. Pozwala on usunąć nie tylko zewnętrzne oznaki starzenia się, ale także wewnętrzne, takie jak problemy ze wzrokiem, metabolizmem czy nietolerancją glukozy. 

 

Okazało się, że związek ten faktycznie odwrócił proces starzenia i wydłużył oczekiwany czas życia gryzoni - ich mięśnie przeszły przez niezwykłą przemianę. Stwierdzono iż myszy zaczynały przypominać człowieka w wieku 60 lat, którego ogólne siły witalne były na poziomie 20-latka.

 

Pierwsze testy na człowieku przeprowadzą uczeni z japońskiego Uniwersytetu Keiō. Mononukleotyd nikotynamidu będzie podawany 10 zdrowym ochotnikom. Wciąż jednak nie wiadomo jak związek zadziała na człowieku, czy faktycznie pozwoli odmłodzić organizm, jakie dawki należy podawać aby uzyskać efekty i przede wszystkim czy będzie bezpieczny. Niestety bez względu na wyniki badań, miną jeszcze lata zanim środek odmładzający stanie się powszechnie dostępny.

 

 


Komisja Europejska proponuje aby roboty płaciły podatki jako "elektroniczni ludzie"

Ludzie są stopniowo zastępowani w pracy przez roboty, które wydają się o wiele tańszą alternatywą, a przede wszystkim nie chorują, nie narzekają i nie muszą płacić podatków. Lecz taki stan rzeczy wkrótce może się zmienić - Unia Europejska doszła do wniosku, że roboty przemysłowe należy uznać jako "elektronicznych ludzi" a ich praca również powinna zostać opodatkowana. Absurd goni absurd.

 

Komisja Europejska sugeruje, że roboty powinny płacić podatki na ubezpieczenie zdrowotne z którego przecież nigdy nie skorzystają. Choć maszyny nie przechodzą na emeryturę, nie potrzebują opieki zdrowotnej, nie mają rodziny i są zwykłym narzędziem w rękach ludzi a ich wykorzystanie jest po prostu bardziej opłacalne, UE chce abyśmy traktowali je dokładnie tak jak ludzkich pracowników z tą różnicą, że gdy minie ich okres przydatności i staną się bezużyteczne, roboty przemysłowe będą wyrzucane na śmietnik.

 

Unia właściwie nie chce dopuścić do tego aby roboty zastąpiły ludzi ale jak zaznaczono w raporcie, czwarta rewolucja przemysłowa jest nie do uniknięcia. Automatyzacja miejsca pracy będzie oznaczała mniejsze zatrudnienie ludzkich pracowników i mniejszy przychód z podatków dla państwa a także wzrost wydajności i większe zyski. Jak czytamy w dokumencie:

 

"Rozwój robotyki i sztucznej inteligencji może doprowadzić do przejęcia przez roboty znacznej części pracy wykonywanej obecnie przez ludzi, co przy zachowaniu obecnej podstawy opodatkowania budzi obawy co do przyszłości zatrudnienia oraz stabilności systemów zabezpieczenia społecznego i może prowadzić do rosnących dysproporcji w podziale bogactwa i wpływów"

 

Skoro zatrudnianie maszyn na masową skalę jest opłacalne i nieuniknione, Komisja Europejska proponuje ukaranie tych którzy decydują się na automatyzację produkcji. Firmy zatrudniające do pracy roboty będą musiały zapłacić wysokie podatki, co naturalnie spotkało się ze sprzeciwem ze strony Niemieckiego Stowarzyszenia Producentów Maszyn i Instalacji (VDMA). Na dzień dzisiejszy jest to oczywiście tylko propozycja, ale mówimy przecież o Unii Europejskiej - organizacji która uznała ślimaki za ryby lądowe a marchewki jako owoce. Kolejnym absurdem będzie uznanie robotów jako "elektronicznych ludzi".

 

 


W organizmach ludzkich i zwierzęcych tuż po śmierci aktywuje się setki genów

Najnowsze szokujące odkrycie pokazuje jak mało jeszcze wiemy o tym co dzieje się z organizmami po ich śmierci. Naukowcy z Uniwersytetu w Waszyngtonie udowodnili, że konkretne geny w zwłokach zwierząt i ludzi pozostają hiperaktywne przez pewien czas po śmierci. Można wyjaśnić to w ten sposób, że organizm próbuje po prostu walczyć ze śmiercią.

 

Śmierć postrzegana jest raczej jako koniec życia, lecz paradoksalnie jak stwierdził mikrobiolog oraz główny autor badania Peter Noble, dzięki niej możemy jeszcze więcej dowiedzieć się o życiu. Badając aktywność genów u martwych myszy i rybek zebrafish (tzw. danio pręgowane) odkryto kilkaset genów które w przypadku gryzoni były nadaktywne przez 24 godziny od śmierci, a w przypadku rybek nawet przez 4 całe dni.

 

Wcześniej naukowcy zaobserwowali, że nawet geny w ludzkim organizmie stają się nadaktywne przez co najmniej 12 godzin od momentu zgonu. Co ciekawe, chodzi tu o geny odpowiedzialne za system odpornościowy i zwalczanie stresu, które aktywują się w sytuacjach awaryjnych. Mowa jest również o genach które są aktywne w stadium rozwoju zarodka po czym przechodzą w stan uśpienia - i jak się okazuje, stają się znów aktywne dopiero po śmierci aby przywrócić ciało do życia, oczywiście bezskutecznie.

 

Odkryto również, że ponowna aktywacja uśpionych genów jest powiązana z formowaniem się komórek nowotworowych, co wyjaśnia dlaczego biorcy narządów od zmarłych dawców mają większą zachorowalność na raka. Jak wyjaśnił Peter Noble, odkrycie może się zatem okazać przydatne nie tylko w transplantologii przy ustalaniu "jakości" narządów do przeszczepu, ale także pozwoli ustalić kiedy dokładnie doszło do zgonu człowieka.

 

 


Ogłoszono plany budowy Hyperloop w Moskwie. Superszybka kolejka będzie częścią nowego Jedwabnego Szlaku

Jak ostatnio informowaliśmy, Rosja zaczęła interesować się nowoczesną kolejką Hyperloop która mogłaby przewozić ludzi lub towary z prędkością ponad 1100 km/h. Okazuje się że amerykańska firma Hyperloop One rozpocznie współpracę z Summa Group i rosyjskim rządem aby zbudować tę technologię w Moskwie.

 

Jak powszechnie wiadomo, transport Hyperloop znajduje się we wczesnej fazie testów a na pustyni Nevada odbyła się niedawno pierwsza ważna próba. W pełni funkcjonalna kolejka ma powstać w Stanach Zjednoczonych do 2020 roku i połączy Los Angeles oraz San Francisco. Podróż z jednego miasta do drugiego ma potrwać tylko 30 minut.

 

Nie mamy więc jeszcze sprawdzonej i dobrze funkcjonującej technologii ale już planuje się jej budowę w innych państwach. Hyperloop One chce współpracować z Rosją aby zbudować w Moskwie swoją superszybką kolejkę. Przypomnijmy że podobny projekt powstał również w Polsce.

 

Firma Hyperloop One ma nadzieję, że pewnego dnia dzięki Hyperloop będzie można dostarczać towary z Chin do Europy w ciągu jednego dnia - współzałożyciel firmy określił to jako budowę nowego Szlaku Jedwabnego. Technologia może powstać także w Finlandii, Szwecji, Holandii czy Wielkiej Brytanii tworząc zupełnie nową sieć transportową w Europie.

 

 


Chiny zaprezentowały kolejny najpotężniejszy superkomputer świata

W poniedziałek na konferencji ISC we Frankfurcie, Chiny przedstawiły nowy superkomputer który okazał się najszybszą maszyną na świecie. Co więcej, komputer ten w całości powstał wyłącznie dzięki chińskiej technologii.

 

Opracowany w Centrum Badawczym Równoległej Inżynierii Komputerowej i Technologii (NRCPC) Sunway TaihuLight osiągnął wynik w benchmarku Linpack 93 petaflopsa i zajął pierwsze miejsce na liście najpotężniejszych superkomputerów na świecie. Jest to aż trzykrotnie więcej od drugiego najpotężniejszego superkomputera Tianhe-2 i niemal pięć razy więcej od amerykańskiego superkomputera Titan, który obecnie zajmuje trzecie miejsce.

 

Nowa supermaszyna zawiera 41 tysięcy procesorów ShenWei i ponad 10,5 miliona rdzeni oraz 1,3 petabajta pamięci RAM. Do pracy potrzebuje 15,3 MW mocy, czyli nieco mniej od Tianhe-2. Obecnie na liście TOP 500 Chiny posiadają łącznie 167 superkomputerów, tj. o dwa więcej od Stanów Zjednoczonych.

 

W zeszłym roku USA wprowadziły zakaz eksportu do Chin swoich zaawansowanych technologii, przeznaczonych do komputerów. Jednocześnie Amerykanie mają nadzieję na opracowanie superkomputera o mocy jednego eskaflopsa - projekt ten ma zostać zrealizowany w ciągu jednej dekady.

 

 


US Navy chce zaczipować wszystkich ludzi na świecie

Już od wielu lat słyszymy o tym że wszyscy ludzie "koniecznie" muszą zostać zaczipowani - bo zagrażają nam terroryści, bo potrzebujemy bezpieczeństwa i tak dalej. Wśród zalet jakie wymieniają zwolennicy tego procederu to możliwość wykonywania płatności "ręką", gdzie umieszczany jest czip, czyli nie musimy nosić ze sobą portfela i pieniędzy a tym samym nikt nas nie będzie mógł okraść.

 

Jednak wszczepiony czip posiada o wiele więcej zastosowań - posłuży nam niczym dokument tożsamości i pozwoli monitorować nasz stan zdrowia. Z kolei umieszczony w nim nadajnik GPS pozwoli śledzić naszą lokalizację. Dziś czipuje się psy i koty, więc dlaczego nie ludzi? Zwolennicy czipowania uważają, że dzięki tej technologii w ciągu kilku minut odnajdziemy swoje zagubione dziecko.

 

Z drugiej strony, czip będzie w naszym organizmie przez całe nasze życie co oznacza, że przez cały czas będziemy tak jakby monitorowani - 24 godziny na dobę. Śledzenie cudzej aktywności na Facebooku, szpiegujące smartfony, samouruchamiające się kamery/mikrofony w naszych urządzeniach oraz kamery wyposażone w systemy rozpoznawania twarzy zainstalowane na mieście czy w biurowcach to małe piwo w porównaniu do zaczipowania człowieka.

Największym zwolennikiem czipowania ludzi jest transhumanista oraz kandydat na prezydenta Stanów Zjednoczonych Zoltan Istvan. Jest to osoba która mówiąc ogólnie chce abyśmy wszyscy stali się pół ludźmi i pół robotami - takimi wieczie żyjącymi hybrydami których życie byłoby podtrzymywane sztucznie dzięki technologii. Mielibyśmy w sobie niezliczoną ilość czipów, wzrok niczym filmowy "Terminator" a nasz mózg byłby stale podłączony do internetu.

 

Brzmi to jak science fiction, ale naukowcy aktywnie pracują nad taką przyszłością a wszystko prawdopobodnie zacznie się od masowego czipowania wszystkich ludzi. Jak donosi The Sun, przedstawiciele marynarki wojennej USA spotkali się z Zoltanem Istvanem i rozmawiali z nim właśnie na temat połączenia człowieka z maszyną. Wojskowi dopytywali się zwłaszcza o możliwości czipowania wszystkich mieszkańców naszej planety, tak aby można było ich śledzić.

 

Z punktu widzenia osoby która nie ma niczego do ukrycia, nie ma się czego obawiać, lecz taka technologia daje służbom i władzom kolejne narzędzia do masowej inwigilacji. Wielu ludzi wciąż ma opory przed zaczipowaniem ale odpowiednia propaganda mediów zrobi swoje, a coś co dziś jest dobrowolne, wkrótce może stać się obowiązkiem.

 

 


Kiedy odkryjemy obcą cywilizację? Według astronomów, najwcześniej za 1500 lat

Ludzkość od bardzo dawna zadaje sobie pewne bardzo ważne pytanie - czy jesteśmy sami we Wszechświecie? Biorąc pod uwagę to że w naszej galaktyce mamy miliardy gwiazd i planet wiele osób uważa iż najprawdopodobniej nie jesteśmy sami, ale z jakiegoś powodu wciąż nie odkryliśmy nawet jednej obcej cywilizacji.

 

Dla wielu badaczy jest to dość zaskakujące, że mimo obecności ogromnej liczby gwiazd i planet nie posiadamy żadnego dowodu na istnienie zaawansowanej cywilizacji. Jest to tzw. paradoks Fermiego. Skoro w Drodze Mlecznej według różnych szacunków istnieje od 100 do 400 miliardów gwiazd i prawdopodobnie kilka razy więcej planet, życie powinno być raczej powszechne.

 

Od około 80 lat wysyłamy sygnały w przestrzeń kosmiczną i manifestujemy swoją obecność. Sygnały te docierają łącznie do ponad 8500 gwiazd i ponad 3500 planet podobnych do Ziemi, ale jak dotąd ludzkość nie otrzymała jeszcze żadnej odpowiedzi.

 

Astronomowie z Cornell University, łącząc ze sobą paradoks Fermiego i zasadę przeciętności, wykonali obliczenia aby ustalić kiedy możemy nawiązać kontakt z obcą cywilizacją. Ich zdaniem jeśli chcemy aby obcy dowiedzieli się o naszej obecności, musimy wysyłać sygnały jeszcze przez 1500 lat. Po tym czasie prawdopodobieństwo skontakowania się z obcymi będzie bardzo wysokie. Oczywiście obliczeń tych nie należy brać zbyt dosłownie. Nie wiemy nawet czy stosowane przez ludzkość metody okażą się kiedykolwiek skuteczne.